RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Rosja zaciska pętlę na szyi Ukrainy. Zachód wciąż się przygląda

Sankcje nałożone na Kreml przez Waszyngton wciąż są za słabe (fot. Pascal Le Segretain/Getty Images)
Sankcje nałożone na Kreml przez Waszyngton wciąż są za słabe (fot. Pascal Le Segretain/Getty Images)

Rosja, pomimo krytyki ze strony Zachodu, dalej militaryzuje granicę z Ukrainą i zaanektowany Krym, a także dąży do zablokowania Morza Czarnego. Sankcje nałożone na Kreml przez Waszyngton wciąż są za słabe, by wymusić na Putinie zmianę polityki. Ten zaś podbija stawkę, przed możliwym spotkaniem z Bidenem.

Prezydent Ukrainy: Do rosyjskiej interwencji może dojść każdego dnia

Rosyjska interwencja jest bardzo prawdopodobna i może do niej dojść każdego dnia – oświadczył ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski w rozmowie z...

zobacz więcej

Informacje, przekazane przez Specjalną Misję Monitoringową OBWE, potwierdzają drastyczny wzrost napięcia w Donbasie w ciągu ostatnich dwóch tygodni.  W raporcie podkreślono, że doszło w tym czasie do największej liczby przypadków naruszenia rozejmu, a ich liczba jest trzy razy większa niż w poprzednim analogicznym okresie.Co więcej, prace misji są nieustannie blokowane, tak że większość wylotów dronów SMM dalekiego zasięgu jest poddawanych zakłóceniom radioelektronicznym.

Cały miniony tydzień upłynął pod znakiem krytyki reżimu w Moskwie, który celowo i ostentacyjnie podgrzewa sytuację w regionie, dając do zrozumienia, że jest gotowy do wznowienia regularnego konfliktu.

Jak na to zareagowała Rosja? Po swojemu. Skoro Zachód nie zdecydował się na nic więcej jak apele i zapewnienia o poparciu dla Kijowa, a USA zastosowała sankcje, ale niezbyt surowe, to Moskwa gra dalej na zaognianie sytuacji.

Zatrzymanie konsula


  W sobotę Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) poinformowała, że dzień wcześniej zatrzymała konsula Ołeksandra Sosoniuka z konsulatu generalnego Ukrainy w Petersburgu, gdy ten miał, rzekomo podczas spotkania z obywatelem Rosji, otrzymywać poufne dane.

FSB oświadczyła, że jego działalność ma charakter „wrogi wobec Rosji i niezgodny ze statusem pracownika dyplomatycznego”.

Rzecznik ukraińskiego resortu spraw zagranicznych ocenił, że to „kolejna prowokacja na tle destabilizacyjnych działań Rosji” i poinformował, że Sosoniuk był zatrzymany na kilka godzin, a po zwolnieniu przybył na teren ukraińskiej placówki dyplomatycznej. 

Koncentracja rosyjskich wojsk. Narada szefów dyplomacji krajów UE

Koncentracja rosyjskich wojsk w pobliżu granic Ukrainy będzie jednym z tematów narady ministrów spraw zagranicznych krajów Unii Europejskiej....

zobacz więcej

Morze Czarne ma być rosyjskie


  Po tym, jak przed kilkoma dniami Kreml zapowiedział, że od 24 kwietnia do 31 października zamknie część Morza Czarnego – akwen wzdłuż wybrzeży anektowanego Krymu - dla żeglugi okrętów wojskowych i jednostek obcych państw, w sobotę 15 jednostek rosyjskiej Flotylli Kaspijskiej przepłynęło przez Cieśninę Kerczeńską na Morze Czarne, w tym kutry artyleryjskie, jednostki desantowe i pomocnicze.

Mają one wziąć udział wraz z siłami Floty Czarnomorskiej w manewrach morskich, których celem jest ćwiczenie gotowości do odparcia desantów z morza i powietrza.

Apel o spotkanie na szczycie


  Rosja, jak na razie, nie przejmuje się tym, że Zachód – zarówno NATO, UE, jak i przedstawiciele kolejnych europejskich stolic oraz Waszyngtonu – jednoznacznie opowiadają się za suwerennością Ukrainy i potępiają politykę Kremla.

W piątek po telekonferencji w Paryżu, przywódcy Ukrainy, Francji i Niemiec wezwali Rosję do wycofania wojsk z ukraińskiej granic,a Wołodymyr Zełenski zaproponował, w celu obniżenia napięć, zorganizowanie szczytu: Ukraina-Rosja-Francja-Niemcy 19 kwietnia. Wyraził przy tym nadzieję, że po spotkaniu uda się doprowadzić do przestrzegania zawieszenia broni.

Paryż i Berlin z „chłodnym” wsparciem


  Nie ma się jednak co oszukiwać, zarówno Berlin, jak i Paryż robią w tej kwestii minimum. Stąd też, po spotkaniu w Paryżu, nawet francuskie media skrytykowały postawę Emmanuela Macrona, jako dążącą do „nie drażnienia Rosji” i „unikania wyraźnych odpowiedzi”.

Von der Leyen obraziła Zełenskiego. Niemieckie rozczarowanie Ukrainy

Protokolarna wpadka czy zniewaga uczyniona z premedytacją? Sygnał, że Berlinowi coraz mniej po drodze z Kijowem? Odpowiedź pochodzącej z Niemiec...

zobacz więcej

Postawa obu stolic coraz wyraźniej pokazuje, że, pomimo zdawania sobie sprawy z natury władzy na Kremlu, mają one coraz wyraźniejsze pretensje do Kijowa, że zaognienie konfliktu znów ma miejsce. Tak, jakby władze na Ukrainie mogły sprawić, by Moskwa nie zaostrzała konfliktu, czy też go skończyła. Nie zmienia to jednak faktu, że dla Macrona i Merkel, sprawa Doniecka i Krymu to kwestie przeszkadzające im w realizacji kluczowej dla nich wizji zbliżenia z Rosja.

Dziennik „Le Parisien” pisze również, że Kreml wykorzystał to spotkanie, do skierowania apelu do Macrona i Merkel, by ci  „wywarli nacisk na Kijów w celu zaprzestania prowokacji na granicy z Rosją”.

Kremlowskie manipulacje


  O tym, jak wielkim problemem są dla Paryża europejskie ambicje Kijowa, świadczy też m.in. wypowiedź ministra ds. Europy Clementa Beaune’a, który ocenił, że „można popierać Ukrainę, ale nie oznacza to zamiaru przyjęcia jej do UE, gdyż to nie jest poważna perspektywa”.

Takie słowa są bardzo miłe dla Kremla i pomagają tamtejszej propagandzie w osłabianiu prozachodnich ambicji ukraińskiego społeczeństwa.

Agencja AFP z kolei pisze o zaostrzeniu sytuacji w Doniecku jako o „burzliwym etapie stosunków USA i Rosji”, po tym, jak urząd prezydenta objął Joe Biden. Jest to, oczywiście, część prawdy, ale jeśli powtarza się ją bez innych kontekstów, i to w szczególności we Francji czy w Niemczech, tamtejsi odbiorcy tym bardziej mogą uważać, że jest to rozgrywka, w związku z którą nie warto tracić finansowo.

Rosyjskie okręty wojenne na Morzu Czarnym. Przypłynęła Flotylla Kaspijska

15 jednostek rosyjskiej Flotylli Kaspijskiej przepłynęło przez Cieśninę Kerczeńską na Morze Czarne – podały w sobotę służby prasowe rosyjskiej...

zobacz więcej

Biden wciąż zwleka


  Wszystko wskazuje też na to, że na razie administracja nowego amerykańskiego prezydenta nie ma zamiaru uderzyć w Kreml tak mocno, by ten to odczuł i poprzez to, był zmuszony iść na ustępstwa.

W czwartek Biały Dom poinformował, że Biden podpisał rozporządzenie wykonawcze, w którym znalazły się restrykcje nałożone na Rosjęza ingerencją amerykańskie wybory i ataki hakerskie.

Obejmują one m.in. wydalenie z Waszyngtonu 10 dyplomatów, sankcje na sześć firm cybernetycznych, powiązanych z wojskiem lub wywiadem, a także zakaz zakupu rosyjskich obligacji rządowych.

Sankcje wersja „light”


  Jeśli jednak nawet sympatyzujący z Demokratami „Washington Post” ocenił te restrykcje jako „wyraźnie wyważone” i przyznał, że poprzez nie Waszyngton „oszczędził razów” Moskwie, a sam Biden zaś zrobił mniej niż mógł, by powstrzymać wrogie działania prezydenta Rosji, to można czuć się rozczarowanym.

Ukraiński wywiad: Do 20 kwietnia Rosjanie ściągną na granicę 110 tys. żołnierzy

Analiza sytuacji bezpieczeństwa wokół Ukrainy świadczy o rosnącym ryzyku użycia siły militarnej przez Federację Rosyjską - oświadczył naczelnik...

zobacz więcej

Dziennik ostrzega również, że zakazanie amerykańskim bankom kupowania rosyjskich obligacji na rynku pierwotnym może być omijane poprzez ich kupno przez międzynarodowych inwestorów i późniejszą sprzedaważ instytucjom ze Stanów Zjednoczonych.

Ludzie Putina mają się dobrze


  „Washington Post” zwraca przy tym uwagę, że żadne kary nie spotkały m.in. rosyjskie firmy energetyczne, które przynoszą większość zagranicznych dochodów kraju, jak i kilkudziesięciu oligarchów, wspierających reżim w Moskwie.

To zaś oznacza, że administracja Bidena wciąż liczy na dogadanie się z Putinem – stąd inicjatywa spotkania na szczycie - a sankcje są jedynie ostrzeżeniem przed tym, co może się zdarzyć, jeśli do porozumienia nie dojdzie i jeśli, co możliwe, Kreml zdecyduje się przeprowadzić nową inwazję na Ukrainę.

W mniej optymistycznym scenariuszu, właśnie nałożone amerykańskie restrykcje są jedynie wyrazem słabości nowego prezydenta, który podobnie jak wcześniej Barack Obama nie chciał „drażnić Moskwy” i do końca swej prezydentury liczył na jej kompromisową postawę i reset.

Biden, nawet informując o nałożeniu sankcji, podkreślał, że są obszary, w których USA i Rosja mogą współpracować.

Rosja, jak na razie, nie ma zamiaru złagodzić swojej polityki. W piątek szef tamtejszej Siergiej Ławrow zapowiedział wydalenie 10 amerykańskich dyplomatów w odpowiedzi na wydalenie również 10 dyplomatów rosyjskich przez USA. Ostrzegł także, że jego kraj może podjąć „bolesne kroki” wobec amerykańskich biznesmenów.

Wszystko wskazuje, że bez mocniejszej postawy Białego Domu, Kreml będzie w dalszym ciągu zaciskał pętlę Ukrainie, przy biernej postawie Berlina i Paryża. Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Zobacz także: Jak odczytywać agresywne działania Rosji? Ekspert: Przystawianie pistoletu do głowy Ukrainie    

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej