RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Program badawczy „Biebrza po pożarze”. Jak poradziła sobie przyroda?

Pożar trwał od 19 do 26 kwietnia 2020 r. (fot.  PAP/Artur Reszko)
Pożar trwał od 19 do 26 kwietnia 2020 r. (fot. PAP/Artur Reszko)

Mniej niż na początku przypuszczano ucierpiała przyroda w pożarze, do którego doszło przed rokiem w Biebrzańskim Parku Narodowym – ocenił dyrektor tego parku Artur Wiatr. Zaznaczył, że dopiero za kilka lat będzie można mówić o tym dokładniej. Na razie trwają badania naukowe.

Mazowsze: Pożar lasu przy trasie S8

Strażacy dogaszają pożar nieużytków rolnych i części lasu przy trasie S8 na wysokości Zielonki na Mazowszu. Ogień objął około pięciu hektarów...

zobacz więcej

Pożar bagiennych łąk i lasu w tzw. basenie środkowym Biebrzańskiego PN trwał od 19 do 26 kwietnia 2020 r. Był to największy pożar w historii tego największego polskiego parku narodowego. Ogniem było objętych ok. 5,5 tys. ha parku i otuliny.

W akcji gaśniczej wzięło udział ok. 1,5 tys. strażaków zawodowych i ochotników, pomagali żołnierze WOT, służby parku, leśne, okoliczni mieszkańcy. Do gaszenia używano samolotów i śmigłowców Lasów Państwowych, policji i Straży Granicznej.

Dyrektor Biebrzańskiego PN Artur Wiatr mówił po roku od pożaru, że było to zdarzenie tak duże, że musiało zostawić ślad w przyrodzie, ale dotychczasowe obserwacje i prowadzone badania wskazują, że szkody są mniejsze niż przypuszczano przed rokiem. Dodał, że spłonęły drobne zwierzęta, które nie miały szans, by uciec przed ogniem, m.in. owady, gryzonie. Zniszczone zostały też pierwsze lęgi ptaków.

Za wcześnie na wnioski


– To była ta nieodwracalna strata. Natomiast teraz z perspektywy roku patrzymy na to też już troszeczkę inaczej i rzeczywiście w relacji do ogromu tego pożaru i do tego, co widzieliśmy, (...) można powiedzieć, że ogień obszedł się z nami łaskawie – powiedział Artur Wiatr.

Zaznaczył, że program badawczy „Biebrza po pożarze” będzie trwał 5 lat i dopiero gdy się zakończy, będzie czas na konkretne wnioski. – Czas jest tutaj bardzo ważną płaszczyzną, która musi być wzięta pod uwagę, bo wyciąganie wniosków po jednym sezonie byłoby wręcz nieuprawnione – zaznaczył.

Dodał, że na otwartej przestrzeni pożarzyska ogień nie dotarł do torfu. – Na szczęście nie. Jeśli były, to naprawdę na niewielką skalę pojedyncze miejsca – mówił dyrektor parku. – Przede wszystkim nie możemy mówić o jakiejś katastrofie ekologicznej – zaznaczył. Dodał, że właśnie ochrona torfowisk to jeden z głównych celów i działań ochronnych parku, a ich zniszczenie byłoby wręcz nieodwracalną stratą przyrodniczą.

Równolegle do badań przyrodniczych prowadzone są opracowania związane z zabezpieczeniem przeciwpożarowym ekosystemów nieleśnych doliny Biebrzy. Ich efektem jest już np. wstępna mapa tzw. palności tych miejsc.

Park zaplanował doposażenie w różny sprzęt ochrony przeciwpożarowej. Zakupy mają być możliwe w ramach projektu, na który prawie 5 mln zł park ma dostać z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Nie jest jeszcze podpisana umowa, ale mają być kupione np. pojazdy specjalistyczne, mogące dotrzeć w miejsca trudnodostępne, ciągnik z beczkowozem, ale też drony. Oprócz tego wybudowane będą wieże obserwacyjne do monitoringu zagrożenia pożarowego, łączność.

Śledztwo ws. pożaru prowadziła prokuratura. Przyjęte były dwie główne hipotezy – umyślne bądź nieumyślne podpalenie. Biegły z zakresu pożarnictwa, powołany w tym postępowaniu, przyczynę pożaru opisał jako „noszącą cechy umyślnego zaprószenia ognia w kilku miejscach”. Śledztwo zostało jednak umorzone, bo nie udało się ustalić sprawców podpalenia.

Pożar nad Biebrzą opanowany. „Ogień nie wniknął w głąb torfowisk”

źródło:

Zobacz więcej