RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Seniorzy w podróży. Z plecakami przez świat

Malezja (fot. Wiza w plecaku)
Malezja (fot. Wiza w plecaku)

Nie zniechęcają ich ich przesiadki, spanie pod gołym niebem, brak wody, a nawet tropikalne choroby. Choć są seniorami, to wigoru, odwagi i pomysłowości mogliby im pozazdrościć dwudziestolatkowie. Elżbieta i Henryk Chojeccy od czternastu lat na własną rękę przemierzają świat. Wspólnie odwiedzili ponad 80 krajów i udowodniają, że na podróżowanie nigdy nie jest za późno. Przed spełnieniem marzeń nie powstrzymuje ich nawet pandemia. O swoich niezwykłych wyprawach opowiadają portalowi tvp.info.

Dominikana. Kawałek raju na drugim krańcu świata.

Bialutki piasek, kokosowe palmy i turkusowe wody Morza Karaibskiego. Takie widoki ma na co dzień Olga Szewczyk, Polka mieszkająca w Dominikanie. 5...

zobacz więcej

Podróże z plecakiem kojarzą się głównie z młodymi osobami. Państwo łamią ten stereotyp. Wielu ludziom w średnim wieku i seniorom trudno jest się przełamać. Nie bali się, Państwo samodzielnych podróży?


Henryk: Nie baliśmy się. Bardzo chcemy poznawać kolejne regiony i zakątki świata. Najważniejsze jest to, żeby zdrowie dopisywało. Wtedy nie ma dla nas żadnych przeszkód. Podróżujemy samolotami lub własnym samochodem. Na dachu mamy zamontowany rozkładany namiot.

Gdzie odbyła się Państwa pierwsza podróż na własną rękę i jakie były wrażenia?


Henryk: Była to Rosja w 2007 roku. W tym samym roku objechaliśmy samochodem jeszcze kilka innych krajów. Byliśmy w Niemczech, Szwajcarii, Liechtensteinie, we Włoszech, w Chorwacji, Serbii, a także w Bośni i Hercegowinie. To była dla nas przygoda. Ela była w sumie w 84 krajach, ja zacząłem podróżować wcześniej sam i mam na koncie już 103 kraje.

Co jest dla Państwa najważniejsze podczas podróży?


Elżbieta: Najważniejsze to wniknąć w życie mieszkańców. Podróżować z nimi, jeść podobnie jak oni, poznać ich kulturę.

Przeczytaj także: Wielkanoc na świecie

Jak przygotowują się Państwo do każdej podróży? Plan powstaje spontanicznie w trakcie wyprawy czy jest wcześniej przygotowany?


Henryk: Ogólny plan robimy w domu. Później, już w trakcie podróży, dopasowujemy go do bieżącej sytuacji. Zawsze ustalamy ogólny plan trasy, którą chcemy pokonać. Z reguły staramy się przejechać przez kilka państw. To są ciekawe i pełne wrażeń trasy. Przed wyjazdem czytamy dużo ciekawostek o danych krajach. Dla nas źródłem informacji są typowe mapy. Bez nich nie wyobrażamy sobie wyjazdu. Podróżujemy z plecakami i każdy waży od 9 do maksymalnie 12 kg. Wszystko pakuje Ela. Dość często docieramy do miejsc mniej znanych lub w ogóle nieopisywanych przez różne źródła.
Argentyna (fot. Wiza w plecaku)
Argentyna (fot. Wiza w plecaku)

Podróż dookoła świata w czasie pandemii

Zamiast odkładać pieniądze na własne mieszkanie ona wybrała podróże. Marta Niedziela, prowadząca na YouTubie kanał Blondyna w drodze, przez ostatni...

zobacz więcej

Na przykład?


Henryk: W Peru dojechaliśmy do miasta Chachapoyas. W pobliżu jest zaginione miasto w wysokich górach Kuelap. Blisko miasta w dżungli jest trzeci pod względem wysokości wodospad Gocta. Ma 772 m. Nad Amazonką leży całkowicie odizolowane miasto Iquitos. Tam bardzo nam się spodobał targ, który oceniamy jako jeden z najciekawszych na świecie. Stamtąd płynęliśmy barką 2 noce i jeden dzień. Byliśmy pierwszymi cudzoziemcami na tej barce.

Elżbieta: Oboje byliśmy także w 3 krajach spoza listy oficjalnej 195 uznanych państw na świecie. To są Kosowo, Naddniestrze i Cypr Północny.

Który kraj zrobił do tej pory największe wrażenie?


Elżbieta: Mnie najbardziej podobały się Boliwia, Tadżykistan i Rosja. Chętnie ponownie odwiedziłabym Iran i Mongolię.

Henryk: Mnie urzekły Birma, Jemen i Mali. Ale chętnie pojechałbym jeszcze raz do Rosji, Mongolii i Iranu. W Europie zawsze chętnie odwiedzamy Bośnię i Hercegowinę.

Jak szukają Państwo noclegów? Są to hotele czy bardziej odpowiadają Państwu kameralne pensjonaty lub hostele?


Henryk: Obecnie śpimy w namiocie rozkładanym na dachu samochodu. Ostatnio autem odbyliśmy podróż we wrześniu 2020 roku. Przejechaliśmy Niemcy, Szwajcarię, Monako, Watykan, San Marino, Korsykę i Sardynię. Śpimy z reguły tanio. Podróżując po świecie korzystamy także z tanich hoteli i noclegów u ludzi, którzy nam je zaproponują. Na przykład w Armenii zaprosiła nas pewna rodzina i ugościła. Dla nich to było dosłownie święto. Było im bardzo miło nas ugościć, a my także byliśmy szczęśliwi. Po kilku godzinach biesiadowania można się bardzo zmęczyć (śmiech).
Kirgistan (fot. Wiza w plecaku)
Kirgistan (fot. Wiza w plecaku)

„Podróże dają mi radość życia”

Często wstaje o wschodzie słońca, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcia. Niestraszne są jej długie przesiadki, kapryśna pogoda i przejście 30 km...

zobacz więcej

Zdarzały się nieprzewidywalne sytuacje, przeżyli Państwo ciekawe przygody?


Henryk: Trudno było nam w Haiti. Mieszkańcy oszukują, a oprócz tego ciężko było nam się przemieszczać. Tam jest bardzo duża bieda, a ceny hoteli są wysokie. Jest też problem z wodą. W hotelach była tylko przez godzinę. Na Madagaskarze także zdarzały się miejsca bez wody lub można było ją dostać tyko w napełnionych pojemnikach. Niezbyt miło jest w Kazachstanie. Policja non stop domaga się łapówek.

Elżbieta: Ja pamiętam, jak zgubiliśmy się w górach na północy Iranu. Tam spotkaliśmy traktorzystę. Od razu zaprosił nas do swojego domu. Jego rodzina bardzo serdecznie nas ugościła. Rozłożyli najsmaczniejsze specjały na dywanie, których chętnie spróbowaliśmy.

Henryk: Natomiast w Tadżykistanie muzycy zaprosili nas na kolację ze śpiewami. W Rosji też zawsze było miło. W Irkucku tamtejszy mieszkaniec pojechał z nami 30 km żeby pokazać prawidłową drogę i powiedział, że jest zaszczycony że mógł nam pomóc. W Ekwadorze na przystanku tamtejsza mieszkanka zaprosiła nas na śniadanie i opowiedziała swoją historię. W Arabii Saudyjskiej podwieziono nas 40 km za darmo na przejście graniczne. A później inny Arab zapakował nasze plecaki i przejechaliśmy z nim do stolicy Kuwejtu.

Przeczytaj także: Dyskretny urok Neapolu

Niewygody w podróżowaniu są Państwu niestraszne. Spali Państwo pod gołym niebem, w autobusach, cierpliwie znosili długie loty i jeszcze dłuższe przesiadki. Do tego trzeba dochodziła zmiana czasu, inna flora bakteryjna, choroby tropikalne. Co było najtrudniejsze?


Henryk: Wszystko jest dość męczące. Długie loty są wyjątkowo nużące. Oczekiwanie na lotniskach po kilkanaście godzin na kolejny samolot też potrafi nas bardzo zmęczyć. Trudne jest spanie w autobusach w tłoku i ciasnocie. Ale jak nie ma innego wyjścia, to trzeba się z tym pogodzić.
Rosja (fot. Wiza w plecaku)
Rosja (fot. Wiza w plecaku)

Samarkanda – niezwykły klejnot Wschodu

Ozdobione kolorowymi mozaikami budynki zapierają dech w piersiach. Błękitne kopuły meczetów i strzeliste minarety bajecznie prezentują się w...

zobacz więcej

To w takim razie, jak radzą sobie Państwo ze zmęczeniem?


Elżbieta: No cóż, zmęczenie trzeba pokonać. Należy się przespać i odpocząć. Dobrze po dużym zmęczeniu zostać w jakimś miejscu 2 lub 3 dni.

Podziwiam hart ducha. A jak ze szczepieniami? Szczepią się Państwo przed wylotem na inne kontynenty?


Henryk: Nie szczepimy się. Według nas nie ma to sensu. Jedynie na żółtą febrę musieliśmy się zaszczepić, bo to szczepienie jest obowiązkowe w wielu krajach. Na koronawirusa także się zaszczepimy.

Samodzielnie zwiedzali Państwo także Afrykę. Co jest nie lada wyzwaniem, bo w wielu miejscach nie ma dostępu do służby zdrowia, zasięgu, a i odległości są duże.


Henryk: Afryka jest trudnym kontynentem do samodzielnych podróży. Długie trasy, ciasno w autobusach, zapakowane do oporu towarem. Madagaskar ma kiepskiej jakości autobusy. Nie ma przejazdu, żeby nie było awarii lub przebicia opon. W wielu afrykańskich krajach podczas wielogodzinnych podróży autobusem, są tylko króciutkie przerwy na toaletę lub jedzenie. Kierowcy na nikogo nie czekają. Zatrąbią trzy razy i w drogę. Jak ktoś nie zdąży, to nie jedzie.

Przeczytaj także: Tajemnicze piękno Edynburga
Iran (fot. Wiza w plecaku)
Iran (fot. Wiza w plecaku)

Olé Sewilla!

Zapach świeżo mielonej kawy unosi się w przytulnych kawiarenkach. Uśmiechnięty kelner serwuje popularne tapas i nalewa do kieliszków pomarańczowe...

zobacz więcej

Są Państwo doskonałym przykładem, że młodość to stan umysłu i tak naprawdę wszystkie blokady są w głowie. Przez ponad 40 dni zwiedzali Państwo Tanzanię i Zambię. Planów nie zburzyła nawet pandemia. Nie obawiali się Państwo koronawirusa?


Henryk: Nie obawialiśmy się. Byliśmy szczęśliwi, że wyrwaliśmy się z ograniczeń wirusowych. Tam dosłownie zapomnieliśmy o pandemii.

A dlaczego Zambia? To mało popularny kierunek turystyczny.


Henryk: Zambia to bardzo ciekawe państwo. Oszołamia Wodospad Wiktorii. Zachwyca drugi pod względem wysokości w Afryce Wodospad Kalambo. Znajdują się tam trudno dostępne parki narodowe z dużą ilością zwierząt. Podziwialiśmy drugie pod względem głębokości jezioro świata Tanganika. Ludzie są mili. W niektórych miejscach bardzo interesowali się naszą podróżą. Uważać trzeba jednak na dworcach. Plecaków należy pilnować, bo zamęt i chaos, jaki panuje na dworcach w Zambii czy Tanzanii, jest trudny do ogarnięcia.

A które z samochodowych wypraw były najciekawsze?


Henryk: Miło wspominamy podróż w 2012 roku do Iranu, Armenii, Gruzji przez Turcję. W sumie przejechaliśmy 14 400 km. Rok później wybraliśmy się do Mongolii. Trasa wiodła przez Ukrainę, Rosję, Kazachstan i powrót wzdłuż Jeziora Bajkał przez Syberię. Łącznie pokonaliśmy 19 100 km. W 2017 roku spełniliśmy kolejne marzenie i przejechaliśmy Trakt Pamirski, czyli Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan. Jechaliśmy przez Ukrainę, Rosję i Kazachstan. Łącznie pokonaliśmy dystans 17 100 km. A w 2018 roku objechaliśmy Anglię, Walię, Szkocję. Trasa wiodła przez Niemcy Luksemburg, Belgię i z powrotem przez Holandię. Łącznie pokonaliśmy 7 300 km.

Przeczytaj także: Zakochaj się w Lizbonie
Arabia Saudyjska (fot. Wiza w plecaku)
Arabia Saudyjska (fot. Wiza w plecaku)

W Słowackim Raju

Krasowe wąwozy, rwące potoki i prawie 300 km pieszych szlaków turystycznych. Park Narodowy Słowacki Raj jest jednym z najpiękniejszych w Europie....

zobacz więcej

Z jakimi reakcjami spotykają się Państwo podczas podróży? Jak reagują mieszkańcy? Gdzie czuli się Państwo jak u siebie w domu, a gdzie z rezerwą podchodzono do samotnie podróżującej pary turystów?


Henryk: Wzbudzamy zainteresowanie, ale też zdziwienie. W Singapurze wszyscy dosłownie stawali i oglądali się za nami. W niektórych krajach gratulują nam i chyba też nas podziwiają. Tak jest i w Azji, w Ameryce Południowej i Środkowej. Za to w krajach Europy Zachodniej spotykamy się z obojętnością.

Jakie są dalsze plany? Który kraj chcą Państwo teraz zobaczyć i kiedy?


Henryk: Oj plany są… Aż boję się zapeszyć. Planujemy Pakistan.

Kiedy?


Henryk: Jak najszybciej.

A największe marzenie podróżnicze to?


Elżbieta: Oboje marzymy o wyjeździe do Papui Nowej Gwinei.

Co dają Państwu podróże? Co Państwo z nich wynoszą?


Henryk: Czerpiemy zadowolenie i radość z każdego wyjazdu. Potrafimy cieszyć się już w samochodzie lub na lotnisku. Uwielbiamy podróżować.

Przeczytaj także: Madryt. Miasto które nigdy nie zasypia

Prowadzą Państwo bloga „Wiza w Plecaku”, który daje inspirację wielu Polakom. Jak zachęciliby Państwo do podróżowania na własną rękę osoby, które boją się zaryzykować? I to niezależnie od wieku, choć podróżujących samodzielnie seniorów jest znacznie mniej.



Henryk: Wszystkich zachęcamy. Każdy może spróbować. Nie trzeba od razu wyjeżdżać na drugi koniec świata. Na początek warto wybrać się gdzieś bliżej. Później można skusić się na dalsze wyprawy. My polecamy Bałkany.

Tadżykistan (fot. Wiza w plecaku)
Tadżykistan (fot. Wiza w plecaku)

źródło:
Zobacz więcej