RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wygrani, ale... przegrani. Liga Mistrzów bez „Lewego”

Bayern Monachium nie obroni tytułu wywalczonego przed rokiem (fot. Getty)
Bayern Monachium nie obroni tytułu wywalczonego przed rokiem (fot. Getty)

Jednym z kluczowych meczów światowego futbolu w tym sezonie okazało się być starcie... Polski z Andorą. Kontuzji doznał wówczas Robert Lewandowski, bez którego Bayern okazał się szczerbatym tygrysem. Monachijczycy walczyli dzielnie, wygrali na Parc des Princes (1:0), ale wobec porażki w pierwszym meczu (2:3) odpadli z Ligi Mistrzów.

Lewandowski bliski powrotu na boisko? „Do zobaczenia niebawem”

Wszystko wskazuje na to, że przerwa Roberta Lewandowskiego może być krótsza niż pierwotnie zakładano. Napastnik reprezentacji Polski i Bayernu...

zobacz więcej

Trzeba Bayernowi i PSG oddać: rewanż za ubiegłoroczny finał był widowiskiem wspaniałym, niezapomnianym. O tym dwumeczu będzie się mówiło jeszcze latami. Choć futbol w czasach pandemii wyraźnie obniżył loty, piłkarze z Monachium i Paryża fruwali w okolicach piłkarskiego nieba. To była gratka.

Choć do półfinału awansowali paryżanie, minimalnie lepsze wrażenie zrobili mistrzowie Niemiec. Szczególnie w pierwszym meczu, gdy stworzyli kilkanaście znakomitych okazji, których... nie było komu wykorzystać. Jeśli ktokolwiek wątpił jeszcze, jak wiele znaczy dla Bayernu Robert Lewandowski, to w ciągu siedmiu dni dostał wszelkie możliwe odpowiedzi.

Po porażce 2:3 na własnym stadionie monachijczycy jechali do Paryża ze świadomością, że muszą strzelić co najmniej dwa gole. Udało się raz: w końcówce pierwszej połowy piłkę wepchnął do bramki Eric Choupo-Mouting.

Zabrakło zimnej krwi


Goście stworzyli jeszcze kilka niezłych szans, ale w decydujących momentach brakowało zimnej krwi. Nade wszystko: znacznie lepsze sytuacje mieli piłkarze PSG. Neymar i Kylian Mbappe dawali ofensywny koncert, ale w decydujących momentach brakowało im zimnej krwi. Zwłaszcza temu pierwszemu, który obił słupek, poprzeczkę, a w drugiej części spotkania nie trafił z bliska do pustej bramki...
Bohaterem spotkania był bramkarz Bayernu Manuel Neuer, co sporo mówi o jego przebiegu. Choć gospodarze do końca drżeli o wynik i kwestię awansu, nie sposób było nie odnieść wrażenia, że od ataków mistrzów Niemiec znacznie groźniejsze są kontry PSG. Ani jedni, ani drudzy nie potrafili jednak zmienić wyniku spotkania. Ku uciesze paryżan, którzy dzięki korzystnemu bilansowi bramek na wyjeździe awansowali do półfinału. Awansowało też Chelsea, które po bezbarwnym meczu przegrało u siebie z FC Porto (0:1). Wobec wyniku pierwszego spotkania (2:0), piłkarze Thomasa Tuchela nie musieli się specjalnie stresować. Tym bardziej, że bramka dla „Smoków” padła w ostatniej minucie spotkania. W środę dwa ostatnie ćwierćfinały: Real gra z Liverpoolem na Anfield, a Manchester City z Borussią.

źródło:
Zobacz więcej