RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Operacja „Pluto”. Cel: zabić Castro

Fidel Castro stanowił zagrożenie dla USA (fot. Wiki/Warren K. Leffler)
Fidel Castro stanowił zagrożenie dla USA (fot. Wiki/Warren K. Leffler)

Zainstalowanie komunistycznego rządu na Kubie stanowiło ogromne zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych. Od początku Waszyngton próbował je odsunąć i przywrócić kontrolę nad wyspą. Dokładnie 60 lat temu rozpoczęła się Operacja „Pluto”, czyli lądowanie w Zatoce Świń, zakończona spektakularną klęską. Nie powstrzymało to CIA przed innymi próbami usunięcia Fidela Castro. U szczytu zimnej wojny próbowano tego dokonać między innymi przy pomocy zatrutych cygar, bomby w muszli, a nawet mafii. Himalaje zimnowojennego folkloru.

Kubański dyktator rezygnuje. Przekazuje przywództwo „młodszemu pokoleniu”

W Hawanie rozpoczął się w piątek czterodniowy kongres Partii Komunistycznej, któremu po raz ostatni przewodniczy Raúl Castro. 90-letni dyktator ma...

zobacz więcej

Zimna wojna jako kontynuacja II wojny światowej była jednym z najważniejszych wydarzeń XX wieku. Rywalizacja mocarstw oraz ich obozów była prowadzona wieloma metodami. Bezpośrednia obeszła się niemal bez ofiar po obu stronach, ale już prowadzony zastępczo konflikt w innych regionach świata – Azji czy Afryce – pociągnął za sobą setki tysięcy istnień.

Do najbardziej niebezpiecznych rozgrywek pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Sowieckiem dochodziło w związku z Kubą. Przyczyna była oczywista. Moskwa chciała mieć posłuszny sobie reżim i trzymać na wyspie broń mogącą razić wroga. Waszyngton chciał za wszelką cenę odsunąć to zagrożenie i nie dopuścić, żeby komuniści wzorem Kuby przejęli rządy w innych krajach regionu.

Biały Dom z niepokojem patrzył na Hawanę od 1959 r., gdy reżim wspieranego przez USA dyktatora Fulgencio Batisty został obalony przez socjalistyczny Ruch 26 lipca Fidela Castro. Początkowo miała miejsce swoista dwuwładza. Armia, podpora rządu Batisty, została formalnie rozwiązana, zastąpiła ją Armia Powstańcza (Ejercito Rebelde), zbrojne ramię organizacji Castro.

Rewolucjonista miał władzę wojskową i w zasadzie na razie tylko taką. Państwo miało prezydenta, liberała Manuela Urrutię Lleo oraz premiera Jose Miro Cardonę, reprezentantów klasy średniej rządzących w ramach porozumienia ugrupowań zrzeszających przeciwników Batisty. Władza nie spieszyła się z reformami, jakich domagali się Kubańczycy.

Demokrata na pokaz


Castro czekał. Z jednej strony jako delegat prezydenta do spraw sił zbrojnych zapewniał, że nie zamierza sięgać po władzę. Pozował na demokratę, obiecywał, że przywróci konstytucyjne prawa i stworzy warunki do stworzenia nowego rządu. Z drugiej, zdając sobie sprawę z poparcia oraz siły, jaką był Ruch 26 Lipca, stopniowo rozszerzał swoją władzę.

„Święty” morderca. Kult Che Guevary kwitnie

– Nie trzeba mi dowodu, aby rozstrzelać człowieka. Potrzebuję jedynie dowodu, że koniecznym jest go rozstrzelać – powiedział raz młody mężczyzna z...

zobacz więcej

Cardona mający coraz bardziej ograniczone pole manewru w końcu podał się do dymisji i 16 lutego 1959 r. Castro został szefem rządu. Rozpoczęła się radykalizacja polityczna, rozpoczęły prześladowania przeciwników. Lleo został usunięty z urzędu, gdy zaczął być nielojalny wobec Comandante i w 1963 r. – podobnie jak tysiące jego rodaków – uciekł do USA.

Castro zdobył pełnię władzy i mógł liczyć na wsparcie Moskwy, dla której jego sukces oznaczał znacznie większy zasięg możliwości straszenia Stanów Zjednoczonych. Wzrost napięcia był nieunikniony. Już w 1959 r., wobec nieskuteczności nacisków ekonomicznych i politycznych, administracja prezydenta Dwighta Eisenhowera rozważała obalenie komunistycznego reżimu na Kubie oraz fizyczną likwidację nowego dyktatora.

Wytyczne otrzymali dyrektor Centralnej Agencji Wywiadowczej Allen Dulles oraz zastępca dyrektora sekcji działań konspiracyjnych Richard Bissell. Działania były zakrojone na szeroką skalę. CIA zaczęła wspierać finansowo ugrupowania kubańskie działające z Florydzie, które miały antycastrowskie nastawienie.

Zadanie dla CIA


Stratedzy założyli, że operacja usunięcia rządu jest możliwa jedynie w przypadku eliminacji przywódców – Fidela Castro oraz Ernesto „Che” Guevary. 17 marca 1960 r. gen. Eisenhower zatwierdził przygotowanie planu inwazji na Kubę. Szef CIA otrzymał zadanie nadzorowania utworzenia i przeszkolenia jednostki desantowej złożonej z kubańskich emigrantów.

Jednocześnie na Kubie mieli działać opozycjoniści będący amerykańskimi agentami, którzy mieli destabilizować reżim i prowokować zamieszki. W ramach akcji sabotażowych mieli niszczyć pola z trzciną cukrową, składy tytoniu oraz fabryki i sklepy.

Naturalnie Eisenhower rozkazał, że USA mają oficjalnie nie mieć nic wspólnego z nową rewolucją na Kubie. CIA przygotowała plan operacji, której nadano kryptonim „Pluto”. Była ona rozwinięciem wcześniejszej operacji gwatemalskiej. Dulles nadał akcji absolutne pierwszeństwo.
John F. Kennedy i Nikita Chruszczow daleko posunęli się w zimnowojennych rozgrywkach (fot. TCNJ.edu)
John F. Kennedy i Nikita Chruszczow daleko posunęli się w zimnowojennych rozgrywkach (fot. TCNJ.edu)

Szpiegowanie żartami. Jak CIA rozpracowywało Sowietów

Wyścig zbrojeń, wyścig kosmiczny, wojny zastępcze – zimna wojna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim miała wiele oblicz....

zobacz więcej

Plan zakładał, że zostanie wysadzony desant złożony z Kubańczyków, którzy opanują stabilny przyczółek, utworzą na nim swój rząd i wezwą rodaków do powstania przeciwko władzy Castro. Rząd taki oczywiście z miejsca zostałby uznany przez Stany Zjednoczone i współpracujące z nimi państwa Ameryki Łacińskiej.

Trzeba pamiętać, że Eisenhower nie był szczególnie wybredny, jeżeli chodzi o sojuszników – na równi traktował brutalne dyktatury jak choćby te pokroju Alfredo Stroessnera z rządami na poły demokratycznymi.

Wątpliwości JFK


Gdy Eisenhower opuszczał Biały Dom, operacja wciąż była w fazie planowania. John F. Kennedy miał sporo wątpliwości co do zasadności jej przeprowadzenia, ale pod wpływem doradców, głównie wojskowych, w końcu ją zaakceptował. Do ustalenia było między innymi miejsce lądowania.

Pierwotnie założono, że Brygada 2506 składająca się z 1,4 tys. kontrrewolucjonistów wyląduje w górach Escambray w okolicach Trynidadu, ale prezydent odrzucił taką możliwość. Padło więc na Zatokę Świń (Playa Giron), położoną około 100 km na południe od Hawany, w południowej części Kuby, co miało choć trochę odsunąć podejrzenia, jakoby za akcją stali Amerykanie.

O wyborze zdecydowały również naturalne walory obronne oraz bliskość lotniska, co umożliwiało dostarczanie zaopatrzenia. 4 kwietnia 1961 r. Kennedy wyraził zgodę na przeprowadzenie Operacji „Pluto”, choć wciąż nie było do niej w stu procentach przekonany. Obawiał się przede wszystkim, że szybko okaże się, iż to Waszyngton stoi za atakiem i wywoła to trudną do przewidzenia reakcję na arenie międzynarodowej, wszak chodziło o kraj, który znajdował się z centrum uwagi.

Siły nie były równe, ale liczono na efekt zaskoczenia oraz wsparcie samych Kubańczyków mieszkających na wyspie. Brygada 2506 składała się z batalionu powietrzno-desantowego, czterech batalionów piechoty, batalionu zmotoryzowanego, batalionu wsparcia, czołgów i samochodów opancerzonych, plutonu łączności, plutonu saperów i plutonu medycznego. Problemem był brak doświadczenia kontrrewolucjonistów, jedynie co 10. służył wcześniej w wojsku.

Chaszodżdżi po polsku. Jak PRL likwidowała zdrajców

Brutalne morderstwo saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego, skrytobójczy zamach na podwójnego szpiega Siergieja Skripala czy wcześniejszy...

zobacz więcej

Lotniskowiec do pomocy


Atakujący mieli do dyspozycji 5 czołgów typu Sherman, 10 dział samobieżnych, 18 dział przeciwpancernych, 8 dział bezodrzutowych i 8 moździerzy. Mogli też liczyć na wsparcie bombowców B-26 Invader, samolotów transportowych C-46 Commando i C-54 Skymaster oraz łodzi latającej PBY-5 Catalina.

Do inwazji wyznaczono również 5 frachtowców, 2 duże i 7 małych okrętów desantowych z rezerw Marynarki Wojennej USA. Jako zabezpieczenie służyły lotniskowiec USS Essex i 5 niszczycieli.

Kubańskie siły zbrojne miały do dyspozycji ok. 250 tys. żołnierzy oraz jednostki specjalne i porządkowe. Jeżeli chodzi o sprzęt, ten był na ogół przestarzały, były to między innymi czołgi T-34 przysłane z ZSRR i pamiętające czasy II wojny światowej. Marynarka wojenna i lotnictwo były raczej symboliczne.

Hawana liczyła się z tym, że może dojść do desantu, ale władze nie wiedziały kiedy ani gdzie może on zostać przeprowadzony. Tymczasem 14 kwietnia 1961 r. kontrrewolucjonistów załadowano na transportowce i okręty w nikaraguańskim Puerto Cabezas.

Nazajutrz bombowce z kubańskimi emigrantami na pokładzie rozpoczęły atak na lotniska. Celem były samoloty wykryte przez samolot szpiegowski U-2. Kubańczycy się wycwanili i zwietrzyli, że dojdzie do nalotu, więc wystawili uszkodzone samoloty. Zniszczono jeden bombowiec, przy stratach własnych również wynoszących jedną strąconą maszynę. Wieczorem w odległości 55 mil morskich od Zatoki Świń zebrała się flota desantowa. Atak wyznaczono na 17 kwietnia na godz. 3 rano. Kolejne plany zaczęły jednak palić na panewce. Nastąpiło opóźnienie, do tego lądowanie było tak głośne, że batalion piechoty stacjonujący w cukrowni „Australia” ogłosił alarm.

Desant z powietrza rozpoczął się około godz. 4.30. Spadochroniarze opanowali wyznaczone przyczółki i zgodnie z założeniami nie napotkali na silny opór. Nie udało się natomiast połączyć desantu lotniczego z morskim, co uniemożliwili żołnierze z cukrowni „Australia” oraz niedobitki z obrony terytorialnej.

Nie żyje Fidel Castro. Miał 90 lat, rządził Kubą przez prawie pół wieku

Nie żyje były przywódca Kuby Fidel Castro. Zmarł w piątek wieczorem w Hawanie w wieku 90 lat – poinformował jego brat Raul, który przejął po nim...

zobacz więcej

Kontratak


Już o godz. 5.30 nastąpił kontratak. Samoloty ostrzelały między innymi pociskami rakietowymi amerykańskie okręty. Frachtowiec USS „Houston” został trafiony dwoma pociskami i osiadł na mieliźnie, w efekcie czego stał się obiektem ataków kolejnych samolotów, które zdaniem CIA miały być już dawno zniszczone.

18 kwietnia, po kolejnym ataku, kontrrewolucjoniści musieli się wycofać. W nocy Kennedy po naradzie z przedstawicielami Pentagonu i CIA polecił przerwać operację. Niedobitki Brygady 2506 poddały się następnego dnia.

Operacja „Pluto” zakończyła się totalną klęską. Podczas trzydniowych walk zginęło około 114 rebeliantów, ponad 300 zostało rannych, kilkudziesięciu zaginęło. Rebelianci utracili 8 samolotów, 3 transportowce i jeden mały okręt desantowy. Reżim Castro wziął do niewoli około 1190 rodaków przysłanych przez CIA.

Oficjalnie Kuba straciła 87 żołnierzy, zaś 250 zostało rannych, choć niewykluczone, że obie liczby były zaniżone przez Hawanę. Rewolucyjne Siły Zbrojne straciły też 3 samoloty oraz 2 czołgi.

Kennedy wziął na siebie odpowiedzialność za klęskę, co nie spodobało się Republikanom. Eksperci ocenili, że przyczyną porażki były czynniki polityczne i militarne, sam prezydent USA przyznał, że źle oceniono sytuację. Nieudana operacja wykazała liczne słabości Waszyngtonu oraz samego Pentagonu, który od czasów Eisenhowera miał dużą autonomię.

Poleciały głowy


Musiały polecieć głowy. Dulles i jego zastępca Charles Cabell oraz zastępca dyrektora do spraw operacji Richard Bissell zostali zdymisjonowani. Nowym szefem Agencji został John McCone, który z nienajgorszym skutkiem poradził sobie z zadaniem odbudowy reputacji CIA.
Siły kubańskie stłumiły atak (fot. Archive.org)
Siły kubańskie stłumiły atak (fot. Archive.org)

Atomowy kret bojowy. Jak Sowieci chcieli pokonać USA

Wojna motorem postępu – brzmi stare hasło, które dotąd nie straciło i zapewne nigdy nie straci na aktualności. Technologie wojskowe od zawsze...

zobacz więcej

Castro zaproponował za wydanie jeńców 500 traktorów i buldożerów, ale Waszyngton nie chciał negocjować. Zrobił to dopiero po procesie kontrrewolucjonistów przed sądem wojskowym. 23 grudnia 1962 r. więźniowie zostali wykupieni przez USA i odzyskali wolność w zamian za produkty żywnościowe, witaminizowane konserwy dla niemowląt i środki medyczne. Kosztowało to USA około 53 mln dolarów.

Hawana odniosła sukces, ale i tak potrzebowała silnego patrona, dlatego zbliżyła się do Moskwy i stawała się coraz bardziej prosowiecka. Kennedy wiedział, że nie może odpuścić. Doprowadził do usunięcia Kuby z grona Organizacji Państw Amerykańskich i nałożył sankcje.

Zagrożenie ze strony Kuby nie zmalało, bo też nie mogło. Przy kubańskim stoliku na dobre rozsiadł się Nikita Chruszczow, który kazał rozmieścić na wyspie pociski balistyczne średniego zasięgu, bezpośrednio zagrażające terytorium USA. Tak jesienią 1962 r. rozpoczął się kryzys kubański, który postawił świat na skraju zagłady nuklearnej, jak nigdy wcześniej ani później.

Zagrożenie dla USA


Po pełnych nerwów dniach ZSRR ustąpił. CIA wiedziała, że nawet po wycofaniu sowieckich rakiet i demontażu wyrzutni Fidel Castro będzie stanowił zagrożenie dla USA, również będąc symbolem, który inspirował lewicowe partyzantki w Ameryce Południowej. Nie odpuszczono zatem części pierwotnego planu polegającej na likwidacji dyktatora.

Po klęsce w Zatoce Świń trzeba było opracować alternatywną metodę usunięcia Comandante, choć były też plany by choćby pozbawić go charakterystycznej brody, będącej jego symbolem. Oceniano, że bez brody straci część swojej charyzmy. Teraz może nam się to wydawać śmieszne, ale trzeba pamiętać, że zimna wojna obfitowała w dziwaczne metody uciszania ludzi. 7 września 1978 r. na moście Waterloo w Londynie bułgarski dysydent Georgi Markow został ukłuty igłą z rycyną ukrytą w parasolu. Zmarł po czterech dniach.

Niemal 15 lat wcześniej podobną metodę chcieli zastosować Amerykanie wobec Castro. 22 listopada 1963 r. w Paryżu przedstawiciele CIA spotkali się z mjr Rolando Cubelą Secadesem, oficerem kubańskiej armii i towarzyszem Comandante z czasów rewolucji. Secadesowi marzyło się zastąpienie dyktatora i wprowadzenie własnych rządów opartych na sprawiedliwości społecznej.

Z protezą nogi wodziła Gestapo za nos

Gestapo uważało ją za „najgroźniejszego alianckiego szpiega ze wszystkich” i bezskutecznie polowało na nią latami. Choć miała drewnianą protezę...

zobacz więcej

Agenci dali oficerowi długopis marki Paper Mate. Wyglądał zwyczajnie, ale zawierał ukrytą strzykawkę, tak cienką, że gdy Cubela wbiłby ją delikatnie w skórę Castro, ten poczułby co najwyżej lekkie zadrapanie. W tym czasie do jego organizmu dostałaby się trucizna Black Leaf 40, śmiertelnie trujący dla ludzi insektycyd stworzony na bazie nikotyny.

Lepszy karabin


Amerykanie zapewnili oficera, że Castro i jego ochroniarze nie będą niczego spodziewać, a ponieważ trucizna nie zadziała od razu, Cubela byłby poza podejrzeniami. Wojskowy jednak kręcił nosem. Wyjaśnił, że wolałby potężny i wyciszony karabin z celownikiem niż taką „zabawkę”. Mimo to na koniec spotkania schował długopis do kieszeni, licząc na to, że uda mu się go użyć podczas spotkania z towarzysze broni.

Do tego jednak nie doszło. Tego samego dnia w Dallas w stanie Teksas został śmiertelnie postrzelony prezydent John F. Kennedy. Wraz z jego śmiercią osłabła determinacja Waszyngtonu by zabić Castro. Szczególnie niepocieszony był zastępca dyrektora CIA do spraw planowania Desmond FitzGerald, który w Paryżu wyjaśniał Cubeli jego zadanie, a wcześniej przygotował zestaw innych zamachów na dyktatora. To bez wątpienia jeden z najciekawszych epizodów zimnej wojny.

Warto chwilę zatrzymać się przy FitzGeraldzie, który po śmierci Kennedy'ego już zawsze żałował, że USA straciły szansę usunięcia Castro. Był on mistrzem brudnych zagrywek CIA. Dulles wysoko go cenił, wskazał, że był „odważnym i pełnym wyobraźni oficerem z nienagannymi kontaktami i umiejętnością załatwiania spraw”. Inni przyznawali, że ten były prawnik z Wall Street owszem, jest odważny i czarujący, ale także jest pompatycznym autokratą.

Do CIA wstąpił w 1950 r. Prowadził operacje między innymi przeciwko komunistycznym Chinom, wówczas młodemu państwu. FitzGerald zaliczał porażki. Gdy uzbroił przywódcę 12-tysięcznego oddział antykomunistycznych powstańców, watażka zmienił zdanie i został baronem narkotykowym.

Korupcja, narkotyki, chaos. Prezydent nie zamierza ustępować

Przemyt narkotyków i pranie brudnych pieniędzy niekoniecznie muszą być domeną typów spod ciemnej gwiazdy. Takie dodatkowe źródła dochodu potrafią...

zobacz więcej

Wampiry


Lepiej wiodło mu się na Filipinach. Udało mu się tam przekonać pułkownika Sił Powietrznych USA Edwarda Lansdale'a, który słynął z niezależności i niestandardowych metod prowadzenia walki do stosowania osobliwych metod „wojny psychologicznej”. Na jego prośbę podrzucano zwłoki pozbawione krwi, żeby wyglądały na ofiary wampirów. Partyzanci byli przerażeni.

Oryginalną operację obmyślił również w Indonezji, celem był prokomunistyczny prezydent Sukarno. W myśl zasady przekazywanej swoim agentom, że „nie jesteśmy tutaj, aby śledzić komunizm, jesteśmy tutaj, aby go zniszczyć” stworzył plan „biologicznego unieruchomienia” prezydenta. Wiedziano, że Sukarno miał nienasycony popęd seksualny i lubił sypiać ze stewardessami. Namierzono jedną z nich i przekonano, by zaraziła prezydenta chorobą weneryczną.

Dwa lata po klęscę w Zatoce Świń FitzGerald działał już w centrali i został odpowiedzialnym za tajne operacje. Jego pomysły mogły się podobać Kennedy'emu, który miał wręcz obsesję na punkcie niekonwencjonalnych działań wojennych. – Zawsze zakładasz, że wojskowi wywiadowcy mają jakieś tajne umiejętności niedostępne dla zwykłych śmiertelników – tłumaczył.

FitzGerald idealnie nadawał się do nowego zadania. Już wcześniej w CIA powstawały ciekawe sposoby zabicia Castro w ramach Operacji „Mangusta”. Był choćby pomysł z pudełkiem 50 cygar marki Cohiba, ulubionymi dyktatora, ale posypanymi śmiercionośną toksyną botulinową. Nigdy nie zostały mu jednak dostarczone, gdyż nie było gwarancji, czy je zapali i czy zamach nie wyjdzie na jaw.

Zwerbowana kochanka


Udało się zwerbować również jedną z kochanek Comandante Maritę Lorenz. Przekazano jej truciznę w tabletkach, które miała dołożyć do kubka gorącego mleka, który zwykł wypijać wieczorem dyktator. Kobieta niefortunnie ukryła jednak tabletki w śmietanie i się rozpuściły.
Komunistyczny reżim na Kubie przetrwał upadek ZSRR (fot. Pixabay)
Komunistyczny reżim na Kubie przetrwał upadek ZSRR (fot. Pixabay)

Pomocnik Eichmanna współtworzył po wojnie wywiad RFN

SS-Brigadeführer i Generalmajor Policji Franz Josef Huber, odpowiedzialny za deportacje dziesiątek tysięcy wiedeńskich Żydów do obozów śmierci,...

zobacz więcej

Były i standardowe a nawet wręcz trywialne plany. W lipcu 1960 r. szef placówki CIA w Hawanie otrzymał rozkaz z Waszyngtonu, aby zorganizować „wypadek”, który zabiłby brata Fidela, Raula Castro. Operację odwołano jednak zanim rozpoczęły się jakiekolwiek do niej przygotowania.

Bardziej błyskotliwe były plany zaangażowania mafii, która sama była zainteresowana w usunięciu Castro, gdyż po jego rewolucji straciła na Kubie ogromny majątek, w tym dochodowe kasyna. Co ciekawe, organizacja była zadowolona, że jej partnerem w przedsięwzięciu będzie amerykański rząd.

Jesienią 1960 r., na około dwa miesiące przed zwycięstwem Kennedy’ego w wyborach prezydenckich, Robert Maheu za przyzwoleniem Dullesa, pełniąc rolę pośrednika, przedstawił CIA swego kumpla – Johna Rosellego, mafiosa z Chicago. Z kolei Roselli przedstawił jemu i pracownikowi CIA Jimowi O’Connellowi szefa mafii chicagowskiej Sama „Momo” Giancanę i bossa z Florydy Santosa Traficante juniora. Gangsterom bez ogródek zaproponowano 150 tys. dolarów za zabicie Comandante.

Mafia niezadowolona


CIA przekazywała mafii pieniądze i środki techniczne, w tym karabiny, miny, detonatory i systemy łączności. Plany były rozmaite. Agencja zasugerowała Rosellemu klasyczny zamach przy użyciu broni palnej, ale mafiosi byli krytycznie nastawieni. Co innego sprzątnąć kogoś na ulicy w Nowym Jorku, a co innego – dobrze strzeżonego dyktatora na Kubie.

Eksperci z Sekcji Obsługi Technicznej CIA opracowali pigułki z trucizną, rozpuszczalne w zupie, kawie, herbacie i koktajlu. Zadanie podrzucenia ich w ulubionej restauracji Castro miał wykonać jeden z podwładnych Giancany, Juan Orta.

Jednak po sześciu nieudanych próbach Orta wycofał się i przekazał je innej osobie. Dyktator przestał pojawiać się w swojej ulubionej restauracji. Była też płynna trucizna, która zabijała po dwóch-trzech dniach, ale ludzie Traficante wylali ją do kibla.

Zagadka śmierci Marilyn Monroe. Zginęła za romans z braćmi Kennedy?

Choć od śmierci Marilyn Monroe minęło już niemal 60 lat, tragiczny los największej seksbomby w historii Hollywood nie przestaje fascynować....

zobacz więcej

Żadna z prób zamordowania Castro przez mafię nie powiodła się. Giancana i Rosselli sami zostali zamordowani w połowie lat 70., mniej więcej w tym samym czasie, kiedy senacka Komisja ds. Wywiadu, znana jako „Komisja Churcha”, prowadziła przesłuchania w sprawie prób eliminacji Castro przez CIA.

FitzGerald wprowadził wymyślanie sposobów na zabicie dyktatora na zupełnie nowy poziom. Razem z innym wysokim rangą oficerem Agencji „wymyślali operacje podczas lunchu” – jak ujawnił były oficer CIA Chester Cooper. – Zaczynali żartować, a potem dochodzili do wniosku, że plan może się udać – opowiadał.

Oko Boga


Zastępca dyrektora Agencji sprowadził Edwarda Lansdale'a, już generała, który był kopalnią niestandardowych pomysłów. Był choćby i taki: helikoptery miały w nocy latać nad katolicką w przeważającej części Kubą z głośnikami i silnymi reflektorami, które miały udawać „oko Boga”. Równolegle kraj miał być zalany plotkami o powtórnym przyjściu Zbawcy, który wskaże, że Castro to antychryst.

Wstępem do apokalipsy miałoby być podpłynięcie amerykańskiej łodzi podwodnej w okolice wyspy i z pomocą specjalnych pocisków wypełnienie nieba gwiazdami. Koledzy ironizowali, że byłaby to metoda „eliminacji przez oświecenie”. Nigdy zresztą nie wyszła poza mury centrali w Langley.

Podobnie nie wcielono w życie masy innych oryginalnych pomysłów. Choćby takiego: wiedziano, że Castro był zapalonym płetwonurkiem, więc CIA opracowała piankę nasączoną zarodnikami grzybów, które miałyby spowodować przewlekłą chorobę skóry, zaś ustnik aparatu oddechowego miałby być potraktowany bakteriami gruźlicy.

Ustalono również odcinek rafy koralowej, gdzie dyktator szczególnie lubił pływać. FitzGerald opracował plan wysłania malutką łodzią podwodną bomby ukrytej w kolorowej muszli i umieszczenia ładunku na dnie morskim, gdzie spodziewano się, że zwróci ona uwagę Castro. Ten – zakładano – chwyciłby ją i wywołał eksplozję. Były też bardziej subtelne metody wpłynięcia na dyktatora jak choćby podanie mu LSD w studiu radiowym w Hawanie. Trip na antenie skompromitowałby go w oczach rodaków.

CIA nie zdołała dopaść Fidela Castro. Comandante en Jefe zmarł 5 lat temu w wieku 90 lat. Przeżył Kennedy'ego, FitzGeralda, ZSRR i zimną wojnę. Do końca życia pysznił się zwycięstwem w Zatoce Świń.

źródło:
Zobacz więcej