RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Doktorant UW i publicysta oko.press oskarżany o gwałt na 20-letniej studentce

Mężczyzna twierdzi, że kobieta zgodziła się na stosunek (fot. Facebook)
Mężczyzna twierdzi, że kobieta zgodziła się na stosunek (fot. Facebook)

Studentka Uniwersytetu Warszawskiego twierdzi, że została zgwałcona przez doktoranta z tej uczelni. – Koleżanki ostrzegały mnie przed nim. Wszyscy mówili, że wykorzystuje młode studentki, częstuje narkotykami, a w zamian liczy na seks – mówi 20-latka. Oskarżany mężczyzna twierdzi, że kobieta zgodziła się na stosunek. Studencki Komitet Antyfaszystowski oświadczył, że władze uczelni miały sygnały o zachowaniu doktoranta, ale sprawę „zamieciono pod dywan”. Redakcja portalu oko.press, gdzie mężczyzna publikuje swoje teksty – zawiesiła z nim współpracę.

„Margot” oskarża liderkę strajków aborcyjnych. „Przemoc o podłożu seksualnym”

Zna ktoś takie uczucie, gdy liderka Strajku Kobiet stosuje na tobie przemoc o podłożu seksualnym? – pyta Michał Sz. „Margot”. Aktywista LGBT takie...

zobacz więcej

W czwartek Studencki Komitet Antyfaszystowski działający przy Uniwersytecie Warszawskim zamieścił w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym napisano, że doktorant z tego uniwersytetu zgwałcił studentkę podczas „wydarzenia studenckiego”; tak twierdzi kobieta, wobec której mężczyzna miał się dopuścić przemocy seksualnej.

We wpisie komitetu wskazano doktoranta z imienia i nazwiska. Dodano, że jest doktorantem zna wydziale Artes Liberales UW. „Niestety Uniwersytet Warszawski, pomimo docierających z wielu stron informacji o przemocy ze strony doktoranta, rozpoczął wobec niego jedynie postępowanie dotyczące obrotu substancjami odurzającymi” – czytamy.

Sprawa zamieciona pod dywan?


„Nie zgadzamy się na zamiatanie sprawy przemocy seksualnej pod dywan! Nie chcemy, aby zarzuty wobec (tu wskazano nazwisko rzekomego sprawcy – przyp. red.) sprowadzały się tylko do kwestii rozprowadzania wśród studentek narkotyków. Nazywajmy gwałt po imieniu” – napisał Komitet i zaapelował do władz UW o natychmiastowe wszczęcie postępowania dyscyplinarnego i jak najszybsze zawieszenie mężczyzny w prawach doktoranta.

„Opieszałość uczelni nie może skutkować ryzykiem utraty zdrowia i poczucia bezpieczeństwa przez studentki” – podkreślono.

Sprawę opisał też portal wyborcza.pl. Według publikacji do gwałtu miało dojść jesienią zeszłego roku na studenckim wyjeździe integracyjnym, na którym był wskazany doktorant.

„Przemoc seksualna” i „zamiatanie pod dywan”. Margot atakuje „GW”, Suchanow i Lempart

Kolektyw „Stop Bzdurom” i znany jako „Margot” Michał Sz. wystosowali wezwanie do „Gazety Wyborczej”. Aktywiści LGBT żądają usunięcia ich z listy...

zobacz więcej

Studentka: Gwałcił mnie do rana


– Koleżanki ostrzegały mnie przed nim. Wszyscy mówili, że wykorzystuje młode studentki, częstuje narkotykami, a w zamian liczy na seks. Nikogo tam nie znałam, byłam kompletnie sama. On niemal codziennie próbował ze mną rozmawiać, proponował narkotyki, ale odmawiałam i traktowałam go chłodno – opowiada studentka portalowi wyborcza.pl.

Kobieta twierdzi, że tamtego wieczoru „na imprezie w jednym z pokojów doktorant przypatrywał jej się przez kilka godzin”.

– Nie wypiłam dużo, ale w pewnej chwili dziwnie się poczułam. Ocknęłam się na łóżku w jego pokoju. Byłam zupełnie naga, moje ciuchy leżały porozrzucane wokół. Znów odpłynęłam, ale świadomość wracała co kilka minut. Gwałcił mnie do rana, aż jego współlokator zaczął dobijać się do drzwi – opowiada 20-latka.

– Wtedy kazał mi się szybko ubrać, zaprowadził mnie do mojego pokoju, wepchnął do łazienki i zrobił to jeszcze raz. Nie miałam siły walczyć – mówi.

Następnego dnia kobieta poszła do mężczyzny, by wyjaśnić sytuację. – Próbowałam z nim rozmawiać, on zaczął mnie dotykać. Powiedziałam, że nie przyszłam tu, by uprawiać z nim seks, ale nie byłam w stanie uciec. Znów mnie wykorzystał – powiedziała.

Zmuszali 18-latkę do prostytucji. Dwaj mężczyźni oskarżeni

Za przestępstwo handlu ludźmi oraz zmuszanie do prostytucji i czerpanie z niej korzyści z odpowiedzą wkrótce przed sądem dwaj mężczyźni, którzy...

zobacz więcej

Kobieta po kilku miesiącach od wyjazdu o gwałcie zawiadomiła konsultantkę ds. przemocy seksualnej na UW. „To organ samorządowy, powołany oddolnie. Może skierować ofiarę przemocy do odpowiednich organów uczelni, ale sama nie przekazuje takich informacji” – opisuje portal i wskazuje, że władze uniwersytetu miały już niepokojące sygnały dot. tego doktoranta.

Stanowisko UW


Rzeczniczka prasowa UW Anna Modzelewska poinformowała, że Komisja dyscyplinarna prowadzi względem doktoranta „postępowanie w sprawie posiadania środków odurzających i obrotu nimi”.

– Sprawa wymaga przesłuchania kilkunastu świadków i analizy materiału dowodowego. Obecnie trwa przesłuchanie świadków i na tym etapie nie zostały postawione zarzuty – powiedziała.

Pytana, czy władze uczelni wiedzą o oskarżeniach o gwałt oznajmiła: „Jeśli w toku postępowania zostaną zasygnalizowane inne naruszenia, to takie wątki także będą podlegać wyjaśnieniu”.

– Natomiast sprawa przemocy seksualnej nie została zgłoszona do władz uczelni, wydziału, rzeczniczki akademickiej (ombudsmana UW), ani głównej specjalistki ds. równouprawnienia na UW. Jeśli osoba pokrzywdzona zdecyduje się złożyć zgłoszenie, zostanie otoczona wsparciem. Sprawy o molestowanie seksualnego traktujemy poważnie i trafiają one do komisji dyscyplinarnej. Dokładamy wszelkich starań, żeby otoczyć osoby poszkodowane opieką – poinformowała rzeczniczka portal tvp.info.

Hiszpania: prawie 3 mln kobiet doświadczyło przemocy seksualnej

Co druga kobieta mieszkająca w Hiszpanii przynajmniej raz w swoim życiu doświadczyła jakiegoś rodzaju przemocy – od molestowania po gwałt czy...

zobacz więcej

Wyborcza.pl skontaktowała się też z oskarżanym o gwałt mężczyzną. „Twierdzi, że nie wie, o jaką sprawę chodzi, ale zapytany o wyjazd integracyjny przypomina sobie, że podczas imprezy uprawiał seks z jedną ze studentek” – czytamy.

Doktorant: Była zgoda na seks


Pytany, czy kobieta zgodziła się na zbliżenie oznajmił: „Według moich informacji to tak”. Zapytany, na jakiej podstawie tak uważa mówi, że „na podstawie języka, rozmowy, komend instruujących moje postępowanie”. – Na podstawie samodzielnej inicjatywy – odpowiada.

Jak się okazuje, doktorant oskarżany o gwałt jest związany z oko.press.

„W związku z oskarżeniami wobec (tu pada nazwisko mężczyzny – przyp. red.), współpracownika Archiwum Osiatyńskiego (prowadzonego przez Fundację Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO), które wysunęli członkowie i członkinie Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego informujemy, że zawiesiliśmy współpracę do czasu wyjaśnienia sprawy. Informujemy także, że o tych oskarżeniach dowiedzieliśmy się 8 kwietnia. Zarząd Fundacji Ośrodek Kontroli Obywatelskiej OKO” – poinformowano w oświadczeniu przesłanym portalowi tvp.info.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej