RAPORT

Wojna na Ukrainie

Staszewski w norweskich mediach mówi o atakach na gejów w Polsce

Samorządowcy wyjaśniali Norwegom, że w Polsce nie ma dyskryminacji (fot. Omar Marques/Getty Images)
Samorządowcy wyjaśniali Norwegom, że w Polsce nie ma dyskryminacji (fot. Omar Marques/Getty Images)

– Przedstawia się nas jako wrogów ludu, porównuje z krzywdzicielami dzieci – skarży się w rozmowie z największą komercyjną stacją telewizyjną w Norwegii, TV2, Bart Staszewski. Skandynawscy dziennikarze nie tylko chwalą autora fejków o „strefach wolnych od LGBT”, ale je powielają. A nawet rozbudowują. Jedna z wypowiedzi ich drugiego rozmówcy, Dawida Sochy z Lubelszczyzny, jest tak zredagowana, by sugerować, że funkcjonują specjalne grupy atakujące homoseksualistów.

„Polska nas nie ogłupi”. Atak norweskiej deputowanej

„Polska nas nie ogłupi stopniowaniem demontażu demokracji” – pod takim tytułem norweski dziennik „Aftenposten” opublikował artykuł autorstwa...

zobacz więcej

– Politycy używają słów, by wykluczać nas ze społeczeństwa. Mówią, że jesteśmy „ideologią”, walczą z nami jako nie z ludźmi, lecz z ideologią LGBT – skarży się Staszewski. – Dla nich odpowiednia ideologia to ta, że w miejscach publicznych za ręce trzymają się kobieta z mężczyzną – ubolewa działacz przedstawiany przez TV2 jako filmowiec-dokumentalista. 

– Czujemy się jak ludzie drugiej kategorii. Nie możemy ufać rządowi, naszemu prezydentowi. Zaufać możemy chyba tylko UE, o ile będzie chciała coś zrobić, by zmienić Polskę – ubolewa. 

Właśnie chęcią zwrócenia uwagi zagranicy norwescy dziennikarze tłumaczą przymocowywanie „tabliczek” do znaków drogowych i robienie im zdjęć, choć nie wyjaśniają, że to właśnie te zdjęcia użyto jako dowody, propagując narrację o „strefach wolnych od LGBT”. Fałszywą narrację, która jednak doprowadziła do uchwalenia przez Parlament Europejski rezolucji przeciw Polsce, powielającej ów fałsz. 

  Boi się wychodzić na ulice – przynajmniej o późnej porze – dziewiętnastoletni Dawid Socha. „A gdy w ogóle wychodzi, ma przy sobie gaz pieprzowy”. – Jeśli ujawnisz, że jesteś gejem, stajesz się celem specjalnej grupy ludzi – skarży się Socha skandynawskim dziennikarzom. 

Konspiracja z publikacją danych i wizerunku


Socha, choć mieszka na prowincji, z Norwegami umówił się w Lublinie. Według dziennikarzy wynika to z konieczności zachowania zasad konspiracji. „Lepiej dla niego było spotkać się w większym, uniwersyteckim mieście, niż udzielać wywiadu tam, gdzie mieszka”, czyli, jak się dowiadujemy z tekstu, w 50-tysięcznym mieście odległym o pół godziny jazdy pociągiem. Mimo to TV2 publikuje jego imię i nazwisko, wiek, wizerunek z widoczną twarzą, a nawet, biorąc pod uwagę powyższy opis, zdaje się świadomie wskazywać, o którą miejscowość chodzi. 

Dawid – jak czytamy – „wybiera bezpieczeństwo”, a w Polsce „są ludzie, którzy woleliby, by tacy jak on nie istnieli”. Oprócz gazu pieprzowego i unikania wychodzenia z domu wieczorem, nie chce także „okazywać miłości na ulicy”. – Nie mam chłopaka. Ale gdybym miał, powstrzymywałbym się od trzymania się z nim za ręce w miejscu publicznym – skarży się dziennikarzom.  Jedynymi rozmówcami – z tych, których wypowiedzi opublikowano – którzy wyjaśniają, na czym polegają deklaracje wolności od ideologii LGBT, są wójt Wilamowic Marian Trela i jego zastępca Stanisław Gawlik. Trela wskazuje, że bezpośrednią przyczyną uchwalenia tych aktów były antykatolickie prowokacje na „paradzie Dumy” (mianem „parad Dumy Gejowskiej” określane są w innych krajach imprezy, których organizatorzy zmienili w Polsce nazwę na „parada równości”). Gawlik dodaje, że nie ma żadnej dyskryminacji.

-> Przeczytaj także: Oskarżyli Polskę o kradzież, której nie było. Fake news norweskich mediów z koronawirusem w tle

Ale redakcja szybko wyjaśnia, co powinien myśleć norweski czytelnik: „Doświadczenie Norwegii i UE o strefach wolnych od LGBT jest odmienne”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej