RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zbawienne ryzyko nadziei

Z pandemią COVID-19 u nas w Polsce jest po trosze jak z pogodą (fot. Omar Marques/Anadolu Agency via Getty Images)
Z pandemią COVID-19 u nas w Polsce jest po trosze jak z pogodą (fot. Omar Marques/Anadolu Agency via Getty Images)

Z pandemią covid-19 u nas w Polsce jest po trosze jak z pogodą. Tak, wiem. Analogia zbudowana jest na wątłych przesłankach. Podobieństwo wisi na cienkim włosku. Jednakże jako punkt wyjścia do snucia optymistycznej wersji naszej tegorocznej przyszłości, nic lepszego nie przychodzi mi do głowy. A ja chcę żyć nadzieją.

Jerzy Jachowicz: Burzliwe losy politycznych efemeryd

Czy ktoś jeszcze pamięta pułkownika dyplomowanego Adama Mazgulę? Jeszcze pięć lat temu był jednym z objawionych nagle przeciwników PiS, którego...

zobacz więcej

Więc najpierw o pogodzie. Jeszcze niedawno synoptycy zapowiadali, że podczas Świąt Wielkanocnych będziemy cieszyć się piękną, słoneczną pogodą, połączoną z przyjemnymi, choć przeciętnymi jak na tę porę roku temperaturami. To pozwoli na ożywcze, zdrowe spacery w przerwach świątecznych posiłków i wypoczynku w domu. Wyjścia na świeże powietrze, jakże potrzebne nam wszystkim w obecnej dobie. Oczywiście przy zachowaniu niezbędnych zasad bezpiecznego postępowania i zachowania się w taki sposób, aby nie tylko siebie nie narażać na zakażenia koronawirusem, ale także innych osób.

Niestety, zamiast korzystania z uroków wiosennego słońca, musieliśmy odłożyć te plany. Nawiązując do jednego tytułów widowisk Kabaretu Starszych Panów można powiedzieć, że „nastąpił niespodziewany atak zimy”. Do Polski w świątecznym okresie zawitał mróz, deszcz i śnieg.

Czym zaskakująca zmiana warunków pogodowych, rujnująca nasze plany powitania pięknej wiosny, pojawiła się w świecie natury, tym niweczący perspektywy powolnego wychodzenia z pandemii , okazał się atak trzeciej fali koronawirusa, przynoszącej ze sobą nowe mutacje zarazy.

Te rozdźwięki uniemożliwiają porozumienie prawdziwym demokratom

„Sprawy zaszły tak daleko, że kompromis jest absolutnie konieczny” – pisze prof. Michał Kleiber, od niedawna przewodniczący Polskiego komitetu ds....

zobacz więcej

Optymizm


Fundamentem mojego optymizmu jest naturalny bieg rzeczy, istniejący nie tylko w świecie natury, ale również w rzeczywistości ludzkiej. Zbudowanej przez człowieka, który nie tylko wykorzystuje to, co zastał w świecie natury i co go nieustannie z jego strony spotyka, ale który potrafi obrócić na swoją korzyść najbardziej nieprzyjazne mu siły. Albo przynajmniej umie zabezpieczyć się przed największymi nawet zagrożeniami, jakie czyhają z ich strony. Przeciwstawić się największym plagom, jakie spadają na człowieka.

To przecież nie tylko przeświadczenie, wynikające z „domorosłych” refleksji. Takie pełne dobrych nadziei myślenie wyrasta z najprostszych doświadczeń. Choćby tych z ostatnich dni. Z ostatniej chwili.

Z różnych powodów unikałem publicznego komentowania tego wszystkiego, co ma bliższy związek z pandemią. Jednym z głównych motywów tej wstrzemięźliwości, było to, że tacy ignoranci, jak ja, winni po prostu milczeć. Przyznam, że co najmniej kilkakrotnie miałem wielką ochotę potępić Strajk Kobiet za organizowanie masowych manifestacji ulicznych, widząc w tym jedną z przyczyn wzrostu zachorowań na koronawirusa. Powstrzymywałem się za każdym razem, wychodząc z założenia, że poza domniemaniem, nie mam żadnych dowodów na taką bezpośrednią zależność.

Przeczytaj także: „Po świętach spodziewamy się zwiększonej zachorowalności na zespół pocovidowy u dzieci”

Modernistyczny neokomunizm światopoglądowy

Świat bez Boga. Bogiem jest człowiek. Człowiek jest stwórcą świata. Swojego ludzkiego świata. Człowiek go kształtuje. Sam też ustanawia system...

zobacz więcej

Niemniej, jak większość z nas, pilnie śledziłem komunikaty Ministerstwa Zdrowia z ostatnich tygodni o liczbach dobowych zakażeń covid-19. Kiedy od końca lutego nastąpił gwałtowny wzrost liczby osób zakażonych, a w marcu i kwietniu regularnie były liczby bliskie 30 tysięcy nowych zachorowań, a kilka razy przekraczała tę ogromną ilość, codziennie z nadzieją czekałem na kolejne informacje.

System ochrony zdrowia


Jak większość z nas, zdawałem sobie sprawę, że przy takich ilościach zachorowań w dłuższym okresie nasz system ochronny zdrowia musi ulec załamaniu. Głównie z powodu przeciążenia służby zdrowia oraz braków kadrowych, na jakie ta służba cierpi od lat. Łóżka, respiratory, butle tlenowe, nikogo nie wyleczą, jeśli nie ma kto je obsługiwać i dbać zmieniający się stan zdrowia pacjentów. Nie muszę nikogo przekonywać, z jakimi dramatami taka zapaść byłaby związana.

Do Polski dotarły kolejne dawki szczepionki Pfizer

W poniedziałek do Polski dotarła dostawa 870 tysięcy dawek szczepionki firmy Pfizer; trwa ich dystrybucja do punktów szczepień – poinformował...

zobacz więcej

I oto w Poniedziałek Wielkanocny jakże radosne zaskoczenie. Po raz pierwszy od kilku tygodni liczna zachorowań nie przekroczyła 10 tys. Może pod tym względem zawita do Polski wiosna, wcześniej niż ta w naturze.

Eksperci nakazują ostrożność w prognozowaniu radykalnego zmniejszenia się ataku trzeciej fali pandemii. Biorę ich ostrzeżenia serio. Ale chcę żyć nadzieją. A ta skłania mnie do podjęcia ryzyka. Jak się wydaje w granicach zdrowego rozsądku. Jak mawiał francuski pisarz z pierwszej połowy XX wieku Geoerges Bernanos – „Nadzieja jest ryzykiem, które trzeba podjąć”.

Stawiam więc zapowiedź, że jutro, we wtorek 6 kwietnia stan nowo zakażonych nie przekroczy 20 tys., a od następnych dni liczba ta będzie powoli, ale systematycznie maleć.

źródło:
Zobacz więcej