RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Krzysztof Karnkowski: Sygnał z Budapesztu

Krzysztof Karnkowski o „historycznym starciu zwolenników rewolucji obyczajowej i językowej z konserwatystami” (fot. Krystian Maj/KPRM)
Krzysztof Karnkowski o „historycznym starciu zwolenników rewolucji obyczajowej i językowej z konserwatystami” (fot. Krystian Maj/KPRM)

Zjawiska, jakie obserwujemy od dawna w całym świecie Zachodu, a od pewnego czasu również w Polsce, można określić jako historyczne starcie zwolenników rewolucji obyczajowej i, coraz częściej, językowej, z konserwatystami. Pierwsi wierzą, że mają za sobą postęp i nieuchronną, jednokierunkową logikę dziejów. Drudzy uważają się za głos milczącej większości i czują się silni mocą tradycji i ludzkiej chęci życia w świecie znanym i uporządkowanym. Kilka wydarzeń w czasie, bezpośrednio poprzedzającym święta Wielkiej Nocy, pokazuje, jak daleko w tym konflikcie posunęli się już przeciwnicy konserwatywnej wizji świata. Mogliśmy jednak zobaczyć również, że tradycjonaliści nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Również na mało sprzyjającej sobie arenie europejskiej.

Orban: Zgadzamy się z polskim premierem i szefem włoskiej Ligi w ważnych kwestiach

Osiągnęliśmy jednomyślność z premierem Polski Mateuszem Morawieckim i szefem włoskiej Ligi Matteo Salvinim w takich kluczowych kwestiach jak...

zobacz więcej

Kilka lat temu polska prawica z sympatią powitała szybki polityczny awans kanclerza Austrii, Sebastiana Kurza. Młody polityk do władzy doszedł dzięki antyimigranckiej retoryce. Kurz witany był u nas z nadzieją, choć praktyka pokazała, że dużą część programu bardziej radykalnych polityków tożsamościowej prawicy z Partii Wolności przyjął raczej z przyczyn taktycznych niż ideowych.

Warto w tym miejscu przypomnieć, że wejście tego ugrupowania do austriackiego rządu w latach 90. wywołało w Unii Europejskiej wielką histerię, a następnie szereg restrykcji wobec tego państwa. W czasie narastania kryzysu imigracyjnego w UE, Partia Wolności znów odzyskiwała społeczne poparcie. Gdy zajmujący się w rządzie austriackim tą tematyką Kurz narzucił macierzystemu ugrupowaniu zbliżone poglądy, uratował jego poparcie, zostając równocześnie po wyborach najmłodszym europejskim premierem.

Partia Wolności znalazła się jednak w koalicji rządowej, tyle, że UE bardziej skupia się dziś na prawicowych niepokornych z Polski i Węgier. Wydawało się wówczas, że możliwe jest mocne zbliżenie Grupy Wyszehradzkiej z Wiedniem, a być może nawet rozszerzenie V4 o to państwo. Choć do tak bliskiej współpracy ostatecznie nie doszło, co pewien czas odbywają się spotkania grupy w formacie poszerzonym o Austrię, która bierze również udział w inicjatywie Trójmorza, będąc w niej jedynym państwem spoza dawnego bloku wschodniego.

O nadziejach i tęsknotach polskiej prawicy, związanych z Sebastianem Kurzem najwięcej mówi nam długie życie powracającego regularnie fake newsa o wyrzuceniu decyzją kanclerza wszystkich instytucji i organizacji powiązanych z George'em Sorosem. Ta informacja wielokrotnie była dementowana, tymczasem na przekór internetowej fantastyce okazało się, że w sporach Polski z unijną biurokracją, dotyczących innych spraw niż polityka imigracyjna, młody kanclerz nie wyłamuje się z narracji większości.

Saryusz-Wolski o różnicach i związkach między Morawieckim a Orbanem i Salvinim

Europejski mainstream, silnie związany z zależnymi od Kremla spółkami energetycznymi, naciskający na ukończenie Nord Stream 2, krytykuje polski...

zobacz więcej

Jednak odkąd Unia zaczęła z największą troską pochylać się nad kwestiami polskiej demokracji i praworządności (czytaj – od kiedy rządzi w Polsce PiS), podczas kolejnych debat możemy przekonać się, że mamy jeszcze całkiem spore grono sojuszników. Nie liczne na tyle, by wpływać na wyniki głosowań, lecz wystarczające, by podczas kolejnych sądów nad Polską wyraźnie zaznaczyło się zdanie odrębne.

Często płynące ze strony ugrupowań podobnie do Polski patrzących na Europę i na obyczaje, lecz życzliwych Rosji. To ostatnie chętnie wykorzystuje nasza opozycja.

Argument ten wraca również dziś, gdy Prawo i Sprawiedliwość rozmawia o współpracy na arenie europejskiej już nie tylko z Viktorem Orbanem, lecz również Matteo Salvinim. Przy czym w sprawie Orbana krytyka ze strony naszej opozycji jest sama w sobie bardzo ciekawa, ponieważ węgierskim przywódcą potrafiono równocześnie straszyć i życzyć mu jak najlepiej, gdy jeszcze w ramach EPP nie przyłączył się do Polski w głosowaniu w chwili pamiętnego 27:1. I tu właśnie przechodzimy do zmiany w partyjnej układance Europarlamentu.

Gdy przed laty Prawo i Sprawiedliwość opuszczało Europejską partię Ludową, by wraz z brytyjskimi konserwatystami stworzyć EKR, brexit śnił się co najwyżej Nigelowi Farage’owi. Torysi odchodzą jednak z PE, więc frakcja Konserwatystów i Reformatorów szukać musi dla siebie nowych sojuszników.

W tym samym czasie Donald Tusk postanawia doprowadzić do definitywnego rozstania się Europejskiej Partii Ludowej z krnąbrnymi Węgrami, ci zaś orientują się, że ochrona, jaką mieli dotąd jako jej członkowie, nie jest już warta dalszego znoszenia politycznych upokorzeń. Otwiera się więc pole na sformalizowanie i tak przecież bliskiej współpracy dwóch, znajdujących się w podobnym położeniu, partii w Parlamencie Europejskim.

Czytaj także: Rozmowy z Fideszem i włoską Ligą. „Węgrzy i Włosi pod przymusem”

Karnkowski: Jedna tylko Białoruś

Sytuacja na Białorusi nie jest i chyba nigdy nie była zbytnio zabawna. Protesty nie odsunęły Alaksandra Łukaszenki, białoruski przywódca wziął...

zobacz więcej

Najwięcej emocji budzi jednak nie relacja z Orbanem, a pojawienie się w tym zestawieniu również Matteo Salviniego, szalenie dziś popularnego włoskiego polityka. Salvini w swoim czasie sfotografował się w Moskwie w koszulce z podobizną Władimira Putina, co wystawia go na liczne ataki tych samych komentatorów, których idole zdjęć z Putinem mają całkiem sporo, a i interesami z nimi nie pogardzą. Nie są jednak przesadnie konserwatywni, nie można więc tego w ogóle porównywać.

Oczywiście byłoby lepiej, gdyby Salvini podobnej fotografii nigdy sobie nie zrobił, jednak oskarżanie na jej podstawie władz w Warszawie o wędrowanie w ramiona Moskwy jest skrajnym nadużyciem. Podczas budapeszteńskiego spotkania temat Rosji nie budził żadnych kontrowersji między rozmówcami. „Oczywiście mogą być różnice zdań, ale w wielkich kwestiach jesteśmy je w stanie rozwiązać. Włosi zgadzają się z Polakami – ja też podzielam ten pogląd – że kraje bałtyckie i Polska potrzebują prawowitych gwarancji bezpieczeństwa powiedzmy od Rosji” – deklarował Victor Orban.

Problem istnieje więc tak naprawdę wyłącznie w publicystycznych konstrukcjach przeciwników współpracy państw, które nie godzą się dziś na pełny dyktat biurokratów i najsilniejszych unijnych graczy. Którzy nie noszą być może t-shirtów z podobizną Putina, lecz dwoją się i troją, by dokończyć wspólnie z nim budowę gazociągu, który zaszkodzi znacząco energetycznemu bezpieczeństwu Ukrainy i, w mniejszym stopniu, Polski. A wszystko z frazesami o unijnej solidarności na ustach.

Czytaj także: Nowa siła w Europie? Premier Morawiecki po spotkanu z Viktorem Orbanem i Matteo Salvinim

Kto parówką wojuje…

Schemat jest zawsze taki sam. Sympatyzujące z opozycją redakcje zapowiadają bombę, która uderzyć ma w kogoś kojarzonego z „dobrą zmianą”. Ukazuje...

zobacz więcej

Współpraca między siłami podobnie patrzącymi na Unię wydaje się być nieuchronna. Konserwatyści muszą stać się na nowo grupą mającą moc przyciągania, aby stworzyć model – nie tylko polityczny, lecz również kulturowy – na tyle atrakcyjny, by móc odbudować swoje wpływy, gdy progresywne wahadło wychyli się zbyt mocno, a społeczeństwa Europy zaczną szukać alternatywy dla przedstawianej im jako jedynie słuszna drogi.

Czwartkowe wystąpienia pokazują, że liderzy europejskiej prawicy są tego faktu świadomi. Stworzenie mocniejszej, a więc lepiej słyszalnej frakcji w PE to krok w dobrym kierunku. PiS, Fidesz, Liga, lecz przecież również wiele innych mniejszych ugrupowań, jak obecni już w EKR Bracia Włosi, hiszpański Vox czy Szwedzcy Demokraci, muszą współdziałać dla ratowania nie tyle swojej pozycji politycznej (choć jej również) lecz i, jakby patetycznie to nie brzmiało, porządku rzeczy, na którym nowe elity postawiły już… No właśnie, nie za bardzo na razie wiadomo co, lecz na pewno nie krzyżyk.

Czytaj także: Tusk atakuje premiera i partnerów z UE. MSZ: „Za jego rządów prima aprilis trwał cały rok”

 

źródło:
Zobacz więcej