RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Dyskretny urok Neapolu

Neapol ma wiele do zaoferowania turystom (fot. Agnieszka Wasztyl)
Neapol ma wiele do zaoferowania turystom (fot. Agnieszka Wasztyl)

U podróżnych zawsze wzbudza emocje. Nie zawsze te pozytywne. Jednych zachwyca i intryguje, innych odpycha i przeraża. Jest kojarzony z kamorrą – włoską mafią, problemami ze śmieciami, katakumbami, pięknymi stacjami metra i podobno najlepszą we Włoszech pizzą. Położony w pobliżu Wezuwiusza Neapol - choć nie należy do czołówki najpiękniejszych włoskich miast, to warto go odwiedzić. Wystarczy porzucić uprzedzenia i negatywne skojarzenia. Wtedy z łatwością można dostrzec atrakcyjne zabytki, zwiedzić tajemnicze podziemne miasto, popijać wino na nadmorskiej promenadzie czy zobaczyć słynną ulicę szopek bożonarodzeniowych.

Zakochaj się w Lizbonie

Piękna, ale nie cukierkowa. Elegancka, choć miejscami nadgryziona zębem czasu. Różnorodna, klimatyczna, tętniąca życiem, a zarazem nostalgiczna. Po...

zobacz więcej

To był impuls. Wystarczyło upolować promocję na bilety, by po 2 godzinach lotu znaleźć się we Włoszech. Neapol zimą? A czemu nie? Johann Wolfgang Goethe mawiał: zobaczyć Neapol i umrzeć. Jego zachwycił. Byłam ciekawa czy miasto oczaruje także mnie. Nie spodziewałam się „ochów i achów”, bo we Włoszech byłam wielokrotnie i wielokrotnie zachwycały mnie nie tylko duże miasta, jak np. Rzym czy Florencja, ale także małe klimatyczne miasteczka w Apulii, Toskanii czy Basilicacie.

Zanim wyleciałam, to nasłuchałam się o tym, jak bardzo jest tam brudno, niebezpiecznie, a także pojawiły się opinie, że nie ma tam nic ciekawego. Nic bardziej mylnego! Neapol jest chaotyczny i specyficzny, ale mnie oczarował swoim klimatem. Czułam się bezpiecznie, a większy niepokój odczuwałam w niektórych francuskich miastach. W sezonie na pewno jest inaczej, bo jednak skądś wzięły się te opowieści o tonach śmieci w Neapolu, ale podczas mojego pobytu nie było ich więcej niż np. w Paryżu czy Marsylii. Dodatkowo Neapol był pięknie świątecznie ozdobiony, a pogoda dopisała, co pewnie także wpłynęło na moją ocenę.

O sole mio!


- Zapraszamy na kawę i rogalika – nawołuje z pobliskiej kawiarni sympatyczna młoda dziewczyna. Miasto powoli budzi się do życia po piątkowej imprezie. Nie ma jeszcze ósmej, pracownicy kawiarni niespiesznie rozkładają stołki na zewnątrz.

Smok, który przyniósł szczęście

Wietnam to kraj niezwykłych ludzi, wspaniałych krajobrazów i przepysznej kuchni. Aż trudno uwierzyć, że na powierzchni niewiele większej od Polski...

zobacz więcej

- Dziękuję. Poproszę herbatę – odpowiadam z uśmiechem. Zdumienie na twarzy dziewczyny jest bezcenne.

- Jak to możliwe? Jak można żyć bez kawy?- kręci z niedowierzaniem głową. Dziewczynie i jej towarzyszom nie mieści się to w głowie. Ano można. Od razu pytają, skąd jestem. – Z Polski – odpowiadam. – No to witamy w Neapolu – mówi dziewczyna.

Neapol o tej porze jest jeszcze pusty. Można bez tłumów podziwiać zabytki, gubić się w plątaninie uliczek i zrobić urokliwie zdjęcia wiekowych kamienic oblanych promieniami grudniowego słońca. Wyciągam kamerę, biorę drugiego rogala na wynos i ruszam w kierunku Starego Miasta. Po drodze mijam liczne służby porządkowe, które sprzątają po całonocnej imprezie. Centrum miasta, główne place i ulice są czyste, gorzej sytuacja wygląda w okolicach głównego dworca przy Placu Garibaldiego. Tutaj kosze są przepełnione i nikt nie zwraca na to uwagi.

Około godz. 10 już wszędzie jest dużo ludzi. Jest słoneczny grudniowy dzień, a słupki rtęci pokazują 15 stopni. Cudownie! W wąskich uliczkach artyści wystawiają swoje prace, a śpiewacy śpiewają włoskie pieśni, w tym znaną chyba wszystkim „O sole mio”. To najsłynniejsza pieśń Neapolu. Napisał ją pochodzący z tego miasta poeta Giovanni Capurro.

(fot. Agnieszka Wasztyl)
(fot. Agnieszka Wasztyl)

„Świat jest o wiele lepszy, niż nam się wydaje”

Dziewięć krajów, 12 tys. km, prawie 400 dni marszu. Arkadiusz Winiatorski cztery lata temu kupił bilet w jedną stronę i postanowił spełnić swoje...

zobacz więcej

Magiczne jajko, Wergiliusz i krokodyl


Nadmorska promenada pęka w szwach. Gromadki roześmianych turystów pozują do zdjęć na tle zacumowanych w Zatoce Neapolitańskiej jachtów i łodzi. Promenada nie robi na mnie dużego wrażenia. W oddali po mojej lewej stronie dumnie prezentuje się wulkan Wezuwiusz, a po prawej wzrok przyciąga wybudowany na małej wyspie Jajeczny Zamek (Castel dell’Ovo). Wyspa z lądem połączona jest mostem.

Według legendy rzymski poeta Wergiliusz włożył do fundamentów twierdzy magiczne jajko, które miało ją dodatkowo chronić. Podobno miasto i zamek przetrwają tak długo, dopóki jajko nie pęknie. Poeta został pochowany w Neapolu, a legenda o jajku przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. Gdy w XIV wieku mury zamku zostały uszkodzone w wyniku silnego trzęsienia ziemi, to królowa Sycylii i Neapolu Joanna I (Giovanna I) musiała przyrzec mieszkańcom, że pęknięte jajko zostało zastąpione innym i że miasto jest znów dobrze chronione. Przysięgła im, że widziała to na własne oczy… Wiara Neapolitańczyków musiała być silna. Choć inna legenda mówi, że zamek ucierpiał w wyniku działań wojennych. Twierdza jest jednym z symboli miasta. Wybudowano ją w średniowieczu. Dziś można zobaczyć tu ciekawe wystawy, a z zamku rozpościera się widok na Neapol. Spoglądam na turkusowe morze. Fale z impetem uderzają o mury twierdzy. Jest cicho, spokojnie, od czasu do czasu słychać tylko skrzek mew.

Nietypowy gość w lesie. „Znalazł się Martin. Szukamy jeszcze Alexa i pingwinów”

Zebra uciekła z mini zoo i biegała po leśnictwie Jantar na Mierzei Wiślanej w Elblągu. W nietypowym zdarzeniu nikt nie ucierpiał. „Udało się ją...

zobacz więcej

Kieruję się w stronę Nowego Zamku (Castel Nuovo), nazywanego także Maschio Angioino. Przechodzę przez okazały plac. To Piazza del Plebiscito, na którym stoi pochodzący z XVII wieku Pałac Królewski i teatr św. Karola (Teatro di San Carlo) - najstarszy nieprzerwanie działający teatr operowy na świecie z 1737 r. Na przeciwko pałacu znajduje się wzorowana na greckim Partenonie bazylika królewska. W uliczkach odchodzących od placu, w małych kawiarniach, tawernach i restauracjach jest tłoczno. Robię sobie małą przerwę. Skuszona zapachami i menu zamawiam sałatkę z ośmiornicy. Palce lizać!

Najedzona docieram do Nowego Zamku. Obecnie znajdują się w nim kaplice, Muzeum Miejskie, zbrojownia i apartamenty królewskie. Warto zobaczyć m. in. salę św. Barbary z 1350 r., której ściany zdobią pozostałości fresków. Namalował je słynny włoski malarz i architekt Giotto di Bondone. Będąc w zamku warto wejść do Sali Baronów – w której aresztowano baronów planujących zamach na króla Ferdynanda I Burbona.

Muszę przyznać, że budowla robi wrażenie. Zamek zbudowano w XIII wieku za panowania władcy Karola I Andegaweńskiego. Wzrok przykuwa renesansowa fasada głównego wejścia. Twierdza składa się z pięciu okrągłych wież i jest otoczona fosą. Według legendy pływał w niej przywieziony z Egiptu krokodyl, który pożerał kochanków królowej Giovanny I.

Lampart wpadł do studni. Ratowanie nieboraka trwało trzy godziny

Pracownicy służb leśnych uratowali lamparta, który wpadł do studni w Indiach. Musieli użyć drabiny. Akcja ratunkowa trwała niemal trzy godziny.

zobacz więcej

Najpiękniejsze stacje metra w Europie


Galeria Umberto I to modne miejsce w sercu Neapolu. Znajduje się w pobliżu zamku Nuovo i głównej ulicy handlowej miasta Via Toledo. Pasaż ze szklanym dachem i pięknymi mozaikami zbudowano w XIX wieku w stylu neorenesansowym. Kopuła budynku ma ponad 56 metrów wysokości. Wewnątrz znajdują się sklepy, kawiarnie i ekskluzywne butiki. Wzorem dla neapolitańskiego pasażu była mediolańska galeria Wiktora Emmanuela II.

Nie przyszłam tu jednak po zakupy. Neapolitański pasaż znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO i chciałam zobaczyć, czy zachwyty nie są nieco na wyrost. Nie są.

W środku sama nie wiem, na co najpierw mam patrzeć. Wrażenie robią mozaiki ze znakami zodiaku, zdobienia i szklany sufit. Całość wygląda bardzo elegancko.
(fot. Agnieszka Wasztyl)
(fot. Agnieszka Wasztyl)

„Autostop pozwala poznać samego siebie"

Student zarządzania, piłkarz, a przede wszystkim podróżnik. Mateusz Kowalewicz choć ma dopiero 25 lat, to już doskonale wie, czego chce od życia. ...

zobacz więcej

Wychodzę na ruchliwą ulicę Toledo, która łączy Stare Miasto z morzem. To tutaj znajduje się słynna stacja metra – Toledo, którą otworzono w 2012 roku. Jest głęboka na 50 metrów. Zaprojektował ją hiszpański architekt Oscar Tusquets Blanca. Stację okrzyknięto najpiękniejszą stacją metra w Europie. Motywem przewodnim jest światło i woda – która przedstawiona jest na niebiesko-srebrnej mozaice. Kolory w tunelu zmieniają się i wielu kojarzą się ze wszechświatem. Na stacji można zobaczyć kilkanaście malowideł. Przedstawiają postaci historyczne, mitologiczne i patrona Neapolu, św. Januarego (San Gennaro).

Neapolitańskie stacje metra wyglądają jak otwarte, podziemne galerie sztuki. Miasto od 2003 ro. rozwija projekt „Stacje Sztuki”. Najwięcej ciekawych przystanków znajduje się na linii nr 1. Są to stacje: Garibaldi, Universita, Municipio, Toledo, Dante, Museo, Materdei, Salvator, Rosa, Quattro Giornate, Vanvitelli, Rione Alto. Znajdziemy na nich kolorowe rzeźby i mozaiki, fantazyjnie ozdobione ściany, modele samochodów, nowoczesne szklane ekrany czy mury imitujące fundamenty zamku.

Dominikana. Kawałek raju na drugim krańcu świata.

Bialutki piasek, kokosowe palmy i turkusowe wody Morza Karaibskiego. Takie widoki ma na co dzień Olga Szewczyk, Polka mieszkająca w Dominikanie. 5...

zobacz więcej

Kamorra, luksusowy Neapol i Sophia Loren


Odbijam lekko od ścisłego centrum i zapuszczam się w labirynt klimatycznych uliczek dzielnicy Quartieri Spagnoli. To miejsce nie cieszy się dobrą opinią. Dawniej uchodziło za niebezpieczne. Kiedyś odbywały się tu walki klanów, a w dzielnicy mieszkali mafiozi z kamorry. Dziś zdarzają się tu kradzieże i rabunki, a na ulicach można spotkać patrole policji. To intrygująca, choć biedna dzielnica.

Spaceruję uliczkami i nie czuję żadnego zagrożenia. Ludzie odnoszą się do siebie serdecznie, a w maleńkich knajpkach turyści zamawiają kawę. Część kamienic jest odrapana lub zdobiona kolorowymi muralami, a między budynkami suszy się pranie. Często można natknąć się na kapliczki, które mieszkańcy przystrajają kwiatami. Gdzieniegdzie leżą śmieci i… stare meble. Jest głośno i swojsko. Za kilka lat pewnie przeniosą tu swoje pracownie artyści – śmieję się w duchu.

Włączam w telefonie GPS-sa i ustawiam trasę do zielonej i luksusowej dzielnicy Vomero. Nie mam dużo do przejścia. W Vomero znajdują się eleganckie sklepy, klimatyczne kawiarnie, a także słynne schody, na których aktorka Sophia Loren sprzedawała papierosy w filmie „Wczoraj, dziś, jutro”. Wspinam się na wzgórze, z którego rozpościera się piękny widok na morze i Neapol. Na szczycie stoi średniowieczny zamek św. Erazma – Castel Sant’Elmo i klasztor św. Marcina (Certosa di San Martino) z pięknymi krużgankami i barokowym wnętrzem. Jest cicho, czysto i nie ma ludzi. Wąskie uliczki są bardzo klimatyczne, a na parapetach domostw i przy drzwiach stoją kolorowe kwiaty. Wszystko wydaje się być tu uporządkowane.
Zamek Jajeczny (Castel dell'Ovo) w Neapolu (fot. Agnieszka Wasztyl)
Zamek Jajeczny (Castel dell'Ovo) w Neapolu (fot. Agnieszka Wasztyl)

Podróż dookoła świata w czasie pandemii

Zamiast odkładać pieniądze na własne mieszkanie ona wybrała podróże. Marta Niedziela, prowadząca na YouTubie kanał Blondyna w drodze, przez ostatni...

zobacz więcej

Wchodzę po kamiennych schodkach robiąc co jakiś czas przystanki, choć napotkani tu pojedynczy turyści wchodzą bez problemu. Po powrocie do Polski muszę wziąć się za siebie – mruczę pod nosem.

Zamek powstał w miejscu kościoła św. Erazma. Dawniej znajdowało się w nim więzienie. Trafiali tu więźniowie polityczni, w tym zwolennicy zjednoczenia Włoch. A w XVI wieku, gdy Neapol sprzeciwił się wprowadzeniu hiszpańskiej inkwizycji, to z tej twierdzy na miasto strzelano z armat. Dziś odbywa się tu wiele imprez kulturalnych.

Inną ekskluzywną i podobno najdroższą dzielnicą Neapolu jest Chiaia. Znajdują się tu drogie hotele, butiki znanych marek, takich jak m. in. Prada, Armani czy Gucci. Można też odpocząć w urokliwym parku Villa Comunale, a w przystani Mergellina podziwiać luksusowe jachty.

Ekstremalne temperatury, brak wody, kontuzje. „Byłem jak Indiana Jones”

Przejechał na rowerze ponad 30 krajów i dziewięć pustyń. Wybierał trasy z dala od szlaków turystycznych i dużych miast. Marcin Korzonek poprzeczkę...

zobacz więcej

Bomba w kościele, szopki przez cały rok


Przechodzę przez Plac Dantego i kieruję się w stronę Starego Miasta. Centro Storico zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Ta dzielnica jest głośna i chaotyczna. Ale mi najbardziej się podoba. Labirynty wąskich uliczek, małe pizzerie, harmider i ryk skuterów... Tu bije serce Neapolu. Przy ulicach Spaccanapoli i Via dei Tribunali znajduje się większość najważniejszych zabytków. Fragmenty antycznych murów z czasów greckich można zobaczyć przy placu Belliniego (Piazza Vincenzo Bellini).

Mijam barokowy kościół Gesu Nuovo. Z zewnątrz wygląda niepozornie, za to wnętrze zapiera dech w piersiach! Marmurowe ściany, freski i zdobienia robią na mnie duże wrażenie. Neapolitańskie świątynie są wyjątkowo piękne. Nie bez powodu Neapol nazywany jest miastem kościołów. Jest ich sporo, a wnętrza urzekają. Gesu Nuovo może pochwalić się obrazami i rzeźbami takich artystów jak Massimo Stanzione, Jusepe de Ribera czy Cosimo Fanzago. Wiernych przyciągają relikwie św. Giuseppe Moscatiego, neapolitańskiego lekarza, którego kanonizował papież Jan Paweł II w 1987 r. Wierni modlą się do niego prosząc o uzdrowienie. W środku świątyni można zobaczyć także bombę z czasów II wojny światowej, która spadła na kościół, ale nie wybuchła.

„Podróże dają mi radość życia”

Często wstaje o wschodzie słońca, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcia. Niestraszne są jej długie przesiadki, kapryśna pogoda i przejście 30 km...

zobacz więcej

Naprzeciwko kościoła Gesu Nuovo znajduje się klasztor św. Klary (monastero di Santa Chiara) i bazylika pod wezwaniem świętej, w której znajdują się m. in. majolikowe krużganki z XVIII wieku i ruiny starożytnych term. Będąc w Neapolu warto zobaczyć także piękną katedrę pod wezwaniem św. Januarego, gdzie przechowywana jest fiolka z jego krwią, i wczesnochrześcijańską bazylikę z VI wieku (Basilica di Santa Restituta), w której można podziwiać jedno z najstarszych chrześcijańskich baptysteriów oraz wyjątkowe mozaiki.

Warto zajrzeć do bogato zdobionej bazyliki św. Pawła, kościoła św. Dominika z ciekawymi malowidłami i obrazami czy kościoła Santa Maria la Nova ze złoconymi freskami na suficie. Nie można pominąć także kościoła św. Marii Reginy Coeli z kolorowymi freskami i pięknie wykończoną kopułą czy średniowiecznego kościoła San Giovanni a Carbonara, w którym znajdują się m. in. grobowce neapolitańskich władców z dynastii Andegawenów i piękne freski.



Przechodzę przez Via San Gregorio Armeno. Uliczka znana jest z wyjątkowych neapolitańskich szopek. Pracownie artystów otwarte są przez cały rok, a tradycja przechodzi z pokolenia na pokolenie. Najazd turystów uliczka przeżywa w listopadzie i grudniu, ale nawet latem można tu poczuć klimat świąt Bożego Narodzenia. Neapolitańskie szopki różnią się od tych tradycyjnych. Obok figurek Świętej Rodziny można w nich znaleźć zwykłych ludzi przy ich codziennych czynnościach. Popularne są także figurki celebrytów, polityków i oczywiście piłkarzy.

Samarkanda – niezwykły klejnot Wschodu

Ozdobione kolorowymi mozaikami budynki zapierają dech w piersiach. Błękitne kopuły meczetów i strzeliste minarety bajecznie prezentują się w...

zobacz więcej

Diego Maradona, Julia Roberts i Bill Clinton


Spacerując uliczkami Starego Miasta można natknąć się na rzeźbę postaci ze spiczastą czapką, czarną maską i dużym nosem. To Pulcinella (Poliszynel) – jeden z symboli miasta. W neapolitańskich teatrach postać ta uosabia mężczyznę – lekkoducha i błazna skłonnego do kłamstw, obżarstwa, a także pijaństwa. Po raz pierwszy w sztuce teatralnej postać Pulcinelli pojawiła się w XVII wieku.

Natomiast na placu Largo Corpo di Napoli można zobaczyć nie tylko marmurowy posąg boga Nilu, ale także uliczną kapliczkę upamiętniającą słynnego piłkarza Diego Maradonę.

Po zwiedzaniu polecam usiąść w jednej z licznych tawern, żeby skosztować tutejszej pizzy. Podobno jest najlepsza na świecie. W 2017 r. została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Do tych najsłynniejszych pizzerii ustawiają się długie kolejki. Nie doczekam się – śmieję się w duchu. Najbardziej oblegane są dwie: „Di Matteo” i „Da Michele”. Do tej pierwszej w 1994 r. na pizzę amerykańską przyszedł ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych Bill Clinton. Z kolei w pizzerii „Da Michele” pyszną pizzą margheritą zajadała się aktorka Julia Roberts w filmie „Jedz, módl się i kochaj”.
Piazza del Plebiscito (Plac Plebiscytu)  (fot. Agnieszka Wasztyl)
Piazza del Plebiscito (Plac Plebiscytu) (fot. Agnieszka Wasztyl)

Tajemnicze piękno Edynburga

Przyciąga niezwykłą atmosferą, klimatycznymi zaułkami i twierdzą na szczycie wygasłego wulkanu. Słynie z wielu tajemniczych historii i mrocznych...

zobacz więcej

Podziemne miasto i katakumby


Neapol skrywa wiele tajemnic. Pod miastem odkryto kilkaset jaskiń i cystern zbudowanych za panowania Rzymian. 40 metrów pod ziemią na turystów czeka wiele niespodzianek. Można zobaczyć, jak ponad dwa tysiące lat temu wyglądał starożytny system zaopatrzenia miast w wodę. Funkcjonował w Neapolu jeszcze w XIX wieku. Pod ziemią można zobaczyć nie tylko tunele, korytarze czy cysternę, ale także akwedukt, wydrążone w skałach sale, przedmioty codziennego użytku, zabawki, łóżka, a nawet fragment rzymskiego amfiteatru.

Dla zwiedzających udostępniony jest kilometr podziemnego miasta. I robi wrażenie. Napoli Sotterranea to wyjątkowa i nietypowa trasa. Podziemia można zwiedzać tylko z przewodnikiem, a wejście jest z dwóch stron w samym sercu Starego Miasta. Podczas drugiej wojny światowej podziemne miasto służyło jako schron. Na ścianach można zobaczyć wyryte napisy i rysunki.

Z kolei pod kościołem św. Wawrzyńca (San Lorenzo Maggiore) możemy zobaczyć fragmenty rzymskiego rynku, a niedaleko Piazza Plebiscito znajduje się zbudowany w XIX wieku Tunel Burbonów. Miał połączyć Pałac Królewski z koszarami wojskowymi. Budowę zlecił Ferdynand II Burbon. W tunelu podczas drugiej wojny światowej schronienie znalazło kilka tysięcy Włochów. Zainstalowano tu nawet elektryczność, a tunel wyposażono w łazienki. Po drugiej wojnie światowej znajdował się tu magazyn. Składowano w nim m. in. skonfiskowane pojazdy. Na zwiedzających wrażenie robią wraki samochodów i motocykli.

Miasto, które nigdy nie zasypia [GALERIA]

Jest jednym z największych i najbardziej zielonych miast Europy. I niesłusznie pozostaje w cieniu Barcelony. Tętniący życiem Madryt może zauroczyć...

zobacz więcej

Ogromne wrażenie robią także katakumby. To trzy podziemne cmentarze. Są oddalone od centrum miasta, gdyż zgodnie z rzymskimi przekonaniami, ciał nie można było chować wśród żywych w obrębie murów miejskich.

Najpopularniejsze wśród turystów są katakumby św. Januarego (Catacombe di San Gennaro) z ok. II wieku. Znajduje się tu ponad 3 tysiące grobów – w tym grobowiec św. Januarego. Mając więcej czasu warto zobaczyć katakumby św. Gaudiosusa (Catacombe di San Gaudioso) z IV i V wieku z bardzo dobrze zachowanymi freskami. Katakumby San Severo nie są jeszcze udostępnione do zwiedzania.

Neapol ma wiele do zaoferowania turystom. Nie sposób zobaczyć wszystkich zabytków podczas jednego krótkiego pobytu. We mnie Neapol rozbudził apetyt na więcej. Miasto jest też świetną bazą wypadową. Stąd można łatwo dojechać m. in. do Pompejów, Herkulanum, Wezuwiusza czy popłynąć na słynną wyspę Capri.

źródło:
Zobacz więcej