RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Na krawędzi wojny. Rosyjski protektorat na Kaukazie?

II wojnę karabaską zakończyło trójstronne porozumienie (fot. YT/ԶԻՆՈՒԺ MEDIA)
II wojnę karabaską zakończyło trójstronne porozumienie (fot. YT/ԶԻՆՈՒԺ MEDIA)

Wstrzymanie ognia w listopadzie ubiegłego roku nie oznacza, że na południe Kaukazu wrócił na stałe pokój. Daleko do zakończeniu konfliktu azerbejdżańsko-armeńskiego, co wykorzystać próbuje Rosja. „Zamrażając” pod swoją kontrolą kolejną wojnę w przestrzeni postsowieckiej. Interwencja rosyjskich „mirotworców” w Górskim Karabachu kładzie fundament pod kolejny protektorat Rosji.

Równoległe manewry wojskowe w Armenii i Azerbejdżanie

W Armenii rozpoczęły się manewry wojskowe. Dzień wcześniej na poligony wyszli żołnierze sąsiedniego Azerbejdżanu. Pięć miesięcy temu oba kraje...

zobacz więcej

Zawieszenie broni na granicy azerbejdżańsko-armeńskiej obowiązuje. Ale obie strony nie spieszą się by podjąć kroki konieczne dla uruchomienia prawdziwego procesu pokojowego. Spotkania grup roboczych powołanych w efekcie porozumienia na szczycie przywódców Rosji, Armenii i Azerbejdżanu odbywają się, ale nic nie wnoszą. Baku i Erywań prowadzą bowiem własne dogrywki do zakończonego w listopadzie ubiegłego roku „meczu” o Górski Karabach.

Ilham Alijew mówi wciąż o korytarzu Zengezur (łączy Azerbejdżan z jego eksklawą nachiczewańską) jako historycznym obszarze azerskim, o czym absolutnie nie chce słyszeć Armenia. Z kolei władze w Erywaniu chcą ustanowienia specjalnego statusu Górskiego Karabachu, co odrzuca Azerbejdżan, a i Rosja mówi, że zbyt to kontrowersyjne, by mówić o tym już teraz.

Niełatwo będzie przejść z fazy konfliktu do fazy pokojowej współegzystencji, tym bardziej, że choć działa umilkły, to wojna w umysłach Ormian i Azerów toczy się nadal. Zwiększona obecność Rosji tymczasem wcale celom pokojowym nie sprzyja.

Okrojony Karabach


II wojna karabaska (27 września – 9 listopada 2020) doprowadziła do podziału dawnego Autonomicznego Okręgu Górskiego Karabachu. Zwycięski Azerbejdżan obecnie kontroluje jedną trzecią tego terytorium, zaś rosyjskie oddziały i ormiańskie władze samozwańczej republiki karabaskiej rezydujące w Stepanakercie pozostałe dwie trzecie obszaru. Przy tym pamiętać należy, że formalnie, w oczach społeczności międzynarodowej, w tym Rosji, cały Górski Karabach pozostaje częścią Republiki Azerbejdżanu – tak jak przez poprzednie trzy dekady.

Górski Karabach: Rosja rozmieszcza żołnierzy

Pierwsze rosyjskie siły pokojowe zostały rozmieszczone w regionie Górskiego Karabachu – informuje rosyjski Sztab Generalny. To efekt porozumienia...

zobacz więcej

Szacuje się, że w samozwańczej republice karabaskiej mieszka teraz około 110 tys. ludzi, w tym około 30 tys. ormiańskich uchodźców z terenów odbitych na jesieni ubiegłego roku przez Azerbejdżan. Dwa razy tyle, około 60 tys. wojennych uchodźców, przebywa jeszcze na terenie Armenii, ale w interesie Erywania i Moskwy jest ich przesiedlenie do Karabachu, aby umocnić etniczny żywioł ormiański w tym regionie, skomplikować przyszłe kroki Azerbejdżanu i dać mocniejszą legitymację obecności rosyjskich „sił pokojowych”, wśród których zadań jest wszak między innymi ochrona ludności cywilnej regionu. Nic dziwnego, że Rosjanie eskortują sznury autobusów, którymi przewozi się uchodźców do Karabachu.

Skoro jednak mowa o uchodźcach, nieporównanie więcej jest po stronie Azerbejdżanu. Gdy w latach 1993-94 siły armeńskie zajęły siedem azerbejdżańskich rejonów otaczających autonomiczny Karabach, uciekło stamtąd lub zostało wysiedlonych blisko milion Azerów.

W listopadzie ubiegłego roku Azerbejdżan odzyskał te tereny. Zgodnie z porozumieniem rozjemczym z 9 listopada 2020 r. to Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) będzie nadzorował powrót wszystkich uchodźców i wysiedlonych. Z obu stron. Tymczasem rosyjska armia na własną rękę zajęła się tą sprawą w przypadku Ormian.

„Siły pokojowe”



Co ważne, „misja pokojowa” Rosji na terytorium, które sama Moskwa uznaje za azerbejdżańskie, nie ma nawet ustalonego mandatu. Wojskowa obecność rosyjska w tym miejscu nie ma tak naprawdę podstaw prawnych z punktu widzenia prawa międzynarodowego. Wszystko opiera się na deklaracji o rozejmie z 9 listopada 2020 r. i trwających ciągle rozmowach Moskwy z Baku (Erywań nie jest w to nawet włączany).

Krwawy bilans walk o Górski Karabach. Ofiar są tysiące

Armenia poinformowała w sobotę, że co najmniej 2300 jej żołnierzy zginęło w walkach o Górski Karabach, które trwały od 27 września do 9 listopada....

zobacz więcej

Mimo to Rosja stała się rzeczywistym i uznawanym gwarantem bezpieczeństwa Górskiego Karabachu. Kosztem Armenii, która pełniła taką rolę od 1994 r. Co potwierdzają nawet czołowi przedstawiciele samozwańczej republiki, choćby szef Rady Bezpieczeństwa gen. Witalij Bałasanian czy szef „parlamentu” Artur Towmazjan. Wprost mówią, że teraz to Rosjanie wraz z siłami „republiki” gwarantują jej bezpieczeństwo.

Władze w Stepanakercie nie chcą uznać zajęcia przez Azerbejdżan części „Republiki Arcachu” (ormiańska nazwa Karabachu). Uważają, że odebrane przez Azerów ziemie są teraz „okupowanymi terytoriami Republiki Arcachu”. W połowie marca dwaj członkowie „parlamentu” Karabachu złożyli wizytę w Dumie rosyjskiej, spotykając się choćby z prominentnym deputowanym Konstantinem Zatulinem. Zatulin jest od wielu lat aktywny we wspieraniu prorosyjskich separatyzmów na obszarze postsowieckim.

Obecny „prezydent” Karabachu, Haraik Harutiunian, wybrany w kwietniu 2020 r. przy poparciu premiera Armenii Nikola Paszyniana, ma dziś z rządem w Erywaniu bardzo dobre relacje. Po zakończeniu wojny brał udział w szeregu posiedzeń armeńskiej Rady Bezpieczeństwa pod przewodnictwem Paszyniana. U siebie w Stepanakercie musi jednak brać pod uwagę gorycz po przegranej wojnie i wzrost wpływów wrogów politycznych Paszyniana.

Na czele „rady bezpieczeństwa” samozwańczej republiki Harutiunian postawił gen. Witalija Bałasaniana, który nie ukrywa wrogości do Paszyniana. Bałasanian i część dowódców armii karabaskiej sympatyzowała z generałami armeńskimi skonfliktowanymi z Paszynianem.

Podczas gdy Harutiunian proponował mediację między premierem Armenii a szefem sztabu generalnego gen. Gasparianem, Bałasanian jednoznacznie poparł Gaspariana. Jego partia poparła polityczną opozycję w Erywaniu, zaś ponad stu oficerów „armii Górskiego Karabachu” w liście otwartym opowiedziało się za gen. Gasparianem.

Konflikt w Armenii skończył się w końcu po myśli Paszyniana. Nie tak odległe wybory mogą zaś umocnić jego pozycję. Można wtedy oczekiwać rozprawy z przeciwnikami w Stepanakercie.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej