RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ojciec Maciej Zięba OP. Gdzie oni są, gdzie wszyscy jego przyjaciele?

O. Maciej Zięba (fot. PAP/Radek Pietruszka)
O. Maciej Zięba (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Ledwo ostygło ciało dominikanina Macieja Zięby, a już jest wyciągane z grobu i szarpane. A jego byli uczniowie i przyjaciele sprawiają wrażenie, jakby odwrócili się plecami.

Pogrzeb dominikanina o. Macieja Zięby

We Wrocławiu rozpoczęły się uroczystości pogrzebowe dominikanina ojca Macieja Zięby, który zmarł 31 grudnia 2020 roku w wieku 66 lat. Był...

zobacz więcej

O. Maciej Zięba OP był przez kilka dekad jednym z najważniejszych duchownych, autorów i formatorów kształtujących konserwatywno-liberalną inteligencję. Jego Instytut Tertio Millennio pomagał budować ścieżki kariery mnóstwa młodych prawicowych inteligentów, przedsiębiorców, polityków. Formował ich też intelektualnie – w duchu dobrej nowiny o wolnym rynku i Kościele otwartym na liberalną demokrację (choć wielu ludzi związanych z o. Ziębą OP podkreślało mocny liberalizm w kwestiach gospodarczych i mniejszy lub większy konserwatyzm w sprawach kulturowych i światopoglądowych).

Mówili o nim z szacunkiem, jeśli nie zachwytem, zabiegali o uczestnictwo w organizowanych przez niego letnich i zimowych szkołach i Akademiach Solidarności. Wszystko to pomagało wielu z nich przez lata w „usieciowieniu” i budowaniu własnej pozycji. Dziś do o. Zięby nikt się nie przyznaje.

Dług wdzięczności sprzed lat


Najpierw wspomnienie. 20 lat temu w jednym z pubów przy ul. Floriańskiej w Krakowie spotkali się eksjezuita i młody dominikanin. Ten pierwszy już przeniósł się na Uniwersytet Jagielloński, ten drugi właśnie przymierzał się do tego. Dominikanie ponoć lubili ten pub, młodzi jezuici chodzili raczej do Singera na Kazimierzu i Cyklopa w okolicach Małego Rynku. Eksjezuita rozstał się z zakonem aksamitnie: dostał wsparcie finansowe, czasem zaglądał też do jezuickiego Domu Pisarzy, gdzie rezydował Stanisław Obirek, wówczas jeszcze jezuita i naczelny „Życia Duchowego”, zawsze tak po ludzku życzliwy dla gościa. I choć światopoglądowo ich drogi zdecydowanie się rozeszły, eksjezuita ma wielki dług wdzięczności wobec Stanisława Obirka sprzed lat.

Nie żyje dominikanin Maciej Zięba. Od miesięcy walczył z nowotworem

Po wielu miesiącach walki z nowotworem zmarł o. Maciej Zięba, dominikanin. Miał 66 lat. O śmierci współbrata informują wrocławscy zakonnicy.

zobacz więcej

Z kolei młody dominikanin wyraźnie chciał zerwać jakiekolwiek relacje z zakonem, ale był też pełen obaw. Rozmawiali więc o tym, jak wygląda życie „w cywilu” po kilku latach w zakonnych strukturach i jak przedstawiał się proces przejścia z katolickiej uczelni na Uniwersytet Jagielloński.

Eksjezuitą był autor niniejszego felietonu, młodym dominikaninem – Piotr Augustyniak, dziś uznany filozof i dramaturg.

Kilka dni temu na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się wywiad z Piotrem. Znalazł się tam też obszerny cytat poświęcony o. Ziębie: „Jest apodyktycznym przełożonym. Ambitnym wizjonerem, bezwzględnie realizującym swoje cele. Albo grasz z nim w jednej drużynie, albo jesteś wrogiem, którego trzeba złamać lub uciszyć. Jeśli się nie dasz złamać, wypadasz z gry – odchodzisz. Z. to wybitna postać polskiego życia publicznego. Dzięki sieci kontaktów wśród polityków, ludzi biznesu i kultury realizuje plan tworzenia w Polsce nowych katolickich elit. Prozachodnich, ale konserwatywnych (spod jego skrzydeł wyszło kilka prominentnych postaci świata politycznego i dziennikarskiego)”.

Zaniedbania w sprawie Malińskiego


To właściwie cytat z książki Piotra Augustyniaka „Jezus Niechrystus”, która ma się wkrótce ukazać – włączony do rozmowy przez dziennikarkę prowadzącą wywiad.

Czytaj także: Swastyka na XVI-wiecznym kościele w Cieszynie. Dopiero co usunięto poprzednie napisy

Ważna rzecz. Od kilku tygodni zmarły 31 grudnia 2020 r. o. Zięba trafia regularnie na łamy „Gazety Wyborczej”. Zarzuca mu się zaniedbania w sprawie Pawła Malińskiego, niegdyś rozchwytywanego dominikańskiego „guru”, który zbudował wokół siebie sektę opartą na pseudomistyce i ludzkiej krzywdzie.

„GW” liczy ludzi w kościele. „Mentalność chodzenia i straszenia proboszczów, wiernych”

Mimo zbliżającej się Wielkanocy nie zamknięto kościołów, choć w całej Polsce od soboty panuje twardy lockdown – zauważa „Gazeta Wyborcza”. W...

zobacz więcej

Jedni chwalą oo. Marcina Mogielskiego OP i Pawła Kozackiego OP, że zajęli się sprawą z otwartością niespotykaną dotąd w Kościele w Polsce. Inni mówią, że przede wszystkim starają się inteligentnie zażegnać kryzys wizerunkowy i zdjąć problem z własnych barków – kierując światło reflektorów na o. Ziębę.

W kolejnych tekstach i wywiadach na łamach „Gazety Wyborczej” poświęconych wzmiankowanym dominikańskim sprawom o. Zięba pojawia się zwykle – często „wybity tłustym drukiem” – jako negatywny przykład, jako główny odpowiedzialny za całą sytuację. Znamienne jest jednak, że w bardziej stonowany sposób mówią o nim choćby redaktorzy i redaktorki „Więzi”, a także ludzie ze środowiska „Christianitas”.

To o tyle interesujące, że Maciej Zięba nie zawsze był na wojennej ścieżce z Adamem Michnikiem i „Gazetą Wyborczą”, choć od wielu już lat ewidentnie służył na jej łamach jako chłopiec do bicia.

Bolesne doświadczenie


Trudno mieć żal do Piotra Augustyniaka, że źle wspomina swojego niegdysiejszego przełożonego. Pamiętam go sprzed lat i mam świadomość, że faktycznie ciążyło mu wspomnienie o zakonie, że chciał radykalnie przeciąć wszelkie więzy ze swoją dawną wspólnotą. Nie wątpię, że jest to szczere, bolesne doświadczenie. „Ewangelia sukcesu” o. Zięby najwyraźniej miała w sobie coś z szokowej terapii.

Czytaj także: Rośnie liczba katolików na świecie. Jest też więcej księży

Ale pamiętam też – powtórzę – ze studenckich czasów na Uniwersytecie Jagiellońskim zachwyt o. Ziębą w środowisku konserwatywnych liberałów. Mówię nie o profesorach, ale studentach, doktorantach i doktorach. Wprost mówili, ile mu zawdzięczają, uczestnictwo w organizowanych przez niego przedsięwzięciach było dla nich nobilitujące.

Ekspert „GW”: Słowo „murzyn” jest obraźliwe. Mówmy „czarni”

– Moi rozmówcy (Gambijczycy i Nigeryjczycy – red.) wyczuwali, jakie „Murzyn” ma konotacje i dlatego uważali, że określenie to trzeba odrzucić. Dziś...

zobacz więcej

Istotny był też jego model relacji między Kościołem, państwem i wolnym rynkiem – kładący akcent właśnie na tę ostatnią sprawę. Trudno dziś uwierzyć, że nie zawdzięczają o. Ziębie rzeczy, które uznają za dobre i ważne. Trudno uwierzyć, że nie są w stanie opowiedzieć o swoim dawnym mentorze dobrych historii, że nie są w stanie wziąć go w obronę, wycieniować jego obrazu.

Nie przepadałem nigdy za postacią i poglądami o. Zięby. Ale pamiętam, że w czasach studenckich czytałem jego publicystykę z wypiekami na twarzy i z nerwami na wierzchu – pod koniec lat 90. to był istotny punkt widzenia polskich religijnych, kościelnych i społeczno-gospodarczych spraw, a III RP właściwie jeszcze się kształtowała.

Tajemnica osamotnienia


Dziś patrzę na tajemnicę jego osamotnienia, na wyciągane z grobu ciało – ten człowiek nie może się już bronić. Parafrazując klasyka: gdzie oni są, gdzie wszyscy jego przyjaciele, zabrakło ich, choć zawsze było ich tak wielu.

Czytaj także: Inwigilacja katolików. Posłanka Lewicy opublikowała nagranie. Teraz mówi: To nie moje
 

źródło:
Zobacz więcej