RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Manipulują historią, nie rozliczają nazistów, antysemici rosną w siłę. Niemcy mają się czego wstydzić

Niemcy przekonują, że rozliczyły się ze zbrodni III Rzeszy (fot. Frederic Lewis/Getty Images)
Niemcy przekonują, że rozliczyły się ze zbrodni III Rzeszy (fot. Frederic Lewis/Getty Images)

Niemcy przekonują, że rozliczyły się ze zbrodni III Rzeszy i chcą być uważane za wzór tolerancji, demokracji i humanitaryzmu. W rzeczywistości jednak nasi zachodni sąsiedzi od lat manipulują historią II wojny światowej, by obarczyć odpowiedzialnością za antysemityzm inne kraje, w tym w szczególności Polskę. Ociągają się też ze stawianiem przed wymiarem sprawiedliwości zbrodniarzy wojennych i nadal nie radzą sobie z rosnącą falą nienawiści do Żydów.

Ani słowa o zbrodniach w Polsce. Czego się uczy niemiecki maturzysta

Niemieccy maturzyści nie są uczeni o historii okupacji Polski podczas II wojny światowej, zbrodniach na ludności cywilnej, powstaniu warszawskim –...

zobacz więcej

Niemcy na razie wciąż są daleko w tyle za Rosją, jeśli chodzi o manipulowanie historią II wojny światowej, ale ciężko nie odnieść wrażenia, że starają się, jak mogą, by skrócić dzielący ich dystans. Ciężko nie mieć tak surowej oceny działań naszych zachodnich sąsiadów, jeśli weźmiemy pod uwagę choćby reakcję tamtejszej prasy na decyzją krakowskiego sądu, stwierdzającą, że twórcy serialu „Nasze matki, nasi ojcowie”, produkcji UFA Fiction i ZDF – publicznego nadawcy! - mają przeprosić Światowy Związek Żołnierzy AK za przypisywanie im antysemityzmu.

W opinii publicysty tygodnika „Der Spiegel” Jana Puhla jest czymś „niedemokratycznym” rozstrzyganie sporów historycznych na drodze sądowej. Co więcej, w kontekście tego trwającego od ośmiu lat procesu, wytoczonego przez 96-letniego bohaterskiego żołnierza AK Zbigniewa Radłowskiego, budzi to w nim „strach”.

Zdaniem publicysty większość Polaków „już dawno zdała sobie sprawę, że od dawna pielęgnowanej opowieści, że Polacy byli wyłącznie ofiarami, nie da się utrzymać (...)”. I jest to teraz w jego opinii w Polsce „kwestią ożywionej debaty”.

Podzielić się winą za Holokaust


Ożywionej debaty? Tak jakby osoby piszące o antysemickiej AK, antysemickiej II RP, antysemickich Polakach katolikach i antysemityzmie obecnie rządzących chcieli o czymkolwiek debatować, a nie jedynie wymusić uznanie swoich twierdzeń za jedynie słuszną prawdę.

Zobacz także: Polska upomina się o zwrot zrabowanych dóbr kultury. Niemcy odnieśli się do sprawy  Przy całej skali niemieckich manipulacji – z bezczelnymi „polskimi obozami zagłady” na czele - w przeciwieństwie do Rosji Putina, która „wyjaśnia” światu, że Stalin i Związek Sowiecki byli w czasie II wojny światowej jedynie ofiarami faszystów – i niemieckich i polskich – nasi zachodni sąsiedzi przynajmniej nie zrzucają z siebie odpowiedzialności za Holokaust.

Niemiecki historyk krytykuje rodaków za brak wiedzy o zbrodniach na Polakach

Niemiecki historyk Raphael Utz uważa, że jego rodacy niewiele wiedzą o Polsce, a w szczególności o zbrodniach popełnionych na Polakach w czasie II...

zobacz więcej

Za to z chęcią dzielą się tą winą z innymi państwami, zwłaszcza z rejonu Europy Środkowo-Wschodniej i wyjątkowo ochoczo z Polską. A gdy kraj taki sprzeciwia się przyznaniu do „swoich zbrodni”, uczestniczą w krytyce takiej postawy i zajmują się rosnącym w nim antysemityzmem, ksenofobią i przejawami autorytaryzmu.

Gdy jednak Berlinowi przypomni się niewygodne fakty, od razu robi się nieprzyjemnie. Dzieje się tak w szczególności, gdy dotyczą one zaniedbań związanych ze ściganiem i stawianiem przed sądami niemieckich zbrodniarzy z czasów II wojny światowej.

Gdy w zeszłym miesiącu Międzynarodowy Komitet Oświęcimski zarzucił niemieckiemu wymiarowi sprawiedliwości, że ten od dziesięcioleci nie ściga nazistowskich zbrodniarzy, instytucja ta musiała w końcu zareagować.

Słabe rozliczenia


Na pytania o tę kwestię jej rzecznik Maximilian Kall odpowiedział jednak wymijająco. Przyznał oczywiście, że dla Federalnego Ministerstwa Sprawiedliwości i Ochrony Konsumentów (BMJV) jest to kwestia niezwykle ważna, jednak zaraz zaczął tłumaczyć, że… ściganie przestępstw należy do kompetencji prokuratur i sądów krajów związkowych, zgodnie z systemem kompetencji ustanowionym konstytucji. Jednym słowem – to nie nasza wina, to nie nas trzeba o to pytać.

Zobacz także: Za zbrodnie podczas tłumienia Powstania Warszawskiego zostały skazane cztery osoby 

Jakie są efekty takiej postawy? Zastanawiające, w szczególności, gdy weźmie się pod uwagę to, że Niemcy zawsze z dumą podkreślają, jak to potrafiły uporać się z bagażem nazistowskich doświadczeń i jak to inne kraje powinny się na nich w tej kwestii wzorować, w czym one, oczywiście, uprzejmie pomogą.

„Wiedza o niemieckich zbrodniach tylko z pozoru jest obszerna”. Udostępniono archiwum cyfrowe

Wiedza o zbrodniach popełnionych podczas niemieckiej okupacji w Polsce tylko z pozoru jest obszerna, dlatego ogromną wartość dla badań ma powojenna...

zobacz więcej

W rzeczywistości jednak, jak oceniał w styczniu historyk prof. Bogdan Musiał, „na około 10 tys. niemieckich członków załogi oświęcimskiej przed zachodnioniemieckimi sądami po wojnie stanęły bodajże 42 osoby”. Większość ze zbrodniarzy osiedliła się zaś w zachodnich Niemczech i była chronionych przez państwo.

Dziś, zaawansowani już wiekowo byli naziści niezwykle rzadko trafiają przed sądy, a opinia publiczna dowiaduje się o ich makabrycznej działalności. Pytanie jednak za każdym razem jest to samo – dlaczego tak późno?

O to można też było spytać w lutym, gdy postawiono w końcu zarzuty 100-letniemu byłemu strażnikowi obozu koncentracyjnego Sachsenhausen i 95-letniej byłej sekretarce obozu koncentracyjnego Stutthof.

Zobacz także: „Za jednego Niemca stu Polaków”. Esesmani spalili żywcem w stodole ponad tysiąc osób

To jednak nie jedyne pytania, jakie muszą sobie zadać Niemcy w kontekście III Rzeszy i Holokaustu. Tym bardziej, że skala wystąpień antysemickich bije tam rekordy.

Izraelczycy oskarżają Polaków o kolaborację z Niemcami. O żydowskiej nie wspominają

zobacz więcej

Antysemici rosną w siłę


Tylko z danych przedstawionych przez Federalne Ministerstwo Spraw Wewnętrznych wynika, że liczba ta wzrosła w 2020 r. z 2032 do 2275 przypadków.

Rok 2021 jest obchodzony u naszych zachodnich sąsiadów pod hasłem „1700 lat żydowskiego życia w Niemczech”. Jak się więc żyje Żydom w tym kraju?

Warto posłuchać, co ma w tej sprawie do powiedzenia przewodniczący Centralnej Rady Żydów dr Josef Schuster, który z okazji 82. rocznicy Nocy Kryształowej ocenił, że „życie żydowskie wciąż jest zagrożone i nie wszyscy akceptują je jako naturalną część społeczeństwa”.


- Oprócz rosnącego prawicowego ekstremizmu i trwałego zagrożenia ze strony islamistów, kryzys koronawirusa doprowadził również do wzrostu antysemityzmu. Dlatego potrzebujemy ofensywnego szacunku we wszystkich dziedzinach życia społecznego, w szkole, w sporcie, w kulturze i oczywiście w polityce. Obecny kryzys nie może doprowadzić do tego, że ludzie zapomną, do czego ludzka nienawiść już doprowadziła w historii Niemiec – zaznaczył Josef Schuster.

Jako sposób na zmianę tego stanu rzeczy wskazywał edukację – zarówno dla młodzieży szkolnej i nauczycieli, jak i szkoleń dla służby cywilnej, policji i sądownictwa.

Prof. Musiał o „odniemczaniu” zbrodni. „Dziesiątki lat pracy”

„To były dziesiątki lat pracy, to był proces, w wyniku którego dziś już politycznie niepoprawnie jest mówić zbrodnie niemieckie na zbrodnie...

zobacz więcej

Posprzątajcie własne podwórko


Jak jednak mówić o edukacji, skoro dopiero w połowie zeszłego miesiąca niemiecki parlament zmienił tekst ustawy z 1938 r., która do dziś mówiła o „Rzeszy Niemieckiej i Ministrze Spraw Wewnętrznych Rzeszy” i nakazywała żyjącym w tym kraju Żydom używania dodatkowego imienia Sara lub Izrael? Dość rzec, że u naszych zachodnich sąsiadów jest jeszcze 28 innych ustaw z czasów nazistowskiego reżimu. Jak widzimy, przykład idzie z góry.

O antysemityzmie w Niemczech niby się informuje, niby sami niemieccy politycy również podejmują ten temat – jednak nie ma to większego przełożenia na ich samopoczucie i refleksję, w szczególności gdy przychodzi do pouczania innych krajów w zakresie wszelkiej tolerancji, norm prawnych, sądowych, klimatycznych, do czego wykorzystują zarówno oficjalne czynniki rządowe i dyplomatyczne, jak i sponsorowane przez siebie ośrodki, instytuty, NGO-sy i lokalne media.

Warto jednak, żeby – w kontekście mówienia o II wojnie światowej, nazizmie czy antysemityzmie, prawdziwym bądź jedynie urojonym – nasi zachodni sąsiedzi zajęli się swoim podwórkiem, gdyż, jak się okazuje, sami mają na nim nie lada bałagan. A to w kraju, który wciąż musi pamiętać o swojej niechlubnej przeszłości – i któremu, jak widać, trzeba ciągle ja przypominać – wyjątkowo kompromitująca sprawa.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia


źródło:
Zobacz więcej