RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Gra w trójkącie, czyli House of Cards po mołdawsku

Prezydent Mołdawii Maia Sandu jest już o krok od osiągnięcia celu (fot. Chesnot/Getty Images)
Prezydent Mołdawii Maia Sandu jest już o krok od osiągnięcia celu (fot. Chesnot/Getty Images)

To była rozgrywka polityczna i konstytucyjna, jakiej Mołdawia dawno nie widziała. Dwa razy prozachodnia prezydent wystawiała kandydatów na premiera tylko po to, żeby nie dostali poparcia parlamentu. Prorosyjska większość parlamentarna próbowała storpedować plany Mai Sandu. Bez skutku.

Tajny plan Rosji. Straszy atomową triadą

Z początkiem roku w życie wchodzi nowa wersja planu obrony Federacji Rosyjskiej. To strategiczny dokument z klauzulą „ściśle tajne”. W dużym...

zobacz więcej

Prezydent Maia Sandu jest już o krok od osiągnięcia celu, jaki sobie postawiła, obejmując w grudniu ub.r. stanowisko głowy państwa. Po tym, jak przez parlament po raz drugi nie przeszła zgłoszona przez nią kandydatura na nowego szefa rządu, otwiera się droga do przedterminowych wyborów, w których zdecydowanym faworytem założona przez Sandu, centroprawicowa i prozachodnia Partia Akcji i Solidarności (PAS). Zgodnie z konstytucją prezydent desygnuje premiera, którego ostatecznie zatwierdza parlament.

Jeśli parlament w ciągu 45 dni dwukrotnie odrzuci kandydatury na to stanowisko, Sandu może go rozwiązać i wyznaczyć datę nowych wyborów. Ale jest jeszcze kilka formalnych przeszkód pod drodze, dlatego z ogłoszeniem ostatecznego zwycięstwa Sandu trzeba jeszcze chwilę poczekać. To nie koniec politycznej gry – pełnej zaskakujących zwrotów – i to nie między prezydent a parlamentem, leczy w trójkącie prezydent-Sąd Konstytucyjny-parlament. Gry, którą ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich Kamil Całus w rozmowie z PAP porównał do intryg w serialu „House of Cards”.

Prezydentura to za mało


Zaraz po wyborczym zwycięstwie Mai Sandu wydawało, że doprowadzenie do rozwiązania parlamentu nie będzie trudnym zadaniem. Prorosyjski obóz był w rozsypce po ciężkiej porażce Igora Dodona z Sandu (w proc. 42:58). Kandydatka opozycji uzyskała 943 tys. głosów, aż o ćwierć miliona więcej niż urzędujący prezydent. To była połowa listopada 2020. Już pięć tygodni później socjalistyczny premier Ion Chicu podał się do dymisji. Plan Sandu był następujący: wystawić kandydata na premiera, którego parlament dwukrotnie odrzuci. To da formalną możliwość rozwiązania parlamentu. Na fali miażdżącego zwycięstwa w wyborach prezydenckich i rosnących notowań PAS, po przedterminowych wyborach powinno się udać sformować większość i rząd. Reformatorski, prozachodni, działający w ścisłym porozumieniu z Sandu.

Rewolucje, wojny, zaraza. Fatalny rok reżimu Putina

Porażki najbliższych sojuszników, pandemia koronawirusa, kryzys na rynku ropy i gazu, utrata poparcia większości Rosjan, wreszcie kompromitacja w...

zobacz więcej

Obecnie Partia Akcji i Solidarności ma w parlamencie zaledwie 15 deputowanych - na 101. W takiej sytuacji, na dodatek nie kontrolując rządu, Sandu niewiele może zrobić. Wszak Mołdawia to republika parlamentarna, a uprawnienia prezydenta nie są duże. Do nowych wyborów dąży Sandu, której partia prowadzi w sondażach, zaś socjaliści wolą odsunąć je w czasie, by nie utracić obecnych miejsc w parlamencie.

Co prawda prorosyjski obóz przegrał ośrodek prezydencki, ale w parlamencie wciąż ma większość 53 głosów. To Partia Socjalistów Republiki Mołdawii (PSRM) z 37 mandatami, Partia Szora z 9 mandatami oraz frakcja Pro Moldova z 7 mandatami. PSRM to partia Dodona, oficjalnie tylko ona popiera obecny rząd tymczasowy. Do PSRM należy przewodnicząca parlamentu, była premier z ramienia komunistów Zinaida Greceanii. Partia Szora to ugrupowanie założone i kierowane wciąż – choć z emigracji – przez oligarchę Ilana Szora.

Ukrywa się za granicą, uważa się go za mózg operacji, w efekcie której w 2014 roku z mołdawskiego systemu bankowego „wyparował” miliard dolarów. Niedawno kilku deputowanym Partii Szora uchylono immunitet w związku ze sprawami karnymi. Pro Moldova zaś to frakcja byłego prezydenta Adriana Candu, sieroty po PDM, jeszcze dwa lata temu wszechpotężnej partii kontrolowanej przez Vlada Plahotniuca, oligarchę, który trząsł całym krajem, a dziś jest ścigany międzynarodowym listem gończym.

Bitwa pań od finansów


– Mam nadzieję, ze wcześniejsze wybory parlamentarne będą przeprowadzone w lecie, aby pozbyć się zarówno korupcji jak i koronawirusa – powiedziała Maia Sandu ogłaszając 27 stycznia nazwisko nominowanego premiera. To była Natalia Gavrilita, absolwentka Harvardu, była minister finansów w rządzie Sandu w 2019 r., obecnie wiceprzewodnicząca PAS. Zresztą rodzima partia od razu ogłosiła, że nie poprze swojej wiceszefowej. „Problemem tego kraju nie jest rząd, jak bardzo profesjonalny by nie był; problemem tego kraju jest najbardziej skorumpowany w historii parlament, który nie pozwoli temu rządowi działać” - czytamy w wydanym oświadczeniu PAS. – Przyszłam do parlamentu nie prosić o wotum zaufania, lecz aby doprowadzić do wcześniejszych wyborów. Wybierając Maię Sandu w wyborach prezydenckich obywatele głosowali za rozwiązaniem parlamentu – powiedziała Gavrilita w parlamencie 11 lutego. Nie otrzymała nawet jednego głosu. Jeszcze tego samego dnia Sandu zgłosiła ją po raz drugi. I wtedy zaczęła się gra.

Borrell w Moskwie nie był „wypadkiem przy pracy”

Wizyta Josepa Borrella w Moskwie doczekała się już wielu komentarzy, opisujących jej żenujący przebieg i skutki. Cała sprawa wywołała wrażenie...

zobacz więcej

Sandu liczyła, że dwukrotnie zaproponuje Gavrilitę, ta zostanie po raz drugi odrzucona, co otworzy drogę do rozwiązania parlamentu. Jednak zwolennicy odsunięcia wyborów w czasie wysunęli własną kandydaturę, również byłej minister finansów, Mariany Durlesteanu. Zapewne taki ruch socjalistom podpowiedzieli Rosjanie. W dniu głosowania nad kandydaturą Gavrility Igor Dodon przebywał bowiem w Moskwie. Durlesteanu była ambasadorem w Wielkiej Brytanii (2004-2008), następnie została ministrem finansów w zdominowanym przez komunistów rządzie Zinaidy Greceanii (2008) by w końcu przejść do prywatnego sektora.

Zgodnie z konstytucją, głowa państwa ma obowiązek nominowania kandydata na premiera, jeśli zgłasza go większość parlamentarna. Sandu jednak to zignorowała. Odmowę wystawienia kandydatury Durlesteanu na premiera argumentowała tym, że kandydatura została wysunięta przez „korupcyjną większość” 54 deputowanych. – W przypadku pewnych deputowanych są uzasadnione podejrzenia korupcji i zewnętrznej presji – oznajmiła Sandu. – Na liście są także osoby zamieszane w aferę bankową z kradzieżą 1 mld dolarów. W tej sytuacji zdecydowałam się na ponowne zgłoszenie kandydatury Gavrility - powiedziała prezydent.

Oczywiście socjaliści natychmiast zaskarżyli do Sądu Konstytucyjnego obie decyzje Sandu: o odmowie nominacji dla Durlesteanu i o ponownej nominacji Gavrility. W tym drugim przypadku wskazywali, że przed nominacją nie doszło do wymaganych konsultacji parlamentarnych. 23 lutego Sąd Konstytucyjny za niezgodny z konstytucją uznał dekret prezydent z 11 lutego o nominowaniu na premiera po raz drugi Gavrility. Sąd odmówił jednak rozpatrywania wniosku PSRM o ocenę, czy Sandu naruszyła też konstytucję odmawiając nominowania Durlesteanu.

Gorąco w Tbilisi. Żołnierz miliardera na wojnie z opozycją

Trzeba było wymienić premiera, aby zatrzymać – na polecenie sądu – lidera opozycji. Sprawa Nikanora Melii jeszcze bardziej zaostrzyła polityczny...

zobacz więcej

Tymczasem prezydent zwołała partie na konsultacje w sprawie nowego kandydata na premiera. Ostrzegła: albo przedterminowe wybory parlamentarne, albo spróbujcie zdjąć mnie ze stanowiska w drodze impeachmentu. Zgodnie z mołdawskim prawem, nawet jeśli parlament usunie prezydenta ze stanowiska, to musi taką decyzję w ogólnonarodowym referendum poprzeć więcej wyborców, niż głosowało na usuwanego prezydenta w wyborach. Biorąc pod uwagę popularność Sandu, to taki ruch większości parlamentarnej byłby politycznym samobójstwem. Szantaż poskutkował. Mariana Durlesteanu wycofała swoją kandydaturę. Sandu wykorzystała okazję i natychmiast nominowała kolejnego kandydata. Tym razem był to szef Partii Akcji i Solidarności (PAS) Igor Grosu.

2:0 dla Sandu


Sandu nominowała Grosu 16 marca. Już następnego dnia socjaliści zapowiedzieli skierowanie sprawy do Sądu Konstytucyjnego i zaproponowali nowego kandydata – Vladimira Golovatiuca, ambasadora w Moskwie. 22 marca Sąd Konstytucyjny orzekł, że nominacja Grosu była zgodna z prawem i w pierwszej kolejności nad nią należy głosować. Posiedzenie parlamentu wyznaczono na 25 marca. Socjaliści i ich faktyczni koalicjanci zapowiedzieli, że w ogóle nie zagłosują nad wotum zaufania dla Grosu, jego rządu i programu. - To były udawane konsultacje.. To teatrzyk i nie myślę, by ktokolwiek wziął to głosowanie na poważnie – oświadczył Vlad Batrincea (PSRM).

Proeuropejska frakcja PDA (Platforma za Godność i Prawdę), były sojusznik PAS, oświadczyła z kolei, że głosowanie to pokazówka PAS, socjalistów i Partii Szora. - Już po 15 minutach tego spotkania, kandydat na premiera powiedział, że PAS nie zagłosuje na niego. Mówię z całą odpowiedzialnością, że to jest żart z państwa – stwierdził Alexandru Slusari, deputowany i wiceszef PDA. Szef frakcji PSRM Corneliu Furculita zapowiedział, że większość w parlamencie nadal będzie naciskała na nominację na premiera dla Vladimira Golovatiuca.

Oczywiście jakimś sposobem na uniknięcie szybszych wyborów byłoby poparcie przez większość (socjaliści plus Partia Szora oraz Pro Moldova) kandydatury wysuniętej przez Sandu. Tyle że kierownictwo PAS już przy okazji głosowania nad Gavrilitą zapowiedziało, że jeśli socjaliści zagłosują za powołaniem rządu, to ten i tak szybko poda się do dymisji. Celem jest bowiem rozwiązanie obecnego parlamentu i nowe wybory. Igor Grosu nie uzyskał 25 marca potrzebnej liczby głosów bo zabrakło kworum w parlamencie. Po drugiej nieudanej próbie powołania nowego rządu prezydent Maia Sandu ma prawo wnioskować o rozwiązanie parlamentu i zorganizowanie przedterminowych wyborów.

Mołdawia: Była premier Maia Sandu bliska zwycięstwa w wyborach prezydenckich

Walka z korupcją, rządy prawa, Mołdawia bliżej UE i USA, lepsza przyszłość dla obywateli przez uzdrowienie gospodarki – z takimi hasłami szła na...

zobacz więcej

Już w piątek 26 marca Sandu zaprosiła na konsultacje ws. przedterminowych wyborów wszystkie frakcje parlamentarne. Zgodnie z prawem, po zakończeniu konsultacji, prezydent może zwrócić się do Sądu Konstytucyjnego o orzeczenie dotyczące zasadności dekretu prezydenckiego o rozwiązaniu parlamentu i wyznaczeniu daty wyborów. Socjaliści i deputowani Szora zbojkotowali zaproszenie. Wygląda na to, że próbują odwlec jak się da moment rozwiązania parlamentu. Stąd bojkot konsultacji z prezydent. I utrzymywanie, że Sandu powinna pod głosowanie poddać jeszcze jedną kandydaturę: Golovatiuca. Oczywiście prezydent nigdy się na to nie zgodzi, zaś w przypadku przedłużania unikania przez dwie frakcje konsultacji, może się zwrócić do Sądu Konstytucyjnego z wnioskiem o uznanie, że warunek konsultacji został jednak spełniony i można rozwiązać parlament.

Sprzymierzeńcy i zdrajcy


PAS jest faworytem sondaży, ale zwycięstwo wcale nie musi oznaczać większości z nowym parlamencie. Kryzys ostatnich trzech miesięcy pokazał, że partia Sandu nie może już raczej liczyć na dotychczasowego sojusznika, PDA pod wodzą Andrei Nastase. Kiedyś oboje walczyli z byłym faktycznym gospodarzem kraju, oligarchą Vladem Plahotniucem, potem z prezydentem Dodonem. Ale teraz Nastase zerwał z Sandu i oznajmił, że także gotów jest walczyć o fotel premiera. Wbrew planowi Sandu, żeby rozwiązać parlament.

Nastase zresztą także kiedyś, gdy jego PDA i kierowana przez Sandu PAS działały w proeuropejskim bloku ACUM, ciągle spierał się z koalicjantką o pierwszeństwo. Chciał być premierem, potem kandydatem na prezydenta, teraz znów – widząc, że znalazł się w cieniu popularnej Sandu – próbuje w imię własnych ambicji rzucać kłody pod nogi prezydent. Zresztą należy też pamiętać, że w przeszłości nie raz pojawiały się pod jego adresem zarzuty o kontakty z Rosją. Zresztą Nastase głosował za przywróceniem rosyjskiej delegacji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

źródło:
Zobacz więcej