RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Fake-historyk w natarciu

Prof. Jan Grabowski (fot. arch.PAP/Jacek Turczyk)
Prof. Jan Grabowski (fot. arch.PAP/Jacek Turczyk)

– Polacy masowo brali udział w likwidacjach Żydów i poszukiwaniu ich kryjówek – twierdzi prof. Jan Grabowski, współautor „Dalej jest noc”, na łamach amerykańskiego „Tablet Magazine”. Przekonuje też, że: „Polacy, jako naród, nigdy nie byli przeznaczeni na śmierć w obozie zagłady w Auschwitz”. Bez zdecydowanej reakcji procesowej ze strony MSZ na podobne oszczerstwa pojedynek w tym segmencie wojny informacyjnej Polska przegra walkowerem.

Na tropie rasistowskiego Sherlocka Holmesa

„W Pustyni i Puszczy” Henryka Sienkiewicza jest ponoć rasistowskie, „Oliver Twist” Charlesa Dickensa – antysemicki, a „Trzy małe świnki” Jamesa...

zobacz więcej

26 lutego tego roku. Na łamach amerykańskiego „Tablet”, wpływowego internetowego magazynu popularnego szczególnie w środowiskach nowojorskich Amerykanów o żydowskich korzeniach, ukazuje się obszerny artykuł pt. „Kiedy pisanie o historii staje się przestępstwem” autorstwa prof. Jana Grabowskiego i Jonathana Brenta, dyrektora Institute do Yewish Research. Tytuł nie jest przypadkowy – prof. Grabowski, autor napisanej wspólnie z prof. Barbarą Engelking kontrowersyjnej książki „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach” dopiero co przegrał przed warszawskim sądem proces o zniesławienie, wytoczony mu przez osiemdziesięcioletnią Filomenę Leszczyńską.

Jednak wyrok sądu , któremu w artykule, przeinaczając fakty – co już stało się znakiem rozpoznawczym Grabowskiego – poświęcono zaledwie kilka zdań, jest tylko pretekstem do rzucenia kolejnych, bardzo poważnych oskarżeń pod adresem Polaków w okresie niemieckiej okupacji.

„Masowo poszukiwali żydowskiego mienia, przeczesywali getta w poszukiwaniu żydowskich kryjówek, czy też kontynuowali poszukiwania ukrywających się Żydów w ciągu długich tygodni, miesięcy i lat, które nastąpiły później. Nie można ich postrzegać jedynie jako (obojętnych)” – przekonuje Grabowski i jego kompan na łamach „Tablet Magazine”.

Teoretycznie można by przyjąć, że to nic nowego, podobne teorie nie mające potwierdzenia w znanych historycznych archiwach, zeznaniach świadków i badaniach naukowych Grabowski szerzył już wielokrotnie. Tym razem poszedł jednak jeszcze dalej sugerując, iż kolaboracja z Niemcami w dziele Zagłady cieszyła się w polskim społeczeństwie jeżeli nawet nie uznaniem, to przynajmniej cichą akceptacją.

Lewą marsz, lewa, lewa, lewa…!

No i stało się to, co musiało się stać. Platforma przestała udawać partię chadecką, pozbyła się – istniejącej głównie medialnie - konserwatywnej...

zobacz więcej

„Problem w tym, że ci, którzy mordowali i denuncjowali Żydów, wcale nie byli postrzegani jako niemieccy lokaje! Byli często postrzegani jako członkowie patriotycznej społeczności, którzy po prostu chcieli zobaczyć Polskę oczyszczoną z Żydów” – piszą Grabowski i Brent.

Oczywiście znane archiwalia Podziemnego Państwa Polskiego, dokumenty oddziałów terenowych AK i NSZ jednoznacznie potwierdzają, że kolaboracja z Niemcami i szmalcownictwo było bezwzględnie ścigane. Jednak Grabowski i Brent, stosując znaną skądinąd z praktyk liberalnych mediów zasadę, że jeśli fakty mówią co innego to tym gorzej dla faktów, przekonują: „Polskie Państwo Podziemne (...) nie zwracało uwagi na szmalcowników (poza nielicznymi wyjątkami, które można policzyć na palcach dwóch rąk), dopóki trzymali się oni z dala od działań polskiego ruchu oporu.”

Czego tu nie rozumieć? Polacy w okupowanym przez Niemców kraju, masowo mordowani i prześladowani, niepewni dnia ani godziny, w kraju, w którym prawdopodobnie nie było ani jednej rodziny, która nie ucierpiałaby z rąk niemieckich najeźdźców, chcieli przede wszystkim pozbyć się żydowskich sąsiadów. Tak przynajmniej twierdzą autorzy artykułu.

To, że przy okazji robią ladacznicę z logiki , cóż… artykuł ma trafiać i trafia do amerykańskiej opinii publicznej, która wiedzę o II wojnie światowej ma niewielką, a jeśli chodzi o wydarzenia na terenie Polski praktycznie żadną i każdą bzdurę kupi. Grabowski i Brent sprzedają je więc z pełną premedytacją.

Wybranowski: Jak pozostać ciamciaramcią i zmęczyć wyborców

To miał być przełomowy rok. „Nowe otwarcie” nowe pomysły programowe i marsz do przodu. Politycy Platformy Obywatelskiej bardzo chcieli udowodnić,...

zobacz więcej

Komory gazowe nie dla Polaków?


Antypolskich bzdur, które Grabowski i rzeczony Brent serwują amerykańskim czytelnikom za pośrednictwem internetowego magazynu jest znacznie więcej. Piszą więc oni na przykład, że „Polacy, jako naród, nigdy nie byli przeznaczeni na śmierć w obozie zagłady w Auschwitz. Polacy byli wysyłani (od 1940 roku) do obozu koncentracyjnego Auschwitz, a nie do obozu zagłady. Obóz zagłady został otwarty później, w 1942 roku, i to Żydzi byli przeznaczeni na śmierć w komorach gazowych, a nie Polacy”.

Twierdzenia Grabowskiego i Jonathana Brenta, jeśli przyjąć, że wynikają one z wiedzy historycznej obu „badaczy Holocaustu”, są dla nich całkowicie kompromitujące. Wiele więcej jednak wskazuje, że są one efektem świadomej i celowej manipulacji.

Co bowiem przemilczał Grabowski i jego wspólnik? Na przykład że to właśnie Polacy – pacjenci szpitala psychiatrycznego w Owińskach pod Poznaniem – byli pierwszymi, już w listopadzie 1939 r., ofiarami niemieckich komór gazowych na terenie Konzentrationslager Fort VII Posen. Przemilczeli też, iż właśnie w komorach gazowych w Auschwitz już w dniach 3-5 września 1941 r. zamordowano ok 250 Polaków. Umknęło ich uwadze, jak sądzę nie przypadkiem, i to, że choć Niemcy polskich więźniów Auschwitz mordowali raczej w masowych rozstrzeliwaniach, to jednak wysyłanie ich „do gazu” nie tylko w Auschwitz nie było rzadkością. Strona internetowa Muzeum Auschwitz-Birkenau informuje np., że pierwsza grupa wyselekcjonowanych polskich więźniów, ok. 570 osób, została zamordowana w komorach gazowych poza obozem – w ośrodku Sonnenstein.

Pełna pomówień i oszczerstw kampania Grabowskiego, jaką rozpoczął ze zdwojoną mocą po przegranym procesie sądowym, najwyraźniej dopiero się rozkręca. Już dwa dni po wspomnianym groteskowym artykule w „Tablet Magazine”, 28 lutego izraelski „Haaretz” piórem Havi Dreifussa, opierającego się na słowach prof. Grabowskiego, pisał o Polakach pod niemiecką okupacją: „(…) Jeden z aspektów polityki okupanta – prześladowanie i mordowanie Żydów – spotkał się z zaskakującym poparciem. Choć prawdą jest, że zdecydowana większość Żydów została zamordowana przez Niemców, zbyt wielu zginęło również w wyniku bezpośredniego i pośredniego zaangażowania Polaków.”

Z dziennikarskiego obowiązku muszę też odnotować, że na przełomie lutego i marca ukazała się książka Andrew Kornblutha „The August Trials: The Holocaust and Postwar Justice in Poland”, której autor spieszy w sukurs groteskowym tezom prof. Grabowskiego twierdząc, iż Polacy zamordowali lub wydali Niemcom dziesiątki tysięcy Żydów, realizując kampanię czystek etnicznych bliskich ludobójstwu.

Upiorna miłość pod czerwoną szturmówką

Postkomunistycznej lewicy mistrzowsko udał się przeprowadzony w ostatnich latach „re-branding”. Ugrupowanie mocno zakorzenione w systemie...

zobacz więcej

Jak Grabowski oszczerstwa inspiruje


Wreszcie nadchodzi piątek 26 marca. Na łamach amerykańskiego „The New Yorker” lewicowa publicystka Masha Gessen stawia kuriozalną tezę o udziale czy też współudziale Polaków w – bagatela – śmierci 3 milionów Żydów.

„Aby uniewinnić naród z morderstw trzech milionów Żydów polski rząd posunie się nawet do ścigania uczonych za zniesławienie” – pisze Gessen.

Dalej jest jeszcze ciekawiej. Można m.in. przeczytać, że Polacy, którzy ratowali Żydów w czasie II wojny światowej stanowili mikroskopijny wyjątek, że nie trzeba było Niemca, by Polak zabił Żyda. No i że polski rząd podejmuje „rewizjonistyczne” działania, prześladował autorów książek o rzekomej polskiej współodpowiedzialności za Holocaust: Tomasza Grossa, Jana Grabowskiego, a Dariusza Stolę, byłego dyrektora Muzeum Historii Żydów Polskich, w ramach represji „wyrzucił z pracy”.

Publikacja ilustrowana jest zdjęciem niemieckich żołnierzy przeglądających mapę sztabową. Tyle, że podpis pod fotografią głosi: „Połowa europejskich Żydów zamordowanych w czasie Holokaustu zginęła na terenach, które przed wojną były Polską. Wyjątkiem byli goje, którzy ryzykowali życie, by ratować Żydów”. Ani w podpisie pod zdjęciem, ani w całym tekście nie zamieszczono wzmianki, iż owi sfotografowani żołdacy to nie polscy oficerowie, a Niemcy, zaś cała fotka jest tak sprofilowana, iż historyczny laik, zwłaszcza zza Wielkiej Wody, będzie miał problem z rozpoznaniem wojskowych insygniów, umożliwiających identyfikację narodowości żołnierzy.

Łukaszenka łapie się brzytwy. Chce z białoruskich Polaków zrobić „wrogów ludu”

Fala zatrzymań Polaków mieszkających na Białorusi i absurdalność stawianych im zarzutów świadczą o tym, że Alaksandr Łukaszenka chce oskarżyć ich o...

zobacz więcej

Teoretycznie można by przejść nad owym paszkwilem do porządku dziennego, licząc – zbyt często na próżno – na działanie polskiej dyplomacji w tej sprawie i publikację sprostowania. Tyle, że sprawa ma drugie dno pokazujące, kto okazał się być, jak wiele wskazuje nie pierwszy raz, inspiratorem nieprawdziwej informacji oskarżającej Polaków o niepopełnione zbrodnie i w kłamliwym świetle przedstawiającej wolność badań naukowych w dzisiejszej Polsce.

„W zeszłym miesiącu, na zaproszenie YIVO, odbyłem długą dyskusję z Mashą Gessen na temat polskich problemów z historią Holokaustu. Byłem wtedy zachwycony, że ponad 700 osób poświęciło czas, by słuchać naszej wymiany zdań” – pochwalił się właśnie prof. Jan Grabowski na Twitterze, linkując do wspomnianego artykułu „The New Yorker”.

Uradowany prof. Grabowski dodał też: „Jestem zachwycony widząc, że Masha Gessen napisała przejmujący artykuł dla New Yorkera na ten sam temat. Jest to ważny i aktualny artykuł, który rzuca światło na zniekształcenia Holokaustu, na agresywną politykę (pamięci) państwa polskiego”.

***

Ostatnie miesiące pokazują niezbicie, jak bardzo Polska, wraz ze wszystkimi jej agendami, służbami dyplomatycznymi i zasilanymi publicznymi pieniędzmi fundacjami jest bezradna wobec oszczerstw profesora Jana Grabowskiego i jego apologetów, prowadzących własną, pełną oszczerstw kampanię przeciwko Polsce. Spektakl pomówień Polski o zorganizowany udział w Holocauście, a na tym tle o „tłumienie wolności badań historycznych”, pozostaje bez zdecydowanych odpowiedzi. Trudno bowiem za takie uznać pisanie nudnych, urzędowych sprostowań i polemik, ukrywanych gdzieś na dalekich stronach publikatorów, a i to najczęściej dopiero wtedy, gdy reakcji od MSZ zażąda zbulwersowana opinia publiczna w Polsce.

źródło:
Zobacz więcej