RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Łukaszenka łapie się brzytwy. Chce z białoruskich Polaków zrobić „wrogów ludu”

Białoruski dyktator opiera swoja władzę jedynie na Moskwie (fot. M.Svetlov/Getty Images)
Białoruski dyktator opiera swoja władzę jedynie na Moskwie (fot. M.Svetlov/Getty Images)

Fala zatrzymań Polaków mieszkających na Białorusi i absurdalność stawianych im zarzutów świadczą o tym, że Alaksandr Łukaszenka chce oskarżyć ich o działania wywrotowe. Atak ten spotkał się ze zdecydowaną postawą Warszawy, która apeluje do międzynarodowych instytucji o ukaranie reżimu. Potępiając władze w Mińsku należy pamiętać, że odpowiedzialność za ich działania spada też na Kreml, który jest ich głównym obrońcą.

Karnkowski: Jedna tylko Białoruś

Sytuacja na Białorusi nie jest i chyba nigdy nie była zbytnio zabawna. Protesty nie odsunęły Alaksandra Łukaszenki, białoruski przywódca wziął...

zobacz więcej

Po sfałszowaniu zeszłorocznych wyborów prezydenckich i nieustannym prześladowaniu opozycji białoruski dyktator opiera swoją władzę już tylko na poparciu Władimira Putina i aparacie siłowym. To z jednej strony zamyka szansę na dialog, negocjacje, z drugiej zaś zmusza Zachód do stosowania rozwiązań siłowych, czyli kolejnych sankcji.

Łukaszenka znalazł się w niezwykle ciężkiej dla siebie sytuacji. Nie ma szans na wymuszanie marchewek w UE, a ma przy tym podstawy, by obawiać się zakusów Moskwy .

Białoruski dyktator ma do mniejszości polskiej wyjątkowo negatywny stosunek, gdyż w większości identyfikują się oni z opozycją i zdaje on sobie też sprawę, że Warszawa jest głównym orędownikiem opozycji białoruskiej na Zachodzi i wraz z krajami bałtyckimi nieustannie apeluje o surowe karanie reżimu w Mińsku.

Oskarżenie o „rehabilitację nazizmu”


Co roku ci, którzy obchodzili nieuznawane przez reżim święto niepodległości Białorusi (25 marca), na pamiątkę proklamowania niepodległego państwa po pierwszej wojnie światowej, musieli liczyć się z represjami. Teraz mocno dotknęły one działaczy Związku Polaków na Białorusi.

W czwartek zatrzymano działaczy władz Związku (ZPB): Andrzeja Poczobuta, Irenę Biernacką i Marię Tiszkowską. Doszło do tego w związku ze sprawą karną o rzekome podżeganie do nienawiści na tle narodowościowym i religijnym oraz „rehabilitację nazizmu”. W pomieszczeniach ZPB, szkołach polskich i mieszkaniach działaczek miały miejsce rewizje.

Nadzorował „gestapo” i zamykał gubernatorów. Przyszły szef FSB?

Jest dziś numerem 2 na Łubiance. Jeszcze w tym roku może być tym najważniejszym. Pierwszy zastępca dyrektora Federalnej Służby Bezpieczeństwa,...

zobacz więcej

Postępowanie dotyczy również przebywającej w areszcie za „nielegalną imprezę” (za takową władze w Mińsku uznały zorganizowany 7 marca tradycyjny doroczny jarmark Grodzieńskie Kaziuki) prezes ZPB Andżeliki Borys. Działaczka została za to skazana na 15 dni aresztu.

Wcześniej trafiło do niego, za zorganizowanie w miejscowej szkole polskiej obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych, również dwoje polskich aktywistów w Brześciu.

Należy przy tym pamiętać, że od kilku tygodni w areszcie przebywa Anna Paniszewa, dyrektorka Polskiej Szkoły w Brześciu.

Przyczyna wszelkiego zła


Uderzenie w Polaków na Białorusi może mieć więc na celu uczynienie z nich „wroga ludu”, którego oskarży się zarówno o prowokowanie wystąpień przeciwko władzy – wszak tyle razy Łukaszenka powtarzał, że protesty są inspirowane i opłacane z zewnątrz, również przez Polskę. Wiele wskazuje też na to, że to właśnie nasi rodacy staną się w narracji reżimu przyczyną wszelkiego zła w kraju.

W najbliższym czasie możemy się też spodziewać kolejnych prowokacji białoruskich władz, wymierzonych zarówno w mieszkających tam Polaków, jak i opozycjonistów.

W piątek białoruskie MSW poinformowało o zatrzymaniu mężczyzny, który miał planować dwa zamachy terrorystyczne, w jednostce wojskowej w Pieczach i w Mińsku w pobliżu placu zabaw dla dzieci, według instrukcji związanej z opozycją organizacji byłych funkcjonariuszy – BYPOL. W komunikacie resort powiązał zatrzymanego z uczestnikami protestów.

Rozejm w Donbasie już tylko na papierze. Rosja aktywowała „odmrażanie” konfliktu

Zamrożenie przez Rosję konfliktu na wschodniej Ukrainie nigdy nie miało na celu doprowadzenie do jego stopniowego uregulowania. Kreml dąży bowiem...

zobacz więcej

Władze przed obchodzonym przez środowiska niezależne 25 marca Dniem Wolności uprzedzały, że planowane są „próby destabilizacji” kraju, za którymi stać mają siły za granicą.

Członkowie BYPOL 24 marca, powołując się na źródła w strukturach siłowych, poinformowali, że białoruskie służby przygotowują prowokację - zamach, który będą chciały przypisać opozycji i wykorzystać jako pretekst do wprowadzenia stanu wyjątkowego.

Szybka reakcja Warszawy


Polska, wraz z krajami bałtyckimi, od dłuższego czasu wnosi sprawę Białorusi do unijnej agendy. Kolejne prześladowania białoruskiej opozycji za każdym razem spotykają się z żywą reakcją Warszawy.

Po tym, jak białoruski reżim uderzył w Polaków, reakcja rządu i prezydenta była natychmiastowa.

Prezydent Andrzej Duda zgłosił tę sprawę do trzech międzynarodowych organizacji, do: Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, Rady Europy i Organizacji Narodów Zjednoczonych. Rozmawiał również z prezydent Estonii Kersti Kaljulaid, gdyż kraj ten jest niestałym członkiem RB ONZ na lata 2020-2021, i uzyskał zapewnienie, że będzie się ona starała podjąć ten tematy na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Premier Mateusz Morawiecki podjął ten temat podczas unijnego szczytu, a także zapowiedział, że zaproponuje Litwie i Łotwie ograniczenia dotyczące przepływu towarów z Białorusi, by reżim odczuł również gospodarcze skutki swojej polityki agresji.

Z kolei wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz ocenił, że nieprzyjazne zachowania władz w Mińsku spotka się z odpowiedzią Polski i wyjaśniał, że może to oznaczać zastosowanie rozszerzenia sankcji.

Putin, zabójca, Biden, sankcje. Wciąż nie wiadomo, jaki obrazek powstanie z tych puzzli

Uznanie przez Joego Bidena, że Władimir Putin to zabójca, będzie miało swoje konsekwencje w relacjach amerykańsko-rosyjskich. W czasie gdy Polska i...

zobacz więcej

W ostatnim czasie przeprowadzone zostały trzy transze unijnych sankcji na ten kraj, obejmujących zakaz wjazdu poszczególnych obywateli Białorusi na terytorium UE, a także zamrożenie ich środków finansowych. Restrykcje uderzył m.in. w przedsiębiorstwa związane z aparatem przemocy na Białorusi.

Fala represji


– Mamy do czynienia ze wzbierającą falą represji. Władze w Mińsku po niezależnych dziennikarzach, niezależnych organizacjach, działaczach społecznych za cel w tym momencie obrały sobie mniejszość polską – ocenił Marcin Przydacz.

Poinformował również, że podjęta została decyzja o objęcia zakazem wjazdu do naszego kraju sędziego, który w arbitralny sposób zdecydował o areszcie Andżeliki Borys.

W piątek szef KPRM Michał Dworczyk powiedział w Programie 1 Polskiego Radia, że zarzuty, które są stawiane części Polaków, są zagrożone karami nawet do 12 lat pozbawienia wolności.

– W niemal wszystkich polskich szkołach sobotnio-niedzielnych odbyły się wizyty prokuratorów i przedstawicieli wydziałów ideologii. Zabierano listy dzieci, które uczą się języka polskiego. Mamy do czynienia z typową nagonką i próbą przedstawienia Polaków mieszkających na Białorusi jako piątej kolumny – ocenił szef kancelarii premiera.

Apele przynoszą efekty


Polskie apele już przynoszą efekty, a temat prześladowania przez reżim w Mińsku polskich i białoruskich obywateli będzie kontynuowany w najbliższych dniach. W przyszłym tygodniu sprawa ta zostanie podjęta przez Komitet Ministrów RE. Rośnie też szansa na wprowadzenie surowszych unijnych sankcji na ludzi Łukaszenki.

Wykorzystał demokrację, by stworzyć totalitaryzm. Jak Hitler zdobył pełnię władzy

23 marca 1933 r. Reichstag przyjął tzw. ustawę o pełnomocnictwach. Konsekwencją tego głosowania była likwidacja resztek systemu demokratycznego i...

zobacz więcej

Oświadczenie w czwartek w sprawie prześladowania Polaków wydał też szef unijnej dyplomacji, Josep Borrell, który napisał, że „jesteśmy świadkami dalszej eskalacji represji wobec narodu białoruskiego, w tym zorganizowanych kampanii prześladowań obrońców praw człowieka, dziennikarzy i społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi. „Ostatnie wydarzenia pokazały, że najnowszym celem tej polityki jest Związek Polaków na Białorusi” – zaznaczył Borrell.

Dzień później poparł on inicjatywę Polski i 18 innych krajów, stworzenia mechanizmu dotyczącego dokumentowania przypadków łamania praw człowieka na Białorusi (Accountability Platform for Belarus).

Swoje zainteresowanie sprawą wyrazili też Amerykanie. Chargé d’affaires ambasady USA w Polsce Bix Aliu zapowiedział na Twitterze, że kraj ten będzie działać, by pociągać białoruskie władze do odpowiedzialności i wzywać do zaprzestania prześladowań.

Z kolei rzecznik Departamentu Stanu USA poinformował, że Stany Zjednoczone odnotowały „wzrost działań wymierzonych przeciwko polskim dyplomatom oraz szerzej polskiej mniejszości na Białorusi, co jest całkowicie nie do przyjęcia”.

Sześć lat temu zabito Niemcowa. Zachód nadal w oparach „dialogu”

Szósta rocznica śmierci Borysa Niemcowa kolejny raz przypomina, że zabójstwa, przemoc i agresja są cechami charakterystycznymi Kremla. Niestety,...

zobacz więcej

Kolejne sankcje


W czwartek zaś kraje bałtyckie przeszły od słów do czynów i rozszerzyły sankcje, wciągając na czarną listę kolejnych 118 przedstawicieli reżimu w Mińsku, m.in.: urzędników i funkcjonariuszy białoruskiego resortu spraw wewnętrznych, którzy powiązani są z fałszowaniem wyborów prezydenckich oraz z brutalnym tłumieniem protestów, represjami i łamaniem praw człowieka. W sumie na liście znajdują się obecnie 274 osoby.

Dzień wcześniej Rada Praw Człowieka ONZ przegłosowała utworzenie grupy śledczej, która ma sprawdzać doniesienia o nadmiernym użyciu siły i torturach stosowanych przez reżim w Mińsku podczas tłumienia protestów po zeszłorocznych wyborach prezydenckich.

Łukaszenka celowo uderzył w Polaków i zamierza najprawdopodobniej wykorzystać ich jako „wrogów ludu” do dalszej rozprawy z opozycją. Dzięki działaniom polskich władz Zachód pokazał w obliczu przemocy jedność, co daje nadzieje na nałożenie nowych, surowych restrykcji, które uderzą w dyktatora i jego dwór.

To może jednak okazać się za mało, jeśli odpowiedzialność za działania białoruskiego reżimu nie będzie też spadać na Moskwę, która jest głównym jego obrońcą i sponsorem.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

źródło:
Zobacz więcej