SERWIS

Igrzyska Olimpijskie Tokio 2020

Zapytali Niemców, czy zabijanie Polaków było konieczne. Szokujące wyniki sondażu

Proces niemieckich nazistów w Norymberdze (fot. British Combine/British Combine/The LIFE Picture Collection via Getty Images)
Proces niemieckich nazistów w Norymberdze (fot. British Combine/British Combine/The LIFE Picture Collection via Getty Images)

Po zakończeniu II wojny światowej alianckie władze okupacyjne przystąpiły do realizacji założeń denazyfikacji – procesu wykorzeniania nazizmu z życia polityczno-społecznego w Niemczech i Austrii. Amerykanie przeprowadzali m.in. sondaże, które miały dać odpowiedź na pytanie, jak duże jest jeszcze poparcie dla działań narodowych socjalistów, w tym tych dotyczących zbrodni przeciwko ludzkości. Niektóre wyniki mogły szokować.

82 lata temu Hitler został wybrany Człowiekiem Roku tygodnika „Time”

2 stycznia 1939 r. redakcja amerykańskiego tygodnika „Time” ogłosiła, że człowiekiem minionego roku został Adolf Hitler. Nadanie tego tytułu...

zobacz więcej

Założenia denazyfikacji określono jeszcze przed kapitulacją Trzeciej Rzeszy, w lutym 1945 r., na konferencji Wielkiej Trójki w Jałcie. Do tematu wrócono w lipcu i sierpniu na konferencji poczdamskiej, na której dyskutowano o powojennym podziale Niemiec. W protokole końcowym stwierdzono między innymi, że:

Niemiecki militaryzm i nazizm zostaną zlikwidowane, a sojusznicy, za obopólną zgodą, podejmą także inne środki w teraźniejszości i przyszłości, które są konieczne, aby Niemcy nie mogły już nigdy więcej zagrozić swoim sąsiadom ani w utrzymaniu pokoju na całym świecie. Alianci nie zamierzają niszczyć ani zniewalać narodu niemieckiego. Alianci chcą dać Niemcom możliwość przygotowania się do odbudowy ich życia na zasadach demokratycznych i pokojowych. Jeśli własne wysiłki narodu niemieckiego będą nieustannie zmierzać do osiągnięcia tego celu, będzie on mógł w odpowiednim czasie zająć swoje miejsce wśród wolnych i ceniących pokój narodów świata”.

Wykorzenianie nazizmu


Na konferencji ustalono także główne cele okupacji, którymi były: całkowite rozbrojenie i demilitaryzacja Niemiec (w jednym z podpunktów zaznaczono, iż „naród niemiecki musi być przekonany, że poniósł całkowitą klęskę militarną”), ostateczna przemiana niemieckiego życia politycznego na zasadach demokratycznych, zlikwidowanie NSDAP wraz z podległymi jej filiami i podorganizacjami. Zdecydowano ponadto, że:

„Wszystkie nazistowskie prawa, które położyły podwaliny pod reżim Hitlera lub ustanowiły dyskryminację ze względu na rasę, religię lub przekonania polityczne, muszą zostać zniesione. (…) Przywódcy partii nazistowskiej, wpływowi zwolennicy nazizmu i szefowie nazistowskich urzędów i organizacji oraz wszystkie inne osoby, które stanowią zagrożenie dla okupacji i jej celów, mają być powstrzymywani i internowani”.

Proces denazyfikacji różnił się w zależności od strefy okupacyjnej. – Stosowano pewną weryfikację. (...) Najbardziej oficjalnie prowadzono ją w strefie amerykańskiej, gdzie były specjalne oddziały sądów. Weryfikowały one urzędników i członków aparatu władzy w Trzeciej Rzeszy. Wprowadzono różne klasy obciążenia winą. Uwolnieni od zarzutów otrzymywali odpowiedni dokument. Ci z najwyższej klasy stawali natomiast przed sądem – opowiadał w rozmowie z portalem tvp.info dr Adam Buława, historyk wojskowości z UKSW.

Izby orzekające rozpatrywały sprawy indywidualne, przypisując daną osobę do jednej z pięciu grup:

1. Główni winni;
2. Obciążeni, czyli ci, którzy czerpali korzyści z polityki prowadzonej przez nazistów i/lub byli zaangażowani w jej realizację;
3. Mniej obciążeni – do tej kategorii zaliczano osoby wymagające kontroli, których współudział w realizowaniu polityki nazistowskiej był niejasny/niepewny;
4. Sympatycy i osoby popierające reżim (tzw. współpodążający) ;
5. Nieobciążeni winą.

W strefie radzieckiej wykonano natomiast – jak podkreślał ekspert z USW – „kilkakrotnie więcej wyroków śmierci niż w strefach zachodnich”. – Sporo osób ginęło w trakcie przesłuchań i tortur. Można powiedzieć, że ta denazyfikacja przebiegała tutaj najszybciej. Wielu spośród nazistów uciekało w tej sytuacji do stref zachodnich – mówił dr Buława.

Austria „pierwszą ofiarą nazistów”? Historyk: Po anszlusie Żydzi uciekali z Wiednia do Berlina

Jakie wydarzenia poprzedzały anszlus? Jak austriackie społeczeństwo zareagowało na przyłączenie ich państwa do Trzeciej Rzeszy? Czy Austria ponosi...

zobacz więcej

Konfrontacje


Amerykanie doszli do wniosku, że najlepszą metodą szybkiego „oczyszczenia” Niemiec z wpływów ideologii nazistowskiej będzie terapia szokowa. W tym celu przeprowadzano tzw. konfrontacje, które miały uzmysłowić społeczeństwu zamieszkującemu tę strefę okupacyjną zbrodniczy charakter reżimu Adolfa Hitlera.

Amerykanie wyszli z założenia, że „jeśli ich uszy nie będą chciały słuchać, to trzeba będzie przemówić do ich oczu”. Na ulicach rozwieszano plakaty informujące o zbrodniach nazistów, prowadzono też emisje filmów nakręconych niedługo po wyzwoleniu obozów koncentracyjnych i zagłady.

Znamiennym obrazem z okresu denazyfikacji jest zdjęcie wykonane podczas projekcji jednego z takich filmów wśród niemieckich jeńców wojennych. Żołnierze zobaczyli na ekranie m.in. stosy złożone z ciał zamordowanych więźniów.

Reakcje widzów tego makabrycznego seansu mówiły same za siebie. Zdjęcie odsłania wielką mieszaninę uczuć, które targały jeńcami: twarze niektórych z nich nie zdradzały żadnych emocji, podczas gdy na innych można wyczytać przerażenie, wstyd, niedowierzanie czy zgorszenie.

Amerykańskie ankiety


Znakiem charakterystycznym amerykańskiej strefy okupacyjnej stały się również ankiety. Każdy Niemiec, który ukończył 18. rok życia był zobowiązany do wypełnienia szczegółowego formularza, który miał określić, czym zajmował się w czasie rządów narodowych socjalistów. Biurokracja amerykańska działała nadzwyczaj sprawnie: do końca 1945 r. dostarczono do odpowiednich jednostek ok. 13 mln wypełnionych ankiet (całkowita liczba ludności w amerykańskiej strefie okupacyjnej wynosiła ok. 16,5 mln).

Amerykanie nie ograniczali się wyłącznie do ankiet osobowych; prowadzili także badania opinii publicznej. Kwestia badań sondażowych prowadzonych w tej strefie okupacyjnej została poruszona po raz pierwszy przez Marcina Bartnickiego na łamach portalu superhistoria.pl. Autor podkreślał, że „w 1945 r. Amerykanie wyszli ze słusznego założenia, że do sprawnego zarządzania swoją strefą okupacyjną w Niemczech przyda się znajomość opinii podbitej ludności na najważniejsze tematy”. W istocie – wyniki przeprowadzonych sondaży dostarczały aliantom wielu cennych informacji, które mogły wpłynąć na kierunek, jaki przyjmie denazyfikacja.

Sondaże były prowadzone przez Sekcję Badania Opinii, która działała w ramach Wydziału Kontroli Informacji. Agencją kierował dr Frederick W. Williams. W latach 1945-49 Amerykanie przeprowadzili łącznie 72 badania, w których nie brakowało trudnych i niewygodnych pytań.

Z badań opinii publicznej w okupowanych Niemczech (zebrano je w pracy pt. „Public opinion in occupied Germany. The OMGUS Surveys 1945-1949”) wynikało, że „37 proc. (ankietowanych – red.) zaprzeczyło, aby »Zagłada Żydów i Polaków oraz innych nie-Aryjczyków nie była konieczna dla zapewnienia bezpieczeństwa Niemcom« oraz że 52 proc. zgodziło się (z opinią – red.), iż »terytoria takie jak Gdańsk, Sudety i Austria powinny być częścią właściwych Niemiec«”.

30 proc. badanych stwierdziło z kolei, że „Murzyni należą do niegodnej (niższej) rasy”, a 33 proc., że „Żydzi nie powinni mieć takich samych praw jak ci, którzy należą do rasy aryjskiej”. Opinie te respondenci wyrazili w sondażu przeprowadzonym w kwietniu 1946 r., a więc blisko rok po zakończeniu wojny w Europie.

Paul Ogorzow. Seryjny morderca kobiet w stolicy Trzeciej Rzeszy

Gdy zapadał zmrok, Paul Ogorzow urządzał w Berlinie krwawe łowy na młode kobiety. Sprzyjały mu działania wojenne prowadzone przez Trzecią Rzeszę. Z...

zobacz więcej

Co ciekawe, w badaniu przeprowadzonym w październiku 1946 r. 72 proc. respondentów odpowiedziało pozytywnie na pytanie, czy „chcieliby zobaczyć Hitlera przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze”. Zaledwie 12 proc. stwierdziło wówczas, że lepiej się stało, iż „oszczędził sobie tej hańby”.

Oczywiście należy założyć, że wyniki ankiet mogły nie odzwierciedlać rzeczywistych przekonań wszystkich respondentów. „Badania były realizowane w terenie przez niemieckich ankieterów, ale zlecane przez amerykańską wojskową administrację. Respondenci wiedzieli o tym, dlatego mimo zapewnień ankieterów o zachowaniu anonimowości, wpływ zleceniodawcy badań musiał być duży” – zauważa słusznie Bartnicki zaznaczając, że „odsetek ludzi wprost deklarujących nazistowskie poglądy oraz nienawiść do Żydów nadal był jednak bardzo wysoki”. Należy przy tym pamiętać, że są to wyniki jedynie dla strefy amerykańskiej – nie wiemy zatem, jak układałyby się one w skali całych Niemiec.

Opinia publiczna w USA


Zainteresowanie władz okupacyjnych opinią niemieckiego społeczeństwa nie zmalało po zakończeniu denazyfikacji (1949 r.) – wiele badań ankietowych przeprowadzono jeszcze w 1955 r. Można to tłumaczyć pewnym „zamiłowaniem” Amerykanów do wszelkiego rodzaju sondaży, będących zresztą odzwierciedleniem zależności, na jakich opierały się Stany Zjednoczone. Analiza ankiet przeprowadzanych wśród obywateli USA pozwala zrozumieć, dlaczego amerykańskie władze nie zdecydowały się przystąpić do wojny przed japońskim atakiem na Pearl Harbor.

Gdy w maju 1940 zapytano społeczeństwo, czy w związku z zaatakowaniem przez Niemców Francji, Belgii i Holandii, USA powinny przystąpić do wojny, odpowiedzi twierdzącej udzieliło zaledwie siedem procent respondentów.

Czytaj także: Willy Hitler. Bratanek dyktatora, który służył w armii USA

W marcu 1942 r. – trzy miesiące po ataku na bazę w Pearl Harbor – amerykańscy obywatele wzięli z kolei udział w sondażu dotyczącym m.in. internowania Japończyków mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Zgodnie z dekretem wydanym w tym czasie przez prezydenta Franklina D. Roosevelta dowódcy wojskowi mogli usunąć z danego terenu każdego, kogo uznają za zagrożenie dla kraju. Chodziło o przeciwdziałanie szpiegostwu i działaniom wywrotowym , których – zdaniem amerykańskich władz – mogliby dopuścić się w przyszłości obywatele japońskiego pochodzenia. Założono, że osoby te należy przenieść do obozów internowania zlokalizowanych w Kalifornii, Utah, Arizonie, Kolorado, Wyoming, Idaho i Arkansas.

Na pytanie, czy władze postępują słusznie przenosząc z dala od Zachodniego Wybrzeża Japończyków, którzy nie są obywatelami USA, odpowiedzi twierdzącej udzieliło 93 proc. respondentów. 59 proc. badanych było natomiast zdania, że powinno się przenieść także tych Japończyków, którzy urodzili się w Stanach i posiadają amerykańskie obywatelstwo. Na „nie” był co czwarty uczestnik ankiety, a 16 proc. zaznaczyło odpowiedź „nie wiem”.

Wyniki te były odbiciem narastających obaw Amerykanów przed szpiegami i wrogami wewnętrznymi, tzw. piątą kolumną. Dość wspomnieć, że według ankiety przeprowadzonej po upadku Francji (czerwiec 1940 r.) 72 proc. obywateli USA twierdziło, że w ich państwie działa już niemiecka siatka szpiegowska.

źródło:
Zobacz więcej