RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Rozejm w Donbasie już tylko na papierze. Rosja aktywowała „odmrażanie” konfliktu

Władimir Putin gra na osłabienie Ukrainy (fot. PAP/EPA/ALEXEI DRUZHININ / SPUTNIK / KREMLIN POOL)
Władimir Putin gra na osłabienie Ukrainy (fot. PAP/EPA/ALEXEI DRUZHININ / SPUTNIK / KREMLIN POOL)

Zamrożenie przez Rosję konfliktu na wschodniej Ukrainie nigdy nie miało na celu doprowadzenie do jego stopniowego uregulowania. Kreml dąży bowiem do trzymania w szachu Ukrainy, a także wykorzystywania groźby zaostrzenia sytuacji do wpływania na Zachód. Od początku roku zauważalne jest militarne zaangażowanie w regionie kontrolowanym przez separatystów, wzrost prowokacji, a także wzmocnienie działań dezinformujących. To zaś oznacza, że Moskwa może szykować się na nową „wojenkę”.

Na czekistowskim haku. Kto naprawdę rządzi Rosją

Czym jest FSB? Państwem w państwie? Nie. To FSB jest państwem. Środowisko czekistów kontroluje wszystkie aspekty życia w Rosji. Były oficer KGB...

zobacz więcej

Od początku roku na wschodzie Ukrainy doszło do zaostrzenia sytuacji militarnej, co w rezultacie doprowadziło do śmierci 20 ukraińskich żołnierzy. Ich pozycje były tylko w lutym ostrzeliwane 180 razy. To czterokrotny wzrost w porównaniu do pierwszego pełnego miesiąca obowiązywania zawieszenia broni – sierpnia zeszłego roku.

Krwawy był też ostatni weekend – w sobotę sztab Operacji Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował o ośmiu naruszeniach zawieszenia broni przez separatystów i śmierci ukraińskiego żołnierza. Był to trzeci dzień z rzędu ze stratą ukraińskiej armii.

Kijów podał, że separatyści używali zabronionych przez porozumienia mińskie moździerzy o kalibrze 82 mm.

W trwających od 2014 roku walkach między siłami ukraińskimi, a wspieranymi przez Moskwę rebeliantami, w Donbasie życie straciło ponad 13 tys. ofiar śmiertelnych.

Rozejm? Nie ma żadnego rozejmu


Dziś można powiedzieć jedno – na wschodzie Ukrainy rozejm istnieje jedynie na papierze. Z dzisiejszej perspektywy widać dokładnie, że uzgodnienia zawarte w grudniu 2019 roku pomiędzy przywódcami Ukrainy, Rosji, Francji i Niemiec nie przyniosły żadnych rezultatów.

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest postawa Rosji, która uważa, że jedyną metodą na uregulowanie konfliktu jest uznanie przez władze w Kijowie legalności władz samozwańczych republik, przeprowadzenie wyborów na kontrolowanych przez nie terenach, zanim wycofane zostaną z niego zbrojne ugrupowania i zanim ukraiński rząd przejmie kontrolę nad granicą z Rosją.

Putin, zabójca, Biden, sankcje. Wciąż nie wiadomo, jaki obrazek powstanie z tych puzzli

Uznanie przez Joego Bidena, że Władimir Putin to zabójca, będzie miało swoje konsekwencje w relacjach amerykańsko-rosyjskich. W czasie gdy Polska i...

zobacz więcej

Wołodymyr Zełenski obiecywał w kampanii wyborczej, że uda mu się uregulować konflikt w Donbasie. Jednak czas upływa, a kolejne rozmowy nie przynoszą rezultatów. Nacisk Niemiec i Francji na Rosję jest jedynie deklaratywny, gdyż, w rzeczywistości, państwa te uważają, że z krajem tym należy się dogadywać, a nie karać go surowymi sankcjami.

W rezultacie konflikt zamarzł, co jest jedną z przyczyn słabnięcia popularności ukraińskiego prezydenta i jego partii Sługa Narodu.

Kijów już nie tylko w defensywie


W ostatnim czasie zauważalne jest jednak dokonywanie przez ukraińskie władze bardzie zdecydowanych ruchów w tej sprawie. W zeszłym miesiącu nałożyły one sankcje na czołowego prorosyjskiego polityka na Ukrainie, związanego rodzinnie z Władimirem Putinem – Wiktora Medwedczuka, a także zablokowały transmisje trzech prorosyjskich kanałów informacyjnych.

Kijów wciąż apeluje do Zachodu o wywieranie większego nacisku na Kreml, zarówno w kwestii Donbasu, jak i anektowanego przez Rosję Krymu i Nord Stream 2.

Eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich Krzysztof Nieczypor i Piotr Żochowski oceniają w analizie, że utrzymujący się pat, a także dalsze ochłodzenie stosunków Rosji z Zachodem oraz kryzys na Białorusi sprzyjają gotowości Kremla do bardziej konfrontacyjnej postawy, także w stosunkach z Ukrainą.

„Moskwa liczy, że eskalacja działań zbrojnych w Donbasie w połączeniu ze standardową wojną informacyjną oraz ewentualne antyukraińskie działania gospodarcze i kinetyczne (np. cyberataki na infrastrukturę krytyczną czy inicjowanie działań sabotażowych) zwiększą presję na Kijów i zmuszą państwa zachodnie do prób mediacji” – piszą w analizie OSW.
Rosja może szykować nową wojnę (fot. NATO)
Rosja może szykować nową wojnę (fot. NATO)

Sześć lat temu zabito Niemcowa. Zachód nadal w oparach „dialogu”

Szósta rocznica śmierci Borysa Niemcowa kolejny raz przypomina, że zabójstwa, przemoc i agresja są cechami charakterystycznymi Kremla. Niestety,...

zobacz więcej

Zwracają oni uwagę na rosnącą obecność oddziałów rosyjskich i sprzętu wojskowego w Donbasie, a także mobilizację separatystów. Zdaniem ekspertów OSW, Kreml może z premedytacją doprowadzać do nasilenia się prowokacji, by władze w Kijowie podjęły decyzję o przeprowadzeniu działań odwetowych, co byłoby następnie wykorzystane przez stronę rosyjską.

Dezinformacja i podsycanie zagrożeń


„Ważnym elementem budowania napięcia jest aktywność medialna o charakterze dezinformacyjnym. Jej celami są kreowanie zniekształconego obrazu zamiarów przeciwnika, podsycanie atmosfery zagrożenia wybuchem konfliktu zbrojnego oraz dezawuowanie inicjatyw politycznych podejmowanych przez obie strony na rzecz rozwiązania konfliktu w Donbasie” – zaznaczają eksperci OSW.

Moskwa może wykorzystać również jako powód do zaognienia konfliktu kwestię dostaw wody na Krym. Po jego aneksji przez Rosję, część mieszkańców półwyspu ma od zeszłego roku między innymi z powodu suszy, problemy z dostępem do wody. Za ten stan rzeczy rosyjskie władze oskarżają Kijów, który po aneksji zamknął jej dostawy przez Kanał Północnokrymski.

Ukraiński rząd zapowiada, że wznowi je jedynie wtedy, gdy odzyska kontrolę nad Krymem. Podkreśla przy tym, powołując się na konwencję genewską, że podczas wojny obowiązek zagwarantowania mieszkańcom wody, jedzenia i leków spoczywa na Rosji.

W czwartek były ukraiński prezydent Łeonid Krawczuk, szefem ukraińskiej delegacji do trójstronnej grupy kontaktowej ds. uregulowania konfliktu w Donbasie, ostrzegł, że kwestia ta może stać się przyczyną ataku Rosji na południu Ukrainy.

Nadzorował „gestapo” i zamykał gubernatorów. Przyszły szef FSB?

Jest dziś numerem 2 na Łubiance. Jeszcze w tym roku może być tym najważniejszym. Pierwszy zastępca dyrektora Federalnej Służby Bezpieczeństwa,...

zobacz więcej

– Myślę, że to będzie jeden z impulsów dla Rosji, by przebić stamtąd drogę do Ukrainy. Chersoń, Mariupol – przez tę część jakoś przebić się do Krymu, żeby zabezpieczyć Krym wodą. Możliwe, że to będzie jedna z przyczyn większych ataków czy większych agresywnych kroków Rosji. To jest możliwe, tak prognozuję. Ale nic nie wyjdzie ze zmuszania w taki sposób Ukrainy do dostarczania wody – podkreślił Łeonid Krawczuk.

Zaznaczył on przy tym, że ukraińskie władze nie będą dostarczać tam wody, gdyż nie wiedzą, gdzie ona trafi – czy do obywateli, czy do zakładów wojskowych.

Rusyfikacja Krymu



Kolejną z prowokacji Kremla był wydany w sobotę dekret Putina zakazujący obywatelom innym niż Rosji posiadania ziemi w niektórych regionach Krymu. Zgodnie z nowym prawem jeśli cudzoziemcy w ciągu poprzednich 12 miesięcy nie przekazali prawa do swojej ziemi, to będzie ona teraz podlegać przymusowej sprzedaży.

W odpowiedzi ukraińskie władze oceniły, że dekret ten jest nieważny z mocy prawa i nie będzie miał żadnych skutków dla Ukrainy. Rzecznik MSZ w Kijowie Ołeh Nikołenko powiedział przy tym, że „kierownictwo Rosji faktycznie kontynuuje rusyfikację Krymu”. – Pozbawienie Ukraińców prawa własności do ziemi na Krymie będzie w centrum uwagi krymskiej platformy na jej inauguracyjnym posiedzeniu w tym roku – poinformował.

Ten nowy mechanizm ma na celu ochronę praw mieszkańców Krymu, a jego pierwsze posiedzenie w ramach tego formatu ma odbyć się 23 sierpnia

Apele Ukrainy w sprawie karania Rosji za jej agresywną postawą co prawda nie zmieniły stanowiska Berlina, Paryża i Brukseli, które wciąż uważają, że z Kremlem należy się dogadywać, a nie ryzykować konflikt, ale znalazły posłuch w Waszyngtonie w czasach administracji Donalda Trumpa.

Wiek walki z „imperium zła”

8 marca 1983 roku Ronald Reagan przemawiając przed Narodowym Zgromadzeniem Ewangelików w Orlando na Florydzie nazwał komunistyczny Związek...

zobacz więcej

Papierek lakmusowy


O tym, że również Rosji nie udało się wymusić na Zachodzie akceptacji dla zagarnięcia Krymu, świadczy zaś między innymi potępienie Rosji przed kilkoma dniami, w siódmą rocznicę aneksji, przez ministrów spraw zagranicznych państw G7. „Nadejście pokoju wymaga pełnej realizacji porozumień mińskich. Rosja jest stroną konfliktu na wschodzie Ukrainy, a nie mediatorem w tym konflikcie” – podkreślili sygnatariusze dokumentu.

To pozytywny znak, ale, wobec buty Kremla – niewystarczający.

Dlatego Kijów liczy, że jeszcze większe wsparcie otrzyma on od Joego Bidena i jego gabinetu, który wielokrotnie krytycznie wypowiadał się na temat działań Kremla. Papierkiem lakmusowym tego, czy nowa administracja USA będzie potrafiła słuszną krytykę Rosji zamienić w czyny – ostre sankcje – stanowi Nord Stream 2.

W opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla dziennika „Handelsblatt”, premier Ukrainy Denys Szmyhal po raz kolejny podkreślił, że jeśli NS2 zostanie oddany do użytku, Kreml będzie miał wyższe dochody, które będzie mógł wykorzystać do finansowania m.in. swojej agresji na jego ojczyznę. – Ten projekt to nie tylko handel, to element wojny hybrydowej z Ukrainą – zaznaczył.

Na razie wciąż jest on budowany, mimo groźby nałożenia amerykańskich restrykcji, a Biden i jego ludzie wciąż analizują sytuację i ograniczają się do oceny, że jest to projektem szkodliwym dla Europy. W tym samym czasie trwa jednak intensywny lobbing Niemiec w Waszyngtonie, mający na celu wybudowanie gazociągu.

Jego powstanie jest więc kwestią otwartą. Najbliższy czas pokaże, czy bezpieczeństwo naszego regionu podczas prezydentury Bidena umocni się, czy wprost przeciwnie.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia
.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej