RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Dla Adama Zagajewskiego. Barbarzyńca żegna poetę

Adam Zagajewski (fot. PAP/EPA/M.MURAT)
Adam Zagajewski (fot. PAP/EPA/M.MURAT)

Adam Zagajewski zostanie z nami nie tylko jako wybitny poeta, ale też jako zdeklarowany inteligent, uczestnik rodzimych metapolitycznych sporów.

Nie żyje Adam Zagajewski

W niedzielę wieczorem w Krakowie zmarł Adam Zagajewski - jeden z liderów literackiego pokolenia '68, wybitny poeta i eseista. Miał 75 lat –...

zobacz więcej

31 maja 2001 roku w krakowskim muzeum sztuki japońskiej „Manghha” zajęta był jedna z największych sal. Utytułowana inteligencja, godnie noszący się starsi państwo z zasługami dla obalania ustroju i zdobywająca dopiero pierwsze szlify „obycia i bywania” licealno-studencka młodzież czekała na poetę, wśród szmeru inteligenckich plotek, rozmówek i wzajemnych pomówień. A później zapadła cisza jak makiem zasiał, gdy stonowanym, spokojnym głosem poeta czytał wiersze i ważył słowa, odpowiadając na pytania z sali.

Po spotkaniu, jak wielu, podszedłem po autograf. Dlatego pamiętam podaną wyżej datę, zapisaną na pierwszych stronach tomiku „Pragnienie”, z wierszami Adama Zagajewskiego. Uwielbiałem wtedy wiersze nowofalowych poetów i zaczytywałem się grubym tomem antologii „Określona epoka. Nowa Fala 1968-1993”, wydany przez Oficynę Literacką.

Zobacz także: Śmierć basisty znanej grupy. Miał 35 lat 

Ich twórczość, szczególnie poezja tych, którzy byli nieco na obrzeżach nowofalowego świata, była szarpiącym emocje i wyobraźnię przetworzeniem brudnych, codziennych spraw świata. Oni jednak opisywali czasy PRL – moje pokolenie, urodzone pod koniec lat 70., na własne oczy i nierzadko bez znieczulenia musiało uczestniczyć w transformacyjnym szoku.

Pokolenie Adama Zagajewskiego formował Marzec 1968, w znacznej mierze oparty na „wojnie domowej” w komunistycznej elicie. Moje pokolenie kształtowała zupełnie inna „wojna domowa”, czyli czas terapii szokowej początków lat 90. Ten czas i pokoleniowe doświadczenie zostało w polskiej kulturze właściwie spacyfikowane i dopiero od niedawna poświęca mu się nieco więcej uwagi.

Nie żyje Andrzej Kowalczyk, aktor znany m.in. z „Barw szczęścia” i „Świętej wojny”

Zmarł Andrzej Kowalczyk, aktor Teatru Rozrywki w Chorzowie. Miał 68 lat. Informację przekazał katowicki oddział Związku Artystów Scen Polskich...

zobacz więcej

W 2001 r., gdy Adam Zagajewski szykował się do powrotu z paryskiej emigracji do Polski, wielu z moich rówieśników powoli oswajało się z myślą, że będzie musiało szukać dla siebie furtek do wyjazdu na zachód – za chlebem. Nierzadko dziedziczyliśmy też po (nieco) starszych lęk pierwszych lat transformacji – Polska dwucyfrowego bezrobocia, pracy po znajomości i rosnącego rozwarstwienia nie napawała optymistycznymi myślami.

Zamykano nam usta opowieścią o tym, że w Polsce jest już demokracja – wielu z nas czuło lęk i niepewność, że nie uda się nam jednak urządzić życia w Polsce. Emigracji mojego pokolenia nie uwznioślał polityczny, opozycyjny patos. Moje pokolenie było już tylko tanią siłą roboczą na zachodnich rynkach. Tanią i nielegalną, bo unijne granice wciąż oficjalnie nie były przed nami otwarte. Nie wracało się więc ze „studenckich wyjazdów”, a praca na czarno była niekiedy jak randez-vous z bandytami.

Zobacz także: Nie żyje prof. Jerzy Limon, dyrektor Gdańskiego Teatru Szekspirowskiego 

Ale wiosną 2001 r., gdyśmy spacerowali po Plantach z głowami pełnymi wrażeń po spotkaniu z poetą, nie myśleliśmy o tak smutnych sprawach, nie mieliśmy jeszcze ich pełnej świadomości. Ktoś ironicznie przywoływał innego poetę: „Pewnego dnia to miasto będzie moje”, ktoś rozważał, kiedy Zagajewski dostanie wreszcie literackiego Nobla. Nie doczekał. To puste miejsce wśród noblistów jest stratą dla oficjalnego panteonu – ale w niczym nie umniejsza to jego roli w światowej poezji.

Nie żyje amerykański aktor Yaphet Kotto

W wieku 81 lat zmarł znakomity amerykański aktor Yaphet Kotto. Był znany m.in roli Kananga – przeciwnika Jamesa Bonda w filmie „Żyj i pozwól...

zobacz więcej

Poezję Zagajewskiego pokochałem niemal na przekór swojej wcześniejszej fascynacji Rafałem Wojaczkiem, Jackiem Bierezinem i Stanisławem Barańczakiem. Najpierw jako eseistę – napisany wespół z Julianem Kornhauserem „Świat nie przedstawiony” dobrze się czytało jako ilustrację tezy prof. Jana Skoczyńskiego, że najznakomitsza polska historia idei powstaje poza Akademią.

Później przyszło spostrzeżenie, że Zagajewski daleko wybiegł poza sztampę nowofalowej tematyki i frazy. Odnalazł własną, pełną formę, nasycając ulotność spostrzeżeń, drobnych wydarzeń, które z reguły migają nam na drugim i trzecim planie rzeczywistości, głębią refleksji. W drobiazg codzienności wplatał filozofię, muzykę, sztukę. To one miały ocalać „narody i ludzi”.

I tak narodził się zachwyt wierszami takimi jak „Europa w zimie”, „Miasto, w którym chciałbym zamieszkać”, „To Sycylia”, „Mistyka dla początkujących”. Wplatał w nie nierzadko – co należy do najlepszych tradycji polskiej kultury – doświadczenie Europy wschodniej i zachodniej, ich kontrasty i wzajemne przenikanie.

Nie żyje Andrzej Kukuczka. Dziennikarz Radia Kraków miał 56 lat

zobacz więcej

Po 11 września 2001 r. „The New Yorker” opublikował na swoich łamach wiersz Adama Zagajewskiego, który przełamywał grozę ataków terrorystycznych na Stany Zjednoczone. Warto przytoczyć go w całości.

„Spróbuj opiewać okaleczony świat. / Pamiętaj o długich dniach czerwca / i o poziomkach, kroplach wina rosé. / O pokrzywach, które metodycznie zarastały / opuszczone domostwa wygnanych. / Musisz opiewać okaleczony świat. / Patrzyłeś na eleganckie jachty i okręty; / jeden z nich miał przed sobą długą podróż, / na inny czekała tylko słona nicość. / Widziałeś uchodźców, którzy szli donikąd, / słyszałeś oprawców, którzy radośnie śpiewali. / Powinieneś opiewać okaleczony świat. / Pamiętaj o chwilach, kiedy byliście razem / w białym pokoju i firanka poruszyła się. / Wróć myślą do koncertu, kiedy wybuchła muzyka. / Jesienią zbierałeś żołędzie w parku / a liście wirowały nad bliznami ziemi. / Opiewaj okaleczony świat / i szare piórko, zgubione przez drozda, / i delikatne światło, które błądzi i znika / i powraca”.

W „Widokówce od Adama Zagajewskiego” Zbigniew Herbert zapisał słowa, w których brzmi katastrofizm właściwy ludziom, którzy przeżyli pierwszą połowę XX wieku w Europie Wschodniej. „Tej garstce która nas słucha, należy się piękno/ ale także prawda/ to znaczy – groza/ aby byli odważni/ gdy nadejdzie chwila”.

Śmierć kolejnego aktora „Świata według Kiepskich”. Stanisław Wolski miał 72 lata

Nie żyje Stanisław Wolski. Związany głównie z Wrocławiem aktor zmarł w czwartek w wieku 72 lat – poinformował wrocławski Teatr Kalambur. Artysta...

zobacz więcej

Z całą pewnością Zagajewski chciał ocalić dla nas wszystkich i prawdę, i piękno. I nie czas zachowywać się teraz jak ci młodzi przeciwnicy Stiepana Trofimowicza Wierchowieńskiego z „Biesów” Fiodora Dostojewskiego, którzy twierdzili, że para kaloszy bywa ważniejsza od Madonny Sykstyńskiej. Zresztą, zwolenników tego poglądu trzeba dziś szukać wśród czytelników i czytelniczek zupełnie innych mediów.

Zobacz także: Zmarł wybitny historyk sztuki prof. Wiesław Juszczak 

Śledziłem przez lata twórczość Zagajewskiego, choć już jako niewierny czytelnik. Śledziłem rozmowy z nim, w których bywał już nie poetą, ale stroną w metapolitycznych sporach ostatniej dekady.

W 2017 r., w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” na krótkie pytanie redaktor Donaty Subbotko: „Barbarzyńcy przyszli?”, odpowiedział: „Barbarzyńcy, zupełnie inaczej niż w słynnym wierszu Kawafisa »Czekając na barbarzyńców«, w którym zatrzymali się na granicy, byli tu już od dawna, tylko udawali, że są Europejczykami, specjalistami od filozofii starożytnej, uczniami Tischnera, absolwentami Uniwersytetu Jagiellońskiego”.

Barbarzyńcy też chcą i potrafią żegnać poetów. Choć nie byliby sobą, gdyby nawet nad trumną nie zapytali: a może to pana pokolenie, pokolenie demiurgów polskich przemian, pomogło wielu z nas stać się barbarzyńcami?

źródło:
Zobacz więcej