RAPORT

Rosja gotowa do inwazji na Ukrainę

Na czekistowskim haku. Kto naprawdę rządzi Rosją

Pod rządami Putina FSB wchłonęła m.in. służbę ochrony pogranicza (fot.kremlin.ru/events/president/news)
Pod rządami Putina FSB wchłonęła m.in. służbę ochrony pogranicza (fot.kremlin.ru/events/president/news)

Czym jest FSB? Państwem w państwie? Nie. To FSB jest państwem. Środowisko czekistów kontroluje wszystkie aspekty życia w Rosji. Były oficer KGB jako prezydent? To tylko czubek góry lodowej.

Kurator banków z FSB pobił rekord. Rosyjskich „siłowików” czeka tsunami?

Takiego majątku na łapówkach nie zbił dotychczas żaden mundurowy w Rosji. Blisko 186 mln dolarów – a to może być nie wszystko. Nie ma się jednak co...

zobacz więcej

„Nasi najlepsi koledzy, honor i duma FSB, nie wykonują swojej pracy dla pieniędzy. Wszyscy wyglądają inaczej, ale jest jedna bardzo specjalna cecha, która jednoczy wszystkich tych ludzi, i jest bardzo ważną wartością: To ich poczucie służby. Są oni, można by tak rzec, naszą nową arystokracją” – tak mówił w grudniu 2000 nowy dyrektor FSB, gen. Nikołaj Patruszew. Minęły dwie dekady, które pokazały, że FSB pod pewnymi względami jednak bardzo różni się od KGB. Choćby skalą korupcji i przestępczego wykorzystywania uprawnień dla partykularnych interesów. Dużo można mówić o najpotężniejszej służbie specjalnej Rosji, ale nie to, że jest nieprzekupna. Ale nic w tym dziwnego, skoro FSB jest filarem reżimu kleptokratów, którzy pozwalają kraść także swym pretorianom, pod warunkiem, że będą lojalnie bronić obecnej władzy.

Oczywiście trudno też mówić o KGB 2.0 również z powodów formalnych. Choćby większość kompetencji dawnych I Zarządu Głównego i IX Zarządu dziś jest ulokowana, odpowiednio w Służbie Wywiadu Zagranicznego (SWR) oraz w Federalnej Służbie Ochrony (FSO). Borys Jelcyn podzielił KGB na kilka służb. Putin zaczął je jednoczyć, a właściwie rozbudowywać FSB kosztem innych. Pod jego rządami wewnętrzna bezpieka stała się czymś nieporównanie większym, monopolizując lub zyskując wielki wpływ na kontrwywiad, antyterroryzm, walkę z przestępczością gospodarczą, wywiad elektroniczny, kontrolę granic, wreszcie działalność wywiadowczą. FSB stała się też głównym źródłem kadr w państwie Putina. Ludzie z Łubianki obsadzili MSW i Komitet Śledczy – strukturę wydzieloną z prokuratury.

Zasiadają we władzach państwowych megakorporacji, wielkich firm, banków i koncernów energetycznych. Przez ponad dekadę Federalna Służba Bezpieczeństwa wcieliła się w rolę nowej elity, ciesząc się rosnącymi kompetencjami i immunitetem od kontroli publicznej i parlamentarnej. Budżet FSB nie jest publikowany; całkowita liczba funkcjonariuszy i pracowników nie jest ujawniana. Ostrożne szacunki sugerują, że FSB zatrudnia co najmniej 200 000 ludzi. Łączna liczba pracowników FSB i innych instytucji powstałych w Rosji na gruzach KGB przewyższa dziś liczbę pracowników KGB pod koniec lat 80. XX w. na terenie całego Związku Sowieckiego.

Miliony w pudełkach po butach w domu szefa Federalnej Służby Celnej. Putin trzęsie kolegami

Przeszukania w mieszkaniu i w biurze szefa rosyjskiej Federalnej Służby Celnej (FTS) Andrieja Bieljaninowa uruchomiły w Rosji kolejną już falę...

zobacz więcej

Czekiści w biznesie


Jelcyn rozbił KGB, ale już w 1993 roku rozprawa siłowa z parlamentem uświadomiła mu, że żaden pan Kremla nie może obejść się bez silnego aparatu bezpieczeństwa. Wtedy właśnie – a nie dopiero za czasów Putina – zaczął się proces odbudowy i konsolidacji „korporacji czekistów”. Warto choćby wspomnieć pomysł superresortu siłowego pod nazwą Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Ale zanim do tego doszło, przez dwa lata po likwidacji KGB ze służby odeszło lub zostało zwolnionych około 100 tys. ludzi. Część poszła do polityki, inni trafili do powstających właśnie jak grzyby po deszczu agencji ochrony lub na służbę oligarchów, którzy zatrudnili setki byłych kagiebistów w ochronie i własnych wywiadowniach.

W wielu przypadkach nie było to jednak prawdziwe odejście ze służby. Wszak nie przypadkiem mówi się, że nie ma kogoś takiego, jak „były funkcjonariusz KGB”. Otóż wykorzystywano szeroko instytucję tzw. pracowników odkomenderowanych (oficerów rezerwy). Schemat ten pozwalał w okresie redukcji kadr bezpieki umieszczać odchodzących funkcjonariuszy w różnych firmach, na ogół na etatach konsultantów prawnych i doradców. Jednocześnie byli zarejestrowani jako aktywna rezerwa służby, otrzymując wynagrodzenie i czasami wypełniając zadania powierzone im przez byłych szefów. Obserwatorzy ochrzcili tę relację między interesami biznesu a oficerami bezpieki mianem „prywatyzacji KGB”. Jednocześnie oficjalne organy bezpieczeństwa przeszły swój własny okres „komercjalizacji”, tworząc stowarzyszenia weteranów i różne grupy charytatywne pozyskujące fundusze dla służb. Charakterystyczną cechą „komercjalizacji” b. kagiebistów było wymieszanie się ich ze środowiskiem przestępczym. W wielu obszarach niemożliwe stało się określenie, gdzie przebiega granica między przestępczością zorganizowaną a pracą służb specjalnych.

Związki z byłą (?) Firmą nie były jedyną przewagą czekistów przechodzących do sektora komercyjnego. Na postkomunistycznym rynku pracy „giebeszników” (jak potocznie mówi się też o b. pracownikach aparatu bezpieczeństwa) wyróżniało poczucie wspólnoty, podobne poglądy, wysoka samodyscyplina, profesjonalne umiejętności, wykształcenie, znajomość języków obcych oraz rozległe znajomości. Byli rezydenci wywiadu mieli dodatkowo cenne doświadczenia z życia w kapitalistycznym społeczeństwie. Byli oficerowie bezpieki i kontrwywiadu dysponowali z kolei unikatową wiedzą o byłych dysydentach, którzy po 1991 r. trafili do władz, oraz o przedsiębiorcach tworzących biznesowe imperia.

Grube teczki z czasów sowieckich nie raz okazywały się przepustką do kariery i pieniędzy. Co więcej, podobnie jak w innych demoludach, wąski krąg byłych oficerów aparatu bezpieczeństwa nadzorował ogromne zasoby finansowe: resztki sowieckiego dziedzictwa. Na podstawie tych pieniędzy stworzono handlowe i bankowe potęgi. Do tego celu wykorzystano podstawionych ludzi, konfidentów KGB (głównie młodzi, utalentowani, aktywni działacze Komsomołu lub doświadczeni biznesmeni, którym już w ZSRR pozwalano robić interesy).

Prowadził śledztwo przeciwko FSB. Tajemnicze samobójstwo rosyjskiego generała

Generał rosyjskiego MSW Borys Kolesnikow popełnił samobójstwo w trakcie przesłuchania – podał rosyjski Komitet Śledczy. Oficer, zajmujący się walką...

zobacz więcej

W efekcie, w połowie lat 90. XX w. w Rosji nie było już właściwie żadnej większej firmy, w której władzach nie znalazłby się były pracownik służb. Prywatyzacja, a raczej wyprzedaż za bezcen najlepszych elementów gospodarki narodowej, szła pełną parą i Kreml zdecydował się polecić setkom oficerów bezpieki monitorować proces przejmowania państwowych firm, strategicznych surowców i rezerw. Były aparatczyk Jelcyn i oligarchowie z jego otoczenia myśleli, że „prywatyzując” KGB poprzez przyjęcie setek byłych oficerów na analityków, konsultantów i ochroniarzy, okażą się sprytni. Jeśli przypomnieć losy Borysa Bieriezowskiego, Władimira Gusinskiego czy Michaiła Chodorkowskiego, to widać jasno, kto kogo wykorzystał.

Dlatego nie jest prawdziwą teza, że to dopiero pod rządami Putina nastąpił „powrót KGB” i czekiści zawładnęli Rosją. Ukoronowaniem polityki ekipy jelcynowskiej w tym obszarze był zresztą wybór Putina na najważniejsze stanowiska w państwie. Warto zresztą w tym miejscu wrócić do pewnego wiele mówiącego wydarzenia z maja 1999 roku. W redakcji wielkonakładowej gazety „Komsomolskaja Prawda” pojawił się, w celu udzielenia wywiadu, sam dyrektor FSB, Władimir Putin. „Czy to możliwe, że Pan i Pana przyjaciele mogliby przeprowadzić zamach stanu?”– padło pytanie dziennikarza. „A po co mielibyśmy organizować zamach stanu? Już jesteśmy u władzy. I kogo mielibyśmy obalić?” – odrzekł Putin.

Dziennikarz nieśmiało zasugerował: „Może prezydenta?”. Putin z lekkim uśmiechem odpowiedział na to: „To przecież prezydent nas wyznaczył”. Trzy miesiące później Putin był już premierem, a po kolejnym pół roku – prezydentem. Nadszedł czas zinstytucjonalizowania i utrwalenia dominacji byłych kagiebistów w państwie.

Rosja na czekistowskim haku


Generał-pułkownik Wiktor Czerkiesow, były oficer KGB i FSB, potem szef agencji antynarkotykowej FSKN, kilkanaście lat temu opublikował na łamach jednej z gazet swoisty manifest czekistów. „Staczające się w przepaść postradzieckie społeczeństwo zaczepiło się o czekistowski hak i wciąż się go trzyma” – Czerkiesow podkreślał, że to byli i obecni oficerowie bezpieczeństwa, jako najbardziej skonsolidowana część społeczeństwa, umożliwili rozpoczęcie odbudowy systemu upadłego na początku lat 90. XX w. Tekst Czerkiesowa to przykład, jak usprawiedliwiano rosnące wpływy czekistów w politycznym życiu Rosji. Ich zwolennicy często przywołują rozpowszechnione przekonanie, że KGB był najmniej skorumpowaną organizacją w ZSRR. Dziś wiemy, że pod tym względem FSB ma niewiele wspólnego z poprzedniczką.

„Wyhodowaliśmy w naszym kraju Frankensteina”. Chodorkowski o FSB

Federalną Służbę Bezpieczeństwa (FSB) można nazwać drugim rządem w Rosji, ze względu na jej rolę w życiu społecznym i gospodarczym kraju – uważa...

zobacz więcej

Pod rządami Putina FSB wchłonęła służbę ochrony pogranicza oraz doprowadziła do likwidacji i podziału FAPSI – specsłużby będącej jej konkurentem w latach 90. XX w. Byli oficerowie FSB obsadzili kluczowe stanowiska w MSW, innych służbach i organach administracji. Łubianka otrzymała także prawo działania poza granicami kraju. W pewnym sensie FSB jest w lepszej sytuacji niż KGB. Po pierwsze, brak organu kontrolnego nad nią, jakim w ZSRR była partia komunistyczna. Po drugie, FSB jest de facto bezkarna, nic jej nie grozi za błędy (dobrym przykładem sprawa zamachu na Nawalnego).

Czekiści weszli do biznesu szeroką ławą i poprowadzili politykę ekonomiczną państwa w kierunku przyspieszenia ekspansji sektora państwowego (odwracając skutki prywatyzacji lat 90. XX w.) i formowania państwowych korporacji monopolizujących poszczególne gałęzi, gospodarki. Renacjonalizacja dotknęła przede wszystkim kluczowego, najbardziej dochodowego sektora naftowego. Najgłośniejszym przykładem takiej polityki było zniszczenie Jukosu, czego głównym beneficjentem stała się państwowa Rosnieft, której szefuje Igor Sieczin, jeden z liderów siłowików. Innym krokiem w procesie koncentracji władzy ekonomicznej w ręku czekistów było stworzenie kontrolowanych przez państwo megakorporacji, które skupiają największe spółki danego sektora gospodarki i w ten sposób dominują w danej gałęzi przemysłu.

W maju 2007 r. Kreml stworzył Zjednoczoną Korporację Przemysłu Lotniczego, której podporządkowano głównych cywilnych i wojskowych producentów samolotów, a na czele postawiono wicepremiera Siergieja Iwanowa (b. oficer KGB). W lipcu 2007 r. powstała dekretem prezydenckim Zjednoczona Korporacja Przemysłu Stoczniowego, skupiająca największe cywilne i wojskowe stocznie Rosji – na jej czele postawiono wtedy wicepremiera Siergieja Naryszkina (dziś szef wywiadu SWR). Pod koniec 2007 r. powołano korporację Rostechnologie, która zajmuje się opracowywaniem, produkcją i eksportem zaawansowanych technologicznie wyrobów, w tym uzbrojenia (wchłonęła m.in. handel bronią).

Kieruje nią przyjaciel Putina, Siergiej Czemezow (b. oficer KGB). Taki model gospodarki - opartej na wielkich koncernach energetycznych i megakorporacjach, których władze obsadzono byłymi kagiebistami i ich dziećmi (vide Dmitrij Patruszew czy Denis Bortnikow w sektorze bankowym) funkcjonuje w Rosji do dziś.

Pretorianie Putina


FSB jest filarem rządów Putina od samego ich początku. Nic w tym dziwnego, prezydent to były funkcjonariusz KGB, a na fotel premiera przeniósł się z gabinetu dyrektora FSB. To właśnie ta służba, już pod kierownictwem najbliższego towarzysza Putina, Nikołaja Patruszewa, była zamieszana w serię zamachów bombowych na bloki mieszkalne – ta krwawa prowokacja dała pretekst do ataku na Czeczenię, który z kolei dał Putinowi dużą popularność i wygraną w pierwszych wyborach prezydenckich.

FSB ma dane rosyjskich internautów

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa nakazała niektórym serwisom internetowym umożliwienie jej dostępu do danych użytkowników – podała Agencja...

zobacz więcej

Choć o państwie rosyjskim ostatnich dwóch dekad mówi się jak o państwie służb specjalnych, to jest to nieścisłe określenie. Powinno się raczej mówić o „państwie FSB”. Bo to właśnie ta służba absolutnie dominuje w środowisku wywiadowczym/bezpieczeństwa. Wielokrotnie na Łubiance opierał się Putin, także w polityce zagranicznej (i nie chodzi tylko o działalność szpiegowską, cyberataki, ale też choćby rolę w destabilizacji Ukrainy w 2014 roku). Głównym zadaniem FSB jest jednak zabezpieczenie obecnej władzy w samej Rosji. I nie chodzi tylko o represje wobec opozycji, aktywność kontrwywiadowczą i tłumienie wszelkich przejawów sprzeciwu wobec Kremla. Nie mniej ważna jest kontrola nad gospodarką i innymi instytucjami siłowymi. Stąd zresztą ogromne wpływy Siergieja Koroliewa, bo właśnie te sektory do niedawna nadzorował, a i teraz robi to jego zaufany współpracownik.

FSB będzie w najbliższym czasie jeszcze silniejsza, bo bardziej potrzebna Putinowi do utrzymania władzy. To FSB próbowała otruć Nawalnego, teraz zwalcza ogólnokrajową sieć jego współpracowników, a ostatnio stała za zatrzymaniem ok. 200 niezależnych lokalnych radnych z całej Rosji, którzy zjechali do Moskwy omówić wspólną taktykę. W zamian władza pozwala ludziom z Łubianki na wiele. Choćby na ściąganie haraczy z firm pod pozorem osłony sektora finansowego. Wysocy dygnitarze z Łubianki dbają też o rodzinę. Na przykład syn dyrektora Aleksandra Bortnikowa Denis jest wiceprezesem jednego z największych państwowych banków, VTB.

Co charakterystyczne dla działania FSB, to kadrowe przejmowanie zaatakowanych struktur. Wywodzący się z Łubianki lub lojalni wobec niej ludzie obsadzają stanowiska w innych instytucjach. Przykładem może być Federalna Służba Celna. W 2016 roku FSB, wykorzystując zarzuty o charakterze korupcyjnym, doprowadziła do dymisji szefa FTS Andrieja Bieljaninowa. Jego następca, Władimir Buławin to były oficer KGB, były wicedyrektor FSB (2006), a następnie zastępca Patruszewa w Radzie Bezpieczeństwa, skąd trafił właśnie do FTS. Ludzie wywodzący się z Łubianki rządzą Rosją. Są wszędzie, w biznesie, polityce, służbach państwowych. Kierują departamentami bezpieczeństwa ekonomicznego w większości banków oraz najważniejszymi departamentami w resortach siłowych. To wszystko nie oznacza jednak, że w samej rodzinie czekistowskiej nie dochodzi do kłótni. Jeśli wcześniej w takich sporach górę brali „starzy”, ci z przeszłością jeszcze w KGB, to teraz to się zaczyna zmieniać. W siłę rosną „młodzi” (acz to dość umowne określenie), bezwzględni oficerowie. Na takich stawia dziś Putin, dla którego priorytetem jest utrzymanie władzy, także dzięki coraz bardziej brutalnym represjom. Zmiana na stanowisku 1. zastępcy dyrektora FSB ilustruje te procesy zachodzące na Łubiance.

FSB żądała rozkodowania treści w komunikatorze Telegram

Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) żądała od szefów komunikatora Telegram przekazania danych umożliwiających rozkodowanie...

zobacz więcej

Przyjaciele z Leningradu


W październiku 2020 roku prezydent zwolnił ze służby dotychczasowego 1. zastępcę dyrektora FSB, generała armii Siergieja Smirnowa, oficjalnie w związku z osiągnięciem wieku emerytalnego. Ale pojawiły się też inne wersje. Oczywiście formalnie przeniesienie Smirnowa na emeryturę było w pełni uzasadnione. Ale z drugiej strony, warto wspomnieć choćby, że gen. Jewgienij Murow pozostawał na czele Federalnej Służby Ochrony (FSO) jeszcze pięć lat po uzyskaniu wieku emerytalnego.

Dlaczego więc Smirnow musiał odejść? Z pewnością nie można ignorować kłopotów ze zdrowiem – i to prawdziwych, nie wymyślonych. Ale też spekulowano o próbie osłabienia w ten sposób pozycji sekretarza Rady Bezpieczeństwa Nikołaja Patruszewa czy karze za wpadkę za operacją przeciwko Nawalnemu (to Smirnowowi podlegała komórka organizacyjna FSB odpowiedzialna za zamach). Jedno jest pewne: zmiana na takim stanowisku jest niemniej ważna, niż zmiana na stanowisku samego dyrektora FSB.

Siergiej Smirnow, podobnie jak wielu innych czekistów związanych z obecnym reżimem, to leningradczyk. Na dodatek w szkole średniej chodził do klasy z Patruszewem oraz Borysem Gryzłowem, byłym szefem MSW i byłym przewodniczącym Dumy. Po ukończeniu szkoły Smirnow i Patruszew ukończyli studia na uczelniach cywilnych, by w 1974 roku wstąpić do KGB. Razem szkolili się w szkole KGB w Mińsku, potem razem wrócili do Leningradu i tam pracowali w Zarządzie KGB obwodu leningradzkiego.

Po rozwiązaniu KGB Smirnow pozostał w służbie, która najpierw nosiła nazwę Federalna Służba Kontrwywiadu (FSK), a potem FSB. Wylądował na stanowisku w mieście Kingisepp i tam już szykował się do przejścia na emeryturę, gdy odezwał się jego stary przyjaciel Patruszew. To był koniec lat 90. XX w. Putin i jego towarzysze właśnie szybko pięli się po szczeblach drabiny władzy w Moskwie. Smirnow przyjął zaproszenie i przeszedł do centralnego aparatu FSB. Służbą, po Putinie, kierował Patruszew. Jednak Smirnow po pewnym czasie przeniósł się na fotel zastępcy dyrektora Federalnej Służby Ochrony. Potem wrócił do FSB – zostając szefem zarządu w St. Petersburgu i obwodzie leningradzkim.

W 2003 znów wrócił do Moskwy, już na stanowisko 1. zastępcy dyrektora. Ta funkcja daje potężną władzę na Łubiance. Smirnow nadzorował kluczowe struktury służby: pracę zarządu kontrwywiadu wojskowego, Służby Bezpieczeństwa Ekonomicznego oraz Służby ds. Ochrony Porządku Konstytucyjnego. Nawet zmiana na stanowisku dyrektora FSB w 2008 roku nie osłabiła pozycji Smirnowa. Tym bardziej, że przyjaciel Patruszew, już jako sekretarz Rady Bezpieczeństwa FR, faktycznie nadzorował cały blok czekistowski w państwie. Tak naprawdę miał większą władzę i wpływy, niż sam dyrektor Bortnikow. SEB jest największym źródłem nielegalnych dochodów na Łubiance. Służba Ochrony Porządku Konstytucyjnego zajmuje się wszelkimi politycznymi zagrożeniami wewnętrznymi (walka z opozycją i „ekstremistami”). GUSB to zaś skuteczny instrument nacisku na rywali wewnątrz FSB, ale też na inne instytucje siłowe.
(fot.kremlin.ru/events/president/news)
(fot.kremlin.ru/events/president/news)

Akcja służb przeciwko Gołunowi. Putin zwolnił generałów

Dwóch generałów rosyjskiej policji straciło pracę. Dymisje mają związek z niedawnym zatrzymaniem i pobiciem przez śledczych dziennikarza portalu...

zobacz więcej

Pierwsze plotki o możliwym odejściu Smirnowa pojawiły się latem 2016 roku. To wtedy na skutek działań Głównego Zarządu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (GUSB) kierowanego przez gen. Siergieja Koroliewa, ze służby odeszli dwaj zaufani podwładni Smirnowa: szef Służby Bezpieczeństwa Ekonomicznego (SEB FSB) Jurij Jakowlew i szef wchodzącego w skład SEB Zarządu „K”, Wiktor Woronin. Zarząd „K” nadzoruje wszystkie banki i finansowe instytucje w Rosji. Jeden z podwładnych Woronina stał się podejrzanym w sprawie przemytu, zaś w SEB doszło do dwóch wewnętrznych kontroli. Na dodatek Woronin był blisko z biznesmenem Michalczenką, który trafił za kratki wiosną 2016 roku. Oskarżono go o malwersacje przy rekonstrukcyjnych pracach w rezydencji prezydenta w Nowo-Ogariowie.

Ostatecznie potężną SEB FSB przejął Koroliew i jego ludzie. Wyjątkiem był inny protegowany Smirnowa, płk Kiryłł Czerkalin, który kierował w Zarządzie „K” SEB FSB wydziałem odpowiedzialnym za nadzór nad bankami. Jego nowym przełożonym został Iwan Tkaczew, wcześniej pułkownik kierujący słynną 6. Służbą GUSB, lojalny współpracownik Koroliewa (zyskał nawet pseudonim „Żołnierz”). Gdy Koroliew stanął na czele SEB, Tkaczewowi powierzył ważny Zarząd „K”, awansując go od razu na generała-lejtnanta. Zarząd „K” kierowany przez Tkaczewa był zaangażowany w sprawy i aresztowania ministra rozwoju gospodarczego Aleksieja Uljukajewa oraz miliardera Zijawudina Magomiedowa. Na jesieni 2020 r. pojawiły się informacje, że Tkaczewa rozpatruje się jako kandydata na stanowisko szefa Zarządu Kontrwywiadu Wojskowego. Teraz, gdy Koroliew przejął kontrolę nad tym zarządem, taki ruch kadrowy jest tym bardziej prawdopodobny. Wróćmy jednak do płk. Czerkalina i gen. Smirnowa.

W 2019 roku szefa wydziału „bankowego” Zarządu „K” SEB FSB został aresztowany i oskarżony o przyjmowanie łapówek. W jego domu znaleziono łącznie ok. 12 mld rubli w gotówce. Czerkalin miał pomagać bankowcom, których banki już utraciły licencję lub miały w najbliższym czasie zakończyć działalność na skutek decyzji banku centralnego. W takich przypadkach biznesmeni przy pomocy wysoko postawionych siłowików mogli organizować wyprowadzanie środków z mających problemy instytucji finansowych, a także unikać odpowiedzialności karnej. Smirnowowi nie pomógł fakt, że on sam chadzał czasem z Czerkalinem na spotkania z bankowcami.

W tej sprawie aresztowano też dwóch innych pułkowników z Zarządu „K”: Dmitrija Frołowa i Andrieja Wasiljewa. W momencie zatrzymań Czerkalina i jego towarzyszy Smirnow znajdował się w szpitalu. To może sugerować, że nie chciano mimo wszystko uderzyć w zasłużonego weterana. Pozwolono mu dotrwać na stanowisko do momentu osiągnięcia wieku emerytalnego.

Gigantyczna defraudacja podczas budowy rezydencji Putina

Moskiewski sąd nakazał umieszczenie w areszcie Dmitrija Siergiejewa, dyrektora firmy Bałtstroj. To efekt śledztwa dotyczącego defraudacji przy...

zobacz więcej

Walka o Łubiankę


Po odejściu Smirnowa pojawiły się informacje, że rywalami Koroliewa do stanowiska są generał-pułkownik Aleksiej Dorofiejew (szef zarządu FSB w Moskwie i obwodzie moskiewskim) oraz obecny szef FSO generał armii Dmitrij Koczniew. W styczniu organ prasowy rządu „Rossijskaja Gazeta” opublikowała informację o przejściu Koczniewa do FSB, ale jeszcze tego samego dnia zdementowała to, co napisała. Być może był to tylko balon próbny ze strony Kremla.

Jeśli Putin chciał się dowiedzieć, jak Łubianka przyjmie „spadochroniarza”, to już wie, że w FSB nie chcą takich. 16 stycznia „Nowaja Gazeta” napisała, że na stanowisko następcy Smirnowa rozpatruje się pięć kandydatur. Trzy to ludzie związani z FSO, a dwie to Koroliew oraz 60-letni Dorofiejew. Fotel szefa SEB często okazuje się trampoliną na najwyższe stanowiska na Łubiance. W 1999 roku na takie samo stanowisko, co teraz Koroliew, przeszedł ówczesny naczelnik „zarządu ekonomicznego” FSB Nikołaj Patruszew (już po kilku miesiącach został dyrektorem służby). Patruszew odszedł w 2008 roku, a jego miejsce zajął Aleksandr Bortnikow. Przychodząc… z funkcji szefa SEB.

Dlaczego na wskazanie 1. zastępcy dyrektora FSB trzeba było czekać aż cztery miesiące? Bo tym razem nie chodzi tylko o obsadzenie stanowiska dającego ogromną władzę na Łubiance. To już walka o kierowanie całą służbą. Wszak w listopadzie tego roku Bortnikow kończy 70 lat i może wtedy przejść na emeryturę. Dlatego wśród osób, o których mówiono, że mogą zastąpić Smirnowa, pojawiło się też nazwisko obecnego gubernatora Tuły, byłego oficera FSO Aleksieja Diumina. Ostatecznie jednak Putin postawił na Koroliewa. Niewykluczone, że jego widzi na czele FSB, zaś dla Diumina może ma inne, nawet ważniejsze stanowisko w przyszłości?

Koroliew podobno zapunktował na Kremlu, bo okazało się, że miał trafnie wcześniej ostrzegać, że nie należy ignorować Nawalnego, gdy ten wyjechał do Berlina, i że opozycjonista wróci do Rosji sprawiając kłopoty. Teraz głównym zadaniem Koroliewa ma być walka z wszelkimi przejawami opozycji i niezadowolenia w Rosji. To jemu podlega Służba Ochrony Porządku Konstytucyjnego (Służba „Z”), de facto spadkobierca V Zarządu KGB.

Nowa arystokracja


W państwie sowieckim bezpieka była w jasny sposób podporządkowana partii. Choć w obrębie systemu totalitarnego, to jednak ktoś patrzył na ręce czekistom z Łubianki. Obecnie to FSB nadzoruje wszystkich innych. Kontrolując i obsadzając najważniejsze stanowiska i instytucje, tak naprawdę łączy dawne funkcje KGB i KPZR. Druga różnica dotyczy podejście do dóbr materialnych. Współczesnym czekistom daleko do nieprzekupnego ascety Dzierżyńskiego.

Przeciwnie, drenują jego zasoby z determinacją godną najlepszych oligarchów. Oczywiście ci z wierchuszki służby, lub pracujących na stanowiskach pozwalających dorobić się na boku (choćby w Służbie Bezpieczeństwa Ekonomicznego).

Gdy zatrzymywano pułkownika Czerkalina z SEB, w mieszkaniu znaleziono parę milionów dolarów w gotówce. Dyrektor Bortnikow cieszy się na natomiast luksusowym domem St. Petersburgiem za ponad 5 mln dolarów. Współcześni czekiści zdecydowanie wolą BMW od wołg i wczasy na Lazurowym Wybrzeżu od tych w Soczi.

Jeśli KGB służyło partii i sowieckiemu państwu, to jedynym, czego od FSB oczekuje kamaryla Putina, jest ochrona reżimu. W zamian oficjalna władza pozwala czekistom na wiele – co przypominać może trochę rosyjską wersję „muchabarat”, czyli policji politycznej w reżimach arabskich. „Nowe służby bezpieczeństwa Rosji są czymś więcej niż tylko sługami państwa – są posiadaczami ziemskimi i potężnymi graczami” – czytamy w książce „The New Nobility”.

Jej autorzy, znawcy tematyki służb specjalnych w Rosji, Andriej Sołdatow i Irina Borogan, piszą, jak na ziemi odziedziczonej po KGB wielu wysokich oficerów FSB się uwłaszczyło. Szczególnie drastyczne przypadki autorzy opisują w horrendalnie drogim rejonie podmoskiewskim Rublowka. Na przykład gen. Borys Mylnikow, były szef Centrum Antyterrorystycznego WNP (stanowisko odpowiadające wiceszefowi FSB), „kupił” dużą działkę budowlaną w cenie 5 dolarów za 100 m² w czasie, gdy rynkowa cena wynosiła około… 200 tys. dolarów.

„Święto szpiega” w Rosji. Putin: w tym roku ujawniliśmy 230 pracowników obcych służb

– Aktywność obcych agentów znacząco się zwiększyła – powiedział w sobotę Władimir Putin w czasie spotkania z pracownikami organów odpowiedzialnych...

zobacz więcej

Tak szeroka obecność zarówno w polityce, jak i gospodarce, plus panowanie nad organami bezpieczeństwa i wymiarem sprawiedliwości są wymarzonym podłożem dla rozwoju korupcji na gigantyczną skalę. Rozdrobnioną korupcję lat 90. zastąpiła systemowa i zinstytucjonalizowana korupcja epoki Putina. Putin zastąpił starą, jelcynowską oligarchię, wyrosłą na skandalicznych prywatyzacjach, nową, jeszcze bogatszą i wpływową. Bieriezowskiego czy Chodorkowskiego zastąpili Kowalczukowie i Rotenbergowie.

Renacjonalizowane perły rosyjskiej gospodarki znalazły się w rękach najbliższego otoczenia Putina. Poważnym problemem w skali państwa stało się znane już od 1991 r. zjawisko symbiozy oficerów bezpieki ze światem przestępczym, przynoszące korzyści materialne obu stronom.

Absolutna dominacja FSB w rosyjskim państwie nie oznacza jednak, że ta służba jest monolitem bez skazy. Faktem jest, że w ostatnich kilkunastu latach udało się Łubiance zneutralizować czy wręcz przejąć inne siłowe instytucje (nawet jeśli czasem była to walka między dawnymi towarzyszami z KGB). Nie oznacza to jednak, że w samej FSB nie ma rywalizacji o wpływy i pieniądze. Różne grupy jednoczą się nie wokół charyzmatycznych liderów kierujących się określoną ideologią, lecz wokół kluczowych postaci i ośrodków, które mogą zabezpieczyć jeszcze większy dostęp do władzy i majątku lub ochronić już zdobyte pozycje. Granice i skład tych grup wciąż się zmieniają i zależą od wielu czynników.

Czasem bezwzględne walki w zaciszu gabinetów, z użyciem kompromatu i funkcjonariuszy różnych instytucji, wymykają się spod kontroli. Jak w 2007 roku, gdy doszło do „wojny czekistów” z różnych instytucji – trup słał się gęsto i to wcale nie w przenośni. Ostatecznie zwycięsko wyszła z tego FSB, co ostatecznie umocniło jej dominację. A antynarkotykowa agencja FSKN została rozwiązana. To był koniec kariery gen. Czerkiesowa.

Po tym, jak aresztowano jego prawą rękę, gen. Aleksandra Bulbowa (nadzorował operacyjne działania w śledztwie dotyczącym udziału generałów FSB w przemycie na chińskiej granicy - tzw. sprawa Trzech Wielorybów) i otruto dwóch oficerów FSKN, Czerkiesow na łamach „Kommiersanta” ostrzegł: „W tej wojnie nie może być zwycięzców”. Za taką szczerość zapłacił później odsunięciem na boczny tor. Jak bowiem napisała w „Nowej Gazecie” Julia Łatynina: „Służby specjalne mają wiodącą zasadę: jeśli masz coś do powiedzenia, bądź wtedy cicho. Jeśli nie masz nic do powiedzenia, bądź jeszcze ciszej. Kreml także ma pewną żelazną zasadę: nie zwracaj się do opinii publicznej. Zwracaj się do prezydenta. Zwracanie się do opinii publicznej pokazuje, że jesteś nielojalny i że nie masz dostępu do prezydenta”.

Zobacz także: Nadzorował „gestapo” i zamykał gubernatorów. Przyszły szef FSB?   

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej