RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Platforma, czyli nikt nie lubi klasowych skarżypytów

Platforma trwale traci politycznie na znaczeniu (fot. PAP/G.Michałowski)
Platforma trwale traci politycznie na znaczeniu (fot. PAP/G.Michałowski)

Platforma Obywatelska płaci nie tylko za własną intelektualną miernotę, ale też za skrajne już uzależnienie od unijnych elit.

Były minister z SLD: Szpitale tymczasowe przygotowano w odpowiednim momencie

Minister Dworczyk jest jednym z bohaterów walki z COVID-19. To, że Polska całkiem nieźle radzi sobie ze szczepieniami, jest moim zdaniem jego...

zobacz więcej

Partia Borysa Budki chętnie przedstawia wszelkie prewencyjne działania rządu Mateusza Morawieckiego, dotyczące pandemii jako marnotrawstwo publicznych środków i świadectwo nieumiejętności przeciwdziałania pandemii.

Na celowniku znalazły się oczywiście szpitale tymczasowe. Tak duża inwestycja, związana ze sporymi wydatkami, zaangażowaniem personelu medycznego i wytężoną pracą kilku instytucji publicznych, idealnie nadawała się na cel negatywnej kampanii opozycji. Robionej szczególnie z ultraliberalnych pozycji.

Michał Szczerba i Dariusz Joński jeździli więc po Polsce i krytykowali „wyrzucanie pieniędzy w błoto”. Jak zwykle zadowoleni z siebie, przeszczęśliwi, że PiS wpadł w pandemiczne kłopoty.

Wtórowały im liberalne media, kpiąc ze szpitala tymczasowego na Stadionie Narodowym, żartując z panujących tam pustek, narzekając na „bizantynizm władzy”. Szpitale tymczasowe opozycyjna propaganda wpisała w poczet „pomników PiS-owskiej gigantomanii” i „socjalistycznego zarządzania”.

Nie pomagały nawet stonowane głosy ekspertów od polityki zdrowotnej, wskazujących, że nie ma żadnej logiki w takich porównaniach, bo ta infrastruktura musi być gotowa, by spełnić swoją rolę w momencie wzrostu zakażeń. I wzrostu liczby chorych, którzy będą wymagać hospitalizacji.

Rzecznik rządu o uruchamianiu szpitali tymczasowych. Co jest największym wyzwaniem?

Chcielibyśmy zostać przy wariancie regionalnym obostrzeń, ale takiej gwarancji ze względu na to, że nie wiemy jak będzie się rozwijała epidemia,...

zobacz więcej

Dziś jest już jasne, że szpitale tymczasowe były potrzebne. Sprawna budowa ich sieci nie jest żadnym świadectwem geniuszu – to konsekwencja rzetelnego przemyślenia i instytucjonalnej reakcji na możliwy rozwój wydarzeń.

Rok temu, w krajach zachodnich, szpitale tymczasowe zaczęły powstać już zbyt późno, gdy spanikowane władze, szczególnie na południu Europy, nie miały gdzie pomieścić i chorych, i martwych. Nasz rząd miał szansę, by się przygotować także na gorszy scenariusz – i zrobił to. A poseł Szczerba i Joński? Mieli swoją robotę do wykonania, więc ją odbębnili. Pozostało po tym trochę informacyjnego szumu. I kolejne spadki w sondażach... w przypadku Platformy.

Dla politycznych publicystów jest to najciekawszy fenomen ostatniego roku – Platforma nic dla siebie nie zyskała na bezpardonowym ataku na Prawo i Sprawiedliwość. Więcej jeszcze.

Od kilku dobrych tygodni wszelkie sondaże wskazują, że spadek notowań partii Borysa Budki jest coraz szybszy, że jej polityczny potencjał słabnie, co w praktyce będzie wiązało się z upadkiem albo znaczącym podkopaniem pozycji wielu platformerskich polityków i rozpadem tworzonych przez nich przez lata sieci wpływów i możliwości.

Lider PO przeprosi za krytykę szpitali tymczasowych? Budka odpowiada

Oczekuję, że pan premier Morawiecki wreszcie przeprosi za nieskuteczne działania podczas pandemii. Przypomnę, że w Polsce w zeszłym roku zmarło...

zobacz więcej

Nie jest to naprawdę kwestia jednego czy drugiego sondażu, robionego na zlecenie prawicowych gazet. Z przygotowywanych miesiąc do miesiąca analiz Marcina Palade, który bierze pod uwagę wyniki niemal wszystkich sondażowni, jasno wynika, że Platforma trwale traci politycznie na znaczeniu wobec Polski 2050 Szymona Hołowni. A przecież trudno było wyobrazić sobie dla formacji o takim znaczeniu w polskiej polityce lepszy moment niż pandemia, by zacząć w końcu wygrywać z PiS-em.

Dlaczego to się nie udaje? Po pierwsze, Platforma stała się partią bez właściwości. Co prawda raz po raz ogłaszają tam jakieś nowe otwarcie programowe, jakieś „sześciopaki”, nowe projekty i inicjatywy, ale sami o tym zapominają w kilka dni po szumnych zapowiedziach.

W tym momencie – co ma chyba nawet więcej logiki niż kolejne konwencje tej partii – ich najbardziej czytelny punkt programowy to zemsta na mediach publicznych po ewentualnym powrocie do władzy. Gdy o tym mówią, naprawdę czuć w nich jakieś emocje.

Złe to emocje, pełne nienawiści, złości i frustracji – ale przynajmniej szczere, więc mocne. Gdy idzie o całą resztę polskich spraw, politycy Platformy przypominają mechanicznego dobosza, monotonnie wybijającego wciąż ten sam rytm, który ludziom się już znudził. A wszelkie hasła wybijane na tym platformerskim bębenku opierają się właśnie na niemal totalnej negacji wszystkiego, co robi PiS.

„Strefa Starcia”: Politycy opozycji krytykują budowę szpitali tymczasowych

W sobotę 20 marca mam poznać szczegóły Nowego Ładu – programu PiS dla Polski na nadchodzące lata. Tymczasem w trakcie walki z epidemią...

zobacz więcej

Tyle że większość opinii publicznej wyczuwa w tym fałsz i intelektualną mierność. Platforma nie ma już w tym momencie żadnego zaplecza, które byłoby w stanie przygotować jej solidny program związany z pandemią.

Przede wszystkim dlatego, że to wykracza poza ich lumpenliberalny pomyślunek o pandemicznych wyzwaniach. Naprawdę trudno jest od logiki „rynek ma zawsze rację” przejść do myślenia: „musimy zaproponować sprawne mechanizmy działania państwa, bo inaczej wszystko się rozleci”. Szczególnie gdy chce się rządzić – i nie jest się Konfederacją.

Przez długie lata Platforma wierzyła, że od spraw finansowo-organizacyjnych jest Unia Europejska. To było myślenie bajkowe, ale na krótką metę działało. Z Unii szły nie tylko pieniądze, ale także pomysły na nasz model modernizacji (mocno związany z oczekiwaniami niemieckich polityków i biznesu).

Państwo polskie mogło zwijać infrastrukturę, majątku publicznego można się było pozbywać w imię krótkoterminowych interesów, luki VAT-owskie mogły wyciągać pieniądze z budżetu – ale Platforma czuła się dobrze, bo w Unii głaskano ją po główce, a niemała część Polaków – przez krótki czas – czuła, że to właściwie działa.

Niekonsekwencja KO. „Gdybyśmy ich słuchali, ludzie leżeliby przed szpitalami” [WIDEO]

Posłowie KO, którzy przez miesiące krytykowali wydatki na szpitale tymczasowe, w Radiu Zet zapewnili, że od zawsze byli ich zwolennikami. –...

zobacz więcej

Tyle, że ten model był już nieaktualny, gdy Donald Tusk wyjeżdżał do Brukseli. Wtedy było już jasne, że środki unijne nie będą wieczne, że Unia nie zbuduje za nas sprawnego państwa (a co najwyżej coś, co będzie pasowało w zachodniej grze interesów).

Dziś jest to już więcej niż pewne: kryzys unijnego zarządzania i wewnątrz-sterowności całego projektu. Wysocy unijni urzędnicy mniej lub bardziej otwartym tekstem przyznają się do nieumiejętnego postępowania ws. szczepień. A brukselska elita narastające problemy wewnętrzne i zewnętrzne usiłuje przykryć za pomocą machania tęczowym sztandarem.

Platforma w tym momencie przypomina już tylko byłego klasowego prymusa, który znacznie opuścił się w nauce, nie wie, co z tym zrobić, więc ratuje się skarżeniem: „będziesz u pani”. I wskazuje palcem na PiS, choć wszyscy wokół coraz głośniej się śmieją z tej postawy nieudacznego skarżypyty.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej