RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Słowa nie zastąpią sankcji na Nord Stream 2. Rosną naciski na administrację Bidena

Biały Dom deklaruje sprzeciw wobec Nord Stream 2 (fot. A.Rudakov/Bloomberg/Getty Images)
Biały Dom deklaruje sprzeciw wobec Nord Stream 2 (fot. A.Rudakov/Bloomberg/Getty Images)

Administracja Joe Bidena wciąż przekonuje, że jest przeciwna budowie Nord Stream 2 i zapewnia, że lada chwila przedstawi sankcje umożliwiające jego dokończenie. Słowa te jednak nie przekonują Republikanów i części Demokratów, którzy domagają się przyspieszenia działań i ostrzegają przed wchodzeniem w układy z Berlinem, który robi wszystko, by przekonać Waszyngton do zmiany zdania.

Nord Stream 2. Senator partii Bidena ponagla Biały Dom ws. sankcji USA

Reprezentujący Demokratów szef senackiej komisji spraw zagranicznych senator Bob Menendez wezwał administrację Joego Bidena do „przyśpieszenia...

zobacz więcej

Temat powstrzymania budowy Nord Stream 2 wciąż należy do priorytetów polityki zagranicznej Polski i Europy Środowo-Wschodniej. Po tym, jak poprzedni prezydent USA Donald Trump skrytykował jego budowę i nałożył na niego sankcje, wydawało się, że kontrowersyjna inicjatywa nigdy nie zostanie ukończona.

Jednak po zwycięstwie w wyborach Joe Bidena, sprawa niemiecko-rosyjskiej rury wróciła, a Berlin poczuł, że jest jednak szansa na zrealizowanie tego projektu i prowadzi w tej sprawie tajne rozmowy z Waszyngtonem.

Polska i kraje najbardziej zagrożone wizją powstania NS2, który w jeszcze większym stopniu niż dotychczas uzależniłby Europę od dostaw surowca z Rosji, nie rezygnują jednak z wyrażania swojego sprzeciwu wobec niego.

Wczoraj temat ten został poruszony podczas spotkania ambasadora Polski przy UE Andrzeja Sadosia i p.o. ambasadora USA przy UE Marka Libby’ego.

Dzień wcześniej, zeznając przed komisją spraw zagranicznych Izby Reprezentantów, sekretarz stanu USA Antony Blinken ocenił, że gazociąg ten „łamie zasady UE dotyczące bezpieczeństwa energetycznego i zagraża sytuacji gospodarczej i strategicznej Ukrainy, a także Polski” i zapewnił, że Waszyngton będzie dalej mu się sprzeciwiać. Nie powiedział jednak wprost – pomimo tego, że był o to pytany – kiedy zostaną na gazociąg nałożone kolejne sankcje.

Długotrwałe analizy


Wcześniej zapowiadał on, że analizowana jest możliwość wprowadzenia nowych restrykcji. Podkreślił przy tym, że na ten temat prowadzone są rozmowy z europejskimi sojusznikami.

Nie przekonali Trumpa, „pracują” nad Bidenem. Niemcy z ofertami za poparcie Nord Stream 2

Nałożenie na Nord Stream 2 amerykańskich sankcji nie zmniejszyło determinacji Berlina, by jednak zrealizować tę inwestycję. Ani agresywna postawa...

zobacz więcej

Przed kilkoma dniami rzecznik Białego Domu Ned Price poinformował zaś, że raport zawierający tzw. czarną listę firm objętych sankcjami wobec NS2 zostanie przedstawiony w maju. To późno, zważywszy na determinację Rosjan i Niemców, dążących do jak najszybszego ukończenia jego budowy.

Zastanawiająca apatyczność działań administracji Bidena w tej sprawie dziwi tym bardziej, że nie tylko Republikanie, ale i część Demokratów domaga się, by jak najszybciej przedstawić nową listę podmiotów objętych sankcjami wobec NS2 i poszerzenia jej o wszystkie firmy zaangażowane w jego budowę.

Republikańscy senatorzy komisji do spraw zagranicznych ostrzegają w liście do Antonego Blinkena, że jeśli nie dojdzie do tego w najbliższym czasie, to budowa zostanie dokończona. Rosjanie deklarują bowiem, że dokończą budowę pierwszej nitki w kwietniu. Nie oznacza to, oczywiście, że tak się stanie, ale pośpiech w kwestii restrykcji jest wskazany.

Czytaj także: Gazociąg Nord Stream 2. Rzeczniczka Joe Bidena przekazała jego stanowisko

Ostry język nie wystarczy


„Jesteśmy głęboko zaniepokojeni faktem, że stanowcze deklaracje administracji o sprzeciwie wobec tego gazociągu nie spotykają się z równie stanowczymi działaniami. Zamiast tego wygląda na to, że administracja używa ostrego języka chowając się za nieprzejrzystym progiem dowodowym w celu uniknięcia pełnego wdrożenia zgodnie z prawem obowiązkowych sankcji zasądzonych przez Kongres” – napisali autorzy listu.

W swoim apelu przypominają oni również, że Kongres zobowiązał prezydenta do tego, by poszerzył listę firm, które powinny podlegać sankcjom. Do przyspieszenia wysiłków w sprawie nowych restrykcji wezwał wcześniej szef senackiej komisji spraw zagranicznych z Partii Demokratycznej Bob Menendez.

Czytaj także: Czy USA zrezygnują z sankcji na Nord Stream 2? Niemcy szukają pomysłów

Polsko-amerykańskie rozmowy o Nord Stream 2. Co z sankcjami?

Ambasador Polski przy UE Andrzej Sadoś i p.o. ambasadora USA przy UE Mark Libby spotkali się w czwartek w Brukseli, by rozmawiać o aktualnych...

zobacz więcej

Administracja Bidena była w tej sprawie krytykowana również w zeszłym miesiącu, po raporcie Departamentu Stanu i po tym, jak nie objęła restrykcjami firm europejskich zaangażowanych w budowę NS2. Ludzie Bidena tłumaczyli wtedy, że potrzebują więcej czasu, by zebrać obciążające te firmy dowody.

Na listę sankcyjną wpisano jedynie układającą gazociąg na dnie Bałtyku rosyjską barkę Fortuna i jej właściciela KWT-Rus.

Republikanie zwracają przy tym uwagę, że zgodnie z PEESA (ustawą o ochronie europejskiego bezpieczeństwa energetycznego) administracja może w każdym momencie wydać tymczasowy raport, który podaje nazwy firm i nakłada na nie sankcje.

Obawy, że administracja Bidena gra w tej sprawie na czas, powiększają kolejne doniesienia mediów, że jest ona gotowa na zawarcie porozumienia z Berlinem, który wychodzi z kolejnymi propozycjami, byleby tylko dokończyć budowę.

Czytaj także: Amerykańskie sankcje na Nord Stream 2 z lekkim opóźnieniem. Są głosy krytyki

Zdeterminowani jak Cruz


O tym, że za oceanem są jednak politycy zdeterminowani do powstrzymania ukończenia tego projektu, świadczy choćby postawa wpływowego republikańskiego senatora z Teksasu Teda Cruza, który wstrzymał procedurę nominacji na nowego szefa CIA Williama Burnsa, domagając się od administracji Bidena wprowadzenia sankcji wobec NS2. „Przestańcie być łagodni wobec Rosji” – zażądał na Twitterze Cruz.

Do zatrzymania budowy NS2 wezwali również podczas niedawnego spotkania Kyiv Security Forum eksperci z USA i Ukrainy, w tym m.in Francis Fukuyama, byli ambasadorowie USA na Ukrainie, były premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk. „Jeżeli NS2 zostanie ukończony, zagrozi jedności euroatlantyckiej i pozbawi Ukrainę znacznych przychodów z przesyłu gazu. USA i Ukraina powinna się skonsultować odnośnie do tego, jak stworzyć i utrzymać wspólne transatlantyckie stanowisko przeciwko ukończeniu tego gazociągu, a także, jakie działania mogłaby podjąć Rosja w razie zniesienia sankcji wobec NS2” – podkreślili.

Czytaj także: Polska-Ukraina – urealnienie obrazu rzeczywistości

Senator wstrzymuje nominację szefa CIA. Poszło o Nord Stream 2

Republikański senator z Teksasu Ted Cruz wstrzymał procedurę nominacji na nowego szefa CIA Williama Burnsa. Zażądał od administracji prezydenta USA...

zobacz więcej

Obecnie prace przy układaniu gazociągu prowadzi rosyjska jednostka Fortuna, która podobnie jak inna jednostka, która w najbliższym czasie ma być w to zaangażowana - Akademik Czerski (teraz przechodzi testy w Obwodzie Królewieckim), objęta jest amerykańskimi sankcjami nałożonymi na projekt gazociągu.

Niemieckie wsparcie


Ostatnio Akademik Czerski przez półtora miesiąca znajdował się w niemieckim porcie Wismar, gdzie przechodził proces instalowania niezbędnego do budowy sprzętu. Wcześniej w tym samym porcie do przygotowywana do tego była barka Fortuna.

Co prawda, rosyjski portal Prime, powołując się na Duńską Agencję Morską (DMA), poinformował, że budowa gazociągu w wyłącznej strefie ekonomicznej Danii potrwa do końca września, a nie do końca kwietnia, jak wcześniej planowano, ale i tak, nie zmienia to faktu, że skuteczne zatrzymanie jego budowy zależy od siły i szybkości wprowadzenia amerykańskich restrykcji.

Tym bardziej, że już sama groźba ich zastosowania skutecznie zniechęciła wiele specjalistycznych firm m.in. szwajcarską firmę Allseas, od udziału w jego budowie.

Wciąż nie zniechęca jednak Niemiec, które wykazują się ogromną determinacją w celu ukończenia budowy gazociągu, wystawiając tym samym na szwank swoją reputację i wykorzystując przy tym do realizacji swoich egoistycznych planów unijne instytucje.

Energetyczna pułapka


Jak pisze redaktor naczelny BiznesAlert.pl Wojciech Jakóbik Niemcy, poprzez odejście od energetyki jądrowej, zwiększają swoje uzależnienie od gazu ziemnego i dlatego Berlin planuje zastępować go tzw. gazami odnawialnymi (biogazem, wodorem), co jednak znów uzależni ten kraj, a przy tym i inne europejskie państwa, od dostaw z Rosji.

Czytaj także: Nord Stream 2. Mocny głos Polski w europarlamencie

Nord Stream 2 wciąż walczy o przetrwanie. Berlin i Moskwa szukają luk w sankcjach USA

Historia budowy Nord Stream 2 to świetny materiał na scenariusz thrillera. Liczba zwrotów akcji – od pesymistycznych dla Polski i krajów naszego...

zobacz więcej

Zdaniem Jakóbika, świadomość tego zapewne przyświeca autorom dokumentu rządu niemieckiego, postulującego utrzymanie selektywnej współpracy z Kremlem, chociaż ten wciąż kontynuuje prowadzenie agresywnej polityki zagranicznej.

Jak informował niedawno „Financial Times”, który dotarł do stosownego dokumentu niemieckiego rządu, Berlin postuluje - przed rozmowami Rady Europejskiej na temat polityki wobec tego państwa, do których ma dojść jeszcze w tym miesiącu - prowadzenie walki z globalnym ociepleniem we współpracy z Rosją.

Przypomnijmy, dzieje się to wszystko pomimo uwięzienia Aleksieja Nawalnego, prześladowania opozycji, okupacji Krymu, wspierania prorosyjskich separatystów w Donbasie i prowadzenia szerokich działań wymierzonych w Zachód.

Jak podaje „Financial Times”, Berlin uważa, że UE powinna „z pełną mocą wykorzystać możliwość zmuszenia Rosji do podjęcia większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo, rozstrzyganie konfliktów, ochronę klimatu, środowiska, zdrowia, handlu i migracji”, a także „rozwinąć ustrukturyzowaną, konkretną i szczegółową strategię opisującą, jak włączyć Rosję w wielostronne wysiłki na rzecz walki ze zmianami klimatu”.

Czytaj także: Partner Biedronia reklamuje koncern finansujący Nord Stream 2

Sekretarz stanu o Nord Stream 2: Będziemy dalej się sprzeciwiać

Nord Stream 2 łamie zasady UE dotyczące bezpieczeństwa energetycznego – ocenił sekretarz stanu USA Antony Blinken, występując przed komisją spraw...

zobacz więcej

Jak ocenia redaktor naczelny BiznesAlert.pl, działania rządu w Berlinie są kontynuacją wieloletnich tradycji promowania współpracy gospodarczej z Rosją, pomimo jej agresywnej postawy. Podkreśla przy tym, że Kreml może dążyć do promocji „symbiozy gospodarczej z Europą”, która pozwoliłaby realizować politykę klimatyczną „opalaną surowcami rosyjskimi, w tym tak zwanymi gazami odnawialnymi”.

Rosyjski wodór


„To dlatego Rosjanie promują wykorzystanie spornego gazociągu Nord Stream 2 do dostaw wodoru. W ostatnim czasie pojawiły się sygnały, że mógłby to być surowiec wytwarzany z pomocą paliw kopalnych, ale także rosyjskich Odnawialnych Źródeł Energii oraz rosyjsko-niemieckich projektów wytwarzania z nich zielonego wodoru” – podkreśla Jakóbik.

Jeśli informacje przekazane przez „Financial Times” się potwierdzą, a Niemcy wymuszą na UE wprowadzenie takiego rozwiązania, to może oznaczać obliczoną na dziesięciolecia symbiozę gospodarczą między Unią a Rosją, która będzie leżeć u podstaw unijnej polityki klimatycznej.

To zaś oznaczałoby zwiększenie wpływów Kremla w Europie i tym samym zmniejszenie bezpieczeństwa Polski i państw naszego regionu.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Czytaj także: Niemiecki rząd: Sankcje wobec Nord Stream 2 są ingerencją w suwerenność UE

 

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej