RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Austria „pierwszą ofiarą nazistów”? Historyk: Po anszlusie Żydzi uciekali z Wiednia do Berlina

Próby przyłączenia Austrii do Niemiec były podejmowane przed dojściem Hitlera do władzy (fot. ullstein bild/ullstein bild via Getty Images)
Próby przyłączenia Austrii do Niemiec były podejmowane przed dojściem Hitlera do władzy (fot. ullstein bild/ullstein bild via Getty Images)

Jakie wydarzenia poprzedzały anszlus? Jak austriackie społeczeństwo zareagowało na przyłączenie ich państwa do Trzeciej Rzeszy? Czy Austria ponosi odpowiedzialność za Holokaust i czy uzasadnione jest twierdzenie, że kraj ten był „pierwszą ofiarą nazistów”? Między innymi na te pytania odpowiada w rozmowie z portalem tvp.info dr Adam Buława, historyk wojskowości z UKSW.

Zdrada na Podhalu. Współpracował z okupantem, zawisł na świerku [WYWIAD]

76 lat temu, 20 stycznia 1945 r., oddział AK wykonał egzekucję Wacława Krzeptowskiego, współpracującego z okupantem górala z Kościeliska. Zanim...

zobacz więcej

Adam Gaafar, portal tvp.info: Jak wyglądały próby przyłączenia Austrii do Niemiec przed dojściem do władzy Adolfa Hitlera?

Dr Adam Buława: Właściwie już u schyłku I wojny światowej sami Austriacy, konkretnie tzw. Tymczasowe Zgromadzenie Narodowe, proklamowali powstanie państwa pod nazwą Niemiecka Austria. Ostatecznie te tereny zostały ograniczone do ziem zamieszkiwanych przez ludność niemiecką.

W listopadzie 1918 r. została nawet uchwalona deklaracja przyłączenia do Rzeszy. Mówili o tym m.in. socjaldemokraci, którzy wspierali ten pomył głównie ze względów ekonomicznych. Była też partia wszechniemiecka, która jeszcze dodatkowo wspierała to ideologicznie. Chadecy uważali natomiast, że Austria powinna być jednak samodzielnym państwem.

Projektom przyłączenia Austrii do Niemiec nie sprzyjały państwa ententy. Ponieważ oczekiwano na konferencję pokojową, to idei tej nie wspierali też otwarcie Niemcy. Ostatecznie traktat w Saint-Germain z września 1919 r. ograniczał właściwie tę republikę do terenów wokółalpejskich. Zmieniono wówczas nazwę z Niemieckiej Austrii na Austrię. Państwa ententy wsparły Wiedeń ekonomicznie. W 1922 r. podpisano tzw. protokoły genewskie. Przyznano Austrii pożyczkę i zagwarantowano jej niepodległość.

Tak więc już po I wojnie światowej mogło dojść do dobrowolnego anszlusu, czyli przyłączenia i z tą propozycją wychodzili wówczas sami Austriacy.

Czy powracano do tego pomysłu w okresie Republiki Weimarskiej?

Nie było w tym czasie priorytetu, jeśli chodzi o jedność wszystkich Niemców, chociaż znany niemiecki polityk Gustav Stresemann agitował za przyłączeniem. W Republice Weimarskiej wprowadzono początkowo taki nieoficjalny anszlus ekonomiczny, tj. podjęto próbę uzależnienia Austrii od Niemiec w sferze gospodarczej.

Ponownie idea przyłączenia pojawiła się w 1930 r. W obydwu krajach panował wówczas kryzys i doszło nawet do podpisania wstępnej umowy celnej. Sprzeciwiły się temu państwa, które gwarantowały wcześniej protokoły genewskie – Francja, Włochy i Czechosłowacja – ponieważ uznały, że jest to pierwszy krok do rzeczywistego anszlusu. Ostatecznie z pomysłu zrezygnowano. Tor ekspansji zmienił się po dojściu Hitlera do władzy. Zaczęto wówczas akcentować koncepcję Großdeutschland, czyli Wielkich Niemiec.

Jedna z największych zbrodni Wehrmachtu. Zginęły tysiące ludzi

Po aneksji Jugosławii okupanci stworzyli na tym terenie zależne od nich państwa satelickie. Jednym z nich była rządzona przez gen. Milana Nedicia...

zobacz więcej

Jak wyglądały próby przyłączenia Austrii do Niemiec po objęciu władzy przez Hitlera i narodowych socjalistów?

W programie NSDAP pojawiła się informacja, że Wielkie Niemcy mają być państwem obejmującym wszystkich należących do narodu niemieckiego. W 1933 r. anszlus był wręcz priorytetem polityki niemieckiej. Pojawiła się też artykułowana agresja. Turystom niemieckim zakazano odwiedzania Austrii, co miało osłabić Wiedeń ekonomicznie. Dodatkowo Berlin wspierał austriackich nazistów.

Doszło do tego, że przeciwnik niemieckiego nazizmu, austriacki kanclerz Engelbert Dollfuß, wprowadził w marcu 1933 r. tzw. autorytarne państwo stanowe. Został jednak sam na polu walki ze zwolennikami Hitlera. Kanclerz zdelegalizował austriacką partię nazistowską, a w 1934 r. Austria, Włochy i Węgry podpisały tzw. protokoły rzymskie (skierowane m.in. przeciwko rewizjonistycznej polityce Hitlera – red.).

Wiadomo było, że Hitler będzie dążył do spowodowania chaosu. Po stronie niemieckiej pojawił się pomysł zamachu, który przeprowadzono 25 lipca 1934 r. Chciano wówczas osadzić na stanowisku Dollfußa posła austriackiego we Włoszech Antona Rintelena. Pewne przecieki sprawiły, że zamach nie do końca się udał, aczkolwiek Dollfuß został ciężko ranny i zmarł.

Po tym, gdy nowym kanclerzem został Kurt Schuschnigg, strategia niemiecka wobec Austrii nieco się zmieniła. Nowym przedstawicielem niemieckim w Wiedniu został Franz von Papen, który szedł w kierunku anszlusu ewolucyjnego. Wstrzymano wówczas szybką ekspansję w kierunku Austrii, a główna uwaga Hitlera i jego zwolenników skupiła się na Czechosłowacji, Zagłębiu Saary, wprowadzeniu powszechnej służby wojskowej i zajęciu zdemilitaryzowanej Nadrenii.

Czytaj także: Dlaczego Hitler został Człowiekiem Roku tygodnika „Time”?

Austria liczyła jeszcze w tym czasie, że może uda się jakoś powstrzymać ten akt wcielenia. W lipcu 1936 r. zawarto m.in. układ o przyjaźni z Trzecią Rzeszą. Dodatkowo – niejako asekuracyjnie – zawarto ponownie układ pomiędzy Austrią, Węgrami i Włochami. Niestety w tym czasie Mussolini wycofuje się z tego poparcia. Wiedeń nie dogadał się też niestety z Pragą, co mogłoby być jakąś blokadą dla ekspansywnych planów Hitlera.

Jak wyglądały przygotowania Niemców do anszlusu?

W czerwcu 1937 r. rozpoczęto przygotowania do tzw. planu „Otto”, czyli właśnie działań wymierzonych w Austrię. W styczniu 1938 r. odbyło się posiedzenie państw, które podpisały protokoły genewskie. W komunikacie końcowym Włochy i Węgry, czyli potencjalni sojusznicy, odmówili podkreślenia niepodległości Austrii.

Historia jak z filmu. Uciekli z Auschwitz przebrani za esesmanów

Ta historia brzmi jak opis filmu Quentina Tarantino, ale wydarzyła się naprawdę. 20 czerwca 1942 r. Kazimierz Piechowski wraz z trójką innych...

zobacz więcej

Kanclerz Schuschnigg próbował jeszcze ratować sytuację, szukając porozumienia z szefem austriackiej NSDAP Arthurem Seyss-Inquartem. 12 lutego 1938 r. kanclerz spotkał się natomiast z Adolfem Hitlerem w Berchtesgaden. W tamtym momencie Hitler postawił warunki, dając Austrii czas do 20 lutego na przyjęcie jego warunków (z noty z żądaniami wynikało m.in., że Austria traciła praktycznie kontrolę nad swoimi służbami bezpieczeństwa – red.).

Wiadomo było, że te żądania zostaną jednak przyjęte. Zmieniono wtedy m.in. rząd, w którym pojawił się właśnie przywódca austriackiej NSDAP. Oczywiście byli też przeciwnicy przyłączenia tych dwóch państw.

No właśnie. Schuschnigg zaproponował na przykład przeprowadzenie referendum w sprawie anszlusu.

W lutym Schuschnigg stwierdził w swoim przemówieniu, że relacje i pokój z Trzecią Rzeszą powinny być ułożone, ale zamierzał też wtedy przeprowadzić plebiscyt, licząc oczywiście, że zwycięży.

Co ciekawe, Seyss-Inquart – wbrew pozorom – obawiał się plebiscytu, tak samo zresztą jak Hitler. Ostatecznie zrezygnowano więc z jego zorganizowania. Wiadomo było już wtedy zresztą, że plan „Otto” ma zacząć się 12 marca o godzinie 12.

Seyss-Inquart został mianowany nowym kanclerzem na żądanie Niemiec przez prezydenta Austrii Wilhelma Miklasa. Seyss-Inquart uważał przy okazji, że Austria wejdzie w skład Wielkiej Rzeszy i będzie swego rodzaju partnerem dla Niemiec w obrębie tejże Rzeszy. Trzeba zatem przyznać, że patrzył na to dosyć oryginalnie.

Hitler widział to jednak inaczej. Chciał, by było to klasyczne wchłonięcie, co zresztą nastąpiło, gdyż przywrócono nawet sięgającą do czasów średniowiecza nazwę: Marchia Wschodnia. Zniknął urząd prezydenta, doszło do zanikania ministerstw, a armia austriacka została rzecz jasna wcielona do Wehrmachtu.

Czytaj także: „Nie czuję się niższa od pana”. Polka, która zakpiła z Hitlera

Ostatnie dni Auschwitz. Po wojnie byli więźniowie bali się kąpieli i zastrzyków

Gdy 75 lat temu, 27 stycznia 1945 r., żołnierze Armii Czerwonej otworzyli bramy obozu Auschwitz, zastali w nim krańcowo wycieńczonych więźniów....

zobacz więcej

Jak wyglądał dzień anszlusu?

Sytuacja była dość charakterystyczna, bo jeszcze 11 marca 1938 r. wszyscy zakładali, że wspomniane referendum jednak się odbędzie. Wojska austriackie miały wtedy jeszcze nawet rozkaz obrony granicy.

W dniu anszlusu tłumy Austriaków wiwatowały na widok wojsk niemieckich. Odbył się wiec poparcia w Wiedniu, na którym zgromadziło się 250 tys. ludzi. Patrząc na niektóre zdjęcia dostrzeżemy tłumy nie tylko wiwatujące, ale także podnoszące ręce w geście faszystowskiego pozdrowienia.

Można powiedzieć, że stolica Austrii w momencie wkraczania Wehrmachtu przywdziała taki nazistowski kostium. Pojawiło się 200 tys. portretów Hitlera, pojawiły się opaski ze swastyką, flagi, chorągiewki, pieśni. Dotychczasowe pozdrowienie „Grüß Gott” (Szczęść Boże – red.) zastąpiono zaś rzecz jasna pozdrowieniem „Heil Hitler!”. Nastąpiła euforia. Można było odnieść wrażenie, że Austriacy chcą w tym momencie poczuć dumę z przynależności do Wielkiej Rzeszy.

W plebiscycie, który przeprowadzono w późniejszym czasie, za przyłączeniem Austrii do Rzeszy opowiedziało się 99,7 proc. głosujących, co było niejako triumfalnym przejazdem Hitlera po tym państwie.

Patrząc na te obrazki rzeczywiście można odnieść wrażenie, że w społeczeństwie austriackim panowały nastroje popierające anszlus.

Była nawet deklaracja austriackiego episkopatu z 18 marca, w której z zadowoleniem przyjęto przyłączenie oraz wyrażano akceptację dla rządu niemieckiego. Wszystko wskazywało na to, że jednak Austria nie ma problemu z tą sytuacją.

Najsmutniejsze Boże Narodzenie. Okupanci mordowali także w święta

„Wychodząc z kościoła w Nowy Rok 1945 ludzie ujrzeli wiszący na tablicy przed mostem strzęp ciała ludzkiego. W ustach nieszczęśnika tkwił papieros,...

zobacz więcej

Wracając do plebiscytu – wynik był tak nieprawdopodobny, że trudno oprzeć się wrażeniu, że doszło tutaj do fałszerstwa. Czy dysponujemy informacjami, które odzwierciedlają rzeczywiste wyniki?

Takich danych niestety nie ma, ale – delikatnie mówiąc – wyniki zostały zapewne „podkręcone”. Późniejsze działania Austriaków nie wskazują jednak, żeby poparcie dla anszlusu było małe.

Jeszcze podczas wojny pojawiło się jednak stwierdzenie, jakoby „Austria była pierwszą ofiarą nazistów”.

Mówimy tutaj o tzw. „deklaracji moskiewskiej” z października 1943 r. Pojawiły się tam wątki o nielegalności przyłączenia i przywróceniu Austrii jako niepodległego państwa. Austriacy zaczęli potem pielęgnować tę narrację, podczas gdy rzeczywistość była znacznie bardziej drastyczna.

Bardziej drastyczna?

Mówiąc nawet o swego rodzaju identyfikacji z ideologią nazistowską, można dostrzec nie tylko zadowolenie z tego, że Austria stała się częścią Wielkich Niemiec, ale tutaj ewidentnie Austriacy zasilali szeregi najbardziej zbrodniczych formacji i instytucji Trzeciej Rzeszy.

Mamy tutaj zarówno znaczną ich liczbę w SS, i to na wysokich stanowiskach, jak i w załodze obozów koncentracyjnych. Austriacy stanowili ok. 10 proc. komendantów, a wśród niższych funkcjonariuszy obozów zagłady było ich 40 proc.

Można wymienić kilka nazwisk. Poza samym Hitlerem, Austriakiem byli Adolf Eichmann, czyli wykonawca planu „ostatecznego rozwiązania”. Zresztą sztab Eichmanna w 70 proc. stanowili obywatele austriaccy. Szefem Głównego Urzędu Bezpieczeństwa był Ernst Kaltenbrunner. Seyss-Inquart został wysłany do Holandii, a na ziemiach polskich mieliśmy m.in. Odilo Globocnika czy Franza Kutscherę. Austriakiem był także komendant obozów w Treblince i Sobiborze Franz Stangl. Jak zatem widać, sumienie austriackie nie powinno być wolne od odpowiedzialności za zbrodnie nazizmu.

„Sprowadzili śmierć, a Onet pisze, że im święta nie wyszły”, „Folksdojcze” – reakcje na bulwersujący tekst

„Pomyślcie. Co trzeba mieć w głowie? Żeby przedstawiać armię, która niszczyła nasz kraj i sprowadziła niewyobrażalne cierpienia i śmierć milionów,...

zobacz więcej

W 75. rocznicę anszlusu przeprowadzono w Austrii sondaż, którego wyniki mogą szokować. Co drugi Austriak stwierdził, że rządy Hitlera miały też dobre strony, a gdyby dziś w ich kraju działała NSDAP, to cieszyłaby się sporym poparciem. Czym można tłumaczyć takie odpowiedzi respondentów?

Do pewnego czasu takich szokujących kwestii było w Austrii więcej. Kultywowano na przykład pamięć o żołnierzach i funkcjonariuszach służących w strukturach Trzeciej Rzeszy. W pewnym memencie pojawiła się taka informacja, że w specjalnej księdze pamiątkowej, w krypcie na Placu Bohaterów w Wiedniu, znalazło się nazwisko niejakiego Josefa Vallastera, który brał udział w eksterminacji osób objętych programem eutanazji oraz ludności żydowskiej.

Nie powołam się tutaj na konkretny sondaż, ale wśród Austriaków pojawiło się też takie stwierdzenie, że sama idea narodowo-socjalistyczna nie była zła, tylko została przeprowadzona przez nieodpowiednie osoby.

Znany austriacki dziennikarz Martin Pollack stwierdził wręcz, że w Austrii prześladowania ludności żydowskiej rozpoczęły się szybciej niż w samych Niemczech. W Rzeszy odbywało się to metodycznie, w sposób stopniowy. W Austrii nastąpiło to natomiast na przełomie marca i kwietnia 1938 r. Ta erupcja nienawiści, polegająca m.in. na odbieraniu Żydom majątków, nastąpiła więc zaraz po dokonaniu anszlusu.

Doszło nawet do takich paradoksów, że Żydzi uciekali z Wiednia do Berlina.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej