RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Słownik oksfordzki nie będzie cenzurował wulgarnych określeń kobiet

Wydawnictwo zostało skrytykowane za pozostawienie obraźliwych określeń  (fot. Shutterstock)
Wydawnictwo zostało skrytykowane za pozostawienie obraźliwych określeń (fot. Shutterstock)

Obraźliwe określenia kobiet, takie jak „bint” (dziwka, k..., babeczka) i „bitch” (suka, dziwka) pozostaną w Oxford Dictionary of English, ponieważ usunięcie ich byłoby równoznaczne z cenzurą – poinformował wydawca słownika, Oxford University Press (OUP).

Telekamery magazynu „Tele Tydzień” kpiną z widzów i karykaturą rynku

Wyniki tegorocznych Telekamer rażąco różnią się od faktycznych codziennych wyborów milionów widzów telewizji linearnej, którzy każdego dnia głosują...

zobacz więcej

Jak podaje w czwartek dziennik „Daily Telegraph”, wydawnictwo zostało skrytykowany za pozostawienie wulgarnych określeń, choć w zeszłym roku zaktualizowało słownik, aby zaznaczyć, że słowa te zostały uznane za obraźliwe lub przestarzałe.

Ważne jest pokazanie kontekstu


OUP broni pozostawienia tych zwrotów w słowniku.– „Bitch” jest dość powszechnym słowem w języku angielskim. Częścią tego, co robimy jako leksykografowie, jest pokazanie pełnego zakresu znaczeń, które ma słowo – powiedziała Katherine Martin podczas dyskusji na temat języka, zorganizowanej z okazji Międzynarodowego Dnia Kobiet. Zaznaczyła, że „niepokazanie jakiegoś aspektu użycia słowa byłoby zbliżone do cenzury. Leksykografowie chcą udostępnić fakty, a im więcej jest synonimów i informacji (o danym słowie), tym lepiej”. 

Eleanor Maier, redaktor naczelna OUP, powiedziała, że kontekst jest ze wszech miar ważny. „Jako twórcy słowników mamy obowiązek dokładnie opisać, jak język jest używany, a to oznacza, że powinniśmy uwzględnić seksistowskie i rasistowskie terminy. Ale bardzo ważne jest, abyśmy nadawali im kontekst. Więc jeśli termin jest uwłaczający lub wysoce obraźliwy, powinniśmy to powiedzieć”.

Chwila grozy w studiu. Ekran przygniótł dziennikarza [WIDEO]

Do groźnego wypadku doszło podczas nagrania w kolumbijskim studiu stacji ESPN. Gdy trwało omawiania bieżących wydarzeń, na jednego z dziennikarzy...

zobacz więcej

„Opisujemy, jak działa język”


Zapytana, czy uwzględnianie tego typu terminów nie jest „promowaniem” seksizmu, Maier odpowiedziała: „Opisujemy, jak działa język. Jeśli ludzie myślą, że (promujemy seksizm), to jest to temat na szerszą rozmowę o tym, jak język jest używany w życiu lub po co są słowniki. Język może być seksistowski, ludzie mogą być seksistowscy, a my jako twórcy słownika opisujemy to użycie. Nie oznacza to, że aprobujemy, ale jako naukowcy mamy obowiązek je rejestrować”.

Ponad 3000 pejoratywnych określeń


Dr Sarah Ogilvie z wydziału lingwistyki, filologii i fonetyki Uniwersytetu Oksfordzkiego powiedziała podczas debaty, że istnieje znacznie więcej pejoratywnych słów opisujących kobiety niż mężczyzn.

– Nigdy nie słyszy się, żeby mężczyzn określano pewnymi przymiotnikami, takimi jak „ditzy” (słodka idiotka), „feisty” (drażliwa), „bossy” (dominująca), „nagging” (kłótliwa) czy „shrill” (jazgotliwa). Istnieje zdecydowana nierównowaga płciowa w przypadku niektórych słów i dobry leksykograf jest zobowiązany do przekazania tego. Istnieje ponad 3000 pejoratywnych słów na określenie kobiety – powiedziała.

Zobacz także: Nie zwalniamy tempa. Portal tvp.info ma już 7 mln czytelników

  

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej