RAPORT

Wojna na Ukrainie

Na lewo tęcza, na prawo – KOD. Kłopoty Strajku Kobiet

Dzień Kobiet w stolicy należał do wszystkich – tylko nie do środowiska Marty Lempart (fot. Beata Zawrzel/NurPhoto via Getty Images)
Dzień Kobiet w stolicy należał do wszystkich – tylko nie do środowiska Marty Lempart (fot. Beata Zawrzel/NurPhoto via Getty Images)

8 marca w Warszawie środowiska lewicowo-liberalne zapowiadały jako potężny kopniak w Prawo i Sprawiedliwość. To miał być początek rewolucyjnej wiosny, która zmiecie osłabiony pandemią rząd Zjednoczonej Prawicy. Tymczasem 8 marca i w jego okolicach największe zainteresowanie samej lewicy wzbudziły internetowe inby dotyczące nielewomyślności w szeregach partii Razem, której polityków (i polityczki) oskarżono o transfobię i whorefobię. Ten ostatni termin funkcjonuje w lewicowym środowisku i oznacza uprzedzenia wobec pracownic i pracowników seksualnych.

Krupówki, czyli wentyl bezpieczeństwa

Nie ma sensu moralizować – to, co wydarzyło się w ostatnim czasie na zakopiańskich Krupówkach, naprawdę było do przewidzenia.

zobacz więcej

Wirtualny trup ściele się więc na lewicy ostro, internetowe „doły z wapnem” kopią tam na wyprzódki, a partia Razem już zapowiedziała szkolenia z lewomyślności dla swoich partyjnych dziadersów i dziadersek. Rewolucja, parowóz dziejów, dymi już nie tylko na tęczowo, ale i mocno niebinarnie. I trudno odmówić temu zjawisku wewnętrznej logiki: wypad z pociągu, jak ktoś nie nadąża za postępem.

Z analiz portalu Polityka w Sieci wynika, że Dzień Kobiet w stolicy należał do wszystkich – tylko nie do środowiska Marty Lempart. Zasięg wydarzenia w sieci należał do najmniejszych od początku protestów, bardzo niskie było też zainteresowanie protestem w internecie. Więcej: poza Warszawą, jak to określa Polityka w Sieci, było wręcz śladowe. No i jeszcze to jedno: „sentyment odbioru zdecydowanie negatywny – główna krytyka dotyczyła liderki”, czyli Marty Lempart.

Inna rzecz, że 8 marca każdy chciał wygrać coś dla siebie i z jak najlepszej strony przedstawić się swoim potencjalnym wyborcom. Tego dnia ewidentnie na siebie zagrał Rafał Trzaskowski, zachwalając miejskie żłobki i obiecując pasaże w centrum stolicy między innymi dla Ireny Krzywickiej i Marii Dulębianki, lewicowych działaczek sprzed wielu dekad. Jeśli Trzaskowski i Robert Biedroń rzeczywiście planują wspólny ruch polityczny, jest jasne, że „wykumplują” Lempart z Warszawy, bo jest zbyt nieprzewidywalna, żeby stawiać na długofalową grę z jej udziałem.

„Czas pandemicznego karnawału”, czas wspólnej fiesty lewicowo-liberalnych środowisk się skończył. Nie chodzi tylko o to, że Lempart i Klementyna Suchanow przegadały raczkującą rewolucję w kolejnych wywiadach dla „Gazety Wyborczej”. Pojawienie się Polski 2050 skutkuje w lewicowo-liberalnym politycznym uniwersum „kampanią wyborczą bez wyborów”: Szymon Hołownia łowi przecież nie tylko w parlamencie. Przede wszystkim łapie za serca elektorat lewicy i liberałów. Widzą to dobrze zarówno liderzy Lewicy, jak i Platformy. Jedni i drudzy coraz trudniej kryją wściekłość.

Robert Biedroń, który już trochę się otrząsnął po spektakularnej porażce w wyborach prezydenckich, kopie po kostkach Hołownię w mediach, ile tylko może. Dla niego Polska 2050 to wizerunkowo szczególny policzek – Hanna Gill-Piątek zostawiła przecież Wiosnę dla Polski 2050 (karkołomny żarcik – niepomna na poetyckie wezwanie Lechonia: „A wiosną – niechaj wiosnę, nie Polskę zobaczę”). Ale, powodów do zdenerwowania jeszcze Lewicy przybędzie: i Biedroń, i Włodzimierz Czarzasty, i Adrian Zandberg – oni wszyscy mogą stracić nieco bardziej umiarkowany centrolewicowy i katolewicowy elektorat na rzecz Szymona Hołowni.

-> Przeczytaj też: Kto zabił Jolantę Brzeską? Platforma nie lubi takich pytań

Wróćmy do 8 marca Strajku Kobiet na rondzie Czterdziestolatka. To sam w sobie dość komediowy akcent. Z ronda Dmowskiego środek protestu przeniósł się na rondo kojarzone z fikcyjnym bohaterem kultowego serialu czasów PRL. Inżynier Karwowski zapewne też był dziadersem, boomersem i kim tam być mógł jeszcze wedle dzisiejszych ultralewicowych kanonów, ale umówmy się – na wieść o Lempart gardłującej na rondzie Czterdziestolatka nikt raczej nie odczuwa trwogi, raczej lekkie rozbawienie mimowolnym komizmem skojarzenia.

Pozwólmy polskim przedsiębiorcom zarabiać

2021 rok może zdecydować, jak w kolejnej dekadzie będzie wyglądał polski mały i średni biznes.

zobacz więcej

Istotniejsze jest jednak coś innego – wspólny protest Strajku Kobiet i Komitetu Obrony Demokracji przypomina sytuację sprzed nieledwie paru lat, gdy lewicą targał szeroko znany w wąskich kręgach spór o to, czy wypada, czy nie wypada razem z „dziadersami z KOD” śpiewać songi Jacka Kaczmarskiego w obronie wolnych sądów. Linia partii, czyli wtedy jeszcze „osobnego” wobec SLD Razem, była taka, że w sumie wolno, ale tylko jeśli na wspólnych demonstracjach pozwolą zaśpiewać też czasem „Czerwony Sztandar”. Na ogół KOD-ersom się to jednak nie podobało, bo nawet byli PZPR-owcy w ich szeregach wolą utwory bardów dawnej demokratycznej opozycji od piosenek, które wstydliwie kojarzą im się z młodością w Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej.

Żarty na bok. Wspólna akcja protestacyjna z KOD-em, firmowana nazwiskiem Lempart, ma nie tylko podnosić mocno słabnącą frekwencję. Ma też przekonać do „liberalnych dziadersów” choć część tęczowo-radykalnej młodzieży. A równocześnie odciągnąć ich od bardziej lewicowych projektów politycznych i życzliwie nastrajać do okołoplatformerskiego establishmentu. Jeśli komuś wydaje się, że największym marzeniem opiniotwórczych liberalnych mediów jest pchnięcie młodzieży choćby w stronę Razem czy Lewicy, to się grubo myli. Chodzi raczej o to, by z jednej strony utrzymać anty-PiS-owskie nastroje młodszych roczników, z drugiej – by jako sensowną alternatywę pokazać Platformę albo ewentualny nowy ruch polityczny Rafała Trzaskowskiego i Roberta Biedronia.

Czy ta sztuka się uda? KOD raczej nudzi, albo wprost odstręcza „stop-bzdurową” lewicę. A Marta Lempart, choć solidnie pompowana przez „Wyborczą”, bardzo szybko obniżyła swoje miejsce w nowolewicowych rankingach. Radykalizująca się lewicowa młodzież staje się największą polityczną i sondażową zagadką nadchodzących lat.

-> Przeczytaj też: Od Platformy Obywatelskiej do Platformy 2050

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej