RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Opisała zgodnie ze stanem faktycznym”. Protest przeciw wyrokowi na dziennikarkę

Według CMWP SDP wobec dziennikarki naruszono prawo do sądu (fot. PAP/Adam Warżawa)
Według CMWP SDP wobec dziennikarki naruszono prawo do sądu (fot. PAP/Adam Warżawa)

Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich protestuje przeciw wyrokowi Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który podtrzymał wyrok nakazujący dziennikarce Agnieszce Siewiereniuk-Maciorowskiej przeproszenie Fundacji Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych i przyznanie się do domniemanych pomówień i poświadczenia nieprawdy.

Rafał Gaweł „próbował okłamywać Norwegów”. Sprawa wyszła na jaw

Rafał Gaweł jeszcze za rządów Platformy Obywatelskiej usłyszał szereg zarzutów o malwersacje finansowe. Niedawno uciekł z Polski do Norwegii i...

zobacz więcej

Chodzi o artykuł „Manipulacja i kłamstwo sposobem na życie. Czy tak działa OMZRiK oraz LPM?” (Ludzie Przeciw Myśliwym – red.) opublikowany na portalu ddb24.pl (Dzień Dobry Białystok).

„Nie ma komu pochwalić się na fanpage tych organizacji, jaką pomoc uzyskały osoby poszkodowane. A takie informacje powinny się znaleźć, ponieważ między innymi w statucie OMZRiK czytamy w § 8 pkt 5, 6 i 7: »5. prowadzenie schronisk, przytułków, ogrzewalni oraz lecznic i obozów dla uchodźców 6. materialne i finansowe wspieranie osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej 7. organizowanie pomocy prawnej oraz socjalnej osobom w trudnej sytuacji życiowej« Zapisów jest jeszcze więcej, z których dowiadujemy się o celach działania fundacji działającej od listopada 2016 roku. Mowa tam jest również o organizowaniu i leczeniu osób chorych i wymagających rehabilitacji a nawet promocji zatrudnienia i aktywizacji zawodowej osób pozostających bez pracy lub zagrożonych zwolnieniem, tudzież – uwaga, to będzie najlepsze – podtrzymywaniu tradycji narodowej, pielęgnowaniu polskości oraz rozwoju świadomości narodowej, obywatelskiej i kulturowej. Gdzie i w którym miejscu Ośrodek to robi? Trudno zgadnąć” – czytamy na portalu.

Dziennikarka pisała m.in., że prawie każdy wpis na fanpage’u OMZRiK zawiera prośbę o datki, choć „nigdzie nie ma żadnych informacji, co zostało z tych środków zrealizowane, kupione i gdzie jest ten słynny ośrodek, w którym zapowiadano pomoc ofiarom ksenofobii”.

Szef antyrasistowskiego ośrodka odcinał się od profilu na Fb. Screen pokazuje co innego

Fundacja Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, ustami swojego prezesa Konrada Dulkowskiego, dementowała związki z...

zobacz więcej

Jednym z przykładów faktycznej działalności OMZRiK było, wg redaktor Siewiereniuk-Maciorowskiej, zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na mowie nienawiści przez rekonstruktorów historycznych, którzy zamieścili na Facebooku emblemat partyzantów Narodowego Zjednoczenia Wojskowego.

Dziennikarka twierdzi, że usiłowała się skontaktować z Ośrodkiem, ale zwykle nikt nie odbierał od niej telefonów. Tylko raz miał uczynić to sam Rafał Gaweł – i nakazać jej „nie mącić”. Sąd Apelacyjny w Białymstoku nakazał dziennikarce opublikować w oświadczeniu, między innymi: „podawanych przeze mnie informacji nigdy nie skonfrontowałam z jakimikolwiek zapytaniami pracowników sprzeniewierzając się jednocześnie etyce dziennikarskiej nakazującej sprawdzić u źródła otrzymane informacje”.

W trakcie procesu powołano się także na wyroki skazujące założyciela OMZRiK, Rafała Gawła – w tym również orzeczenie tego samego sądu apelacyjnego – za oszustwa. Centrum Monitoringu Wolności Prasy SDP podkreśla wymowę stanowiska sądu wobec tego aspektu sprawy.

„W tym miejscu wypada zwrócić uwagę na wynikającą z uzasadnienia wyroku konstatację Sądu Apelacyjnego, iż wyrok skazujący Rafała Gawła nie jest powiązany z OMZRIK i jej działaniem. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że Rafał Gaweł został skazany za przestępstwo związane z jego działalnością społeczną (oszustwo i działanie na szkodę wierzycieli w stosunku do mienia znacznej wartości, za co wymierzono mu karę 2 lat pozbawienia wolności), mimo iż tenże Sąd sam to wcześniej wskazał w opisie stanu faktycznego sprawy. Nadto pozwana wzajemnie złożyła do akt dokument zawierający zeznania Rafała Gawła w których wskazał, że pełnił on funkcję prezesa OMZRIK, a z akt sprawy wynika również iż jest jej fundatorem. Powierzenie takiej osobie kluczowych, odpowiedzialnych funkcji w organizacji pozarządowej (fundator, przez dłuższy czas – prezes), umożliwiających zarządzanie, organizowanie zbiórek publicznych i dysponowanie pochodzącymi z nich środkami, jest bulwersujące. Wydaje się, że powinno to być zrozumiałe nie tylko dla Sądu Apelacyjnego, ale również dla każdego przeciętnego obywatela. W normalnej sytuacji można by oczekiwać, że OMZRIK odetnie się od działań osoby skazanej wyrokiem karnym i wyczerpująco wyjaśni sprawę opinii publicznej i darczyńcom. Nic podobnego jednak nie nastąpiło. W tym kontekście nie tylko surowa krytyka, ale wręcz oburzenie opinii publicznej powinno być zdrową i naturalną reakcją w prawidłowo funkcjonującym społeczeństwie. A wyraz opinii publicznej dają właśnie dziennikarze. Nie można zrozumieć, dlaczego red. Agnieszka Siewiereniuk miałaby przepraszać osobę, którą opisała w swoim artykule zgodnie ze stanem faktycznym” – czytamy w stanowisku CMWP SDP.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich przegrał w sądzie. Musi przeprosić

Ciąg dalszy problemów Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. Lewicowa fundacja przegrała proces o pomówienie, który...

zobacz więcej

– Sąd sam sobie wybrał fragmenty z mojego tekstu i dokonał własnej interpretacji nie zadając mi ani jednego pytania, nie przesłuchując ani jednego świadka i nie badając ani pism z Prokuratury, do której się zwracałam, ani wyroków sądu, które zapadły wobec Gawła. Tylko w uzasadnieniu sąd apelacyjny odniósł się jedynie do tego, że Gaweł, który założył OMZRiK i zdefraudował pieniądze, nie miał z OMZRiK nic wspólnego, bo nie był prezesem fundacji. Choć ja nigdzie w artykule nie napisałam, że prezesem był. Całość tego wyroku, a w zasadzie jego uzasadnienie, jest to kpina z polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz wyjątkowe ośmieszenie się Sądu Apelacyjnego w Białymstoku, który jak się okazało, nie potrafi nawet przeczytać dokumentów, jakie posiada. Tym gorzej o sądzie świadczy i taki fakt, że w aktach sprawy znajdował się wyrok nakazujący Fundacji OMZRiK przeproszenie mnie za bezpodstawne pomówienia – komentuje dziennikarka.

W ocenie Centrum Monitoringu Wolności Prasy Agnieszka Siewiereniuk-Maciorowska została w II instancji pozbawiona zagwarantowanego konstytucyjnie prawa do sądu „ponieważ w niniejszej sprawie nie nastąpiła prawidłowa kontrola orzeczenia sądu I instancji przez Sąd Apelacyjny”.

Pełnomocnik dziennikarki wniósł skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego od orzeczenia Sądu Apelacyjnego w Białymstoku.

-> Przeczytaj także: Skazany za oszustwa twórca „Ośrodka Monitorowania” otrzymał azyl w Norwegii

źródło:
Zobacz więcej