RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Święty-Ersetic z rekordem Polski. Awansowała do finału HME w Toruniu

Justyna Święty-Ersetic (C) w półfinale biegu na 400m kobiet podczas lHME w Toruniu (fot. PAP/Leszek Szymański)
Justyna Święty-Ersetic (C) w półfinale biegu na 400m kobiet podczas lHME w Toruniu (fot. PAP/Leszek Szymański)

Justyna Święty-Ersetic wynikiem 51,34 poprawiła halowy rekord Polski w biegu na 400 m i awansowała do finału mistrzostw Europy w Toruniu. Szybsza w półfinale była jedynie uchodząca za faworytkę Holenderka Emke Bol - 51,17.

Początek Halowych Mistrzostw Europy. Ile medali zdobędą Polacy?

Rywalizacja zakończy się w niedzielę.

zobacz więcej

Polka zdecydowanie wygrała swój bieg. Za plecami zostawiła inną dobrze dysponowaną Holenderkę Lieker Klavier - 52,09. Do podopiecznej Aleksandra Matusińskiego, mistrzyni Europy na stadionie, należał już halowy rekord Polski. Ustanowiła go przed rokiem - także w Toruniu - czasem 51,37. Teraz ten wynik poprawiła o 0,03 i zapewniła, że to nie koniec.

– Czuję się znakomicie. To są moje mistrzostwa, jestem u siebie i chcę to wykorzystać - powiedziała tuż po zejściu z bieżni zawodniczka AZS AWF Katowice.

W rozmowie z dziennikarzami przyznała, że zszokował ją wynik, który uzyskała.

– Wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana. Rekord Polski już w półfinale? Wow - dodała.

Przyznała, że postanowiła na drugim okrążeniu wyprzedzić na prostej Holenderkę Klavier, żeby potem nie było niemiłych niespodzianek.

– Nie chciałam czekać do samego końca. Niejednokrotnie w hali gdzieś się pałętałam i potem przegrywałam walkę o medale, o fajne wyniki, fajne pozycje. Tutaj czuję się rewelacyjnie. Postanowiłam ruszyć i wejść z pierwszego miejsca, aby dostać dobry tor w finale - zaznaczyła Świety-Ersetic.

To będzie wieczór z medalami. Polacy startują w HME

Michał Haratyk w pchnięciu kulą i Marcin Lewandowski w biegu na 1500 metrów. Obaj sportowcy wystąpią dziś w finałach swoich konkurencji i...

zobacz więcej

Trzeci raz w finale HME


W finale halowych mistrzostw Europy wystąpi po raz trzeci w karierze. Dwa lata temu w Glasgow była szósta, a w 2017 roku w Belgradzie wywalczyła brąz. Jej główną rywalką będzie Bol, która w półfinale uzyskała 51,17.

– Niestety muszę uznać wyższość Femke. Ona jest fenomenalna w tym sezonie. (...) Znacie mnie na tyle jednak, że będę walczyć do samego końca, o każdą setną sekundy. Zobaczymy, co to przyniesie. Ona rozpoczyna pierwsze 200 m w moim tempie. Będę się starała być obok niej, a potem zobaczymy, gdzie mnie nogi poniosą - podkreśliła Polka.

Przyznała, że pomimo braku kibiców na trybunach słyszała w piątek głośny doping.

– Słyszałam w szczególności wsparcie polskiej drużyny. Moje dziewczyny ze sztafety bardzo głośno mi kibicowały. Słyszałam je ciągle. Na 300. metrze usłyszałam nasze wieloboistki. To mnie podniosło na duchu i dodało dodatkowej energii - przyznała Święty-Ersetic.

Zawodniczka jest dumna, że to właśnie Polska udowadnia, jak można dobrze zorganizować dużą imprezę w tych „wariackich czasach”.

– Ciągłe noszenie maseczek zaraz po biegu to nieprzyjemna sprawa, bo człowiek ledwo łapie oddech. Cieszymy się jednak z tego, że sport wraca, a my mamy możliwość startowania. Szkoda, że nie ma kibiców. Pamiętam, jak niosła Polaków hala w Sopocie w 2014 roku. Wiem, że jesteście jednak przed telewizorami i mnie wspieracie. Dziękuję - zwróciła się do kibiców.

Decydujący bieg zaplanowano na sobotę na godz. 20.25.

Halowe mistrzostwa Europy w Toruniu potrwają do niedzieli. W ostatnich dwóch edycjach reprezentacja Polski wygrała klasyfikację medalową.

źródło:

Zobacz więcej