RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Konstytucja! Konstytucja?

Od 2015 roku słowo „Konstytucja” nie schodziło z ust, plakatów i koszulek całej demokratycznej opozycji (fot. PAP/Adam Warżawa)
Od 2015 roku słowo „Konstytucja” nie schodziło z ust, plakatów i koszulek całej demokratycznej opozycji (fot. PAP/Adam Warżawa)

Od 2015 roku słowo „Konstytucja” nie schodziło z ust, plakatów i koszulek całej demokratycznej opozycji. Po decyzji Trybunału Konstytucyjnego z jesieni zeszłego roku stało się zawołaniem obrońców życia, natomiast dotychczasowi entuzjaści naszej ustawy zasadniczej odrobinę spuścili z tonu. W świetle decyzji TSUE z tego tygodnia można by uznać, że ład oparty na tym dokumencie niespodziewanie dobiega właśnie końca. Pytanie, co z tym zrobimy i co zrobią z tym nasze konstytucyjne organy władzy?

Andruszkiewicz: UE straciła kontakt z rzeczywistością. Sankcje za LGBT?

Europarlamentarzyści zamierzają „ogłosić Unię Europejską »strefą wolności LGBTIQ«”, a działacze Strajku Kobiet w Polsce zamiast pierwszych komunii...

zobacz więcej

Obecna Konstytucja RP uchwalona została w 1997 roku w wyniku referendum, które samo w sobie było zaskakująco mało demokratyczne, jak na dokument, stanowiący dla tak wielu ludzi symbol demokracji i wynikających z niej swobód. Choć właśnie na ten referendalny początek niedawni obrońcy konstytucji często się powoływali, pomijano przy tym dwa bardzo istotne elementy, stanowiące poważną rysę na tym pomniku.

Po pierwsze referendum konstytucyjne nie było, tak jak inne tego typu głosowania, uwarunkowane progiem frekwencji. Wzięło w nim udział mniej, niż 50% uprawnionych. Obowiązujący od ponad dwudziestu lat dokument przy urnie wyborczej zaaprobowało więc niecałe 6,4 miliona Polaków, mniej, niż 5,6 mln było przeciw, a kilkunastu milionów sprawa ta nie obchodziła na tyle, by w ogóle ruszyć się do lokalu wyborczego.

Ciekawie wygląda mapa wyników poszczególnych województw. W większości pokrywa się z mapami powyborczymi z ostatnich lat. Tam, gdzie dziś wygrywa Prawo i Sprawiedliwość więcej było przeciwników konstytucji Aleksandra Kwaśniewskiego. Tam, gdzie PO lub szersze opozycyjne koalicje, większość była „za”. Są jednak wyjątki, przeciw głosowano też w Gdańsku, co szczególnie warte przypomnienia.

Platforma szczerze: Każdy kiedyś łamał konstytucję

– Wszystkie większości sejmowe przyjmowały ustawy, które były niezgodne z konstytucją. Platforma zrobiła też ten błąd i powołaliśmy dwóch sędziów,...

zobacz więcej

W stolicy zwolennicy mieli większość, choć i przeciwnicy zaznaczyli swoją obecność. Jeśli nie w głosowaniach, to już na pewno na ulicy. Mieszkańcy Warszawy mogą pamiętać dziesiątki, jeśli nie setki billboardów, na których czarnym sprayem ktoś przez jedną noc umieścił jednakowo brzmiące hasło „projekt do d…” (oczywiście bez wykropkowania).

Jednak frekwencja to tak naprawdę mniejszy z zarzutów, które można postawić ówczesnym elitom politycznym z prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim na czele. O wiele większym wykroczeniem przeciw demokracji było pozbawienie obywateli autentycznego prawa wyboru i niepoddanie pod głosowanie alternatywnego projektu, przygotowanego przez NSZZ „Solidarność” w 1994 roku.

To jednak zamierzchłe czasy. Choć do projektu „S” próbowano, raczej w dyskusjach, niż realnie, powracać, właściwie nikt nie kwestionował, że konstytucja jest najważniejszym obowiązującym w Rzeczypospolitej prawem, również wówczas, gdy weszliśmy już do struktur Unii Europejskiej nie budziło to żadnych kontrowersji.

Saryusz-Wolski o wyroku TSUE: Bezprawny i pozatraktatowy

Jeśli kiedykolwiek następuje sytuacja kolizyjna między prawem krajowym a prawem unijnym, nadrzędna jest polska konstytucja; unijny traktat w art. 5...

zobacz więcej

Spór toczył się jedynie wokół tego, czy w ogóle można dywagować o zmianach ustawy zasadniczej, czy jest ona dana raz na zawsze. Linia sporu bywała tutaj zresztą dość względna, ponieważ i zwolennicy tej drugiej opcji dopuszczali możliwość poprawek do dokumentu, wystarczy przypomnieć sobie choćby zgłoszoną kilka lat temu przez Władysława Kosiniaka-Kamysza propozycję wpisania do konstytucji naszego członkostwa w Unii, natomiast, o czym dziś mało kto pamięta, jeszcze w 2016 roku Grzegorz Schetyna zapowiadał konstytucyjne zagwarantowanie tzw. kompromisu aborcyjnego. Tego samego, do którego jego młodsi koledzy nie widzą dziś, ku utrapieniu konserwatystów z Platformy, powrotu.

Spór związany z reformą sądownictwa od momentu przeniesienia go na arenę międzynarodową nabrał charakteru kompetencyjnego. Decyzje unijnego trybunału zaczęły dotyczyć spraw, nie uregulowanych w traktatach, równocześnie wkraczając na teren zarezerwowany dla polskiego ustawodawstwa, kompetencji Trybunału Konstytucyjnego i prezydenta RP (nominacje sędziowskie).

Propozycja PO niezgodna z Konstytucją RP. „To bezprawie”

Platforma Obywatelska opowiedziała się za aborcją do 12. tygodnia. Politycy opozycji są zadowoleni z przedstawionych w czwartek rozwiązań i...

zobacz więcej

Argumenty te od początku były podnoszone przez przedstawicieli władz. Równocześnie jednak były, przy przyzwoleniu opozycji aktywnej na arenie zagranicznej i części polskiego środowiska sędziowskiego, ignorowane przez unijnych sędziów. „Z kim graniczy Rosja? Rosja graniczy z kim chce” – głosi stary, lecz wciąż aktualny polityczny kawał. „Jakich spraw dotyczy jurysdykcja TSUE? Tych, które TSUE sobie wybierze” można by go dziś sparafrazować.

O ile wcześniejsze wyroki wprowadzały pewien chaos i rozdwojenie władzy, decyzja z tego tygodnia idzie o krok dalej, pozwala bowiem sędziom, kierować się własnym rozumieniem prawa unijnego i traktować je jako mające pierwszeństwo nie tylko w kwestiach regulowanych ustawami, lecz również przepisami konstytucji. Jest to niezgodne nie tylko z wieloletnim orzecznictwem TK, lecz również analogicznymi decyzjami sądów konstytucyjnych wielu innych państw Unii.

Kluczowe są tu postanowienia Trybunału Konstytucyjnego dotyczące traktatu akcesyjnego i traktatu lizbońskiego, stwierdzające, że w przypadku kolizji prawa unijnego i krajowego, należy stosować to drugie. Przez lata, aż do teraz, nikt z polskiej klasy politycznej wyroków tych nie kwestionował, nie można też uznać, że są to decyzje „Trybunału Przyłębskiej”, jak lubią dzisiejszy TK dezawuować dziennikarze niektórych mediów i politycy opozycji.

Premier poprosi TK, by potwierdził nadrzędność konstytucji nad prawem UE

Ostatni wyrok TSUE znowu zasiał niepewność, dlatego będzie wniosek premiera Mateusza Morawieckiego do TK, aby potwierdzić orzecznictwo, które jasno...

zobacz więcej

Sama prezes Przyłębska broni więc nie tyle dzisiejszej władzy, co spuścizny poprzedników, mówiąc w oświadczeniu dla Polskiej Agencji Prasowej miedzy innymi, że „(…)rzeczy zawarte w orzeczeniu TSUE, sugestie dotyczące działania sądów powszechnych wydających orzeczenia w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej, stanowią oczywiste naruszenie ładu konstytucyjnego RP i wykraczają rażąco poza ustalenia traktatowe naruszając fundamenty działalności Unii Europejskiej jako wspólnoty suwerennych państw”.

„Uznanie pierwszeństwa prawa wspólnotowego wobec Konstytucji, stanowi o naruszeniu jej art. 8 ust. 1” orzekł TK pod przewodnictwem Marka Safjana w 2005 roku, mając przecież w składzie takie tuzy obrony demokracji jak Jerzy Stępień. Przywołany artykuł ustawy zasadniczej brzmi „Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej.” Nie ma tu zbyt wielkiego pola manewru, ba! Nie ma żadnego pola manewru.

„Strefa wolności LGBTIQ” albo sankcje. Unijna rezolucja z poparciem PO, SLD i Wiosny

W Parlamencie Europejskim powstał projekt rezolucji w sprawie ogłoszenia Unii Europejskiej „strefą wolności LGBTIQ”. Został przygotowany przez...

zobacz więcej

Co ciekawe, wyrok TSUE zdaje się opierać na prymacie prawa unijnego nad narodowym, zapisanym w projekcie unijnej konstytucji, który jednakowoż nigdy nie został przyjęty, na co w rozmowie z TVP Info zwracał z kolei uwagę Jacek Saryusz-Wolski: „(…) TSUE powołuje się na klauzulę, która miała być w traktacie konstytucyjnym (Unii Europejskiej), ale ten traktat nie wszedł w życie, został obalony przez referenda w Holandii i Francji; tam rzeczywiście miało być sformułowanie mówiące o wyższości prawa unijnego nad prawem państw członkowskich. To nie weszło w życie. Natomiast - jak gdyby nie zauważając tego, oczywiście intencjonalnie - Trybunał Sprawiedliwości (UE) w swoim orzecznictwie twierdzi, że tak jest.”

Tymczasem według działacza Lewicy Krzysztofa Śmiszka „dziś nie ma w Polsce instancji, która mogłaby obiektywnie oceniać sprawy tego typu, jest budynek, do którego premier Morawiecki może coś odesłać, by otrzymać pieczątkę »zgodne z konstytucją Prawa i Sprawiedliwości«”.

Prezes TK Julia Przyłębska z Nagrodą im. Grzegorza I Wielkiego

Julia Przyłębska, prezes Trybunału Konstytucyjnego, została laureatką Nagrody im. Grzegorza I Wielkiego za 2020 r., przyznawaną przez miesięcznik...

zobacz więcej

W ten sposób konstytucja Kwaśniewskiego stała się niepostrzeżenie konstytucją Kaczyńskiego, a dawnego prezydenta z jednego z życiowym osiągnięć ograbił jego polityczny sojusznik. Tym samym ten najważniejszy akt prawny oficjalnie można będzie zdjąć ze sztandarów i oddać się pod opiekę TSUE.

Bardziej przemawia do mnie jednak argumentacja przedstawiona wcześniej. Trudno też spodziewać się, by Trybunał Konstytucyjny nagle zerwać miał ciągłość własnego orzecznictwa, tak więc pojedynek o kompetencje i suwerenność trwać będzie nadal przynajmniej do końca kadencji i zmiany nastawienia którejś ze stron. Oby nie była to Warszawa.

źródło:
Zobacz więcej