RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zmiany w PE. Fidesz wystąpił z Europejskiej Partii Ludowej

Viktor Orbán wycofał swoją partię Fidesz z grupy europejskiej chadecji w PE (fot.REUTERS/Yves Herman/Pool)
Viktor Orbán wycofał swoją partię Fidesz z grupy europejskiej chadecji w PE (fot.REUTERS/Yves Herman/Pool)

Po zmianie reguł rządzących Europejską Partią Ludową (EPL), która określa się jako chadecka, 3 marca wystąpili z niej posłowie rządzącej na Węgrzech partii Fidesz premiera Victora Orbána. Fakt ten świadczy o triumfie ideologii nad chłodną kalkulacją polityczną w łonie unijnego mainstreamu i otwiera kwestię wyboru przez Fidesz nowej europejskiej „rodziny politycznej”.

Fidesz Viktora Orbana opuszcza Europejską Partię Ludową w PE. Jaki jest powód?

Niniejszym informuję, że europosłowie Fideszu rezygnują z członkostwa w grupie Europejskiej Partii Ludowej w Parlamencie Europejskim – napisał...

zobacz więcej

Wyrzucić Fidesz


Od chwili wejścia posłów węgierskich do Parlamentu Europejskiego (PE) Fidesz należał do EPL. W związku z konfliktem wokół krytyki kierowanej przez tę węgierską partię pod adresem ówczesnego przewodniczącego Komisji Europejskiej Jeana Claude’a Junckera, wywodzącego się z EPL, i restrykcjami rządowymi wobec Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego w Budapeszcie (CEU) – Sorosa, 4 marca 2019 r. ówczesny przewodniczący EPL Joseph Daul ogłosił, że 13 należących do niej partii złożyło wniosek o wykluczenie z niej partii Fidesz.

Zgromadzenie Polityczne EPL (ZP EPL) nie poparło tego wniosku, ale 20 marca 2019 r., większością głosów (190:3),    zawiesiło tę węgierską partię w prawach członka EPL. Rekomendacje co do dalszego postępowania miał opracować trzyosobowy komitet. Jeszcze w styczniu 2020 r. uważano, że rozstrzygnięcie nastąpi szybko – na planowanym na 3-4 lutego owego roku ZP EPL w Brukseli. EPL nie osiągnęła jednak wewnętrznego porozumienia w tej kwestii.

Stan zawieszenia partii Orbana został w lutym przedłużony na mocy decyzji ZP EPL na czas nieokreślony, ale nie krótszy niż do zaplanowanego na 2021 r. kongresu tej rodziny politycznej.    Fidesz nie mógł brać udziału w spotkaniach EPL, głosować ani wyznaczać kandydatów na jakiekolwiek stanowiska i funkcje w UE i w EPL z wnioskiem o poparcie przez jej frakcję.

Stan ten był uciążliwy dla węgierskiej partii rządzącej w okresie kampanii wyborczej do PE i potem w czasie przetargów negocjacyjnych o powyborczy podział stanowisk w tym gremium i jego komisjach oraz w innych instytucjach UE.

Orban: Jeśli projekt PE i Niemiec zostanie przyjęty, zrobimy z UE Związek Sowiecki

Jeśli przygotowany przez Parlament Europejski i niemiecką prezydencję projekt, włączający mechanizm dotyczący warunkowości i praworządności do...

zobacz więcej

Wraz z zakończeniem się tego procesu późną jesienią 2019 r., dolegliwość sankcji nałożonych w łonie EPL na węgierską partię rządzącą znacznie zmalała.    Na przełomie marca i kwietnia 2020 r. konflikt wokół członkostwa partii w EPL wybuchł jednak z nową siłą na tle specjalnych uprawnień nadanych rządowi węgierskiemu przez parlament w Budapeszcie (30 III 2020) w związku z potrzebą zwalczania epidemii koronawirusa.

Uprawnienia te uznane zostały przez    mainstream UE za zmianę ustroju Węgier na autorytarny i stały się przyczyną nasilenia żądań usunięcia partii z EPL. Groteskowości oskarżeniom rzucanym na Węgry za wprowadzenie stanu nadzwyczajnego dodawał fakt, że w tym samym czasie krytykowano Polskę za jego niewprowadzanie.

Ustawa o stanie wyjątkowym została przyjęta na Węgrzech zgodnie z konstytucją.    W parlamencie węgierskim uzyskała wymaganą w niej dla tego typu aktów większość 2/3 głosów (137 za, 53 przeciw) i zatwierdzona została przez prezydenta.

Fidesz zaś, który 8 kwietnia 2018 r. w sposób przekonujący (49,27 proc. głosów) wygrał trzecie z rzędu wybory parlamentarne, odzyskując większość konstytucyjną i potwierdził swą dominację na węgierskiej scenie politycznej, uzyskując najlepszy procentowo wynik (52,56 proc. głosów) spośród wszystkich partii – w całej UE – biorących udział w wyborach do PE w maju 2019 r., nie potrzebuje uciekać się do rozwiązań pozaprawnych, by zapewnić wyłonionemu przez siebie rządowi pełnię władzy.

Wypychanie Fidesz z EPL było jednak przejawem konfliktu ideologicznego, który toczy się ze zmiennym natężeniem od 2010 r. między unijnym mainstreamem a Węgrami oraz gry interesów partyjnych w łonie EPL i między frakcjami oraz rodzinami politycznymi w PE i UE.

Budżet UE uzależniony od kwestii praworządności? Wspólne stanowisko Polski i Węgier

Polska i Węgry nie zgadzają się, aby kwestie finansowania państw z budżetu Unii Europejskiej były uzależnione od kwestii praworządności – to...

zobacz więcej

Partyjna scena polityczna UE


Aktorami sceny politycznej PE są działające w nim frakcje, będące reprezentantami europejskich rodzin politycznych. W skład owych rodzin, a zatem i frakcji wchodzą zaś wedle własnego wyboru partie polityczne z poszczególnych państw członkowskich. Tak rozumiana unijna scena polityczna dzieli się na obóz kontynuacji obecnego kierunku integracji europejskiej (mainstream) – dziś dominujący w UE, obóz reform, grupujący zwolenników integracji europejskiej jako takiej, ale przeciwników jej obecnego kierunku i obóz destrukcji ukierunkowany na rozbicie UE – obecnie marginalny po wyjściu Brytyjczyków.

Do    obozu kontynuacji należą: Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów (S&D), Odnówmy Europę (RE), Grupa Zieloni/Wolny Sojusz Europejski (G/EFA) i Zjednoczona Lewica Europejska/Nordycka Zielona Lewica (GUE/NGL). Do  obozu reform: Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy - EKR – zdominowani przez PiS, Fidesz- dotąd w EPL i część frakcji Tożsamość i Demokracja (Identity and Democracy-ID) – np. Liga Salviniego.

Do    obozu destrukcji – np. Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen (w ID) i grono posłów niezależnych.

Wyjście partii Fidesz z EPL    możemy zatem oceniać w dwóch aspektach: – w wymiarze jego skutków dla układu sił wewnątrz obozu kontynuacji, wynikających z osłabienia tym krokiem jego największej frakcji – EPL oraz w wymiarze wpływu decyzji Węgrów na stan konsolidacji partii obozu reform, rozproszonych dotąd między wieloma frakcjami.

Instytut zbada praworządność w krajach UE. Stworzą go Polska i Węgry

Polska i Węgry stworzą wspólny instytut oceny stanu praworządności w krajach UE. Poinformował o tym po rozmowie z szefem polskiej dyplomacji...

zobacz więcej

Interesy frakcji i interesy narodowe


Do 2019 r. sojusz dwóch największych rodzin politycznych mainstreamu (EPL oraz S&D)    dysponował większością w Parlamencie Europejskim i obsadzał wszelkie w nim stanowiska zgodnie ze swą wolą. W wyniku wyborów do PE (23-26 V 2019) kartel EPL-S&D utracił tę pozycję i do jej odbudowania musiał do koalicji doprosić RE zdominowaną przez Francuzów z partii prezydenta Emmanuela Macrona La République en Marche. Dzięki temu hegemonia obozu kontynuacji obecnego modelu integracji europejskiej nie jest w UE zagrożona.

Frakcje składające się na nową „wielką koalicję” mogą sobie zatem pozwolić na wzajemną rywalizację w łonie tego obozu.

W ramach gry politycznej wewnątrz obozu kontynuacji na usunięcie partii Fidesz z EPL naciskały naturalnie inne frakcje PE z unijnego mainstreamu:    socjaliści z S&D, mainstreamowi populiści od Macrona z RE, Zieloni z G/EFA) i komunizujące GUE/NGL, którym na rękę jest zmniejszenie przewagi, jaką ma nad nimi EPL w ilości posiadanych posłów. Presję w tym kierunku wywierali też posłowie EPL, głównie z krajów nordyckich, słabo powiązanych z Węgrami interesami materialnymi lub politycznymi.

Tak w interesie S&D, jak i RE leży relatywne osłabienie EPL wobec obu tych rodzin politycznych, których udział procentowy, a zatem i wpływy polityczne w rządzącym kartelu wzrosłyby po wyjściu 12 posłów ugrupowania Fidesz z EPL. Fakt ten    wyjaśnia zarówno zdecydowane potępienie Węgrów przez czołowych przedstawicieli S&D, jak i analogiczną aktywność na tym polu polityków RE z komisarz Věrą Jourovą na czele.

Przeciwieństwo ideologiczne obu grup i partii Orbána ułatwiało tym pierwszym granie roli    „oburzonych sprawiedliwych”, naciskających na EPL, by stając pryncypialnie na gruncie „wartości europejskich”, pozbyła się posłów z partii Fidesz i tym samym zredukowała siłę swego klubu parlamentarnego. To do tej sytuacji odnosił się Orbán, gdy swych przeciwników w łonie EPL nazywał „pożytecznymi idiotami lewicy” i w wymiarze gry interesów frakcyjnych miał rację. Interes EPL w konflikcie wokół partii Fidesz jest bowiem odwrotny niż interes S&D i RE.

Polska i Węgry bronią traktatów. Spór dotyczy fundamentów UE

O co tyczy się spór wokół budżetu Unii Europejskiej bo oczywiste jest, że Polska i Węgry go nie kwestionują. Ma on charakter przede wszystkim...

zobacz więcej

Utrata 12 mandatów węgierskich z tych samych powodów, dla których jest pożądana przez konkurentów EPL, jest niepożądana z punktu widzenia siły i pozycji tej frakcji. Wyjście    partii Fidesz z EPL może zresztą kosztować to ugrupowanie więcej, niż tylko utratę posłów węgierskich. Niewykluczone, że w ślad za nimi podąży czterech kolejnych eurodeputowanych ze słoweńskiej SDS+SLS premiera Janeza Janšy, który poparł Polskę i Węgry w tzw. sporze „pieniądze za praworządność” i już też sam znalazł się pod pręgierzem unijnego mainstreamu. Być może na podobny krok zdecydują się także pojedynczy posłowie z innych krajów. W sumie EPL może zatem utracić od 12 do ok 20 posłów ze 187, którymi dysponuje obecnie, wobec 148 eurodeputowanych z S&D i 97 z RE.

Dyscyplina partyjna we frakcjach PE jest znacznie słabsza niż w parlamentach narodowych.    Grupy narodowe w łonie frakcji często ją łamią, głosując zgodnie z interesem swych państw, a nie z decyzjami swych frakcji. (Polska „totalna opozycja” jest tu niechlubnym wyjątkiem). Utrata takiej liczby posłów znacznie osłabi więc dominację EPL w obozie unijnego mainstreamu i przesunie go na lewo. Przewaga ok. 20 posłów, którą zachowa EPL nad drugą w rankingu S&D, z uwagi na ową słabość dyscypliny partyjnej, może się okazać niewystarczająca do utrzymania pozycji politycznych europejskich chadeków w dotychczasowej skali.

Problem dla CSU i biznesu z Bawarii


W trudnej sytuacji znalazła się CSU.    Ta bawarska część niemieckiej chadecji zagrożona jest presją Alternative für Deutschland (AfD), z którą musi konkurować o wyborców. Bawaria była jednym z landów RFN najsilniej dotkniętych kryzysem imigracyjnym lat 2015-2016 i na tym tle elektorat niechętny przybyszom znacznie się rozrósł. By nie oddał swych głosów na AfD, CSU uwiarygadniała się dotąd w roli partii antymigranckiej, zapraszając Orbána na swe coroczne zjazdy partyjne.

Merkel składała Polsce obietnice. „Robi dokładnie odwrotnie”

Europoseł Jacek Saryusz–Wolski przypomina, że Angela Merkel i inni liderzy Niemiec zapewniali, iż nigdy nie będą robić z Rosją interesów nad...

zobacz więcej

W zamian – jako część trzonu niemieckiej koalicji rządowej CDU/CSU-SPD – zakulisowo osłabiała ataki na Fidesz. Na dodatek mające swe siedziby w Monachium potężne    firmy Simens i Franatom otrzymały węgierskie zamówienia rządowe na cyfryzację kolei i system bezpieczeństwa w elektrowni jądrowej w Paks.>    Ryzykowanie tak intratnymi kontraktami, poprzez wchodzenie w konflikt z rządem węgierskim, w oczywisty sposób nie leżało w interesie wielkiego biznesu z Bawarii. Ten mechanizm najwyraźniej przestał działać.

Co się stało, że Fidesz stracił niemiecką osłonę?


Żaden złożony proces nie ma jednej przyczyny. W omawianym wypadku także możemy wskazać na kilka czynników. AfD traci w sondażach i CSU jest coraz mniej zagrożona utratą wyborców na jej rzecz. Z końcem grudnia 2020 r. na Węgrzech powstała    „tęczowa koalicja”, jednocząca wszystkie partie opozycyjne, od socjalistów po Jobbik, pod hasłem odsunięcia partii Fidesz od władzy. Mainstream unijny, wykluczając partię premiera Orbána z EPL, daje tejże opozycji amunicję propagandową do atakowania rządu za „międzynarodową izolację Węgier” – retorykę tak dobrze znaną z polskiego podwórka politycznego. Także w grudniu 2020 r. wskutek seksafery (udziału w homoseksualnej orgii) złożył mandat eurodeputowanego i wystąpił z ugrupowania dotychczasowy bliski współpracownik Orbána József Szajer – gorący zwolennik pozostawania tej partii Fidesz w EPL.

Decyzje szczytu UE z 10 grudnia 2020 r. o wprowadzeniu mechanizmu    „pieniądze za praworządność” dały z kolei do ręki unijnego mainstreamu nowy instrument nacisku na Polskę i Węgry. Jego istotne znaczenie wymaga odrębnej analizy, ale z pewnością łatwiej będzie go zastosować do Węgier, których partia rządząca wypchnięta została z EPL, niż gdyby nadal w nim pozostawała.

Lider „Inicjatywy Liberalnej” potępił „sojusz” Portugalii z Węgrami i Polską

João Cotrim de Figueiredo, lider i jednocześnie jedyny przedstawiciel partii „Inicjatywa Liberalna” w portugalskim Sejmie w ostrych słowach...

zobacz więcej

Dokąd pójdzie Fidesz?


Nie mamy jeszcze deklaracji co do dalszych zamiarów węgierskiej partii. Dotąd eksperci byli zgodni, że 12 posłów węgierskich i 4 słoweńskich, a może jeszcze kilku innych najprawdopodobniej dołączyłoby do frakcji ID z Ligą Salviniego i ZN Le Pen, co utrzymałoby podział obozu reform, do którego należy także EKR. Mniej prawdopodobna jest decyzja partii Fidesz i SDS+SLS o wejściu do EKR i próba przyciągnięcia Ligi do tak powiększonego ugrupowania.

Scenariusz powstania powiększonego EKR leży w interesie tej grupy, choć był dotąd przez jej kierownictwo    traktowany jako mało prawdopodobny. Jego realizacja wiodłaby do powstania nowej relatywnie silnej frakcji skonsolidowanego obozu reform liczącej minimum 107 posłów (62 z EKR, 29 z Ligi i 12 z Fidesz i 4 z SDS+SLS), co czyniłoby ją trzecią co do wielkości rodziną polityczną w PE, odbierając to miano RE. Praktyczne znaczenie takiego rozwoju wydarzeń byłoby ograniczone do sceny politycznej PE. Zasadnicze decyzje co do rozdziału stanowisk w UE są już wszak w tej kadencji podjęte.

O mianowaniu lub nie na drugą kadencję obecnych szefów Rady Europejskiej i dyplomacji unijnej    zdecydują zaś mocarstwa, a nie frakcje w PE. Reguła ta nie dotyczy jednak PE, w którym kadencja przewodniczącego i wiceprzewodniczących oraz szefów komisji parlamentarnych trwa 2,5 roku i w 2022 r. nastąpi powtórna gra o ich obsadzenie, w której ilość mandatów poszczególnych frakcji parlamentarnych będzie stanowiła o ich sile przetargowej.

Ważniejsza Konstytucja RP czy prawo europejskie? Wniosek do TK

Premier Mateusz Morawiecki skieruje do Trybunału Konstytucyjnego wniosek dotyczący kompleksowego rozstrzygnięcia kwestii kolizji norm prawa...

zobacz więcej

Wnioski


Otwarcie drogi do skonsolidowania obozu reform przez wypchnięcie partii Fidesz z EPL nie leżało w interesie żadnej z frakcji obozu kontynuacji. Mimo to zostało dokonane. W obecnej kadencji PE niewiele to zmieni, ale zjednoczenie reformatorów może dać efekt kuli śniegowej w razie ich sukcesu wyborczego przy okazji kolejnych wyborów europejskich w 2024 r. To jednak bardzo odległa i niepewna perspektywa. Osłabienie EPL spowoduje przesunięcie się unijnej sceny politycznej bardziej na lewo, ale w związku z deklaratywną jedynie chadeckością tej frakcji europejskiej w praktyce niewiele to zmieni.

Ewentualne wejście partii Fidesz do EKR wzmocni związki polsko-węgierskie na forum UE i być może skłoni do współpracy Włochów. Możliwe wejście partii premiera Orbána do ID utrwali podział obozu reform, ostudzi relacje polsko-węgierskie i wzmocni wrażenie prorosyjskości partii Fidesz poprzez znalezienie się jej w jednej frakcji z ugrupowaniem Marin Le Pen.

Zdjęcie z Węgier osłony, którą mimo wszystko dawało im członkostwo  w EPL, zintensyfikuje ataki mainstreamu unijnego na Węgry i Polskę, a zapewne także na Słowenię. Będą się one nasilać, co już obserwujemy, a ich apogeum nastąpi w okresie przedwyborczym, a zatem w 2022 r. wobec Węgier i w 2023 r. wobec Polski.

Zobacz także: „Fidesz może opuścić EPL”. Orban przestrzega chadeków przed skrętem w lewo   

źródło:
Zobacz więcej