RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Wpadł „Baron” amfetaminy

1
Marek A. po zatrzymaniu przez CBŚ (fot. policja)

Co najmniej 7,5 tony amfetaminy wyprodukowała w ciągu siedmiu lat grupa „chemików”, zaopatrujących gangi z centralnej i północnej Polski - dowiedział się portal tvp.info. Zdaniem śledczych grupa kierowana przez Marka A. ps. Baron i Ryszarda P. ps. Siwy mogła być największą szajką producentów narkotyków w Polsce.

Do sądu wpłynął akt oskarżenia przeciwko „Baronowi” i ośmiu jego wspólnikom oraz pomagierom. Ten bezrobotny technik budowlany z Ciechanowa, w rzeczywistości był jednym z największych dostarczycieli amfetaminy dla półświatka z centralnej i północnej Polski.

W przeszłości odsiadywał wyroki za wytwarzanie amfetaminy. Mimo, że był na celowniku CBŚ regularnie uruchamiał kolejne „laboratoria”. Z zeznań świadka koronnego Jaromira S., do których dotarł portal tvp.info wynika, że grupa „Barona” działała na ogromną skalę. Chemicy potrafili w ciągu kilku dni wyprodukować 200 kg narkotyku odsprzedać go gangsterom i zacząć pracować nad nową partią. – Amfetaminę produkowałem od połowy roku 1999 do wiosny 2006 r. , z trzyletnią przerwą na wyrok. Moim zdaniem w tym czasie wytworzyliśmy 7,5 tony amfetaminy oraz blisko 100 litrów płynnej aminy. Wszystko zostało sprzedane w kraju i za granicą – zeznawał Jaromir S.

Świadek koronny Jaromir S. wyjaśnił, za pośrednictwem swojego znajomego Jacka W. ps. Wiercioch poznał „Barona”. Na początku był odpowiedzialny za dostarczanie narkotyku do odbiorców gangsterom z Pułtuska oraz handlarzom narkotykami z Trójmiasta. Za każdy kurs otrzymywał po 200 dolarów. – Za każdym razem paczki miały po 10 lub 20 kg, zdarzały się jednak kursy z 30 czy 40 kilogramami. Nikt nie mówił, że w paczkach jest narkotyk, ale dobrze o tym wiedziałem – opowiadał Jaromir S. Co ciekawe „Baron” zadowolony z pracy S., tuż przed Świętami Bożego Narodzenia w 1998 r. i 1989 r. przekazał mu prezent - 500 dolarów.

Pierwszy kontakt z laboratorium świadek miał w nocy po dniu Św. Huberta, kiedy szef musiał zwijać fabryczkę z miejscowości Kownatach Żędowych. Wystraszyli go myśliwi, którzy tłumnie pojawili się okolicy. Produkcję przeniesiono na działkę bossa w Komorach Błotnych. Tam też S. rozpoczął prace w szajce jako „laborant”. Za pomoc w wyprodukowaniu 20 kg amfetaminy zarobił tysiąc dolarów.

Boss wskazał mu także gdzie kupować odczynniki chemiczne oraz szkło laboratoryjne. Laboratorium przeniesiono po raz kolejny, tym razem w bardzo nietypowe miejsce – do budynku starej szkoły w Podkrajawie. „Baron” miał zdobyć do niej klucze przekonując urzędnika z Wiśniewa, że będzie produkował znicze. W szkole wytwarzano narkotyk do marca 2000 r. Powstało tam co najmniej 500 kg narkotyku, który był sprzedawany po każdym cyklu. „Laboranci” dostali za to po 3500 dolarów. I znowu produkcję przeniesiono na działkę bossa.

Od grudnia 2000 r. do marca 2001 r. grupa odpoczywała gromadząc – BMK, półprodukt niezbędny do wytwarzania amfetaminy. W sumie udało się zgromadzić 500 litrów płynu. Jaromir S. zeznał, że wówczas „Baron” postanowił poprawić jakość zarządzania laboratoriami i każdemu z „laborantów” wyznaczył konkretną rolę w produkcji,. Sam odpowiadał za nadzór nad najważniejszymi procesami oraz umawianie kontrahentów.

Tymczasem na działce w Komorach linie technologiczne pracowały pełną parą. Co kilkanaście dni gangsterzy dostawali po kilkadziesiąt kilogramów gotowego narkotyku. Do producentów zgłaszali się szefowie gangów z Nowego Dworu Mazowieckiego, Warszawy i Ciechanowa dowożąc BMK do przerobienia.

Marek A. wpadł na pomysł aby kolejne laboratorium było lepiej zakamuflowane. Na podstawioną osobę wynajęto, więc w Łopacinie sklep z halą produkcyjną na zapleczu. Chemicy zakupili towar a w tym czasie, na zapleczu uruchomiono pięć linii produkcyjnych amfetaminy. – Cykle produkcyjne trwały do dwóch tygodni, a potem był tydzień czasu na odpoczynek, dostarczenie narkotyku odbiorcom czy zakup odczynników – opowiadał S., wskazując, że na „zapleczu” wyprodukowano blisko 2.500 kilogramów amfetaminy.

W 2002 r. kontrahentami „chemików” zostali nawet gangsterzy zza wschodniej granicy. Dostarczyli oni w ciągu miesiąca ponad 500 litrów BMK dobrej jakości. Przestępcy bali się rosyjskojęzycznych gangsterów, bo w czasie finalizowania transakcji „laboranci” mieli przy sobie broń m.in. karabinek kałasznikowa. Rosjanie jednak nie chcieli przejmować fabryczki a tylko szukali poważnego kupca na BMK.

W maju 2002 r. „Baron” i jego kompani zostali zatrzymani za produkcję amfetaminy. Jaromir S. wyszedł na wolność w maju 2005 r. Niedługo potem odwiedził swojego szefa w więzieniu w Potulicach. – A snuł plany na kontynuację produkcji amfetaminy po wyjściu na wolność. Zaproponował mi, abym zaciągnął pożyczkę na rozpoczęcie produkcji. Wskazał mi osobę, która może pomóc zdobyć pieniądze przez wyłudzenia z banku – mówił S.

Na jesieni 2005 r. „Baron” wrócił do gry. W kolejnych wynajętych miejscach produkowano narkotyk. Fabryczkę przeniesiono nawet w okolice Bornego Sulinowo. Po kilku miesiącach wytężonej pracy, pomiędzy „chemikami” doszło do poważnych zgrzytów. „Laboranci” poczuli się oszukani, gdy boss nie zapłacił im w terminie należności za pracę w jednym z laboratoriów. Drogi Jaromira S. i „Barona” się rozeszły. Śledczy zebrali dowody, że kontynuował produkcję z nowymi pomagierami. Jaromir S. wszedł zaś w komitywę z Ryszardem P. ps. Siwy, który wcześniej dostarczał Markowi A. BMK. Tym razem narkotyk miał produkowany na rynki skandynawskie. Jednak po wpadce kurierów, S. zdecydował się na wycofanie z branży.

W czasie śledztwa prokuratorzy z warszawskiej prokuratury apelacyjnej zebrali dowody wskazujące, ze „Baron” mógł wyprodukować wraz z kompanami, co najmniej 6 ton amfetaminy. On sam nie przyznał się do zarzutów. Spośród pozostałych ośmiu oskarżonych część potwierdziła słowa świadka koronnego, przyznając się do zarzutów. Grupa została rozbita na przełomie czerwca i lipca 2010 r., kiedy to zatrzymano 10 osób a kolejne 10 doprowadzono do prokuratury z aresztów. Śledczy twierdzą, że to nie koniec sprawy. Kilku przestępców poszukiwanych jest listami gończymi. Trwa także śledztwo w sprawie kilku innych laboratoriów prowadzonych m.in. przez „Siwego” oraz handlu heroiną.

Zobacz więcej