RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kto zabił Jolantę Brzeską? Platforma nie lubi takich pytań

Jolanta Brzeska była działaczką lokatorską (fot. Forum/Wlodzimierz Wasyluk)
Jolanta Brzeska była działaczką lokatorską (fot. Forum/Wlodzimierz Wasyluk)

Kto zabił Jolantę Brzeską? Platforma nie lubi takich pytań. Szczególnie w przypadku warszawskiej reprywatyzacji dobrze widać, że PO wolałaby temat zamilczeć.

Niekończące się śledztwo ws. śmierci Jolanty Brzeskiej. Nikt nie usłyszał zarzutów

Po 10 latach od śmierci Jolanty Brzeskiej prokuratorzy zebrali 50 specjalistycznych opinii, przesłuchali 230 świadków i zgromadzili ponad 40 tomów...

zobacz więcej

Kilka dni temu Sejm przez aklamację przyjął uchwałę upamiętniającą Jolantę Brzeską w dziesiątą rocznicę jej zamordowania. Śmierć działaczki lokatorskiej wywołała zupełnie inny efekt, niż najprawdopodobniej planowali jej kaci – chcieli zastraszyć małe wówczas i bezradne środowisko lokatorskie.

Ale wzbudzili przede wszystkim ludzki gniew i determinację, by nagłaśniać wszelkie reprywatyzacyjne szwindle i niesprawiedliwości, jakie wydarzyły się w Warszawie przede wszystkim za czasów Hanny Gronkiewicz-Waltz, prezydent stolicy z Platformy Obywatelskiej.

Choć wspomnianą wyżej uchwałę ostatecznie Sejm przyjął przez aklamację, Platforma Obywatelska początkowo chciała ją zablokować pod pretekstem „procedowania uchwały w komisji”. Ale w 2021 roku nie uwierzyli w to nawet koledzy i koleżanki Platformersów z centrolewu, czyli posłowie i posłanki z Lewicy. Krótkie, ale ostre spięcie, wzmocnione groźbą wizerunkowego blamażu Platformy, spowodowało, że ostatecznie partia Borysa Budki zgodziła się na wspólne przyjęcie tej uchwały.

Mentalnie to wciąż partia Tuska


Ktoś powie – to drobiazg, tym bardziej, że Platforma ostatecznie ugięła się pod naciskiem swoich nieformalnych koalicjantów i opinii publicznej. Ale tak naprawdę był to wymowny obrazek i wyraźny znak, że Platforma 2021 jest wciąż mentalnie partią z czasów Donalda Tuska.

PO przeciw uchwale ws. Jolanty Brzeskiej. Jej córka: Dziwne, niezrozumiałe

Platforma Obywatelska zgłosiła sprzeciw wobec przyjęcia przez Sejm przez aklamację uchwały oddającej cześć pamięci Jolanty Brzeskiej i wszystkim...

zobacz więcej

Tej mentalności nie da się nazwać efektem wyznawanego liberalizmu gospodarczego. Zachodnioeuropejski liberalizm wiąże się jednak z uznaniem reguł prawa, także praw obywatelskich mniej zamożnych ludzi. A dziś już dobrze wiadomo, że stołeczne „repra” była co do zasady systemowym szwindlem, w którym prawo służyło bardzo nielicznym ludziom i skorumpowanym urzędnikom w stołecznym ratuszu do przejmowania, często za bezcen, majątku o naprawdę ogromnej wartości.

Przejmowanie i skupowanie roszczeń nie miało nic wspólnego z równymi szansami na bogacenie się. Garść dobrze ustawionych ludzi, co świetnie pokazał choćby Jan Śpiewak z pomocą Warszawskiej Mapy Reprywatyzacji, miała odpowiedni dostęp do zasobów, które po cichu przejmowano od miasta. Często działo się to nie tylko ze szkodą dla lokatorów, ale też dla całych lokalnych społeczności – gdy w grę wchodziły budynki szkół czy stołeczne skwery.

Okazało się, że na reprywatyzacji skorzystał także Andrzej Waltz, mąż Hanny Gronkiewicz-Waltz: otrzymał od miasta nieruchomość przy Noakowskiego 16. Gdy w 2015 roku zmieniła się w Polsce władza, ruszyła sejmowa komisja śledcza ds. reprywatyzacji. W skutek jej działań Andrzej Waltz zwrócił stołecznemu ratuszowi 1 mln 87 tys. zł – tyle zarobił na sprzedaży „odzyskanej” kamienicy.

Neoszmalcownictwo


Skąd konieczność zwrotu? Okazało się, że kamienica przy ul. Noakowskiego 16 została przed laty skradziona prawowitym właścicielom. Była to zresztą własność żydowska – dlatego w środowisku lokatorskim pojawił się termin „neoszmalcownictwo” na określenie nieruchomości, które w niejasnych okolicznościach tuż po wojnie albo jeszcze w jej trakcie przechodziły z rąk Żydów, obywateli II Rzeczpospolitej, w ręce różnych typów spod ciemnej gwiazdy. A już w III RP trafiały w kolejne ręce.

Została zamordowana, bo wiedziała za dużo? 8 lat temu zginęła Jolanta Brzeska

Działaczka lokatorska, współzałożycielka Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów Jolanta Brzeska zginęła 8 lat temu. Przez lata walczyła z...

zobacz więcej

Platforma i jej prominentni reprezentanci naprawdę woleliby, żeby nad reprywatyzacją w stolicy zapadła głucha cisza. Także w czasach Rafała Trzaskowskiego, pod którego rządami ratusz nie słynie ze zgodnej współpracy z komisją weryfikacyjną. I choć obecny prezydent chętnie mruga okiem do lewicy, to jest to wyłącznie tzw. lewica obyczajowa. Ruch lokatorski ma o nim nie najlepsze mniemanie.

Wróćmy do wątku gospodarczego liberalizmu, na który powołują się apologeci reprywatyzacji. Zwolennicy Platformy chętnie mówią, że w odzyskiwaniu mieszkań przez właścicieli nie ma nic złego. Że to forma sprawiedliwego zadośćuczynienia.

Najpierw ruch lokatorski, a następnie komisja weryfikacyjna świetnie pokazały, że bardzo często z prawowitymi właścicielami przejmowanie kamienic i gruntów nie miało to nic wspólnego. Handlarze roszczeń to świetnie zorganizowany układ, który bardzo sprawnie obracał się w warszawskim światku, jednych korumpował, innych zastraszał.

Handlarze roszczeń za rządów PO mogli liczyć na milczenie


To towarzystwo najwięcej zyskiwało na powszechnej zmowie milczenia. A za rządów PO długo mogło liczyć właśnie na to, że ani publiczne media, ani instytucje państwowe tematem się głębiej nie zainteresują.

Tzw. liberalni politycy uważali, że tak jest słusznie, że właściwie nie dzieje się nic niewłaściwego. To dlatego Jan Śpiewak wprost mówi o „parasolu ochronnym” nad stołeczną reprywatyzacją w czasach Platformy. To dlatego przed 2016 rokiem tak można było dyskredytować pokrzywdzonych lokatorów; ludzi, którzy nierzadko nie tylko całe życie uczciwie płacili za komunalne mieszkania, ale też niemało wkładali w ich remonty. Ale na to nikt nie patrzył – platformerska władza i instytucje za czasów PO miały dla nich tylko zimną obojętność, jeśli nie jawną wzgardę.

Nie pytajcie więc polityków Platformy, kto zabił Jolantę Brzeską. Z miejsca zmienią temat i będą czekać na okazję, by zemścić się za takie pytania.

źródło:
Zobacz więcej