RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zwalczali i skazywali na śmierć bez mrugnięcia okiem – kaci Żołnierzy Wyklętych

Stefan Michnik, Zygmunt Bauman, Helena Wolińska (fot. IPN; PAP/EPA/BALLESTEROS; IPN)
Stefan Michnik, Zygmunt Bauman, Helena Wolińska (fot. IPN; PAP/EPA/BALLESTEROS; IPN)

Stalinowscy prokuratorzy i sędziowie latami skazywali na tortury tysiące Żołnierzy Wyklętych. Tylko w latach 1944–1955 wydali ponad 5,6 tys. wyroków śmierci. Aparat terroru komunistycznego państwa liczył w sumie ponad 1000 osób. Gdy po śmierci Stalina próbowano rozliczyć chociaż część z nich, uciekali za granicę. Stefan Michnik, Helena Wolińska, Zygmunt Bauman… – w większości do śmieci pozostali bezkarni.

Poseł o szerzeniu prawdy historycznej. „Trzeba zejść do poziomu gmin i miasteczek”

Po latach zapomnienia lub manipulacji prawda o Żołnierzach Wyklętych wreszcie rozlewa się po Polsce. Powstają muzea pamięci o Niezłomnych, filmy i...

zobacz więcej

Czy jest jeszcze szansa na sprawiedliwość?

– Trudno jest w tej chwili postawić przed sądem garstkę żyjących zbrodniarzy z lat 40. i 50. Szansa na to była w latach 90. i na początku XXI wieku. Opór był jednak straszliwy – ocenia w rozmowie z portalem tvp.info Tomasz Rzymkowski, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki.

 Pamiętamy choćby próbę ściągnięcia do Polski Heleny Wolińskiej–Brus.Wielka Brytania nie pozwalała na to, a podstawowy argument był taki, że w Polsce szaleje antysemityzm i mogłaby się ona spotkać z nieuczciwym procesem. Chroniono ją, mimo że była zbrodniarzem komunistycznym. Tego typu przykładów jest znacznie więcej. Stefan Michnik do dziś otrzymuje schronienie ze strony Szwecji, a również powinien być osądzony – mówi nasz rozmówca.

Kto bohaterem, kto moskiewskim pachołkiem?


W opinii Tomasza Rzymkowskiego dzisiaj sprawiedliwość możemy osiągnąć poprzez sferę publiczną.

– Chodzi o jednoznaczne pokazanie, kto jest bohaterem, a kto był zdrajcą. Muszą powstawać pomniki, publikacje naukowe, a kolejne ulice otrzymywać imiona Żołnierzy Wyklętych. Niezbędne jest też rzetelne przekazywanie wiedzy o tamtych czasach. Z drugiej strony po imieniu musimy nazywać tych, którzy byli pachołkami Moskwy i katami narodu polskiego. Wtedy moralne zwycięstwo żołnierzy, którzy po 1945 roku wciąż walczyli o wolną i suwerenną Polskę, będzie zapewnione – przekonuje.

„Pieniądze miasta trafiają do osoby, która wykonywała polecenia zbrodniczych służb”

Ruszyło wznowione śledztwo ws. Jolanty Gontarczyk (obecnie Lange), która w okresie PRL jako TW SB inwigilowała założyciela ruchu oazowego ks....

zobacz więcej

Wiceminister zaznacza, że wymiar zbrodni popełnionych przez sędziów i prokuratorów był tak ogromny, że uciekali oni nawet z państwa, w którym wciąż rządzili komuniści. – Odpowiedzialności karnej bali się nawet w świetle prawa komunistycznego – argumentuje Rzymkowski.

Odnosi się również do opinii niektórych polityków, nazywających dziś Żołnierzy Wyklętych „bandytami”. – To odosobnione głosy lewicowych ekstremistów i powtórka narracji ich stalinowskich poprzedników – ocenia.

Stefan Michnik


W grupie tych, którzy w pośpiechu opuszczali Polskę, a wcześniej wydawali wyroki na podstawie sfabrykowanych dowodów, był m.in. Stefan Michnik. Wg IPN jako sędzia podpisał się on na przestrzeni lat pod blisko 30 wyrokami śmierci w procesach politycznych.

Ziobro: Stefan Michnik – zbrodniarz, sądowy morderca nadal jest bezkarny

Naszym zadaniem jest upominać się o prawdę, bo historia przyznała im racje, im – Żołnierzom Wyklętym – mówił podczas obchodów Narodowego Dnia...

zobacz więcej

W sumie, jak podaje Instytut, jest podejrzany o popełnienie 93 przestępstw stanowiących zbrodnie komunistyczne i wyczerpujących znamiona zbrodni przeciwko ludzkości. W latach 1952-53 oprócz bezprawnych wyroków śmieci ogłaszał też bowiem kary długoletniego więzienia lub tymczasowych aresztów.

Jak informował IPN, „Stefan Michnik, mający nadal obywatelstwo polskie, nie posiada w Polsce miejsca stałego pobytu, mieszka obecnie na terytorium Królestwa Szwecji i co najmniej od 2008 r. unika jakichkolwiek kontaktów zarówno z przedstawicielami polskiego wymiaru sprawiedliwości, jak też z właściwą placówką dyplomatyczną RP”. Obawiając się, że odpowie za swoje zbrodnie, kilkanaście lat temu miał też zaprzestać odbierania korespondencji kierowanej do niego ws. toczących się śledztw.

Włodzimierz Ostapowicz

Wyjątkowy testament „Pługa”. Historyk przytacza więzienne grypsy

1 marca to w Polsce Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych. – Upamiętnienie wypada tego dnia z uwagi na postać Łukasza Cieplińskiego „Pługa”, który...

zobacz więcej

W opinii wielu historyków największym spośród zbrodniarzy sądowych był Włodzimierz Ostapowicz. Przedwojenny absolwent lwowskiego Uniwersytetu Jana Kazimierza oraz adwokat w latach 1946–1955 pracując w kilku sądach wojskowych, wydał ok. 300 wyroków śmierci. 180 z nich wykonano. 

Spośród wielu przewidzianych prawem środków represji najczęściej sięgał po rozwiązania ostateczne. Tylko na Białostocczyźnie jego decyzje stały się podstawą rozstrzelania lub powieszenia co najmniej 174 osób.

Jeden tylko raz okazał słabość w obliczu śmierci człowieka... W dniu pogrzebu Stalina.

„9 marca 1953 r. ppłk Włodzimierz Ostapowicz nakazał wszystkim podległym sobie sędziom i pracownikom WSR we Wrocławiu zebrać się w sali nr 144 dla uczczenia pamięci Józefa Stalina. W tym celu w jej centralnym miejscu ustawiono stół z udekorowanym kirem portretem Stalina. Szef sądu stanął samotnie między portretem a zgromadzonym w milczeniu składem osobowym. Jedynym dźwiękiem w panującej ciszy był głośny szloch ppłk. Ostapowicza, który opanowawszy emocje, dopiero po dłuższej chwili przemówił do uczestników uroczystości. Zebrani z powagą wysłuchali wypowiadanych łamiącym się głosem słów przełożonego o tragedii, jaką dla ludzkości była śmierć przywódcy Związku Radzieckiego” – opisywał na portalu przystanekhistoria.pl wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk.

„GPC”: W Poznaniu domagają się nagrody im. Zygmunta Baumana

Poznańskie Stowarzyszenie Prawo Do Miasta apeluje do prezydenta Poznania (PO) o ustanowienie nagrody im. Zygmunta Baumana – informuje na swoich...

zobacz więcej

Zygmunt Bauman


Kilka lat temu w Polsce głośno było również o  Zygmuncie Baumanie. Socjolog, filozof, a także dawny komunistyczny działacz pojawił się w kraju w czerwcu 2013 roku i wygłosił na Uniwersytecie Wrocławskim wykład poświęcony m.in. obecnej sytuacji lewicy. Na wydarzenie przyszła m.in. grupa narodowców, którzy zakłócili jego wykład gwizdami i okrzykami „Precz z komuną", „Dutkiewicz, kogo zapraszasz", „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". Narodowcy zostali usunięci z sali, a następnie zatrzymani.  Wniosek o ukaranie 23 osób, m.in. sympatyków Narodowego Odrodzenia Polski, skierowała do sądu policja.

Jak wynika z ustaleń Piotra Gontarczyka z IPN, Zygmunt Bauman już po maturze w wieku 19 lat wstąpił w 1944 roku do 1 Armii Wojska Polskiego i podpisał zobowiązanie do współpracy jako agent-informator Informacji Wojskowej o pseudonimie „Semjon”. Po wojnie, wg tych ustaleń, został wcielony do Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego (KBW), walczył z patriotycznymi organizacjami niepodległościowymi. 10 lipca 1949 roku został mianowany szefem Oddziału Propagandy i Agitacji w Zarządzie Politycznym. Później m.in. miał dowodzić grupą, która wyróżniała się schwytaniem wielu Żołnierzy Wyklętych.

„To właśnie jednostki KBW ścigały po wojnie najsłynniejsze oddziały polskiej partyzantki: V. Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza »Łupaszki« na Białostocczyźnie, mjr. Hieronima Dekutowskiego »Zapory« na Lubelszczyźnie czy Józefa Kurasia »Ognia« na Podhalu. Przeciwko zbrojnemu podziemiu walczył z bronią w ręku także Bauman. Otrzymał za to Krzyż Walecznych" – pisał w artykule pt. „Towarzysz Semjon” Piotr Gontarczyk.

Ze służby Zygmunt Bauman został zwolniony w 1953 roku – po śmierci Stalina. W marcu 1968 roku został zmuszony do emigracji. Mieszkał między innymi w Izraelu i Wielkiej Brytanii. W obu tych państwach wykładał na prestiżowych uniwersytetach. Zmarł w 2017 roku.

Zdjęcia stalinowskiej prokurator Heleny Wolińskiej trafią do muzeum

Album ze zdjęciami stalinowskiej prokurator wojskowej Heleny Wolińskiej trafił do Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Wolińska z polskimi milicjantami...

zobacz więcej

Helena Wolińska


Helena Wolińska została zapamiętana przez historię głównie z tego, że wydała nakaz aresztowania gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”. Zrobiła to z kilkunastodniowym opóźnieniem, a potem, również bezprawnie, przedłużała areszt generała. Po sfingowanym procesie, wojskowy został skazany na karę śmierci przez powieszenie i zabity.

„Gdyby Urząd Bezpieczeństwa miał przedstawiać symbol swojej działalności, z pewnością ppłk Wolińska mogłaby startować do tego miana. Ambitna i bez żadnych hamulców, w latach 40. robiła błyskawiczną karierę. W wieku lat 30 była już podpułkownikiem. Zdobywała zaufanie biorąc choćby udział w czystkach w Ludowym Wojsku Polskim, prowadzonych przez marszałka Polski, przywiezionego z Moskwy, Konstantego Rokossowskiego” –   informowaliśmy na portalu tvp.info.

Helena Wolińska była wspominana jako arogancka i wulgarna. Dzięki związkowi z komendantem głównym Milicji Obywatelskiej mogła sobie jednak pozwalać na jeszcze więcej niż inni komuniści.

W 1956 roku odeszła z sądownictwa. Później wyjechała z Polski i osiadła na stałę w Wielkiej Brytanii, gdzie do końca przedstawiała się jako żydowska ofiara prześladowań ze strony Polski. Do późnych lat cieszyła się specjalną emeryturą wojskową i państwowymi odznaczeniami. Jednego i drugiego pozbawił ją dopiero prezydent Lech Kaczyński.

„Ich dzieło zmierzało ku temu, by Polska była wolna”. Premier o niezłomnych

Żołnierze wyklęci reprezentowali dobro, walczyli po dobrej stronie, a ich komunistyczni oprawcy reprezentowali imperium zła – mówił premier Mateusz...

zobacz więcej

Julia Brystygier


Z setek prokuratorów i sędziów okresu stalinowskiego niechlubną sławą owiana jest również  Julia Brystiger – określana jako „Krwawa Laura” – wokół której pojawiało się wiele spekulacji.

Wykształcona kobieta już jako młoda dziewczyna związała się z ruchem komunistycznym i w 1939 roku podjęła współpracę z sowieckim okupantem. Pięć lat później wstąpiła do Polskiej Partii Robotniczej i rozpoczęła pracę w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, gdzie m.in. była odpowiedzialna za przygotowanie strategii walki z Kościołem. W ramach realizacji tego zadania Brystiger opracowała szeroką strategię zwalczania duchowieństwa i dążyła do rozbudowania sieci informatorów.

Autorka książki „Krwawa Laura” Patrycja Bukalska pisała również, że Brystiger zajmowała się prowokacjami, agenturą oraz inspirowaniem rozłamów różnych środowisk. „Z pewnością była także świadoma przemocy i tortur, które miały miejsce w więzieniach UB” – wskazywała.

Według innych źródeł Julia Brystygier brała też udział w przesłuchaniach, w trakcie których brutalnie biła młodych mężczyzn dopuszczając się zachowań o podłożu seksualnym.

Z resortu została zwolniona na fali czystki w bezpiece w 1956 r. Następnie pracowała jako redaktorka w Państwowym Instytucie Wydawniczym. Zmarła 9 października 1975 r. Pochowano ją na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach.

źródło:
Zobacz więcej