RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Koloryzator zdjęć żołnierzy wyklętych: Z ich twarzy wychodzą większe emocje

5. Wileńska Brygada AK w marszu na Wileńszczyźnie (fot. Mikołaj Sprudin „Szerszeń"; koloryzacja: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)
5. Wileńska Brygada AK w marszu na Wileńszczyźnie (fot. Mikołaj Sprudin „Szerszeń"; koloryzacja: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)

Żołnierze wyklęci do końca postanowili walczyć o wolną Polskę i o honor, więc należy im się wielki szacunek – mówi w rozmowie z portalem tvp.info Mikołaj Kaczmarek, koloryzator archiwalnych fotografii z historii Polski. Jak zaznacza, dzięki koloryzowanym zdjęciom „widać, że z tych twarzy wychodzą większe emocje”. 1 marca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

Premier Morawiecki o Wyklętych: Dziękuję im za wolną Polskę

Dziękuję im za wolną Polskę. Ich poświęcenie nie poszło na marne – podkreślił premier Mateusz Morawiecki w tekście opublikowanym w dzienniku „Fakt”...

zobacz więcej

Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych obchodzony jest w rocznicę rozstrzelania przywódców IV Zarządu Głównego Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Konspiracja niepodległościowa po zakończeniu II wojny światowej była – aż do powstania Solidarności – najliczniejszą formą zorganizowanego oporu społeczeństwa polskiego wobec narzucanego systemu komunistycznego.

Pamięć o polskich bohaterach przywraca także Mikołaj Kaczmarek, współpracujący z IPN.

Skąd zaczerpnął pan pomysł na koloryzowanie fotografii związanych z historią Polski?

Ja się w ogóle nie interesowałem historią. Zainteresowałem się nią siedem, osiem lat temu. Prawdziwą inspiracją do koloryzowania fotografii był temat powstania warszawskiego. To był tak niedawno, ci ludzie jeszcze żyją. Na początku koloryzowałem fotografie tylko z tamtego okresu i przywracałem im barwę. Zaczęło się to tak, że zobaczyłem jakiś film dokumentalny o II wojnie światowej i on już był zabarwiony. To było na bardzo słabym poziomie, ale jednak ten kolor już sprawiał, że tamte czasy stawały się bliższe. A że ja chodziłem zawsze do klas plastycznych, to spróbowałem. Na początku to była forma zabawy, później stała się pasją, a teraz jest to już mój zawód.

Czy spotkał się pan kiedyś z którymś z bohaterów powstania warszawskiego?


Mam fotki w ramkach, które będą wisiały na ścianach. Poznałem najstarszego powstańca warszawskiego, pana Kazimierza Klimczaka i prof. Witolda Kieżuna. Poznałem też panią Wandę Zalewską-Zdun, która zmarła niedawno. Było dla mnie zaszczytem, że mogłem znieść ją na wózku z czwartego lub piątego piętra kamienicy. To naprawdę niesamowita pamiątka.

August Emil Fieldorf ps. „Nil” (Źródło: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)
August Emil Fieldorf ps. „Nil” (Źródło: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)

Sylwetki żołnierzy wyklętych. Nadal nieodnalezieni

W ciągu ostatnich kilkunastu lat udało się odnaleźć miejsca ukrycia ciał setek żołnierzy powojennego podziemia antykomunistycznego. Wciąż jednak...

zobacz więcej

Co oznaczają dla pana te spotkania?

Spotykam się z żywą historią, z legendami; z ludźmi, którzy walczyli z niemieckim okupantem w bardzo nierównej walce. Nie jesteśmy sobie w stanie uświadomić tego, czym jest wojna; to, co oni przeżyli. Także ta odwaga, która od nich bije.

Dlaczego poświęcił pan też uwagę żołnierzom wyklętym?

Komuniści robili wszystko, żeby wymazać ich z pamięci polskiego narodu; żebyśmy o nich nie mówili, nie pisali. Dlaczego chcieli to zrobić? Żebyśmy nie mieli bohaterów. Jak widać, ten zabieg im się absolutnie nie udał. Do końca postanowili walczyć o Polskę i o honor.

Który z bohaterów najbardziej zapadł panu w pamięć i dlaczego?

Jest wielu bohaterów, m.in. generał August Emil Fieldorf. Powieszono bohatera. Na pewno rotmistrz Witold Pilecki. Jeżeli piekło Auschwitz nazywamy największym mordem w historii ludzkości, to człowiek, który idzie tam, bo chce stworzyć konspirację i zobaczyć, co się tam dzieje, dla mnie jest jedną z najodważniejszych osób w historii całej ludzkości.

Jestem z rocznika 1986. Ja się w ogóle o tych ludziach w szkole nie uczyłem. Niektórzy uczniowie piszą do mnie: „Dzięki panu poznałam historię tego człowieka”.

Gen. Stanisław Sojczyński ps. „Warszyc“ (Źródło: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)
Gen. Stanisław Sojczyński ps. „Warszyc“ (Źródło: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)

Kolarski o Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych: Oddaje cześć walczącym o wolność

Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych oddaje cześć tym wszystkim, którzy walczyli o wolność w czasach, kiedy był instalowany system komunistyczny –...

zobacz więcej

Patrząc na kolorowe zdjęcia polskich bohaterów, walczących o wolność ojczyzny, wydaje się, że są oni bliżsi naszym czasom, tak jak pan też wspomniał. Co mogą nam powiedzieć ich twarze i spojrzenia?

Gdy przywróci się tym zdjęciom barwę – jest sztuką, żeby to zrobić naturalnie – widać, że z tych twarzy wychodzą całkiem inne, większe emocje niż z czarno-białych fotografii. Świat był zawsze kolorowy. Kolor i retusz robią niesamowitą pracę, to bardzo uderza w wyobraźnię. Moje fotografie coraz częściej pojawiają się na okładkach czasopism, np. „Polska Zbrojna”, w podręcznikach szkolnych. Współpracuję też z IPN. Niestety jest taki 1 proc. osób, który mówi, że koloryzacja „to profanacja historii”.

Wśród ofiar represji oprócz mężczyzn były też dzieci i nastoletnie lub dwudziestoparoletnie kobiety, które służyły jako sanitariuszki. Takie postaci znajdują się też wśród Pana dzieł. Czego możemy się od nich dzisiaj uczyć?

Młodzież powinna poznać historię tych ludzi. To byli zwyczajni ludzie, którym przyszło żyć w czasach apokalipsy. Te dziewczynki, czasami 11-, 12-letnie, chciały pomagać w powstaniu warszawskim, bo tak po prostu trzeba. Jest dla mnie wielkim zaszczytem, że mogę przywrócić o nich pamięć. Możemy od nich czerpać na pewno to, czym jest miłość wobec ojczyzny, wielkie poświęcenie, honor i odwaga. Dla mnie te dziewczyny to wielkie bohaterki.

Jak powinniśmy obchodzić Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych? Jak możemy przekazywać historię kolejnym pokoleniom, by pamięć o bohaterach nie zginęła?

Każdy może dołożyć swoją cegiełkę. Moja drobna cegiełka to koloryzowane fotografie. Historyk Tadeusz Płużański, które bardzo cenię, bohater naszych czasów, przekazuje to w innej formie – różne wypowiedzi, programy, spotkania. Są też kręcone spoty reklamowe. Myślę, że to wszystko zmierza w dobrą stronę. Nie ma co patrzeć na tych ludzi, którzy chcą oczernić naszych bohaterów.

***
W marcu, w soboty o godz. 21.00, TVP Info wyemituje cykl reportaży „Niezłomni”. W każdym z pięciu odcinków wysłuchamy wspomnień rodzin Żołnierzy Wyklętych.
Ppłk Stanisław Kasznica (Źródło: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)
Ppłk Stanisław Kasznica (Źródło: Facebook/Mikołaj Kaczmarek - Kolor Historii)

źródło:
Zobacz więcej