RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

MSZ dementuje informacje ws. polskich ambasadorów

Wiceminister MSZ Marcin Przydacz (fot. PAP/Leszek Szymański)
Wiceminister MSZ Marcin Przydacz (fot. PAP/Leszek Szymański)

„Po zmianie prawa ambasadorem będzie mogła teraz zostać osoba bez znajomości języków obcych i bez wykształcenia” – to informacja, którą rozpowszechniają w sieci politycy opozycji. Ich zdaniem, po przyjęciu nowej ustawy, poziom naszych ambasadorów radykalnie spadnie. – Wymagania dla ambasadorów pozostają takie same – odpowiada jednak w rozmowie z portalem tvp.info Marcin Przydacz, wiceszef MSZ. Dodaje, że wzrosną natomiast wymagania dla wielu dyplomatów, którzy za poprzednich rządów nie spełniali kryteriów.

Szefowie MSZ Polski i krajów bałtyckich u Borrella

W Brukseli odbyło się spotkanie szefa Służby Zewnętrznej Unii Europejskiej Josepa Borrella z ministrem spraw zagranicznych Polski Zbigniewem Rauem...

zobacz więcej

„Ustawa o służbie zagranicznej przyjęta. Będą ambasadorzy bez wykształcenia i znajomości języków” – napisała „Gazeta Wyborcza”, a doniesienia te natychmiast podchwycili politycy opozycji.

Anita Sowińska z Lewicy stwierdziła, że będziemy wstydzić się za ambasadorów, a Adam Szejnfeld z PO dodał, iż od tej pory szefowie polskich misji dyplomatycznych nie będą mieli ani studiów ani znajomości języków. „PiS przegłosował ustawę o służbie zagranicznej. Polskim ambasadorem będzie mogła zostać osoba bez znajomości języków obcych, bez wykształcenia, ale za to z podwójnym obywatelstwem” – dodał z kolei poseł Konfederacji Krystian Kamiński.

Zobacz także:   Zabójstwo Polaka w Meksyku. Minister Ziobro podjął decyzję

O sprawę zapytaliśmy więc przedstawicieli ministerstwa spraw zagranicznych. W rozmowie z portalem tvp.info wiceminister Marcin Przydacz podkreśla, że co najciekawsze, nowe przepisy wręcz zaostrzają wymogi dotyczące wykształcenia i znajomości języków obcych wobec dyplomatów.

– Dziś według przegłosowanej wczoraj ustawy żaden dyplomata zawodowy nie może pojechać na placówkę w przypadku braku odpowiednich kwalifikacji dotyczących wykształcenia oraz w sytuacji braku znajomości odpowiednio jednego lub dwóch języków obcych – zaznacza.

Zielone światło dla unijnych sankcji. Współpracownik Nawalnego mówił o setce biznesmenów

Ministrowie spraw zagranicznych państw UE dali w poniedziałek zielone światło na nałożenie na Rosję sankcji w związku z aresztowaniem rosyjskiego...

zobacz więcej

Przydacz informuje, że do tej pory było tak, że w szczególnie uzasadnionych przypadkach, decyzją ministerstwa spraw zagranicznych, niemal każda osoba bez względu na wymogi mogła być wysłana na placówkę. – Nawet raport NIK z roku 2013 wskazywał, że około połowa dyplomatów wysłanych za granicę nie spełniała tych podstawowych wymagań. Przypominam, że w tamtym czasie rządziła inna opcja polityczna – mówi.

Statystyki? Wielu wyłonionych niedawno ambasadorów to wręcz profesorowie


W rozmowie z portalem tvp.info wiceminister zapewnia, że jeśli chodzi o wymagania wobec samego ambasadora, w tym zakresie nie zmienia się nic.

Zobacz także:  Media: Chińczycy poddali dyplomatów USA analnym testom na COVID-19

– Ambasador musi spełniać takie wymagania, jakie są wobec niego stawiane w konkretnej placówce. Nie można było w ustawie przewidzieć sztywnych wymagań formalnych, bo wyłączałoby to kandydatów, którzy z wielu innych względów byliby odpowiedni na stanowisko ambasadorskie, ale znali tylko język obcy – na przykład język kraju, do którego mają zostać wysłani. Wyobrażam sobie, że mamy świetnego kandydata, który ma wyjechać do Waszyngtonu i zna perfekcyjnie język angielski, ale nie zna innego języka. Chodzi o to, że w wielu państwach jest tak, że na tym stanowisku potrzebna jest większa elastyczność – wskazuje.

„Niezachwiane partnerstwo”. Rozmowa Rau-Blinken

Wolność mediów i poszanowanie praw obywatelskich – to zgodnie z oświadczeniem Departamentu Stanu USA obszary, które w rozmowie z polskim szefem...

zobacz więcej

Polityk zaznacza, że gdyby obowiązywały sztywne warunki dotyczące znajomości języków, na przykład była ambasador USA Georgette Mosbacher mogłaby nigdy nie znaleźć się w Warszawie.

– Najważniejszym argumentem podważającym zarzuty opozycji jest to, że dotąd rząd PiS nie wysłał ani jednego ambasadora, który nie miałby wyższego wykształcenia. Ataki opozycji mają więc na celu podważenie prestiżu MSZ i są umotywowane wyłącznie politycznie. Gdy popatrzy się na nominacje ambasadorskie ostatnich lat, mamy znaczącą nadreprezentację osób z tytułem profesorskim. To można sprawdzić, więc gdzie tu mowa o braku wykształcenia? – pyta.

„Nie dajmy się zwariować


Marcin Przydacz uważa, że z uwagi na charakter pracy ambasadora, jest jednak wymagane zachowanie pewnej elastyczności w podejściu do jego kompetencji.

Zobacz także:  Podpalenie auta pracownika ambasady RP. Jest stanowisko niemieckiego MSZ

– Gdyby warunki były bardzo sztywne, Władysław Bartoszewski, Aleksander Kwaśniewski czy Tadeusz Mazowiecki nigdy nie mogliby zostać ambasadorami, a przecież opozycja nie powie chyba, że nie mieliby oni kompetencji do pełnienia takiej funkcji. Nie dajmy się więc zwariować – apeluje. Zapewnia, że wszystkim Polakom zależy przecież na tym, aby na placówki zagraniczne trafiali jak najlepsi kandydaci.

źródło:
Zobacz więcej