RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Materiał o mafiach VAT i kompromitacja TVN: Fałszywe informacje i ślepe zaufanie do podejrzanych

„Superwizjer” TVN przygotował materiał na temat mafii podatkowych (fot. TVN24)
„Superwizjer” TVN przygotował materiał na temat mafii podatkowych (fot. TVN24)

„Poszliśmy tropem prokuratorskich śledztw, policzyliśmy rzekomo odzyskane pieniądze, jakimi chwali się władza” – jedno zdanie i dwa kłamstwa. Tak zaczyna się materiał „Superwizjera” TVN na temat mafii podatkowych. Jak ustalił portal tvp.info, autorzy Ewa Galica i Jakub Stachowiak nie zweryfikowali podstawowych faktów, a informacje otrzymane od prokuratury, które nie pasowały im do politycznej tezy, po prostu pominęli. Kłamstw i manipulacji w materiale – w którym wybiela się podejrzanych o wyłudzenia naszych podatków, a atakuje rządzących – jest więcej.

„Ministerstwo finansów jak dziecko we mgle”. TVP Info ujawnia nagranie rozmowy Kulczyka z Kwiatkowskim

– Moim zdaniem kilka przyczyn się na to nałożyło. Jest intensyfikacja tych kołowrotków VAT-owskich i oni trochę to przespali. Według naszych analiz...

zobacz więcej

Materiał TVN zatytułowany „Kłamstwo vatowskie” skupia się przede wszystkim na propagandzie, wdrukowaniu widzom konkretnej politycznej tezy: rządzący w kampanii 2015 r. ogłosili walkę z przestępstwami podatkowymi oraz sukcesy, które pozwalają finansować politykę społeczną rządu, a to nieprawda, bo odsetek odzyskanych od przestępców pieniędzy jest niewielki. Autorzy położyli nacisk na narrację, emocje i muzykę, przekręcając przy tym fakty, a niektóre prawdopodobnie świadomie przemilczając.

I tak na przykład widz „Superwizjera” TVN nie zostaje poinformowany co do szczegółów postępowania, takich jak np. data wszczęcia postępowania i jego dalsze losy. Mowa o jednym postępowaniu, a nie żadnym chodzeniu    „tropem prokuratorskich śledztw”, jak słyszy widz na początku nagrania.

Jak ustalił portal tvp.info,    postępowanie wszczęto postanowieniem Prokuratury Rejonowej w Szamotułach 10 grudnia 2014 roku, a w lipcu 2016 r. śledztwo zostało przejęte do dalszego prowadzenia przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu. Przedmiotem postępowania jest działalność zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się nielegalnym obrotem paliwami, dokonywanym z pominięciem opłat podatkowych w postaci podatku VAT. Przestępcy działali w Poznaniu, Wronkach, Wrocławiu, Wieleniu, Krakowie oraz innych miejscowościach na terenie całego kraju. Uzyskane nielegalnie środki były przez nich „prane”. Do nielegalnej działalności wykorzystywano szereg spółek, w tym podmioty zarejestrowane w Niemczech i na Litwie. Spółki te miały charakter „znikających podatników”.

Graś: Absolutnie nie opłaca się już produkcja narkotyków, teraz tylko VAT

Portal tvp.info dotarł do nagrania z września 2013 r., na którym Paweł Graś z kolegami rozmawiają o wzroście przestępstw podatkowych w Polsce....

zobacz więcej

Podejrzani o współudział w kilkusetmilionowych wyłudzeniach na szkodę państwa i wszystkich obywateli, w materiale TVN zostają przedstawieni jako pokrzywdzeni.

Trudno powiedzieć dlaczego w tym kontekście jako winna wskazywana jest obecna władza, skoro postępowanie wszczęto w 2014 r., a największa luka VAT przypadała właśnie na okres rządu PO-PSL, którego rzecznik, Paweł Graś mówił, że produkcja faktur „opłaca się bardziej od produkcji narkotyków”.

Kazimierz Bugaj


  Źródło: TVN24

Pierwszy bohater materiału TVN. – Miał pan świadomość, że jak pan podpisywał wtedy te dokumenty, to właśnie został pan prezesem spółki? – pyta Ewa Galica, siedząc z mężczyzną prawdopodobnie w jego domu, w pokoju, gdzie uderza bieda. – Tak, bo mi pokazali. Mówi: od dziś jesteś prezesem – odpowiada Bugaj i dodaje później: „Popodpisywałem jakieś tam dokumenty, już nie wiem co, no. Wcześniej ja nie znałem tych ludzi, ani nic, do dzisiaj nie wiem, jak kto się nazywał, ani nic”. Jednym zdaniem: był nieświadomy procederu, w którym wziął udział, czemu reporterka TVN daje wiarę. W lansowaniu tej tezy w żaden sposób nie przeszkadzają jej fakty, o których wspomina sam mężczyzna: „Miałem firmę parkieciarską, cykliniarską, miałem ludzi, miałem siedem samochodów”.

Jak to się ma do sugestii, że Bugaj został prezesem nie do końca świadomie, a już na pewno nie ponosi odpowiedzialność za działania spółki, której prezesem zgodził się zostać? Tego pytania w materiale TVN nie usłyszymy. Dowiadujemy się za to z TVN, że mężczyzna jest pokrzywdzony, bo w wyniku ciężkiego wypadku i związanych z tym kosztów stracił mnóstwo pieniędzy, a    „jego trudną sytuację wykorzystali przestępcy” – jak mówi lektor z offu. Sama reporterka wypowiada się w podobnym tonie. „Może być jeszcze gorzej, bo może być wyrok na pana” – mówi.

Źródło: TVN24

Tomasz G.


Były kryminalista, który kilkanaście lat spędził w więzieniu – podejrzany we wspomnianej sprawie, to kolejny z bohaterów materiału TVN, który występuje z zamazaną twarzą i zmienionym głosem. „Dziecko mi się miało rodzić, kobieta była na rozwiązaniu, miałem czynsz do wynajęcia” – mówi G., przekonując, że on jedynie szukał szybkiego zarobku, a że „na Kleparzu szukają tam, stoją, czekają aż ktoś podjedzie pracę zaoferować komuś, na czarno”, to on poszedł.

– Zaoferowali pieniądze, a ja byłem... potrzebowałem czynsz zapłacić, kobieta na rozwiązaniu była, kurde. No i ja chciałem zapłacić, żeby nas z mieszkania nie wy***przyli, nie? – kontynuuje mężczyzna, a na końcu stwierdza, że tak naprawdę to on nawet za wzięcie funkcji prezesa w spółce nie otrzymał żadnych pieniędzy. – Wszystko legal. Tysiąc pięćset złotych. Tylko, że ja te tysiąc pięćset złotych nie dostałem w ogóle. Nic nie dostałem, a co pan? Przecież ja o tym nic nie wiedziałem i nie wiem, co się tu kurde, w ogóle dzieje– zapewnia Tomasz G.

Jak zatrzymać karuzelę VAT-owską? Polska w głównej roli w niezwykłym spocie

Ruszył projekt „stopVATcarousel.pl”. Ma on wyjaśnić, jak Polska rozprawia się z karuzelami VAT-owskimi, stając się wzorem dla całej Europy. Właśnie...

zobacz więcej

Kim są występujący w materiale TVN w roli ofiar mężczyźni?


Osoby pokazane w reportażu pełniły funkcje prezesów w spółkach-krzakach. Godziły się na zakładanie takich podmiotów oraz ich rachunków bankowych. Wbrew temu, co mogą dziś twierdzić, czerpały w tego tytuły korzyści majątkowe – zwykle w postaci wypłat gotówki. Godziły się również na podpisywanie przedkładanej im dokumentacji, która następnie była niezgodnie z prawem wykorzystywana. Choć osoby te świadomie zakupiły udziały w ww. spółkach, nie interesowały się ich dalszym losem, w szczególności kwestią rozliczeń ze Skarbem Państwa.

Jak ustalił portal tvp.info, tok postępowania oraz obowiązujące przepisy nie pozostawiają wątpliwości: bohaterom TVN prokuratura musiała postawić zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udzielenia pomocnictwa do posłużenia się poświadczającymi nieprawdę fakturami VAT, które następnie posłużyły do wyłudzeń podatkowych.

41-letni Michał


  Źródło: TVN24

Kolejny bohater reportażu „Superwizjera”. – Na Wybrzeżu odszukaliśmy 41-letniego Michała, byłego pracownika dużego, komercyjnego banku. On także na papierze był prezesem dwóch spółek paliwowych – mówi lektor, a kamera towarzyszy mężczyźnie, pokazując zbliżenia Michała, jak zamyślony spaceruje kładką przy stacji SKM Stocznia Gdańsk. – Osobą, która namówiła naszego bohatera do kupna spółki, był jego przełożony z banku, Michał Laszczyk – słyszymy w materiale. Mężczyzna przekonuje, że gdy zaproponowano mu zostanie fikcyjnym prezesem spółki, „nie miał żadnych podejrzeń, absolutnie nie”. Po chwili lektor z rozżaleniem w głosie mówi, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego w pierwszej kolejności zatrzymała prezesów-słupów”.

Chojna-Duch o Tusku: Bagatelizował poważny problem zorganizowanej przestępczości

– Była to mało merytoryczna wypowiedź pana premiera. Bagatelizował poważny problem, problem zorganizowanej przestępczości w zakresie podatków –...

zobacz więcej

TVN24: Zła prokuratura, biedni podejrzani


Materiał „Superwizjera” sugeruje, że prokuratorzy wzięli się za „płotki”, nie interesując się „grubymi rybami”. W sumie w postępowaniu Prokuratury Regionalnej w Poznaniu przeprowadzono czynności procesowe z udziałem kilkunastu prezesów spółek-krzaków, z czego TVN24 pokazuje tylko kilku. Jak wynika z akt śledztwa, prokuratorzy od początku byli w pełni świadomi podrzędnej roli bohaterów TVN w grupie przestępczej. Jednak to właśnie m. in. czynności wykonane z podejrzanymi pozwoliły na ustalenie osób odpowiedzialnych za faktyczną realizację przestępczego procederu.

Z faktu, że osoby te nie pełniły w grupie przestępczej kierowniczych ról, nie wynika jednak, że są to osoby niewinne, a tym bardziej pokrzywdzone, a tak zostali oni przedstawieni przez reporterów TVN24. W materiale pada nawet oskarżenie, że ostatecznym rezultatem śledztw jest „oskarżanie niewinnych osób”.

Oskarżony kłamie, TVN podaje dalej


W materiale „Superwizjera” dziennikarze bezrefleksyjnie powielają wypowiedzi podejrzanych, przedstawiając je jako stan faktyczny. Jeden z podejrzanych – Tomasz G. – stwierdził, że zarzucono mu popełnienie przestępstw w czasie, w którym odbywał karę pozbawienia wolności.

Przecież ja byłem na Montelupich [areszt śledczy w Krakowie] i jak do matki dzwoniłem, kurde, bo mieliśmy tygodniowo sześć minut telefon, to ja proszę panią kurde dzwonię do matki, a matka do mnie mówi, że ABW przyszło na przesłuchanie, że ja jestem jakimś prezesem, jakiś kurde potentat rafinerii jakiejś, kurde, paliwowej – mówi w reportażu były kryminalista Tomasz G., a jedyny komentarz to słyszalne na nagraniu przytakiwanie reporterki. Ta historia jednak jest nieprawdziwa. Choć podejrzany rzeczywiście odbywał karę więzienia, to w chwili popełnienia przestępstwa przebywał na wolności.

W toku śledztwa ustalono dane osoby kierującej grupą przestępczą. Dominikowi K. ogłoszono zarzuty. Ponadto wobec Dominika K. inne jednostki prokuratury prowadzą postępowania, w których dokonano zabezpieczeń na mieniu podejrzanego. Mężczyzna wypowiada się dla TVN24, mówiąc, że „ma zadrę bardzo poważną” i „chętnie oczerniłby prokuraturę”, ale nie chce mówić zbyt wiele, bo „już siedział półtora roku za darmo”.

źródło:
Zobacz więcej