RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Zawieszeni sędziowie porównani do Anny Walentynowicz. „To uwłacza pamięci o mojej mamie”

Mały Janusz Walentynowicz z mamą (fot. Daniel SIMON/Arnaud de WILDENBERG/Gamma-Rapho via Getty Images)
Mały Janusz Walentynowicz z mamą (fot. Daniel SIMON/Arnaud de WILDENBERG/Gamma-Rapho via Getty Images)

Janusz Walentynowicz, syn Anny Walentynowicz powiedział, że porównanie przez prezydent Gdańska działalności jego mamy do sytuacji sędziów zawieszonych w związku z podejrzeniami o przekroczenia prawa, jest haniebne. – To jest policzek dla mojej świętej pamięci mamy – mówił w Polskim Radiu 24.

PO nie zmienia kursu. Kolejny atak na programy społeczne rządu i prezydenta RP

Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz nazwała programy społeczne rządu „rozdawnictwem pieniędzy podatników”. Zaatakowała również media publiczne...

zobacz więcej

Z inicjatywy prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz i stowarzyszenia sędziów Iustitia na mieście pojawiło się 200 plakatów w obronie zawieszonych sędziów: Igora Tulei, Pawła Juszczyszyna i Beaty Morawiec. Widnieje na nich hasło „żądamy przywrócenia do pracy niezależnych sędziów”, a sama prezydent Dulkiewicz powiedziała, że sytuacja przywołuje skojarzenia z legendarną działaczką WZZ Wybrzeża i NSZZ „Solidarność”.

W odpowiedzi Janusz Walentynowicz wystosował list do Aleksandry Dulkiewicz, w którym napisał, że przyjął jej słowa z „ogromnym zdziwieniem i niedowierzaniem”. W Polskim Radiu 24 nazwał je efektem złej woli:

– Postawienie znaku równości między tą dwójką sędziów a działalnością mojej mamy – to trzeba być nacechowanym olbrzymim ładunkiem złych intencji lub wykazać się kompletnym brakiem wiedzy w tej materii, jeżeli chodzi o tamte czasy. Trudno się dziwić, pani Dulkiewicz w roku 1980, jak dobrze pamiętam, miała roczek – mówił na antenie.

„Wyrażam stanowczy protest wobec takich porównań, bo to uwłacza pamięci o mojej mamie i zafałszowuje historię. Oczekuję i mam nadzieję, że nigdy więcej nie ośmieli się pani na takie porównania” - napisał w liście do Aleksandry Dulkiewicz Janusz Walentynowicz.

-> Przeczytaj także: Prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz w niemieckich mediach porównała Polskę do państwa nazistowskiego

Jego zdaniem, władze Gdańska chcą wykorzystać wizerunek jego mamy w sprawach, z którymi by się nie utożsamiała:

– Jestem przekonany, że stałaby po stronie obrońców życia, obrońców dzieci nienarodzonych. Stałaby na pewno po stronie osób, które dążą do zmian w sądownictwie. To, o co „walczą” sędziowie, a przynajmniej niektórzy z nich, to jest uzyskanie statusu, który był poprzednio, żeby te osoby były poza prawem, poza wszelką kontrolą – ocenił.

Janusz Walentynowicz uznał słowa Aleksandry Dulkiewicz za cyniczne i podłe. W liście do prezydent Gdańska podkreślił, że sędziowie ukazani na plakatach są „całkowitym zaprzeczeniem tego, co było ważne” dla Anny Walentynowicz.

„Wiara w sprawiedliwość, poszanowanie prawa i ludzkiej godności było celem nadrzędnym dla mojej mamy, czego nie można powiedzieć o osobach z plakatu” – podkreślił.

źródło:
Zobacz więcej