RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Karnkowski: Przenoszona deklaracja Platformy

Deklaracja PO w kwestii aborcji (fot. PAP/Paweł Supernak)
Deklaracja PO w kwestii aborcji (fot. PAP/Paweł Supernak)

Po kilku tygodniach kluczenia, Platforma Obywatelska postanowiła zająć w końcu jednoznaczne stanowisko w kwestii dostępności aborcji. Propozycją walczącej o rząd dusz wśród przeciwników rządu partii Borysa Budki jest powrót do tzw. kompromisu aborcyjnego, rozszerzonego jednak o czwartą przesłankę, umożliwiającą, pod pewnymi warunkami, usunięcie ciąży do 12. tygodnia życia. Czy fakt, że w końcu padła odpowiedź na pytanie zadawane od dłuższego czasu, pomoże odnaleźć Platformie swoją tożsamość i klucz do serc Polaków, a przede wszystkim Polek, czy też partia ta pakuje się właśnie w jeszcze większe kłopoty?

Karnkowski: Platforma jak Tusk z Michnikiem

Gdyby czwartkowa rozmowa Adama Michnika z Donaldem Tuskiem odbyła się, powiedzmy, osiem lat temu, byłaby wielkim wydarzeniem, transmitowanym przez...

zobacz więcej

Wytrwalsi obserwatorzy polityki pamiętają na pewno, że na deklarację tę czekaliśmy dwa tygodnie temu. Choć pracował już wtedy zespół pod przewodnictwem Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, mający przygotować odpowiedni dokument, do dziennikarzy zamiast niego dotarł list Ireneusza Rasia, w którym polityk ostrzegał przed zbytnim odejściem od nieco już zakurzonych zasad, jakimi od wielu lat przynajmniej w teorii miała kierować się Platforma.

Raś sygnalizował niezadowolenie grupy mało od dawna widocznych partyjnych konserwatystów. W podobny sposób wypowiadał się również Grzegorz Schetyna, a w radiowym wywiadzie również Bronisław Komorowski zaskakująco trzeźwo zauważył, że brak realnego konserwatywnego skrzydła w PO jest poważnym utrudnieniem w przejmowaniu elektoratu PiS. 5 lutego spodziewaliśmy się w każdym razie stanowiska zarządu PO, a list Rasia mógł być podpowiedzią, wskazującą na jego popierający liberalizację przepisów charakter.

Wydawało się, że niewiadomą jest już tylko skala potencjalnej liberalizacji i reakcji krakowskiego polityka i jego kolegów. Decyzja jednak nie zapadła, zamiast niej w sobotę, 6 lutego, Borys Budka wraz z Rafałem Trzaskowskim przedstawili swój polityczny plan powołania Koalicji 276, który tylko na chwilę pozwolił jednak PO odejść od kłopotliwego wątku. Tydzień później 21 posłów Platformy podpisało się pod listem, który sprzeciwiał się spodziewanemu stanowisku zespołu Kidawy-Błońskiej. Pokłosiem tej korespondencji był atak Barbary Nowackiej na Andrzeja Halickiego, który poparł stanowisko wyrażone w liście.

Nowacka kazała mu „uciekać prędziutko”, co z kolei wzburzyło kilku kolejnych ważnych działaczy PO. Ostatecznie bowiem koalicjantka pozwoliła sobie potraktować zasłużonego partyjnego kamrata w sposób, jaki dopuszczalny jest tylko wtedy, gdy chodzi o polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Czytaj także: Propozycja PO niezgodna z Konstytucją RP. „To bezprawie”

Aborcja nie jest prawem człowieka. Bez względu na naciski lewicowców

Środowiska lobbujące za liberalizowaniem prawa aborcyjnego wzmacniają naciski na Polskę. Po wydaniu przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia w...

zobacz więcej

Ostatecznie w środę doczekaliśmy się oficjalnego stanowiska zespołu Kidawy-Błońskiej, mającego być odtąd oficjalnym pomysłem Platformy Obywatelskiej na rozwiązanie najważniejszego i najbardziej dramatycznego w ostatnich miesiącach sporu światopoglądowego. Konserwatyści zostali zignorowani, nadzieje Rasia, liczącego na umiarkowanie szefowej zespołu płonne, przynajmniej z punktu widzenia reprezentowanej przez niego frakcji.

Wśród zalewu słów o rodzinie, dzieciach i prawach kobiet znalazły się konkrety w postaci dopuszczalności aborcji do 12. tygodnia, a także refundowania przez państwo antykoncepcji oraz in vitro, udostępnienia pigułki „dzień po”, edukacji seksualnej w szkołach. Są wreszcie dwie sprawy niebudzące kontrowersji – bezpłatne badania prenatalne i większa niż dotąd pomoc państwa w przypadku narodzin dziecka niepełnosprawnego.

Nie pojawiły się żadne wyliczenia, na te, według odpytywanych w mediach polityków Platformy, przyjdzie jeszcze pora, a całą uwagę skupił na sobie oczywiście postulat aborcyjny. Według głosów byłych i obecnych działaczy, nastroje nie są najlepsze, a część konserwatystów zastanawia się nad odejściem z partii. Po cichu takie emocje podsycać ma niechętny Borysowi Budce Grzegorz Schetyna, a PSL deklaruje już, że chętni na powtórzenie drogi Marka Biernackiego czy Jana Filipa Libickiego znajdą w stronnictwie lub Koalicji Polskiej miejsce dla siebie. Sam Libicki mówi, że ciężko jest w polskiej polityce konserwatystom poza PiS i wskazuje na to, że jego koledzy doświadczają dziś dyskomfortu, jaki wcześniej stał się jego udziałem.

Niektórzy z nich uważają, że głównym wygranym całej sytuacji będzie nie kto inny, jak Jarosław Kaczyński. „Przekształcenie PO w partię lewicowo- progresywną to najlepszy prezent dla J. Kaczyńskiego. Alternatywa dla PiS powinna być centrowa (budująca pokój społeczny) i nowatorska, a nie zideologizowana i anachroniczna” – pisze na Twitterze Kazimierz Michał Ujazdowski.

Czytaj także: Aborcja „na żądanie”. Suski o decyzji PO: Partia tak chadecka, jak Lewica i Lempart

Aborcyjna międzynarodówka już liczy zyski. Koniec z pro-life w Białym Domu

Niedługo musiały czekać środowiska proaborcyjne na „prezent” od amerykańskiego prezydenta elekta. Podkreślający na każdym kroku swój katolicyzm,...

zobacz więcej

W tym samym tonie wypowiada się Roman Giertych. „Uchwała zarządu PO o aborcji jest strasznym błędem. Podobnym błędem było forsowanie przez E. Kopacz i MKB ustawy o zmianie płci, czy też działania Trzaskowskiego i Rabieja na rzecz uczenia dzieci możliwości zmiany płci. Politycy PO nie wyciągnęli żadnych wniosków ze swoich klęsk.” – pisze związany z opozycją prawnik, później dodając jeszcze obserwację na temat pierwszych następstw ogłoszenia dokumentu dla Platformy – „No i stało się to co przewidywałem. PO gryzie się wewnątrz, a JK się cieszy. Osiągnął swój cel. Nie mówimy o wpadkach rządu, tylko Nitras atakuje Schetynę, a zaraz odpowie mu ktoś inny itd.”

I faktycznie, Sławomir Nitras bardzo mocno sztorcuje byłego lidera swojej partii, wszystko zaś, oczywiście, w imię postępu – „Deklaracja ideowa Platformy sprzed 20 lat jest bardzo ważnym elementem historii, ale jest historią. Świat się zmienia i Schetyna musi przyjąć to do wiadomości. Musi sam podjąć decyzję, czy dostrzega zmiany w Polsce, czy nie”. Jest więc ostro.

Najbardziej zadowoleni są oczywiście politycy z otoczenia przewodniczącego Budki, którzy naciskali na przyjęcie takiego stanowiska. Być może traktują to jako moment formacyjny, faktyczne przejęcie Platformy przez pokolenie czterdziestolatków, którzy mają siłę i samozaparcie, pozwalające rzucić wyzwanie starszym, którym brutalnie, jak Schetynie czy Halickiemu, pokazuje się dziś miejsce w szeregu.

Dalsza pacyfikacja przeciwników aborcji i zwolenników kompromisu w dawnym kształcie może zaowocować buntem, z drugiej strony i konserwatyści w rodzaju Rasia mogą mocno przeliczyć się ze swoją wiarą w swobodę głoszenia poglądów i głosowania w zgodzie z sumieniem, jak wcześniej stało się z Biernackim. Może się jednak okazać, że samozadowolenie tych, którzy chwilowo wygrali w partyjnej rozgrywce, oparte jest na bardzo kruchych postawach.

Czytaj także: Rzecznik Praw Dziecka zabrał głos ws. aborcji: Dziwne pomysły, łamią prawo

PO za aborcją. „Lempart tupnęła i krzyknęła, więc Budka zrobił, co kazała” [WIDEO]

Zarząd PO opowiedział się za legalizacją aborcji do 12. tygodnia ciąży w przypadku trudnej sytuacji kobiety. Czy do takiej postawy największą...

zobacz więcej

O niezadowoleniu konserwatystów z partii i okolic już wiemy, jak jednak sprawa wygląda z drugiej strony? Część polityków lewicy uznaje decyzje za pierwszy krok dla pełnego poparcia jej postulatów, tak naprawdę jednak można też potraktować ją jako kolejna oznakę lawirowania. Przecież radykałowie spod znaku Strajku Kobiet nie chcą już żadnego kompromisu i żadnych, choćby tak symbolicznych, ograniczeń.

Niemal na żywo widzimy to w Warszawie, gdzie trwa batalia o zmianę nazwy Ronda Dmowskiego (nadanej zresztą za rządów PO w stolicy) na Rondo Praw Kobiet.

W międzyczasie Platforma wypuściła też spot, który mieści się w stylistyce typowych reklamówek wyborczych. Sprawnie zrealizowana pierwsza, ponura część ukazuje w czarnych barwach dzisiejszą polską rzeczywistość. Obraz przełamuje sielski obrazek z zagranicznymi modelami, przedstawiający polską rodzinę pod rządami Koalicji 256. Ponieważ po drodze nie stało się nic, co ten polityczny plan Borysa Budki i Rafała Trzaskowskiego przybliżyłoby nawet o milimetr, wydaje się, że odbiorcami spotu mają być liderzy pozostałych ugrupowań opozycyjnych. Tych samych, którzy za chwilę skorzystają na problemach PO z samoidentyfikacją. Czy Koalicja 256 przetrwa dłużej, niż graniczne 12 tygodni?

Czytaj także: Kiedy zaczyna bić serce dziecka? Zaskakująca odpowiedź posłanki Lewicy
 

źródło:
Zobacz więcej