RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Przekleństwo „sześćdziesiątek”, czyli jak skruszony założył nowy gang

Dostawcy „Kury” byli dobrze uzbrojeni (fot. CBŚP)
Dostawcy „Kury” byli dobrze uzbrojeni (fot. CBŚP)

Wojciech K. ps. „Kura”, oskarżony ostatnio przez lubelskie „pezety” o kierowanie gangiem narkotykowym, to tzw. sześćdziesiątka, czyli przestępca, który w zamian za obszerne wyjaśnienia może liczyć na znaczne złagodzenie kary. Jak dowiedział się portal tvp.info, „Kura” pogrążył swoich byłych kompanów, w zamian za co został skany na cztery lata więzienia w zawieszeniu na siedem. Wpadł, bo jego przyboczny Andrzej S. po zatrzymaniu też zdecydował się zostać „sześćdziesiątką”.

Narkotyki, broń, materiały wybuchowe. „Pezety” zajęły się dwoma gangami

O popełnienie blisko 100 przestępstw lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej oskarżyły 21 osób z dwóch gangów działających na Mazowszu. Grupy...

zobacz więcej

Organa ścigania w Polsce korzystają z dwóch rodzaju oficjalnych „gadaczy” – świadka koronnego i małego świadka koronnego, znanego lepiej jako „sześćdziesiątka”. Aby zostać tym pierwszym, trzeba mieć bardzo rozległą wiedzę o grupie lub grupach przestępczych, którymi kandydat miał styczność. Wyznać wszystko, w zamian za co otrzymywało się darowanie win.

Kiedyś instytucja ta była chętnie wykorzystywana np. do rozbicia „Pruszkowa”, „Mokotowa” czy gangu „Szkatuły”. Teraz bardzo trudno jest zdobyć „dużą koronę”. Dlaczego? Ponieważ tańszą i bardziej efektywną metodą walki z przestępczością są „sześćdziesiątki”.

Tak nazywa się gangsterów, którzy skorzystali z dobrodziejstwa od art. 60 KK (oferującego nadzwyczajne złagodzenie „wobec sprawcy współdziałającego z innymi osobami w popełnieniu przestępstwa, jeżeli ten ujawni informacje o osobach uczestniczących w przestępstwie oraz istotne okoliczności jego popełnienia).

„Sześćdziesiątki” bardziej znienawidzone niż świadkowie koronni


Ciekawostką jest fakt, że w półświatku „sześćdziesiątki” są częściej bardziej znienawidzone niż świadkowie koronni. Przede wszystkim, dlatego że tych pierwszych jest tak wielu. Zdarza się bowiem, że po zatrzymaniu większej liczby członków jednej bandy, już po pierwszych przesłuchaniach część zatrzymanych zaczyna targi. Wiedzą zbyt mało, aby dostać „koronę”, ale na tyle dużo, by oskarżać swoich kompanów. A poza tym wiele „sześćdziesiątek” po odzyskaniu wolności wraca do zbójeckiego rzemiosła. Ba, zakładają nawet grupy, w skład których wchodzą inni „skruszeni”.

Gangsterzy z Sochaczewa i Zamościa staną razem przed sądem za handel narkotykami

21 członków gangów „Maliny” z Sochaczewa i „Kury” z Zamościa, zostało oskarżonych przez lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej o handel...

zobacz więcej

I tak też było, jak ustalił portal tvp.info, z Wojciechem K. ps. „Kura” vel „Hetman”, liderem gangu z Zamościa. Gangster został skazany we wrześniu 2017 r. na karę czterech lat więzienia w zawieszeniu na siedem. Tak niski wyrok zawdzięczał pogrążeniu byłych kompanów, z którymi robił interesy.

Jakie dokładnie, tego śledczy nie ujawniają. Tym bardziej, że Wojciech K. jest jeszcze podejrzanym w sprawie prania pieniędzy, wyłudzanych za sprawą jednego z wielu przekrętów inwestycyjnych.

Konfident bossem


Będąc w okresie próby, „Kura” wpadł na pomysł zaopatrywania w narkotyki dilerów m.in. z Zamościa, Lublina czy Krakowa. Nie wiadomo, czy jego kontrahenci wiedzieli, że jest „sześćdziesiątką” . Wśród dostawców towaru byli bowiem „sztywni” (niehańbiący się współpracą z organami ścigania) gangsterzy z Sochaczewa - Tomasz M. ps. „Malina” vel „Maliniak” oraz Paweł B. ps. „Gruby”.

Pierwszy spędził kilkanaście lat za kratami, właśnie za sprawą zdrady jednego z kompanów. W każdym razie to „sochaczewscy” zaopatrywali grupę „Kury” w amfetaminę czy mefedron.

„Vatsterom”, którzy wyłudzili ponad 20 milionów złotych grozi 25 lat więzienia

Nawet 25 lat więzienia grozi ośmiu członkom gangu wyłudzającym zwrot VAT na fikcyjnym, tzw. karuzelowym obrocie towarami spożywczymi. Z aktu...

zobacz więcej

Gang Wojciecha K. działał od kwietnia 2019 r. do stycznia 2020. Początkiem końca grupy było zatrzymanie Andrzeja S. z trzema kilogramami amfetaminy, którą odebrał z Sochaczewa.

Poszedł w ślady szefa


Przyboczny bossa, ponoć długo się nie zastanawiał i oznajmił prokuratorowi, że chce skorzystać z dobrodziejstwa art. 60 kk. I tak historia zatoczyła koło.

Andrzej S. miał rozległą wiedzę o interesach swojego bossa, bo to on sam jeździł odbierać narkotyki, a później dostarczał towar klientom „Kury” . S. złożył tak obszerne wyjaśnienia, że nie oszczędził nawet brata, który za tysiąc złotych ukrywał dla grupy pewną partię narkotyków. Początkowo trzymał towar w domu, ale w końcu dla bezpieczeństwa ukrył go w swoim traktorze.

Wśród osób wymienionych przez skruszonego znalazł się diler, który odsiedział kilka lat za przemyt w żołądku narkotyków z Holandii do Japonii. Bardzo cennym łupem było doprowadzenie do zatrzymania braci Z: Patryka ps. „Kazik” oraz Mateusza ps. „Długi”, u których znaleziono kilka sztuk broni, w tym maszynową.

Za sprawą „sześćdziesiątki” lubelskim „pezetom” udało się oskarżyć o przestępstwa narkotykowe 21 osób.

źródło:
Zobacz więcej