RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Nie przekonali Trumpa, „pracują” nad Bidenem. Niemcy z ofertami za poparcie Nord Stream 2

Berlin wciąż ma zamiar wspierać Rosję, poprze pozyskiwanie od niej surowca za pomocą Nord Stream 2 (fot. REUTERS/Hannibal Hanschke)
Berlin wciąż ma zamiar wspierać Rosję, poprze pozyskiwanie od niej surowca za pomocą Nord Stream 2 (fot. REUTERS/Hannibal Hanschke)

Nałożenie na Nord Stream 2 amerykańskich sankcji nie zmniejszyło determinacji Berlina, by jednak zrealizować tę inwestycję. Ani agresywna postawa Kremla, ani apele sojuszników z UE, ani groźby USA nie są w stanie odwieść naszych zachodnich sąsiadów od bliskiej współpracy z Moskwą w kwestiach energetycznych. Po tym, jak nie udało im się w żaden sposób przekonać Donalda Trumpa do tego projektu, teraz starają się namówić Joe Bidena do odejścia od polityki restrykcji.

Amerykanie nałożą nowe sankcje. Chodzi o Nord Stream 2

Rząd USA nałoży we wtorek sankcje na układający rury podmorskiego bałtyckiego gazociągu Nord Stream 2 z Rosji do Niemiec rosyjski statek Fortuna...

zobacz więcej

Niedawne słowa niemieckiego prezydenta, starającego się przekonywać, że Nord Stream 2 to nie tylko projekt biznesowy, ale również forma „zadośćuczynienia” Rosji za niemiecki atak na Związek Sowiecki z 22 czerwca 1941 roku, wywołały potępienie i niesmak. Już dawno żaden niemiecki polityk – oprócz byłego kanclerza Gerharda Schrödera – nie skompromitował się tak ostentacyjnie, wymyślając kolejny argument za dalszą współpracą z Moskwą.

Przypomnijmy, Moskwą, która w tym samym czasie ostentacyjnie prześladuje Aleksieja Nawalnego, pałuje, zatrzymuje i surowo karze tysiące jego zwolenników, a także w dalszym ciągu podsyca konflikt na Ukrainie i prowadzi politykę pełną gróźb wobec Europy Środowo-Wschodniej.

Podczas gdy Zachód, głównie ze względu na zdecydowaną postawę Polski, krajów bałtyckich i Ukrainy, przygotowuje się do nałożenia kolejnych sankcji na reżim na Kremlu, gdy nowa administracja USA również poddaje go krytyce, Berlin jak gdyby nigdy nic wciąż ma zamiar finansowo wspierać Rosję, poprze pozyskiwanie od niej za pomocą NS2 surowca.

Berlin manipuluje historią


Steinmeier, oczywiście, nie tylko wyjął z kapelusza nowy argument za kontynuowaniem tego projektu, ale również przywołał ten najbardziej wyświechtany, który jest wciąż podnoszony przez Niemcy, Francję i wielu unijnych urzędników, gdy padają postulaty, by mocniej uderzyć w Moskwę. Niemiecki prezydent przekonywał bowiem, że „po trwałym pogorszeniu stosunków w ostatnich latach relacje energetyczne są prawie ostatnim pomostem między Rosją a Europą”.

– Obie strony muszą zastanowić się, czy ten most można całkowicie zburzyć (...). Jak mamy wpływać na sytuację, którą postrzegamy jako niedopuszczalną, kiedy odcinamy ostatnie połączenia? – pytał retorycznie Steinmeier.

Co oznaczają te słowa? Czy są one czymś innym niż owiane złą sławą określenie „business as usual”. Czy może powinniśmy podziękować Niemcom za kolejne biznesowe kontrakty robione w Rosji, gdyż to one są – według tego myślenia – naszą tarczą, przed nieuchronnym rosyjskim atakiem na Europę?

Rezolucja PE przeciwko Nord Stream 2. Wspomina o Ukrainie

Parlament Europejski kolejny raz opowiedział się za wstrzymaniem budowy Nord Stream 2. Europosłowie przyjęli częściowe zapisy do raportu...

zobacz więcej

Bo jeśli tak, to może powinniśmy wspomnianego Schrödera uznawać nie za jednego z najbardziej skompromitowanych polityków, ale jednego z największych obrońców Zachodu, człowieka-wizjonera, który chroni nas przed kataklizmem?

Na razie jednak nic nie wskazuje, by słowa niemieckiego prezydenta przekonały kogoś innego niż jedynie dużą część jego rodaków, którzy wciąż ulegają fascynacji Rosją i Putinem.

Antyunijny projekt


Ukraiński ambasador w Berlinie napisał bowiem w oświadczeniu, że przyjął te słowa z „zaskoczeniem i oburzeniem”, a polskie władze odpowiedziały ostrą krytyką.

Premier Mateusz Morawiecki ocenił na Twitterze, że NS2 nie jest żadną rekompensatą. „To krok za plecami Europy, antyunijny projekt, który może wkrótce służyć agresywnej polityce Rosji” – zaznaczył.

Jak słowa Stainmeiera skomentowała Komisja Europejska?

Tak jak się można było spodziewać – wymijająco. Chociaż rzecznik KE Nabila Massrali przypomniała, że instytucja ta już kilka razy oceniła, że NS2 „nie będzie prowadził do dywersyfikacji dostaw energii do UE”, to jednak podkreśliła, że projekt ten jest inicjatywą „grupy prywatnych firm” i nie można uniemożliwić im jego realizacji, „jeśli niemiecki rząd zgadza się na to”.

Tak wygląda unijna solidarność w praktyce.

Na razie Niemcy i Rosja starają się doprowadzić do zakończenia projektu i wykorzystać zmianę władzy w Białym Domu, licząc, że Biden nie będzie tak zdecydowany w tej sprawie, jak był Trump.


Dlatego też rosyjski statek do układania rur na dnie morskim - Fortuna. wznowił w poniedziałek prace nad dokończeniem NS2 w wodach Dani.

Gazociąg Nord Stream 2. Rzeczniczka Joe Bidena przekazała jego stanowisko

Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden twierdzi, że gazociąg Nord Stream 2 jest dla Europy złym projektem. Tak oświadczyła w rozmowie z...

zobacz więcej

Dzień wcześniej minister energetyki Rosji Aleksandr Nowak zapowiedział, że budowa gazociągu zostanie ukończona, mimo „destrukcyjnego podejścia, jakie obserwujemy ze strony Stanów Zjednoczonych”. Co więcej, przekonywał on, że inwestycja ta jest „całkowicie zgodna z ustawodawstwem europejskim”.

Jak podaje Gazprom, będący głównym inwestorem NS2, rurociąg jest już ukończony w 94 procentach.

Było kuszenie Trumpa, teraz czas na Bidena


Ukończenie, jeśli do niego dojdzie, to jedno, użytkowanie to drugie, a przekonanie Waszyngtonu do rezygnacji z sankcji to trzecie.

I z tym trzecim niemiecko-rosyjska inwestycja ma wciąż największy problem.

Dlatego też Berlin stara się znaleźć takie rozwiązanie, które przekona jednak Waszyngton do wyrażenia zgody na użytkowanie gazociągu.

Tygodnik „Spiegel” poinformował niedawno, że trwają dyskusje między zaangażowanymi w budowę NS2 firmami, a przedstawicielami niemieckich ministerstw i UE, dotyczące propozycji, które mogłyby wpłynąć na odstąpienie przez Amerykanów od użycia sankcji. W gazecie podkreślono, że liczą oni, że w przeciwieństwie do Trumpa, administracja Bidena może być bardziej skłonna do ustępstw.

Jakie są to propozycje? Jak pisze gazeta, obejmują one automatyczne wyłączanie dostaw gazu w przypadku złamania przez Rosję praw człowieka lub prawa międzynarodowego, a także „międzynarodowe partnerstwo energetyczne”.

Komisja Europejska: Nord Stream 2 nie jest we wspólnym interesie Europy

Komisja Europejska komentując planowane wznowienie budowy gazociągu Nord Stream 2, który ma połączyć rosyjski Wyborg i niemiecki Greifswald...

zobacz więcej

Głównym celem propozycji jest większe uwzględnienie interesów amerykańskich – poprzez zaproponowanie budowy specjalnego terminalu w Niemczech o wartości miliarda euro, do którego mogłyby cumować tankowce z LNG z USA i ukraińskie – oraz poprzez propozycję produkcji ekologicznego wodoru dla Niemiec.

Czekanie na rosyjską „dobrą wolę”


Warto przypomnieć, że 9 lutego niemiecka pozarządowa organizacja ekologiczna DUH opublikowała dokument, z którego wynika, że minister finansów Niemiec Olaf Scholz zaproponował w sierpniu administracji Trumpa zainwestowanie do miliarda euro w budowę instalacji umożliwiających import z USA skroplonego gazu, a w zamian Waszyngton miałby zezwolić na dokończenie i eksploatację NS2. Zieloni sprzeciwiają się takiej „wymianie”, gdyż uważają, że gaz skroplony jest szkodliwy dla środowiska.

Z kolei ostatnio niemiecka ekonomiczna gazeta „Handelsblatt” napisała, że Berlin bierze też pod uwagę możliwość zgody na mechanizm „wyłącznika” NS2, co pozwoliłoby na ograniczanie dostaw przez niego w razie problemów na terytorium Ukrainy.

Nord Stream 2: statek układający rury rozpoczął pracę na wodach duńskich

Rosyjska barka do układania rur rozpoczęła pracę na duńskich wodach na Bałtyku – poinformowało konsorcjum Nord Stream AG mimo sankcji amerykańskich...

zobacz więcej

Doniesienia te potwierdza brytyjski „Financial Times”, który przekonuje, że inną propozycją miałoby być też moratorium na budowę gazociągu do czasu „okazania dobrej woli” przez Rosjan np. uwolnienia Nawalnego. Gazeta też, bazując na swoich źródłach, sugeruje, że nowy szef amerykańskiej dyplomacji Anthony Blinken przypomina, że sankcje to tylko jedno z wielu narzędzi i że zależy mu na obniżeniu temperatury sporu o NS2.

Ponadpartyjne poparcie dla restrykcji


Nie wiadomo jednak, na jak duże ustępstwa gotowa by była administracja Bidena, skoro do tej pory sankcje cieszyły się ponadpartyjnym poparciem, a i teraz już pojawiają się kolejne apele o surowe restrykcje.

O ich wdrożenie w niedzielę zaapelowali w liście do Departamentu Stanu demokratyczna senator Jeanne Shaheen i republikański senator Jim Risch. Domagają się oni, by jego przedstawiciele nie zwlekali z przekazaniem Kongresowi raportu koniecznego, by wprowadzić w życie sankcje na podmioty uczestniczące w budowie gazociągu.

Na razie poprzez swojego rzecznika Joe Biden zapewnia, że uważa NS2 za „zły interes” dla Europy, ponieważ ją dzieli - „naraża Ukrainę i Europę środkową na manipulacje ze strony Rosji i jest sprzeczny z określonymi przez samą Europę celami w dziedzinie bezpieczeństwa energetycznego”. Jak przekazała mediom Jen Psaki, teraz amerykański prezydent zadecyduje, czy sankcje są odpowiednie, żeby powstrzymać dokończenie realizacji projektu.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej