RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Brak ciepłej wody i dwumetrowe zaspy. Zima stulecia w Polsce

Zima stulecia doprowadziła do paraliżu komunikacyjnego (fot. PAP/CAF/Edmund Uchymiak)
Zima stulecia doprowadziła do paraliżu komunikacyjnego (fot. PAP/CAF/Edmund Uchymiak)

Gwałtowne śnieżyce, zamiecie i ostry mróz. (...) Porywisty wiatr zasypał śniegiem drogi i szlaki kolejowe. Komunikacja niemal całkowicie sparaliżowana. Wielu kierowców już nie zdążyło na sylwestrowe zabawy – relacjonowała 1 stycznia 1979 r. Polska Kronika Filmowa. Ponad 40 lat temu w naszym kraju wystąpiły warunki klimatyczne, które przeszły do historii pod nazwą zimy stulecia.

„Bestia ze wschodu”? Dawniej po zamarzniętym Bałtyku biegały wilki

W 1408 r. miała miejsce jedna z najmroźniejszych zim, jakie kiedykolwiek pamiętano. Całe morze pomiędzy Gotlandią i Olandią oraz pomiędzy Norwegią...

zobacz więcej

Tegoroczna zima jest najchłodniejsza od lat. W styczniu i lutym termometry wskazują kilkanaście kresek poniżej zera, a w różnych regionach kraju pojawiają się obfite opady śniegu, zaspy i zamiecie.

Synoptyk i rzecznik IMGW Grzegorz Walijewski wskazywał, że zgodnie z eksperymentalną prognozą długoterminową stworzoną przez klimatologów, w pewnym momencie lutego temperatury mogą spaść do -28 st. Celsjusza. Zaznaczył jednak, że jeśli takie spadki temperatury w ogóle się pojawią, to będą chwilowe. Synoptyk informował, że mogą się zdarzyć przynajmniej dwa napływy chłodnego powietrza.

Najbliższe prognozy wskazują, że zamiast spodziewanych kolejnych ataków zimy, należy oczekiwać raczej nagłego ocieplenia. Chociaż mróz dał się nam w tym roku we znaki, pogoda była stosunkowo łagodna w porównaniu z warunkami atmosferycznymi, jakie wystąpiły w Polsce ponad cztery dekady temu. Pod koniec grudnia 1978 r. do kraju zaczęła napływać mroźna masa powietrza, która dała początek tzw. zimie stulecia. W 1979 r. ruch komunikacyjny w Polsce został sparaliżowany przez wysokie zaspy i siarczysty mróz. Sytuacja była na tyle poważna, że 1 stycznia wojewoda gdański ogłosił stan klęski żywiołowej.

Bestia z… północy


Był 31 grudnia 1978 r. Tysiące ludzi szykowało się właśnie na zabawy sylwestrowe, gdy Polskę spowiły napływające od kilku dni mroźne masy powietrza z północy. Nowy rok przywitał Polaków obfitymi opadami śniegu oraz mrozami sięgającymi gdzieniegdzie nawet -20 i -30 st. Celsjusza.

Grube pokrywy śnieżne sprawiły, że 1 stycznia 1979 r. kierowcy mieli problem z wyjechaniem na ulice. – Różnych sztuczek i zaklęć próbują kierowcy. Wreszcie ruszamy na ulice Warszawy. Miasto opustoszałe i zamarznięte. Mróz i śnieg unieruchomiły większość pojazdów – relacjonowała tego dnia Polska Kornika Filmowa. W materiale informowano, że „zima przypuściła atak na północy, od Suwałk, Gdańska i Szczecina, przesuwając się w głąb kraju”.

Czytaj także: Sroga zima z 1929 r. To były największe mrozy w Polsce
Nowy rok 1979 przywitał Polaków obfitymi opadami śniegu (fot. PAP/CAF/Edmund Uchymiak)
Nowy rok 1979 przywitał Polaków obfitymi opadami śniegu (fot. PAP/CAF/Edmund Uchymiak)

IMGW ostrzega przed silnym mrozem. Potem – gwałtowne ocieplenie

zobacz więcej

Już 30 grudnia 1978 r. „Wieczór Wrocławia” donosił: „Jeszcze wczoraj po południu i wieczorem Wrocław tonął w strugach iście wiosennego deszczu, a już w nocy kałuże wody ściął mróz, rano termometry pokazywały minus 11 stopni Celsjusza”.

Tymczasem – jak czytamy na łamach portalu „Gazety Wrocławskiej” – w noc sylwestrową, ok. godz. 22.00, pewien wicewojewoda wrocławski nie mógł się dostać do swojego samochodu, ponieważ pojazd pokryła warstwa lodu o grubości 2 cm. Polityk wspominał potem, że musiał zagotować wodę w pięciu garnkach i „po obłożeniu drzwiczek gorącymi płachtami drzwi wreszcie ustąpiły”.

Autobusy w tunelach lodowych


Złe warunki pogodowe spowodowały wkrótce, że w wielu miastach nie funkcjonował transport publiczny lub działał on w bardzo ograniczonym zakresie. Skute lodem zwrotnice oraz pękające szyny utrudniły ruch pociągów, przez co pojawiły się problemy z odstawami węgla do elektrowni. Pękały też wodociągi. Nic dziwnego, że 1 stycznia – jak relacjonowała Polska Kronika Filmowa – w tysiącach domów były zimne kaloryfery i brakowało ciepłej wody.



„Gazeta Południowa” (ówczesna nazwa „Gazety Krakowskiej”) donosiła z kolei: „Jeszcze kilkanaście godzin przed zakończeniem starego 1978 r. w całym województwie nowosądeckim panowała prawdziwie wiosenna pogoda. Liczni goście na sylwestrowe bale nie mogli pojechać góralskimi sankami. Jednak już w Nowy Rok sanki stały się w górach jedynym niezawodnym środkiem transportu”.

Z powodu złej sytuacji na drogach dzieciom i młodzieży przedłużono ferie. Jak pisał krakowski dziennik: „Zakłócenia w komunikacji kolejowej i drogowej spowodowały podjęcie przez ministra oświaty i wychowania (Jerzego Kuberskiego – red.) decyzji o wstrzymaniu powrotu młodzieży przebywającej na zimowiskach. W Nowosądeckiem na przedłużonych feriach pozostało ponad 1300 dziewcząt i chłopców z różnych stron kraju”. Zgodnie z decyzją ministra z 2 stycznia, wyjazd uczniów miał być możliwy dopiero za kilka dni, gdy „skutki kolejnego ataku zimy zostaną przezwyciężone”. Kuberski ogłosił także, że szkoły zostaną czasowo zamknięte.

W styczniu i lutym w wielu miastach zaobserwowano rekordowo wysokie pokrywy śnieżne. Sięgały one 70 cm wysokości w Warszawie (31 stycznia), 78 cm w Łodzi (2 lutego), 53 cm w Szczecinie (19 lutego) i 84 cm w Suwałkach (16 lutego). Zdarzało się, że w niektórych miejscowościach autobusy jeździły w wydrążonych tunelach lodowych.
Tysiące kierowców miało problem z uruchomieniem swoich pojazdów (fot.  PAP/Ireneusz Radkiewicz)
Tysiące kierowców miało problem z uruchomieniem swoich pojazdów (fot. PAP/Ireneusz Radkiewicz)

W te regiony wracają mrozy. Nawet -20 stopni

Po chwilowym ociepleniu wrócą siarczyste mrozy. W poniedziałek termometry w niektórych rejonach Polski pokażą nawet -18 i -20 stopni Celsjusza.

zobacz więcej

Wielkie odśnieżanie


Znakiem szczególnym zimy stulecia były wysokie, sięgające nawet ponad dwóch metrów zaspy. W rejonie Morskiego Oka ich wysokość wyniosła aż 2,67 m, ale donoszono nawet o dochodzących do 3,5 m zaspach na północy Polski.

Do wielkiego odśnieżania kraju skierowano m.in. czołgi. W czynie społecznym do pomocy ruszyli też zwykli obywatele. W Krakowie ok. tysiąc studentów z różnych uczelni odśnieżało miasteczko uniwersyteckie. Żacy pomagali też przy rozładowywaniu wagonów oraz w transporcie węgla, piasku i koksu.

Zima nie dawała jednak za wygraną. Zamiecie i niskie temperatury odcięły od świata wiele miejscowości, zrywając ponad 800 połączeń kolejowych. Przypuszcza się, że siarczyste mrozy oraz zamarznięte podłoże przyczyniły się pośrednio do wybuchu gazu 15 lutego 1979 r. w Rotundzie PKO w Warszawie. Śmierć poniosło wówczas 49 osób, a 77 zostało rannych.

Utrudnienia w PRL-u ustały w marcu 1979 r. wraz z pojawieniem się dodatnich temperatur. W świadomości sporej części społeczeństwa dwumiesięczny paraliż państwa obnażył nieudolność władz. Odzwierciedleniem tej opinii było popularne wówczas powiedzenie: „Nam nie trzeba Bundeswehry, nam wystarczy minus cztery”.
Sroga zima utrzymywała się przez dwa miesiące (fot. PAP/Zbigniew Jaśkiewicz)
Sroga zima utrzymywała się przez dwa miesiące (fot. PAP/Zbigniew Jaśkiewicz)

źródło:
Zobacz więcej