RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Najsłynniejsze zabytki dostępne dla każdego, ale wirtualnie. „Kopie byłyby lepsze od oryginałów”

Kolejka przed wejściem do Pałacu Dożów w Wenecji (fot. PAP/EPA/Andrea Merola)
Kolejka przed wejściem do Pałacu Dożów w Wenecji (fot. PAP/EPA/Andrea Merola)

Zobaczyć kanały Wenecji bez podróży do Włoch? Obejrzeć skarby Luwru bez wyprawy do muzeum? Zdaniem Bruno Freya z Uniwersytetu w Bazylei to możliwe, a nawet konieczne. Szwajcarski ekonomista w swojej nowej książce wysunął pomysł wykorzystania najnowszych technologii – hologramów i wirtualnej rzeczywistości – do stworzenia wiernych kopii najchętniej odwiedzanych miejsc świata.

Turysta rozbił namiot w centrum Wenecji. Ruszył w miasto nie zważając na lockdown

Turysta z Niemiec przyjechał do Wenecji, aby ją zwiedzić. Rozbił namiot w centrum miasta. Otrzymał grzywnę oraz nakaz jego opuszczenia. We Włoszech...

zobacz więcej

Według ekonomisty dzięki temu będzie można uchronić najcenniejsze zabytki przed zadeptaniem ich przez turystów.

Choć w dobie pandemii zniknął problem tłoku panującego w wielu popularnych miejscach, to nie ma wątpliwości, że gdy znów będzie można swobodnie podróżować, atrakcje turystyczne będą przeżywać oblężenie. A to z kolei skończy się ograniczeniem wejść do wielu z nich. Zdaniem wybitnego szwajcarskiego ekonomisty Bruno Freya rozwiązanie tego problemu może być zupełnie inne, bardziej satysfakcjonujące dla turystów. W swojej książce „Venedig ist uberall” naukowiec proponuje, żeby przy pomocy technologii takich jak hologramy, rzeczywistość rozszerzona (AR) i inne techniki multimedialne stworzyć cyfrowe kopie popularnych atrakcji turystycznych.

Zdaniem Freya najnowsze technologie można wykorzystać nie tylko do powielenia budynków, ale również cennych historycznych artefaktów czy dzieł sztuki. W efekcie te słynne zabytki i dzieła mogłoby zobaczyć jeszcze więcej ludzi. „Potrzebujemy nowej Wenecji. Mogłaby być nawet lepsza niż oryginał, specjalnie zaprojektowana dla turystów, ze specjalnymi prezentacjami multimedialnymi na temat historii sztuki lub karnawału, w którym mogłoby uczestniczyć więcej odwiedzających niż dotychczas” - powiedział w rozmowie z „Der Spiegel”.

Luwr najbardziej uczęszczanym muzeum świata

Luwr zwiedziło w zeszłym roku 10,2 mln osób, co stawia to paryskie muzeum na pierwszym miejscu na świecie. W porównaniu z rokiem 2017 był to wzrost...

zobacz więcej

Zapytany o to, dlaczego turyści mieliby chcieć oglądać kopie zamiast oryginałów, stwierdził, że dzisiejsza technologia pozwala na to, by kopie wyglądały dokładnie tak, jak oryginały, a dodatkowo mogłyby oferować znacznie bardziej intensywne wrażenia. „Oryginalne dzieła są zamykane za gablotami, bo są zbyt cenne, by odwiedzający mogli je oglądać z bliska czy dotykać. Taki sposób ich eksponowania nie pozwala na przeżycie doznań, które powinno dawać obcowanie ze sztuką. Doświadczyłem tego, stojąc przed obrazem Mona Lisy w Luwrze” - powiedział. I dodał, że według niego takie „cyfrowe bliźniaki” mogłyby przyciągać tych mniej zainteresowanych turystów, którzy ciągną do tych słynnych miejsc nie z potrzeby serca, ale dlatego, że jest to modne. A oryginały byłyby dzięki temu bardziej dostępne dla naprawdę zainteresowanych nimi koneserów.

źródło:

Zobacz więcej