RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Krwawe walentynki. To był początek końca Ala Capone

Al Capone próbował kreować się na dobrotliwego filantropa (fot. Chicago Tribune/Tribune News Service/Getty Images)
Al Capone próbował kreować się na dobrotliwego filantropa (fot. Chicago Tribune/Tribune News Service/Getty Images)

„Te morderstwa wyszły poza ramy pojmowania cywilizowanego miasta. Zabicie siedmiu mężczyzn w biały dzień rodzi pytanie dla Chicago: czy miasto jest bezradne?” – pisał w 1929 r. amerykański dziennik „Chicago Tribune”. Zabójstwo członków gangu konkurującego z Alem Capone, które przeszło do historii pod nazwą „masakry w dniu św. Walentego”, wstrząsnęło opinią publiczną. Po tym wydarzeniu prezydent USA Herbert Hoover nakazał prokuratorowi generalnemu Williamowi Mitchellowi aresztować Capone „za cokolwiek”.

Ten zegarek nosił sam Al Capone. Na aukcji kosztował fortunę

Wyjątkowe pamiątki po legendarnym amerykańskim gangsterze Alu Capone zostały sprzedane na aukcji w Stanach Zjednoczonych. Licytację przeprowadzono...

zobacz więcej

Gdy w latach 30. agenci federalni deptali Capone po piętach, a amerykańska prasa nieustannie rozwodziła się nad potrzebą walki z przestępczością zorganizowaną, „aferę” z gangsterem próbował wyjaśnić polskim czytelnikom „Ilustrowany Kurier Codzienny”. Redakcja przekonywała przy tym, że ok. 90 proc. amerykańskiego społeczeństwa sądzi, że i tym razem „króla mafii chicagowskiej” nie dosięgnie żadna kara.

W styczniu 1931 r. korespondent „IKC” w Waszyngtonie pisał: „Afera Al Capone’a jest dla Europejczyków niezrozumiała. Trudno wyjść z podziwu, że od lat kilku nie siedzi on już w więzieniu. Nie tak prędko jednak można uwięzić człowieka, który wszędzie ma swoich wspólników, na którego żołdzie znajduje się prawie cała policja i większość rady miejskiej (…). Przypuśćmy, że przez »omyłkę« Capone dostałby się przed trybunał. Który sędzia tak mało ceni swe życie i doczesne dobra, by go uznać winnym?”.

Trudno dziwić się takiej diagnozie polskiego dziennikarza. Capone nie tylko przekupywał urzędników i stróżów prawa, ale przez długi czas mógł się również cieszyć przychylnością lokalnego społeczeństwa. Gangster dokładnie zadbał o wybielenie swojego wizerunku, kreując się w oczach opinii publicznej na dobrotliwego filantropa. Wszystko miało się zmienić pamiętnego ranka 14 lutego 1929 r.

Chicago polem bitwy


W czasach prohibicji w Stanach Zjednoczonych grupa Capone – Chicago Outfit – rywalizowała o wpływy w mieście z North Side Gang. Zarzewiem konfliktu było zabójstwo dokonane 9 listopada 1924 r. Tego dnia do kwiaciarni przy North State Street weszło trzech elegancko odzianych mężczyzn. Jeden z nich uścisnął mocno dłoń właściciela, a dwaj pozostali wyciągnęli broń i zaczęli strzelać. Zabitym właścicielem kwiaciarni był szef North Side – Irlandczyk Dion O'Banion. Członkowie gangu rywalizującego z Chicago Outfit uważali, że morderstwa dokonali ludzie Capone: Albert Anselmi, John Scalise i Frankie Yale.

Następcą O'Baniona został gangster polskiego pochodzenia Henryk Wojciechowski, znany za Oceanem jako Earl „Hymie” Weiss. Nowy przywódca poprzysiągł pomścić kolegę, organizując głośne zamachy na Capone.

Brawurowa ucieczka z Alcatraz jednak się powiodła? Jest dowód...

„Nazywam się John Anglin. Uciekłem z Alcatraz w czerwcu 1962 roku z moim bratem Clarence'em i Frankiem Morrisem. Mam 83 lata...” – tak zaczyna się...

zobacz więcej

W ciągu najbliższych dwóch lat Chicago miało stać się polem walki pomiędzy dwoma gangami. W styczniu 1925 r. Capone został zaatakowany przez ludzi Wojciechowskiego, gdy wysiadał z samochodu przy jednej ze swoich ulubionych restauracji. Zamachowcy zdołali oddać 26 strzałów, ale słynny gangster włoskiego pochodzenia wyszedł z tego ataku bez szwanku.

Członkowie North Side uderzyli ponownie 20 września 1926 r. Tym razem podjechali samochodami pod lokal Hawthorne Inn w miejscowości Cicero w stanie Illinois, zastając „człowieka z blizną” – jak nazywano Capone – w trakcie lunchu. Gangster ponownie mógł mówić o wyjątkowym szczęściu – gdy tylko zaczęła się strzelanina, jego ochroniarz bez wahania rzucił go na ziemię i osłonił swoim ciałem. Bossowi chicagowskiej mafii nic się nie stało, mimo że jego niedoszli zabójcy oddali łącznie ponad tysiąc strzałów.

Po wszystkim Capone, zapytany przez jednego z dziennikarzy, czy wie, kto mógł stać za tym atakiem odparł: – Zaglądajcie do kostnicy, a wkrótce się dowiecie.

Czytaj także: Starszy brat Ala Capone był agentem federalnym

Nie minął miesiąc, gdy mafioso spełnił swoją złowrogą obietnicę. 11 października 1926 r. Wojciechowski został zastrzelony przez cyngli Capone nieopodal jednego z kościołów w Chicago. W ciele 28-letniego „Hymiego” znaleziono dziesięć kul. Nowym szefem North Side został wówczas George „Bugs” Moran.

Krwawe porachunki


W lutym 1929 r. Capone postanowił ostatecznie rozprawić się z rywalami. Wiedział, że gangsterzy z North Side zamierzają w najbliższym czasie zakupić duże ilości nielegalnej whisky. Uznał, że jest to idealna okazja do wyeliminowania za jednym razem najważniejszych członków gangu, gdyż – zgodnie z przewidywaniami – wszyscy mieli być obecni przy zawieraniu transakcji.

Willy Hitler. Bratanek dyktatora służył w armii USA

Początek 1944 r. Amerykański oficer Gale K. Hess witał właśnie nowego rekruta, który zaciągnął się do US Navy: „Dobrze pana widzieć, panie Hitler”....

zobacz więcej

Wpływ na decyzję Capone miały też naturalnie działania samego Morana, który oferował na przykład 50 tys. dolarów za głowę „człowieka z blizną” . Do tego szef North Side złamał zawarty pół roku wcześniej rozejm, zlecając zabójstwo współpracownika Capone Pasquale'a Lolorda i jego żony.

Rankiem 14 lutego w ceglanym garażu przy North Clark Street pojawiło się sześciu członków gangu Morana. Byli to: dwaj główni egzekutorzy – bracia Peter i Frank Gusenbergowie, księgowy Adam Heyer, a także John May, Albert Weinshank i Albert Kachellek.

Zamiast ludzi wyczekiwanych przez gangsterów,  około godz. 10.30 przybyli czterej mężczyźni, z których dwóch było ubranych w policyjne mundury. Moran, który spóźnił się na spotkanie, spostrzegł funkcjonariuszy z daleka i nie wszedł już do budynku. Jak się potem okazało, ocaliło mu to życie.

Moran nie wiedział, że gangster z Detroit, z którym ustalił szczegóły dostawy alkoholu, pracował tak naprawdę dla Capone. Dla rywala szefa North Side pracowali także domniemani policjanci. W rzeczywistości byli to wynajęci zabójcy, przebrani dla niepoznaki za stróżów prawa.

Czytaj także: Dom Capone wystawiony na sprzedaż 

Ludzie Morana, nie spodziewając się podstępu, spełnili prośbę fałszywych funkcjonariuszy i bez słowa ustawili się twarzami do ściany. Wtedy padły strzały z pistoletów maszynowych. Podczas oględzin garażu, w którym doszło do tej zbrodni, znaleziono potem 160 łusek po nabojach.

„Stalin kłamał w żywe oczy.” Historyk o sowieckiej zbrodni

Stalin był podwójnym sprawcą tragedii katyńskiej. Z jednej strony był tym, który swoim rozkazem uśmiercił polskich oficerów, a z drugiej zacierał...

zobacz więcej

Na miejscu zginęło pięciu członków gangu Morana oraz współpracujący z mafiosami okulista Reinhart Schwimmer, który wykorzystywał swój zakład jako przykrywkę dla przestępczej działalności. Zabójców opuszczających garaż zobaczyły dwie kobiety mieszkające w okolicy. Jedną z nich była Alphonsine Morin, która niedługo potem otrzymała list z „ostrzeżeniem”, aby milczała na temat tego, co widziała. Wystraszona kobieta postanowiła opuścić miasto.

Frank Gusenberg jeszcze żył, gdy przyjechało po niego pogotowie. W drodze do szpitala zaprzeczał, aby miała miejsce jakaś strzelanina. Kierował się tutaj sycylijską zasadą zmowy milczenia, zgodnie z którą nie informuje się o przestępstwie osób, które nie miały z nim związku. Zmarł trzy godziny po masakrze w wyniku odniesionych ran.

Pyrrusowe zwycięstwo


Zbrodnia odbiła się głośnym echem w amerykańskiej prasie. Al Capone znalazł się w centrum uwagi FBI i mieszkańców Chicago, którzy postrzegali go odtąd jako bezwzględnego i wyrachowanego zabójcę. Gdy 4 marca 1929 r. Herbert Hoover został zaprzysiężony na 31. prezydenta Stanów Zjednoczonych, jednym z pierwszych wyzwań, jakie przed nim stanęły, była walka z mafią.

Capone nie spodziewał się zapewne takiego obrotu spraw. W dniu masakry zadbał o odpowiednie alibi – wypoczywał w tym czasie na Palm Island w Miami Beach na Florydzie. Wyparł się, aby miał cokolwiek wspólnego z zabójstwem przy North Clark Street, ale niewielu mu uwierzyło. Agenci federalni wiedzieli, że z braku dowodów nie będą mogli zatrzymać go za wydarzenia z 14 lutego, ale nie zamierzali mu odpuścić. Tym samym Capone odniósł pyrrusowe zwycięstwo – udało mu się osłabić pozycję gangu Morana, ale ściągnął przez to na siebie poważne kłopoty.

Po masakrze Moran złamał mafijny kodeks i udzielił komentarza jednemu z dziennikarzy. Na pytanie, kto mógł zlecić zabójstwo jego ludzi, odparł krótko: „Tylko Capone tak zabija”. Gdy dziennikarz poprosił Capone o odniesienie się do tych słów, usłyszał w odpowiedzi, że „Moran jest jedynym człowiekiem zdolnym do takiej zbrodni”.

Najokrutniejszy gang na celowniku służb. USA biorą się za MS-13

Amerykański prokurator generalny i szef Departamentu Sprawiedliwości Jeff Sessions ogłosił, że walka z gangiem Mara Salvatrucha (MS-13) będzie...

zobacz więcej

Mafiosi z Chicago Outfit zaczęli pospiesznie zacierać ślady, które pozwoliłyby powiązać ich z tym morderstwem. 22 lutego miał miejsce pożar garażu przy Wood Street, gdzie policja znalazła zdemontowanego i podpalonego cadillaca. Ustalono, że był to samochód, którym zabójcy uciekli po dokonaniu masakry. Niedługo potem na rozkaz Capone zabito podejrzewanych przez policję o udział w zbrodni Scalisego i Anselmiego – tych samych, których śmierci domagał się kilka lat wcześniej Wojciechowski, gdy „człowiek z blizną” proponował North Side zawieszenie broni.

W końcu zareagowali też czołowi mafiosi, zaniepokojeni odzewem władz amerykańskich na wydarzenia z 14 lutego. Na specjalnej konferencji w Atlantic City, w której wzięli udział m.in. Meyer Lansky, Lucky Luciano i Johny Torrio ustalono, że Capone trafi na krótko do więzienia za nielegalne posiadanie broni.

Tak też się stało: Capone na krótki czas trafił do więzienia w Pensylwanii. Prezydent Hoover zamierzał jednak wsadzić go za kratki na długie lata. Przeciwko gangsterowi prowadzono specjalne śledztwo, które miało ujawnić, że unikał on płacenia podatków. We znaki Capone dawała się przede wszystkim grupa agenta Eliota Nessa, tzw. Nietykalni, którzy przeprowadzali naloty na nielegalne browary i destylarnie.

W 1931 r. odbył się proces gangstera. Postawiono mu 22 zarzuty dot. spraw skarbowych. Sąd uznał go winnym pięciu z nich. Capone został skazany na 11 lat pozbawienia wolności, z których odsiedział ostatecznie siedem i pół roku. Karę odbywał m.in. w słynnym więzieniu Alcatraz. Gdy wychodził na wolność, był już podupadły na zdrowiu i pozbawiony dawnych wpływów.

źródło:
Zobacz więcej