RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

„Media bez wyboru”. Zobacz, co o akcji sądzą internauci

Akcja "media bez wyboru" z dużym zasięgiem w sieci (fot. Omar Marques/Getty Images)
Akcja "media bez wyboru" z dużym zasięgiem w sieci (fot. Omar Marques/Getty Images)

Środowy protest mediów przeciwko podatkowi od reklam budzi duże zainteresowanie w sieci. Wielu internautów nie rozumie, jaki jest powód sporu. Z ujawnionych właśnie analiz wynika, że dynamicznie rośnie przewaga opinii popierających podatek dla mediów.

Koncerny i miliardy z reklam opodatkowane? Sprawdź, o jakich kwotach mowa

Akcja „Media bez wyboru”, przedstawiana jako walka o pluralizm w mediach, to w dużej mierze twarda walka o finansowe interesy. Chodzi o projekt...

zobacz więcej

Twitterowy profil „Polityka w Sieci” poinformował, że zasięg hasztagu „Media bez wyboru” przekroczył w sieci 115 mln. To bardzo wysoki wynik. Od środowego poranka część stacji telewizyjnych, radiowych i portali, wstrzymało swoją działalność, co wzbudza duże zainteresowanie.

Z analizy danych wynika, że około 1/3 komentarzy w sieci wyraża brak zrozumienia dla całej akcji. Użytkownicy nie do końca rozumieją, gdzie jest źródło całego sporu.

„Dynamicznie rośnie przewaga opinii popierających podatek dla mediów (w tym zagranicznych koncernów)” – czytamy. Wcześniej profil donosił, że odnotowywał przewagę wpisów krytykujących rząd. Brak dostępu do części mediów miał być też największym problemem dla mieszkańców małych miejscowości.

Zobacz także -> Protest mediów? Mazurek przypomina słynną rozmowę Kulczyka z Grasiem

„Strajkujący nie wytłumaczyli ludziom o co biega i po prostu się wyłączyli. Ludzie chcąc się dowiedzieć o co chodzi, włączają media co nie strajkują i z nich czerpią wiedzę. Genialny plan” – ocenił na Twitterze publicysta Wojciech Mucha. „Chyba jednak czarne media nie przeciągnęły na swoją stronę odbiorców, bo czym? Czarną tablicą? Nonsens” – dodają internauci.

Podatek mediów. O co chodzi?

„Media bez wyboru”? Fogiel mówi o wsparciu służby zdrowia

Poseł PiS Radosław Fogiel ocenił, że każdy „gracz rynkowy może oczywiście zabierać głos w sprawach regulacji, które go dotyczą”. Nie skrytykował...

zobacz więcej

Jak informował portal tvp.info, w grę wchodzą grube miliony. Rząd rozważa bowiem wprowadzenie funkcjonującego już w UE podatku od reklamy internetowej i konwencjonalnej – wyłącznie dla medialnych gigantów.

I tak Telewizja Polska musiałaby zapłacić ok. 70 mln zł. W przypadku TVN, którego dochód z reklam przekracza 1,7 mld złotych, kwota ta sięgnęłaby ok. 144 mln, a dla Polsatu (+Interii) wyniosłaby ok. 108 mln zł. Ile zapłaciliby RMF FM, Radio ZET, RASP czy Agora? Więcej na ten temat pisaliśmy  TUTAJ.

Z około 800 mln zł, które rząd planuje pozyskać w przyszłym roku, połowa trafi do Narodowego Funduszu Zdrowia. 35 proc. wpływów ma być przekazanych do Funduszu Wsparcia Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Obszarze Mediów, a 15 proc. do Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków.

 Rzecznik rządu wyjaśnił w wywiadzie dla TVP Info, że ten podatek, który jest w fazie projektowej, zakłada, iż będzie wynosił od 2 do 15 proc.; w zależności od tego, jakie będą przychody danej firmy i jaki towar będzie reklamowany. Resort finansów najwyższymi stawkami planuje objąć przychody z reklam towarów szkodliwych dla zdrowia, w tym napojów słodzonych.

Zobacz także -> Opłata z reklam na służbę zdrowia. Na czym polega podatek solidarnościowy od mediów?

– To są firmy, które przekraczają odpowiednio wysoki próg dochodów; to bardzo zamożne firmy, które stać na to, żeby w sposób solidarny podzielić się swoimi przychodami – mówił Piotr Müller.

źródło:
Zobacz więcej