RAPORT:

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kreml zakpił z Unii. Borrell zlekceważył ostrzeżenia Polski [WIDEO]

Sprawdziły się ostrzeżenia formułowane m.in. przez Polskę pod adresem szefa unijnej dyplomacji przed jego wizytą w Moskwie. W czasie, gdy reżim na Kremlu podkręca śrubę opozycji, ostentacyjnie wysyła Aleksieja Nawalnego za kratki i kontynuuje politykę agresji wobec Zachodu - wizyta Josepa Borrella była niewskazana. Ten jednak pojechał do Moskwy zupełnie nieprzygotowany i w efekcie wystawił siebie i całą Unię na kompromitację. Rosja zaś poczuła, że w relacjach z Brukselą może sobie pozwolić na jeszcze więcej, niż do tej pory.

Nie chcą słyszeć ich krzyku. Lewica udaje, że nie zauważa prześladowania chrześcijan

Lewicowy maistream medialny szczyci się, że jest wielkim obrońcą wszelkich prześladowanych. Jego przedstawiciele prześcigają się w deklaracjach...

zobacz więcej

Josep Borrell pomimo tego, że przed wyjazdem zapowiadał, że będzie chciał się spotkać z Nawalnym, który po powrocie do Rosji został osadzony w kolonii karnej, ostatecznie się z nim nie zobaczył. Jak to jednak tłumaczył? Kompromitująco.

Zamiast przyznać, że Kreml się na to nie zgodził, jego rzecznik przekonywała, że do spotkania nie doszło, żeby nie tworzyć „błędnego wrażenia”, że UE akceptuje jego uwięzienie. Zapewniła ona przy tym, że UE pozostanie w „bliskim kontakcie” z ludźmi związanym z opozycjonistą, a sprawa ta zostanie podjęta na nadchodzącej Radzie UE ds. Zagranicznych.

Moskwa postanowiła wykorzystać nieprzygotowanie szefa unijnej dyplomacji i zagrać ostro. W efekcie, podczas konferencji po rozmowach, minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow ocenił, że Unia jest „nierzetelnym partnerem, przynajmniej na tym etapie”. Wyraził przy tym nadzieję, że na szczycie UE w marcu „poczyniony zostanie wybór na rzecz konstruktywnej, profesjonalnej i pragmatycznej współpracy” z Moskwą.

Kreml nie chce być oceniany

W jego wypowiedzi, oprócz sugestii, że UE powinna być bardziej pragmatyczna, znalazło się kluczowe zdanie, dla zrozumienia rosyjskiej polityki względem sąsiadów. Powiedział on mianowicie, że obie strony powinny „porozumieć się w sprawie zasad, które zawierałyby zobowiązanie do nieingerowania w sprawy wewnętrzne suwerennych państw” na obszarze poradzieckim.

- Będziemy liczyć na to, że UE weźmie pod uwagę słuszne interesy Federacji Rosyjskiej wokół naszych granic i w relacjach z naszymi najbliższymi sąsiadami i sojusznikami podczas budowania polityki UE na tym kierunku - dodał.

Kuriozalny zarzut. Rosja wydaliła polskiego dyplomatę i dwóch unijnych [WIDEO]

Rosja wydaliła trzech europejskich dyplomatów, z Polski, Niemiec i Szwecji. Decyzję tę rosyjskie MSZ podjęło w dniu, gdy z wizytą w Moskwie...

zobacz więcej

To zaś oznacza, że Moskwa domaga się, by Zachód i kraje regionu uznały, że wciąż istnieje coś takiego jak „bliska zagranica” i że jeśli państwa znajdujące się w tej strefie będą chciały przy pomocy Zachodu się z niej wyrwać, to zostaną za to ukarane. Tak jak zostały w ostatnich latach ukarane Gruzja, Ukraina i jak za chwilę może zostać ukarana Mołdawia.

To, co znamienne dla wizyty Borrella w Moskwie to fakt, że wprawdzie skrytykował on uwięzienie Nawalnego i ponownie zaapelował o jego uwolnienie, ale nie wspomniał nic o rosyjskiej agresji na Ukrainie.

Borrell „zapomniał” o Ukrainie

Warto zadać o to pytanie szefowi unijnej dyplomacji. W końcu to właśnie wywołanie konfliktu na wschodzie tego kraju i aneksja Krymu spowodowały nałożenie w połowie 2014 roku na Rosję sankcji gospodarczych.

Znamienne jest też, że Borrell nie zareagował w żaden sposób, gdy Ławrow oceniał, że UE jest niewiarygodnym parterem i mówił jedynie o tym, że pomimo różnic możliwa jest współpraca Unii z Rosją w wielu dziedzinach i pogratulował jej wynalezienia szczepionki Sputnik V przeciw koronawirusowi.

To jednak nie koniec. Nie przez przypadek, w tym samym czasie, gdy Borrell przebywał w Moskwie, Kreml zdecydował się na wydalenie trójki dyplomatów ze Szwecji, Niemiec i Polski, za – jak przekonywali jego przedstawiciele – branie przez nich udziału w nielegalnych wiecach poparcia dla Nawalnego.

Amerykański admirał o Rosji i Chinach: Możliwa wojna nuklearna

Admirał Charles Richard, dowódca Dowództwa Strategicznego Stanów Zjednoczonych twierdzi, że istnieje realna możliwość wojny nuklearnej pomiędzy...

zobacz więcej

Co z tego, że wezwany do polskiego MSZ ambasador Rosji wysłuchał, że nasza dyplomatka była na wiecach w ramach wykonywania obowiązków i chroni ją Konwencja Wiedeńska, skoro Kreml z premedytacja dolewa oliwy do ognia i wbrew zapewnieniom swoich obrońców w UE, nie dąży do resetu.

Jak zareagowały na tę prowokację Niemcy, największy obrońca reżimu Władimira Putina w UE? Angela Merkel przyznała, że wydalenie dyplomatów jest nieuzasadnione i że jest to „kolejny aspekt, w którym widać, jak Rosja oddala się od rządów prawa”. Z kolei szef tamtejszej dyplomacji Heiko Maas zapowiedział, że działania te nie pozostaną bez odpowiedzi ze strony Berlina.

Rozczarowanie w Brukseli

Tyle, że już wielokrotnie w przyszłości niemieckie władze deklarowały, że nie pozostawią działań Kremla bez odpowiedzi, a później robiły wszystko, by odpowiedź unijna na nie była jak najsłabsza. Wciąż stoją bowiem na stanowisku, że kwestie biznesowe i polityczne to dwie różne sprawy.

Josep Borrell poleciał do Moskwy i nic nie osiągnął, został jedynie ośmieszony. Wizyta ta spotkała się z bardzo negatywnymi ocenami nawet wśród przedstawicieli krajów, które wcześniej przeciwko niej nie protestowały.

Z rozmów, które przeprowadziła z częścią z nich korespondentka Polskiego Radia w Brukseli Beata Płomecka wynika, że jego wizyta była nieprzygotowana, a sama idea restartu w relacjach z Rosja była zła i pozbawiona podstaw. Co więcej, wszystko wskazuje na to, że Rosja, widząc unijną słabość, zaostrzyła retorykę.

Rosjanie przestają ufać Putinowi

Władimirowi Putinowi ufa 29 procent Rosjan – poinformowało Centrum Analityczne Jurija Lewady. Socjologowie oświadczyli, że na spadek zaufania do...

zobacz więcej

Znamienne dla postawy Borrella w tym temacie jest też to, że nie konsultował on wizyty z ekspertami do spraw wschodnich, z podlegającego mu unijnego korpusu dyplomatycznego i to, że w jego gabinecie nie ma ani jednego eksperta od Rosji.

Warszawa chce nowych sankcji

Polska wraz z krajami bałtyckimi i kilkoma innymi państwa unijnymi domaga się nałożenia nowych sankcji na Rosję. Prezydent Andrzej Duda mówił, że powinny one Rosję zaboleć i proponował uderzenie w Nord Stream 2.

Jak podkreśla nasz szef dyplomacji Zbigniew Rau sprawa restrykcji zostanie ponownie podjęta podczas spotkania Rady Spraw Zagranicznych UE.

Na razie wszystko wskazuje, że ostre stanowisko USA wobec Rosji, które do tej pory charakteryzowało administrację Donalda Trumpa, może być kontynuowane przez Joe Bidena i jego ludzi. Na razie mamy jednak do czynienia jedynie z deklaracjami. O tym, czy zmienią się one w konkrety, przekonamy się już niedługo.

Jak mówił ostatnio doradca prezydenta USA do spraw bezpieczeństwa narodowego Jake Sullivan działania podejmowane przez Rosję są szkodliwe, a wśród nich wymienił nie tylko próbę otrucia Nawalnego, czy jego obecne uwięzienie i prześladowanie opozycji, ale także ingerencję w wynik amerykańskich wyborów prezydenckich z 2016 roku i inne jej zachowania. Pytany jednak o reakcję USA, tłumaczył, że zareagują one w odpowiednim czasie, w sposób jaki same wybiorą za słuszny.

Adwokat Nawalnego zwróci się do instytucji międzynarodowych

Obrońcy Aleksieja Nawalnego powiadomili, że „dziś lub jutro” poinformują Komitet Ministrów Rady Europy, że Rosja nie wykonała werdyktu...

zobacz więcej

Na działania Kremla reagują tymczasem amerykańscy senatorowie, z których część przygotowuje projekt ustawy nakładającej restrykcje. Wzywają oni administrację USA do ustalenia, czy Rosja naruszyła międzynarodowe prawo dotyczące użycia broni chemicznej, a jeśli do tego doszło, to domagają się ukarania winnych.

Znów układają NS2

Testem dla nowej administracji będzie również rozpoczęcie przez rosyjski statek Fortuna w niedzielę układania gazociągu Nord Stream 2 w wodach Danii. Przed dwoma laty Stany Zjednoczone nałożyły sankcje na firmy budujące rosyjsko-niemiecką rurę, a rok później je zaostrzyły. Przed dwoma tygodniami Parlament Europejski wezwał do natychmiastowego wstrzymania budowy gazociągu, a także do nałożenia na ten kraj dodatkowych restrykcji w związku z represjami wobec Nawalnego.

Wciąż jednak nie udaje się przekonać Niemiec do porzucenia tego szkodliwego dla UE projektu, który zagraża bezpieczeństwu Europy Środowo-Wschodniej, uzależnia kraje członkowskie od surowca z Rosji i pozwala czerpać zyski z jego sprzedaży reżimowi Putina.

Tymczasem Polska, wraz z sojusznikami, nie ustaje w wysiłkach, by wymusić na Moskwie zmianę zagrażającej bezpieczeństwu międzynarodowemu polityki. Z inicjatywy Warszawy w poniedziałek odbędzie się wideokonferencja 27 krajów ze współpracownikami Nawalnego.

Petar Petrović

Autor jest dziennikarzem Polskiego Radia

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej