RAPORT

DEBATA W PARLAMENCIE EUROPEJSKIM PO WYROKU TK

Niszczyli miejsca kultu, skazali Boga „na śmierć”. Walka z religią w ZSRR

Wysadzenie soboru Chrystusa Zbawiciela w Moskwie w 1931 r. (fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images)
Wysadzenie soboru Chrystusa Zbawiciela w Moskwie w 1931 r. (fot. Sovfoto/Universal Images Group via Getty Images)

„Naród rosyjski nie wybaczy takiego poniżenia swojej wiary. Nastanie moment, kiedy powstanie i odpowie silnym uderzeniem w pyski czerwonych małp, od których zadrży cały świat” – pisał w styczniu 1923 r. korespondent niemieckiej gazety „Berliner Tagesblatt”, który był świadkiem bolszewickiego „sądu nad Panem Bogiem”. Ponieważ podsądny nie zjawił się na rozprawie, komuniści skazali zaocznie Stwórcę na „karę śmierci” za „przestępstwa przeciwko rodzajowi ludzkiemu”. Nazajutrz pluton egzekucyjny wykonał „wyrok”, oddając strzały w niebo…

Tajemnicza śmierć księdza. Został zabity przez bezpiekę?

Mija 32. rocznica tragicznej, dotychczas niewyjaśnionej, śmierci ks. Stanisława Suchowolca. Kapelan białostockiej „Solidarności” oraz duszpasterz...

zobacz więcej

Dwa lata po „skazaniu” Boga, 7 lutego 1925 r., bolszewicy powołali Ligę Bezbożników – organizację, która miała wspierać organy państwowe w propagowaniu ateizmu oraz prześladowaniu wszelkich przejawów wiary. W późniejszych latach funkcjonowała ona pod nazwą Związek Wojujących Bezbożników, która – być może – bardziej pasowała w zamyśle twórców do profilu jej działalności. Założycielem i przewodniczącym organizacji był znany z obrazoburczych pamfletów Jemieljan Jarosławski (właśc. Miniej Izrailewicz Gubelman). Fundamenty, na których powstał związek wpisywały się w założenia ideologiczne leżące u podstaw marksizmu-leninizmu.

Już w 1905 r. Włodzimierz Lenin rozpowszechniał w artykule „Socjalizm i religia” takie oto myśli: „Współczesny uświadomiony robotnik, wychowany przez wielki przemysł fabryczny, oświecony życiem miejskim, odrzuca z pogardą przesądy religijne, pozostawia niebo klechom i burżuazyjnym bigotom, zdobywając sobie lepsze życie tu, na ziemi. Współczesny proletariat staje po stronie socjalizmu, który wprzęga naukę do walki z religijnym otumanieniem (…). Całkowity rozdział Kościoła od państwa oto żądanie, jakie stawia socjalistyczny proletariat współczesnemu państwu i współczesnemu Kościołowi”.

Chociaż zarówno Lenin, jak i działacze Związku Wojujących Bezbożników opierali się na twierdzeniu, że walkę z teizmem należy prowadzić bez obrażania uczuć religijnych mas pracujących, działania bolszewików nie ograniczały się wyłącznie do szydzenia z wiary. W państwie socjalistycznym ateizm był propagowany w szkołach, komuniści przejmowali majątki kościelne i burzyli budynki sakralne, dokonywali też politycznych morderstw osób duchownych.

Bezbożnicy w akcji


W pierwszej konstytucji bolszewickiej Rosji zagwarantowano pozorne swobody. W jednym z punktów ustawy zasadniczej z 1918 r. czytamy: „W celu zabezpieczenia rzeczywistej wolności sumienia pracujących Kościół zostaje oddzielony od państwa, a szkoła od Kościoła i uznaje się zupełną swobodę religijnej i antyreligijnej propagandy dla wszystkich obywateli”.

W zderzeniu z rzeczywistością swoboda w wyrażaniu „propagandy religijnej” – jak określali głoszenie swej wiary Sowieci – okazała się jednak pustym hasłem. Inaczej rzecz się miała w przypadku tej drugiej wolności, wymienionej w bolszewickiej konstytucji – w samym tylko 1929 r. wydano w ZSRR 34 mln propagandowych ulotek o antyreligijnej treści.

Nie brakowało też znacznie brutalniejszych działań. Szacuje się, że w latach 1918-22 bolszewicy zamordowali ok. 30 tys. duchownych różnych wyznań. Częstą praktyką było zakłócanie mszy, a w pewnym momencie pojawiła się nawet bluźniercza koncepcja nowej wersji chrześcijaństwa, według której Chrystus miał być uznany za pierwszego komunistę…

Rosyjski ambasador: Bolszewicy i Lenin przeliczyli się fatalnie

Rosyjski ambasador w Warszawie Siergiej Andriejew ocenił w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że zwycięstwo Rosji w 1920 r. nie doprowadziłoby do...

zobacz więcej

Ogromny udział w krzewieniu antyreligijnej propagandy miał naturalnie wspomniany już Związek Wojujących Bezbożników. W latach 30. należało do niego ok. 5 mln osób. Jarosławski miał do dyspozycji wiele wydawnictw, za pośrednictwem których kolportował swoje szydercze manifesty. Dał się również poznać jako autor „Ateistycznej biblii”, w której przekonywał, że Bóg stworzył kobietę z żeber Adama „z powodu swojej impotencji”.

Sztandarowym pismem jego organizacji, mającym kształtować postawę nowego człowieka radzieckiego, był ateistyczny magazyn „Bezbożnik” ukazujący się w częstotliwościach tygodniowej, dwutygodniowej i miesięcznej. W 1925 r. tygodnik ukazywał się w nakładzie 210 tys. egzemplarzy, który wzrósł do pół miliona na początku lat 30. Dwutygodnik i miesięcznik drukowano natomiast w liczbie od 35 tys. do 60 tys. egzemplarzy.

Na łamach pisma regularnie atakowano duchownych, przedstawiając ich często jako ludzi wyzyskujących klasę robotniczą. W jednym z numerów opisano przykładowo przypadek prawosławnego ojca Siergieja, który miał rzekomo domagać się ok. 150 kilogramów zboża i ponad 21 metrów lnu za każdy udzielony przez niego ślub. „Chłopi, pomyślcie! Czy warto płacić daninę temu pasożytniczemu pająkowi?!” – grzmiał „Bezbożnik”.

W ramach organizacji Jarosławskiego powstała także młodzieżowa przybudówka, do której mogły wstępować dzieci do 14. roku życia. Zachęcano je m.in. do donosicielstwa oraz występowania przeciwko swoim pobożnym rodzicom.

Podobnie jak dorośli indoktrynowane dzieci walczyły z wiarą nie tylko słowem, ale i czynem. Jednym z przejawów brutalnej polityki antyreligijnej państwa było podprogowe nakłanianie do niszczenia wytworów sztuki sakralnej, stąd młodzież rywalizowała ze sobą na przykład w liczbie spalonych ikon.

Czytaj także: Ostatnia stalinowska czystka miała być wymierzona w Żydów

Ateistyczna pięciolatka


Chcąc uchronić Cerkiew przed rosnącą falą represji, zwierzchnik Kościoła prawosławnego w Rosji, patriarcha Siergij Stragorodski zadeklarował w 1927 r. lojalność wobec radzieckiej władzy. Nie powstrzymało to jednak komunistów: antyreligijny terror nabrał na sile już pięć lat później wraz z ogłoszeniem przez Józefa Stalina planu bezbożnej pięciolatki.

Car-bomba. Jak Sowieci zbudowali największą bombę wodorową świata

Temperatury na położonym na Oceanie Arktycznym archipelagu Nowej Ziemi spadają nieraz poniżej minus 40ºC. Swego czasu bywało tu jednak bardzo...

zobacz więcej

W pierwszym roku przewidywano zamknięcie wszystkich szkół religijnych, a w kolejnym – każdej synagogi, kościoła, cerkwi i meczetu. W następnych latach wszelkie przejawy religii miały zniknąć z kultury, sztuki i druku. Przewidywano także wydalenie duchownych z terytorium ZSRR. Ostatni, 1937 r. miał upływać na umacnianiu antyreligijnych postaw. Zakładano, że wszystkie te cele uda się osiągnąć do 1 maja, w którym wypadało Święto Pracy. Chodziło rzecz jasna o pewną symbolikę, podkreślenie „triumfu ludu pracującego” nad „dzikimi przesądami i zabobonami”.

Zgodnie z deklaracją wyrażoną w planie pięcioletnim do tego dnia na całym terytorium ZSRR miał nie pozostać „ani jeden dom modlitewny”, a pojęcie Boga miało zostać „przekreślone jako przeżytek średniowiecza i instrument ucisku mas pracowniczych”.

O ile jeszcze przed ogłoszeniem planu burzono świątynie oraz niszczono miejsca pochówków, o tyle teraz – jak mawiał Stalin – miał nastąpić „wielki przełom”. Antyreligijna krucjata dyktatora zakończyła się jednak ogromnym fiaskiem. Spis powszechny z 1937 r. wzkazał, że blisko 60 proc. społeczeństwa deklaruje przywiązanie do religii. Rozwścieczony Stalin postanowił nie ujawniać wyników oraz wydał rozkaz rozstrzelania autorów tych statystyk.

Duchownych nie ominęła prowadzona w ZSRR wielka czystka. Szef NKWD Nikołaj Jeżow raportował wówczas Stalinowi, że „w rezultacie przedsięwzięć operacyjnych niemal całkowicie zlikwidowany został episkopat Cerkwi prawosławnej”. Szacuje się, że w tym czasie rozstrzelano od 80 tys. do ok. 105 tys. duchownych, a tuż przed wybuchem II wojny światowej na terenie ZSRR było zamkniętych ok. 80 proc. wszystkich cerkwi.

„Nie wolno w Bolszewii dzwonić w dzwony cerkiewne (...). Dziecko, które się modli, jest wyrzucane ze szkoły. Człowiek, który się modli, traci posadę. Na każdym kroku uczucie religijne jest najpotworniej obrażane” – pisał Stanisław Cat-Mackiewicz w wydanym w 1939 r. reportażu „Myśl w obcęgach. Studia nad psychologią społeczeństwa Sowietów”.

Stalin złagodził swoją antyreligijną politykę dopiero w połowie 1941 r., gdy jego kraj został napadnięty przez Trzecią Rzeszę. Nie wynikało to oczywiście z jego osobistych przekonań, lecz świadomości, że w tym momencie nie może sobie pozwolić na gniew społeczeństwa, które – na przekór państwowej propagandzie – wciąż pozostawało w przeważającej mierze bogobojne.

Historyk: Związek Radziecki utuczył Trzecią Rzeszę

We wrześniu i październiku 1940 r. wymiana handlowa z ZSRR była na tyle znaczna, że osiągała ponad 80 proc. wartości całego importu do Trzeciej...

zobacz więcej

Epilog: Ateistyczne państwo Hodży


Pewną odpowiedzią na próby wykorzenienia religii w ZSRR była powieść Michaiła Bułhakowa „Mistrz i Małgorzata”. O tym, ile prawdy jest w płynącym z tej książki morale – że żadne działania państwa nie są w stanie doprowadzić do porzucenia przez obywateli ich wiary – pokazywał dobrze przykład komunistycznego dyktatora Albanii Envera Hodży, który zamierzał pójść o krok dalej od Sowietów.

Na mocy dekretu z 22 listopada 1967 r. albańscy komuniści anulowali wszelkie dokumenty związane z życiem religijnym, zakazali wyrażania i wyznawania jakiejkolwiek wiary oraz „zlikwidowali” w kraju wszystkie religie, wyznania i budynki kultu religijnego.

Państwo przejęło budynki sakralne, przemieniając je na urzędy pocztowe czy hale sportowe. Za posiadanie Biblii, przedmiotów związanych z kultem religijnym oraz próbę ochrzczenia dziecka można było trafić do więzienia lub obozu. Albania stała się tym samym pierwszym i jak dotąd jedynym w historii oficjalnie ateistycznym państwem na świecie.

W konsekwencji wieloletnich eksperymentów z bezbożnością kraj ten jest dziś uważany – nie bez powodu – za jeden z najbardziej tolerancyjnych religijnie. Hodża nie tylko nie zdołał wygrać z religią, ale wzmocnił u wielu osób poczucie wiary. Doprowadził też – niezamierzenie – do dialogu pomiędzy połączonymi wspólną niedolą ludźmi różnych wyznań. Obecnie nierzadkim zjawiskiem w Albanii jest wspólne celebrowanie ważnych świąt w islamie, judaizmie i chrześcijaństwie przez przedstawicieli tych religii. Wyrazistym zwieńczeniem porażki Hodży jest również fakt powołania funkcjonującej ponad podziałami Rady Religijnej.

Czytaj także: „Dla komunistów w XX w. Kościół katolicki był głównym przeciwnikiem”

W XXI w. usunięto z krajobrazu Albanii jeden z największych reliktów komunizmu – ogromny napis „Enver” na górze Mal Shpirag. Pierwotnie stworzono go w 1968 r. z okazji 60. urodzin dyktatora. W 1994 r. napis został zniszczony przez armię przy użyciu napalmu, ale już trzy lata później przywrócono go pod naciskiem zagorzałych komunistów.

W 2012 r. Sheme Filja – jeden z twórców napisu sprzed 44 lat –postanowił pozbyć się raz na zawsze tego absurdalnego jego zdaniem przejawu kultu jednostki. Wraz z kilkoma mężczyznami ze swojej rodziny przestawił „dwie litery”, doprowadzając do zmiany napisu na „Never” (ang. nigdy). Inicjator akcji, który użył do tego sprzętu do rozpylania farby, chciał w ten sposób symbolicznie podkreślić, że Albańczycy nie życzą sobie powrotu do czasów słusznie minionych oraz przywódców pokroju Hodży. Jak wyjaśniał, zmiana napisu stanowiła dla niego próbę rozliczenia z przeszłością oraz naprawienia swojego „błędu młodości”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej