RAPORT

Wojna na Ukrainie

Hans G. do pracownicy: Wybierz sobie materiał na trumnę. Wraca sprawa szefa z Niemiec

Wraca sprawa Hansa G., właściciela firmy na Pomorzu (fot. PAP/Adam Warżawa)
Wraca sprawa Hansa G., właściciela firmy na Pomorzu (fot. PAP/Adam Warżawa)

Wraca sprawa Hansa G., właściciela firmy na Pomorzu. Tym razem w sądzie karnym. Niemiecki przedsiębiorca oskarżany jest o groźby karalne kierowane pod adresem swoich pracowników. Z aktu oskarżenia wynika, że najbardziej przeszkadzało mu w nich to, że są… Polakami. Prokuratura przedłożyła dalsze dowody i zeznania, w których poszkodowani i świadkowie podkreślają realne groźby kierowane przez Niemca pod ich adresem. We wtorek sąd przesłucha jedną z poszkodowanych.

Sprawa Hansa G.: Żadna organizacja piętnująca ksenofobię nie wsparła nas

Sąd Okręgowy w Gdańsku przesłuchał ostatnich świadków w sprawie skierowanej przez Natalię Nitek-Płażyńską przeciwko Hansowi G., niemieckiemu...

zobacz więcej

Hansie G. pewnie w Polsce nikt nigdy by nie usłyszał, gdyby nie jego zachowanie wobec pracowników, utrwalone przez jedną z jego byłych podwładnych, Natalię Nitek-Płażyńską. Niemiec nigdy nie krył się z odczuwaniem swojej wyższości rasowej i narodowej. Nie pozostawiał też miejsca na wątpliwości co do swoich poglądów i wzorców ideowych.

– Tak, jestem hitlerowcem… – przyznawał bez ogródek. I na potwierdzenie tych słów rozwijał temat w formie obelg adresowanych do swoich polskich pracowników.

„Nienawidzę czarnuchów, ale Polacy są jeszcze gorsi”


W akcie oskarżenia mnożą się określenia typu: „Polacy są bliżej małp”, „jesteście shitem”, „z Polakami to jak z psami, trzeba ich sobie wyszkolić”, „Gdyby nie Niemcy, to Polacy mieszkaliby w jaskiniach”, „Nigros-kanaken (obelżywe określenie czarnoskórych obcokrajowców – red.) to gówno, ale i tak wolę z nimi…”, „Polacy zawsze byli i będą sługami Niemców”, „Nienawidzę czarnuchów, ale Polacy są jeszcze gorsi”, „Polak patriota, Słowianin to gorzej niż bambus…” itd., itd. A to tylko niektóre z tych rasistowskich. Do tego jeszcze dochodzą równie wymowne z kategorii politycznych: „Jesteś głupia, bo słuchasz Kaczyńskiego”, „pieprzony pisior”, „Trzeba być głupcem, aby być patriotą”…

Pomijając już wszystkie kawałki typu: „jesteś głupia”, „jesteś idiotka”, „zimna suka” itd.

Sprawa Hansa G. Pełnomocnik Niemca uczy, jak należy walczyć z nazizmem

Pełnomocnik niemieckiego biznesmena Hansa G. zarzucił Natalii Nitek-Płażyńskiej bierność w zwalczaniu faszyzmu i uprzedzenie do Niemców. Świadczyć...

zobacz więcej

„A teraz cię zastrzelę”


Niemiecki szef nie poprzestawał na mieszaniu z błotem swoich pracowników. Sporą część narracji skierowanej do podwładnych, jak wynika również z aktu oskarżenia, zajmowały mu groźby. Hans G. czy to w furii, czy to w polubownych pogawędkach lubił mówić o swoich marzeniach „wystrzelania wszystkich Polaków”, wskazywał też na swoje wzorce, a więc, jak podkreślał, zrobiłby to tak, „jak zrobił to Hitler”, bo z „Polakami trzeba zrobić porządek”.

Jego groźby nie odnosiły się jedynie do narodowych uogólnień. Według świadków, gdy jakiś projekt w firmie nie wypalił, zapowiadał, że dla wszystkich swoich pracowników zamówi trumny i ich do nich wpakuje. Jedna z pracownic wspomina: - Był taki czerwony ze złości, taki wściekły, pytając, z jakiego materiału mają być te trumny…

Ta sama kobieta zeznała też, że Hans G. dla żartu chodził i strzelał, krzycząc: pif–paf. Rzucił to również w jej kierunku, dodając: - A teraz cię zastrzelę.

„Jesteśmy Europejkami”


Czy takie zachowanie można było potraktować jako uciążliwe, ale niegroźne popisy chamskiego szefa, który swoje frustracje i kompleksy wylewał na zależnych od siebie ludzi?

„Może trafię do aresztu”. Nitek-Płażyńska nie przeprosi Hansa G.

Natalia Nitek-Płażyńska nie zamierza przepraszać Hansa G., jak nakazał jej gdański Sąd Apelacyjny. W związku z niewykonaniem wyroku może trafić do...

zobacz więcej

Natalia Płażyńska-Nitek, jedna w pokrzywdzonych i jednocześnie świadków w sprawie przyznała, że fizycznie bała się G.

– Miałam wtedy 25 lat, on 50, więc wydawało się, że mówi to, co naprawdę myśli. Zwłaszcza że swoje groźby wykrzykiwał w gniewie i jednocześnie rzucał przedmiotami, które miał pod ręką. Np. kiedyś koło mojego ucha przeleciał element stojaka. Z czasem pozwalał sobie na coraz więcej. Naprawdę można było odnieść wrażenie, że jest zdolny do zrealizowania swoich gróźb. Jednak swoje teorie potrafił wypowiadać zupełnie innym, spokojnym tonem, coś na wzór wykładu – mówi w rozmowie z tvp.info Natalia Płażyńska-Nitek.

Zaznaczyła przy tym, że niewielu pracowników na to reagowało. Niektórzy po prostu się bali i wychodzili z pokoju. – Niektóre z moich koleżanek, pytane, czy im to nie przeszkadza, że ktoś w taki sposób obraża ich narodowość, miały przygotowaną odpowiedź: My czujemy się Europejkami.

Spór między pracownikami firm a ich przełożonym nie jest nowy. W marcu 2020 r., w procesie cywilnym, Sąd Apelacyjny w Gdańsku wydał jeden z najgłośniejszych i najbardziej zaskakujących wyroków zeszłego roku, a może i dekady. Pełnomocnicy Natalii Nitek-Płażyńskiej, dr Monika Brzozowska-Pasieka i Jerzy Pasieka, zaznaczali, że Hans G. stara się odwrócić sytuację i udowadniać, iż to nie on nie lubi Polaków, ale Płażyńska-Nitek nie lubi Niemców. W tym miał być cały kłopot.

Kasacja w sprawie Hansa G. Mówił, że zabiłby wszystkich Polaków

Prokuratura skierowała do Sądu Najwyższego kasację od lipcowego wyroku Sądu Okręgowego w Gdańsku w prawie przeciwko Hansowi G. Sąd uznał go za...

zobacz więcej

Sąd uznał winę Niemca, ale, ku zaskoczeniu większości obserwatorów, jednocześnie uznał go za ofiarę zachowania podwładnej, która bez jego wiedzy nagrywała rasistowskie i antypolskie wypowiedzi pracodawcy.

Sąd zinterpretował to w uzasadnieniu w następująco: „W sposób zaplanowany i zorganizowany nadużywała naturalnego zaufania, jakim pozwany – powód wzajemny obdarzał ją jako swojego pracownika, członka kadry menedżerskiej; czyniła to przez dłuższy czas, w sytuacji dużego napięcia i namnożenia problemów w firmie. Powódka – pozwana wzajemnie nie wyrażała przy tym skruchy z tego powodu, nie spojrzała krytycznie na swoje postępowanie".

Po tym wyroku „Gazeta Wyborcza” pisała o histerii nakręcanej przez prawicowe i rządowe media. Choć prawomocnym wyrokiem zaskoczony był nawet Jerzy Owsiak, deklarujący, że zwróci pieniądze, które zgodnie z decyzją sądu Natalia Nitek-Płażyńska miała wpłacić na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

W sprawie cywilnej pełnomocnicy Nitek-Płażyńskiej oraz Reduta Dobrego Imienia złożyli kasację.- Z przekazów medialnych wiem, że kasacja przeszła tzw. przedsąd i zostanie rozpoznana. To będzie niezwykle istotny wyrok dla każdej ofiary mowy nienawiści, ale również dla ofiar przemocy domowej, molestowania czy mobbingu. Na razie jest prawomocny wyrok sądu gdańskiego, z którego wynika, że nagrywanie przestępstwa znieważenia jest działaniem nielegalnym i że za nagranie takiej osoby, dziś już skazanej prawomocnie wyrokiem karnym za przestępstwo znieważania, ofiara musi przeprosić i zapłacić sprawcy - mówi dr Monika Brzozowska-Pasieka.

Ruszyła kasacja ws. mowy nienawiści. Ciąg dalszy sprawy Nitek-Płażyńskiej przeciwko Hansowi G.

Prokuratura Krajowa przystąpiła do kasacji w sprawie Natalii Nitek-Płażyńskiej walczącej z niemieckim przedsiębiorcą Hansem G., który obrażał...

zobacz więcej

– Początkowo myślałam, że się przesłyszałam. Sąd stwierdził, że niepotrzebnie nagrywałam, bo mogłam po prostu przyjść i wszystko opowiedzieć. Jednocześnie sąd wziął pod uwagę jako dowód w sprawie właśnie te nagrania. Czego nie miałam w ten sposób udokumentowanego, nie rozpatrywał – mówi Płażyńska-Nitek.

Rozprawa karna też zresztą miała już miejsce. W lipcu zeszłego roku sąd uznał Hansa G. winnym, ale nie gróźb karalnych. Teraz wraca właśnie ten wątek. We wtorek zeznawać będzie pierwsza z poszkodowanych.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej