RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Nacjonalizm w skokach? „Najgorsi są Rosjanie i Polacy”

Z badań wynika, że sędziowie w skokach nie są obiektywni (fot. Richard Heathcote/Getty Images)
Z badań wynika, że sędziowie w skokach nie są obiektywni (fot. Richard Heathcote/Getty Images)

Odkąd Halvor Egner Granerud przegrał w grudniu o 0,5 punktu złoto mistrzostw świata w lotach narciarskich, w Norwegii trwa dyskusja na temat obiektywności sędziów. Z przeprowadzonych przez tamtejszych naukowców badań wynika, że większość – poza Norwegami i Finami – faworyzuje swoich. A najbardziej Rosjanie i Polacy.

PŚ w skokach narciarskich w Lahti. Polacy poza pierwszą dziesiątką

Skoczkowie narciarscy rywalizowali w niedzielę podczas Pucharu Świata w fińskim Lahti. Najlepszy z Polaków był Piotr Żyła, który zajął 11....

zobacz więcej

Noty w skokach od lat są przedmiotem kontrowersji. W Polsce – od 2002 roku, odkąd mocno wątpliwym telemarkiem Simon Ammann „nabierał” sędziów w Salt Lake City, zapewniając sobie dwa złote medale olimpijskie.

W czasach, których po 40 oddanych skokach zdarzało się powtarzać pierwszą serię (bo ktoś poleciał za daleko i trzeba było obniżyć belkę), a karty co tydzień rozdawał wiatr, zawodnicy często zmagali się z poczuciem niesprawiedliwości. Dziś, gdy obowiązują przeliczniki – niedoskonałe, ale w założeniu będące sporym usprawnieniem – powodów do złości jest coraz mniej. Pozostają tylko sędziowie…

Maksymalnie można zdobyć 60 punktów


System jest prosty: pięciu panów z pięciu różnych krajów ogląda z pewnej odległości skok, po czym – biorąc pod uwagę m.in. „elegancję” w locie czy jakość lądowania – ocenia go w skali 1-20. Dwie skrajne noty są usuwane, liczą się tylko trzy środkowe. Maksymalnie można więc zdobyć 60 punktów. Alex Krumer z Molde University College oraz Felix Otto i Tim Pawlowski z University of Tubingen w Niemczech wzięli pod uwagę ponad 76 tys. skoków z lat 2010-2016. Wnioski? Nacjonalizm w skokach żyje i ma się dobrze. Najbardziej „swoich” faworyzują Rosjanie, którzy dokładają rodakom średnio 0,22 pkt za skok. Nieco mniej Polacy (0,17), Czesi (0,16) czy Francuzi (0,15). Obiektywni – podkreślają badacze – są tylko Finowie i Norwegowie.
(wyk. Alex Krumer / Molde University College)
(wyk. Alex Krumer / Molde University College)

PŚ w skokach w Zakopanem. Wystarczył jeden gorszy skok...

Po raz 50. odbył się w Zakopanem drużynowy konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich. Polskę reprezentowali Piotr Żyła, Kamil Stoch, Andrzej...

zobacz więcej

0,22 pkt to – teoretycznie – nie tak dużo. W praktyce, skrajne noty się nie liczą, a średnia różnica między najlepszą a najgorszą to 0,3 pkt. W takich okolicznościach, 0,22 pkt więcej/mniej za skok nie brzmi już tak niewinnie.

„Nie sugerujemy, że w skokach panuje korupcja” – podkreślają badacze. „Rezultaty mówią jednak sporo o tym, jak nieobiektywni potrafią być sędziowie, którzy zamiast skupiać się wyłącznie na występie danego zawodnika, biorą pod uwagę także jego narodowość”.

Rozwiązanie? Proponowana od lat przez wielu entuzjastów dyscypliny całkowita rezygnacja z not. Filozofia „im dalej, tym lepiej”, z nieco zmodyfikowanymi współczynnikami za wiatr. FIS podobnych koncepcji jednak nie rozważa. Przynajmniej na razie.

źródło:
Zobacz więcej