RAPORT:

#FabrykahejtuPO

Rektor WUM nie podał się do dymisji i teraz tłumaczy przyczyny afery. „Potrzebowałem czasu”

Rektor WUM prof. Zbigniew Gaciong tłumaczy przyczyny afery celebrytów, polityków i osób z władz TVN, które wzięły szczepionki przeznaczone dla medyków. W skierowanym do uniwersyteckiego Senatu oświadczeniu pisze, dlaczego nie podał się do dymisji. Stwierdza, że jest mu „przykro”, bo „błędy zostały popełnione”, a jednym z nich był jego udział w konferencji prasowej. Uważa, że stał się ofiarą hejtu, a zarzuty wobec niego są „niezasadne”.

Rektor WUM tłumaczy się ze szczepień. „Strzykawkę może uda się sprzedać na aukcji”

Nie twierdzę, że nic się nie stało. Zostałem wprowadzony w błąd. Przez panią prezes. Ona została wprowadzona w błąd telefonicznie. NFZ też ma...

zobacz więcej

RAPORT - Równi i równiejsi? „Elity” zaszczepione przed medykami

Rektor prof. Gaciong uważa, że winien jest Sentowi uczelni wyjaśnienia, ale aby je sformułować, „jak większość ludzi”, potrzebował czasu, „by stawić czoło temu, co zaszło”.

Udział w konferencji błędem?


W połowie stycznia prof. Gaciong poinformował, że nie ustąpi z funkcji rektora WUM. Do tego oświadczenia odniósł się minister Adam Niedzielski. „Próba nadania tej sytuacji kontekstu politycznego i sprowadzenia jej do przepychanki z Ministrem Zdrowia to rozpaczliwa obrona stanowiska” – napisał wtedy na Twitterze szef resortu zdrowia, który dymisji rektora oczekiwał.

Czytaj także: „Zabrakło odwagi”. Niedzielski odpowiada na oświadczenie rektora WUM

Po trzech tygodniach rektor WUM skierował do uniwersyteckiego Senatu list, tłumacząc się, dlaczego nie ustąpił ze stanowiska. „Z perspektywy minionych dni dostrzegam, jakie błędy zostały popełnione, choćby udział w konferencji prasowej zorganizowanej 2 stycznia” – czytamy w jego oświadczeniu. Prof. Gaciong dodaje, że poprzez kontakt z dziennikarzami – od których nigdy nie stronił – zamierzał „opanować kryzys”.

„Ta ufność i brak negatywnych doświadczeń tym razem okazały się zgubne. Przyznaję, że nie doceniłem niszczącej siły hejtu. Nie przewidziałem też, że prasa nie od razu okaże chęć dociekania prawdy. Okazało się, że nie możemy na to liczyć. Górę wzięły rozpalone emocje i pomówienia” – ocenia rektor Gaciong. Według niego „wygrała narracja stworzona na użytek podgrzewania emocji”.

O „workach na zwłoki” i „wygrażaniu pięściami”. Prezes ORL chce sprostowania od rektora WUM

Prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski skierował do rektora WUM Zbigniewa Gacionga pismo, w którym zwrócił się o...

zobacz więcej

„Ogromnie przykro” zamiast dymisji


Rektor WUM przyznaje, że dobór osób do szczepienia przez spółkę Centrum Medyczne WUM „był chaotyczny”.” Wymknął się spod kontroli i dopuszczono do tego, by powiadomieni o możliwości szczepienia pacjenci Centrum zapraszali swoich znajomych”.

Więcej: Kulisy manipulacji. Tak powstała fałszywa linia obrony o „akcji promocji szczepień” WUM

Prof. Gaciong twierdzi, że zaistniały chaos był „następstwem telefonicznych próśb z urzędów o wykorzystanie rozmrożonej wcześniej puli szczepionek” i próba uniknięcia ich zmarnowania. „Dziś, po ponad trzech tygodniach, mogę nieustająco powtarzać, że jest mi ogromnie przykro” - pisze. Odnosząc się zaś bezpośrednio do faktu niepodania się do dymisji, rektor WUM stwierdza: „Po pierwsze, stawiane mi publicznie zarzuty są niezasadne. Po drugie, przyjmując zaszczytną funkcję rektora naszej uczelni, wybranego w demokratycznych wyborach, złożyłem wiele obietnic, z których zamierzam się wywiązać”.

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:
Zobacz więcej