RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Donbas: Polska fundacja niosła pomoc na linii frontu 

Projekt był finansowany ze środków MSZ (fot.  Oleksii Kovalov/ Ukrinform/Barcroft Media via Getty Images)
Projekt był finansowany ze środków MSZ (fot. Oleksii Kovalov/ Ukrinform/Barcroft Media via Getty Images)

Mieszkańcy wsi przy linii frontu w Donbasie na Ukrainie są dotknięci podwójnym nieszczęściem – traumą związaną z wojną i biedą – mówi Marta Titaniec, szefowa polskiej Fundacji Most Solidarności, która przez dwa lata pomagała potrzebującym na terenie ogarniętym konfliktem. Projekt był finansowany ze środków MSZ.

„Dziękuję bardzo Polsce”. Sukces polskiego projektu pomocy dla ludności Donbasu [WIDEO]

– Dziękuję bardzo, że jesteście. Dziękuję bardzo Polsce, że nas nie zostawiła – mówi 87-letnia Kławdia Siemienowna Bajewa, ze wsi Kamianka w...

zobacz więcej

Marta Titaniec opowiada, że chciała nieść pomoc mieszkańcom w Donbasie od kiedy tylko wybuchł tam konflikt w 2014 r. Ludzie zamieszkujący tereny przy linii frontu w obwodzie donieckim i ługańskim są dotknięci podwójnym nieszczęściem – traumą związaną z wojną i biedą; w wyniku wojny „infrastruktura – drogowa, medyczna, edukacyjna została zniszczona, a zakłady pozamykane” – podkreśla.

W jej ocenie „to region zapomniany i wymierający naturalnie, bo ludzie »młodzi« to osoby w wieku 50-60 lat” – wskazuje.

Gdzie mieszkają ludzie na froncie?


Szefowa fundacji odwiedzała domy mieszkańców przyfrontowych wsi. – Sytuacja w wioskach na Donbasie wygląda tak jak obrazy, które znam z książek sprzed wojny w Polsce. To takie malutkie przycupnięte domki, częściowo pomalowane na niebiesko, w których mieszkają samotni ludzie – opowiada. Zaznacza przy tym, że wiele starszych osób nie utrzymuje bliskich relacji z rodzinami, które często są w Rosji , a w mniejszej mierze – w Polsce.

Msza święta w polskim ośrodku tuż przy linii frontu na Ukrainie

W Siewierodoniecku w Donbasie ks. Jerzy Jurczyk założył parafię greckokatolicką i rzymskokatolicką. Wspólnoty liczą łącznie kilkadziesiąt osób....

zobacz więcej

– Jeden z naszych beneficjentów mieszkał w nadpalonym domu; ja takie budynki widziałam na zdjęciach po powstaniu warszawskim (...). Dom nie był nawet zabielony, nie było wody – opowiada.

W ocenie Titaniec obecnie największe potrzeby w regionie dotyczą problemów medycznych i bezrobocia, które według niej na tym obszarze sięga 80 proc. Mieszkańcy przyfrontowych wiosek najczęściej cierpią na nadciśnienie, problemy z sercem i cukrzycę.

Pytana o sytuację związaną z COVID-19 na tym terenie, zaznacza, że do przyfrontowych wsi koronawirus dotarł jesienią. – Są przerażeni. Nagle zaczęli umierać ludzie – wskazuje.

Najwięcej pomocy potrzebują najstarsi


– Zastanawialiśmy się, co możemy zrobić rozwojowego w tym »nierozwojowym« miejscu – kontynuuje Titaniec. Osoby, które potrzebują pomocy, to ludzie powyżej 70. roku życia i ci, którzy z różnych względów pozostali w Donbasie i nie mają źródła utrzymania.

Fundacja Most Solidarności stworzyła taki projekt, by połączyć obie te grupy. Był on finansowany ze środków MSZ i realizowany razem z oddziałem Caritas w Mariupolu przez dwa lata.

Prawosławny oligarcha i weterani z Donbasu. Projekt Kremla na wybory

Reżim Władimira Putina traci poparcie i gdyby teraz przeprowadzić w Rosji uczciwe wybory, obóz władzy by je przegrał. Pytanie, w którą stronę pójdą...

zobacz więcej

W tym czasie zespoły medyczne prawie 200 razy wyjeżdżały do mieszkańców wsi w pobliżu linii frontu, przeprowadzono prawie 6 tys. wizyt domowych, wyszkolono opiekunów socjalnych – miejscowych mieszkańców, którzy byli wcześniej bezrobotni, organizowano też spotkania z prawnikiem i psychologiem.

W efekcie działań fundacji w Donbasie powstało pięć organizacji i wyszkolono kilkudziesięciu pracowników socjalnych. – Wyszkoliliśmy ludzi zdolnych do pracy, by stali się opiekunami społecznymi, założyli swoje organizacje i mogli aplikować o środki – mówi Titaniec.

Niektóre z tych organizacji na przykład pieką chleb i robią pierogi dla potrzebujących, a część jedzenia sprzedają też stacjonującym w pobliżu ukraińskim żołnierzom, zarabiając w ten sposób na utrzymanie i zakup produktów.

Pomoc za polskie pieniądze


Bardzo zwracaliśmy uwagę, że pomoc świadczona była z polskich środków – dodaje szefowa fundacji. – Polska pomoc była przyjmowana z otwartymi ramionami. Podkreślali, że nie zapomnieliśmy o nich – mówi Titaniec.

źródło:

Zobacz więcej