RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Podróż dookoła świata w czasie pandemii

Zamiast odkładać pieniądze na własne mieszkanie, ona wybrała podróże (fot. Marta Niedziela)
Zamiast odkładać pieniądze na własne mieszkanie, ona wybrała podróże (fot. Marta Niedziela)

Zamiast odkładać pieniądze na własne mieszkanie ona wybrała podróże. Marta Niedziela, prowadząca na YouTubie kanał Blondyna w drodze, przez ostatni rok odwiedziła 20 krajów i to mimo pandemii koronawirusa. Dla wielu było to nieosiągalne marzenie. Jej się udało. Aby zarobić na tę podróż przez wiele lat pracowała po kilkanaście godzin dziennie. - Postawiłam na przygodę i opłaciło się - mówi portalowi tvp.nfo.

Ponad 100 tys. ofiar COVID-19 w Wielkiej Brytanii. Premier bierze „pełną odpowiedzialność”

Brytyjski premier Boris Johnson powiedział, że głęboko żałuje każdego życia utraconego z powodu COVID-19 i zapewnił, że bierze na siebie pełną...

zobacz więcej

Jak to się stało, że wyruszyłaś w podróż dookoła świata?

Podróżowałam od zawsze, a podroż dookoła świata była moim największym marzeniem. Ale zawsze coś stało na przeszkodzie. W końcu rozstałam się z chłopakiem, zostawiłam dobrze płatną pracę w Szwajcarii i ruszyłam w długą w podroż.

Jak długo przygotowywałaś się do tej wyprawy?

Tak naprawdę całe życie! Tworzyłam taką „bucket list” i dopisywałam kolejne miejsca, które chciałabym zobaczyć! Decyzja o podroży zapadła miesiąc przed wylotem. Ale ja już w głowie miałam wszystko zaplanowane, więc wiedziałam dokładnie, jakie miejsca chcę odwiedzić.

Ile trwała podróż i jakie odwiedziłaś kraje?

Podroż trwała od września 2019 roku do końca grudnia 2020 - czyli w czasie pandemii. Zaczęłam od Afryki. Najpierw zwiedzałam Republikę Południowej Afryki i Mozambik, potem poleciałam do Ameryki Południowej. Odwiedziłam Brazylię, Argentynę, Chile, Kolumbię, a potem ruszyłam na północ i dotarłam do Panamy, Kostaryki, Nikaragui, Hondurasu, Gwatemali, Belize, Meksyku. Następnie poleciałam na Hawaje, Wyspy Samoa, Fidżi, Wyspy Cooka, do Nowej Zelandii, Australii, na Bali i do Malezji. W sumie 20 państw! Na Bali spędziłam ponad 9 miesięcy! To było moje przeznaczenie! To były najlepsze 9 miesięcy mojego życia! Chciałam lecieć też do Brunei, Indii, na Seszele i z powrotem do Afryki, ale zamknęli wszystkie granice. Prawie nigdzie nie można było już lecieć.

Skuteczność szczepionki Pfizera. Izrael pokazał dane

Mniej niż 0,01 proc. osób, które w Izraelu otrzymały obie dawki szczepionki przeciw COVID-19 firmy Pfizer, zakaziło się koronawirusem – dowodzą...

zobacz więcej

Który kraj zrobił na Tobie największe wrażenie?

Chyba najbardziej mi się podobały Wyspy Samoa i Wyspy Cooka, ale wszystkie państwa i regiony są wyjątkowe. Często ludzie pytają mnie, które państwo było najlepsze, ale nie da się ich porównać, każde jest wyjątkowe.

Podróżowałaś z kimś czy samotnie?

Większość czasu sama, ale czasem przyleciał ktoś do mnie z Europy. Choć podróżowałam samotnie, to nie byłam samotna, bo poznałam wielu niesamowitych ludzi i z nimi spędzałam dużo czasu.

W jaki sposób podróżowałaś?

Próbowałam jak najtaniej, ale kierunki, które wybrałam były bardzo drogie. Przede wszystkim samoloty. Spalam w hostelach, ale nawet łóżko w 8 -osobowym pokoju kosztowało 50 dolarów. Wyspy Pacyfiku były bardzo drogie, Australia też! Wiec nie zawsze udało się "tanio". Starałam się nie jeść w restauracjach, tylko korzystać z tak zwanego „street food” - czyli niedrogich potraw, które sprzedawali uliczni mieszkańcy. Kupowałam też jedzenie w sklepach, a pieniądze wydawałam na wszystkie dostępne przygody! Chciałam zobaczyć jak najwięcej. Przemieszczałam się samolotem pomiędzy wyspami i państwami, a także busem. Całą Amerykę Centralną przejechałam właśnie w taki sposób.

Czy podczas podróży też pracowałaś?

Nie pracowałam, żyłam z oszczędności. Wydałam wszystko, co zaoszczędziłam przez cale życie, ale nie żałuję żadnego wydanego centa. Pomyślałam sobie, że skoro umiałam zarobić na taką podróż, to zarobię na wszystko, co zechcę – czyli na kolejne podróże (śmiech).

(fot. Marta Niedziela)
(fot. Marta Niedziela)

„Podróże dają mi radość życia”

Często wstaje o wschodzie słońca, żeby zrobić jak najlepsze zdjęcia. Niestraszne są jej długie przesiadki, kapryśna pogoda i przejście 30 km...

zobacz więcej

Nie bałaś się samotnej podróży? Część krajów – zwłaszcza w Ameryce Południowej – uchodzi za niebezpieczne.

W Brazylii, dokładnie w Rio de Janeiro, gdy tylko wyjmowałam telefon, to lokalsi od razu mówili, żebym schowała, bo mogą mi go ukraść. Dwie niebezpieczne sytuacje miałam o dziwo na Bali. Tam w biały dzień dwa razy ukradli mi telefon. A poza tym wszędzie czułam się bezpiecznie. Ostrzegano mnie przed Ameryką Centralną, ale ja myślę, że wszędzie może być niebezpiecznie, jeśli nie uważamy. Są pewne zasady, których należy przestrzegać: na przykład nie wychodzić po zmroku. Ja nigdy nie nosiłam biżuterii czy zegarka. Osobiste rzeczy jak paszport czy karty kredytowe zostawiałam w sejfie w hostelu, a ze sobą brałam tylko potrzebne pieniądze i kopię paszportu.

Jakie były Twoje największe przygody?

Każdy dzień to była przygoda życia! Było ich tysiące!! Ja przemieszczałam się dość szybko, wiec tych przygód było tak wiele. Można by było o tym mówić godzinami albo i dniami. Jak zamieszkałam na Bali to surfowałam każdego dnia na wielkich falach. Miały one czasem aż 3 metry. Zakochałam się w oceanie, codziennie pływałam i nurkowałam! Zrobiłam nawet kilka certyfikatów nurkowania PADI. Na każdym kontynencie spotykały mnie przygody i niespodzianki. Np. w Afryce niesamowite było to, że już w pierwszej półgodzinie safari zobaczyłam wszystkie zwierzęta należące do tak zwanej „Wielkiej Piątki”. Największe przygody, jakie mnie spotkały, to na pewno nauka kitesurfingu w Mozambiku, przytulenie leniwca w Hondurasie, nurkowanie w Great Blue Hole w Belize, surfowanie na Hawajach, odwiedzenie bezludnej wyspy znanej z filmu Cast Away. Wrażenie na mnie zrobiło spotkanie największych ludzi na świecie na Samoa i odwiedzenie najpiękniejszej laguny na Wyspach Cooka. Przygodą było zobaczenie na żywo kangurów i przytulenie misia koali w Australii, a także odwiedzenie nosali i orangutanów na Borneo.

(fot. Marta Niedziela)
(fot. Marta Niedziela)

USA dostaną szczepionkę Pfeizera/BioTech wcześniej niż planowano

Amerykańska firma farmaceutyczna Pfizer, która sprzedaje szczepionkę niemieckiej firmy BioNTech, dostarczy do USA 200 mln dawek preparatu dwa...

zobacz więcej

Nie bałaś się postawić wszystko na jedną kartę, rzucić pracę i wyruszyć w nieznane?

Zanim wyruszyłam, to bałam się tylko jednego - samotności... Obawiałam się, że tygodniami będę sama. A okazało się, że nigdy nie byłam sama! Mieszkając w hostelach poznałam mnóstwo ludzi - podróżników takich jak ja. Wszyscy podróżowali sami. Wiec najlepsze przyjaźnie są zawierane z ludźmi, którzy cie rozumieją i są tacy jak ty! Spragnieni przygody. Niestety w Szwajcarii znajomi myśleli, że oszalałam. Nie rozumieli mnie. Niewiele osób mi kibicowało. Podczas podróży spotkałam się wszędzie z bardzo pozytywnym odbiorem. Ludzie byli pomocni i otwarci. Jestem dumna z tego, że udało mi się odbyć podróż dookoła świata i to w czasie pandemii.

Który kraj wspominasz najmilej?

Na pewno Indonezję. Na Bali byłam już pięć razy, a ludzie tam są najwspanialsi na świecie! Cudowni są także mieszkańcy Polinezji – niezwykle pomocni i pozytywnie nastawieni. Poza tym ja kocham Afrykę! Zawsze tam wracam!

Co było dla ciebie najtrudniejsze podczas podróży?

Na pewno koronawirus. Jak leciałam z Hawajów na Samoa, to nie wpuścili mnie do samolotu, bo nie miałam zrobionego testu na COVID-19. To był początek lutego 2020 roku. Wtedy jeszcze nikt nigdzie nie wymagał testów. Nikt nie wiedział, co to jest. By zdążyć na samolot, pojechałam taksówką na ostry dyżur do szpitala w Honolulu, żeby zrobić test... A tam niestety nikt nie wiedział, co to jest test na COVID-19. Zrobili mi badania, napisali, że nie mam żadnego wirusa. Rachunek wyniósł 2 tys. dolarów za 30 minut spędzonych w szpitalu! Płakałam, ale musiałam zdążyć na ten samolot. Bezpośrednie rejsy na Wyspy Samoa odbywają się tylko raz w tygodniu. Lot trwa 2 godziny. Dotarłam na lotnisko, a samolot odleciał. Kupiłam nowy bilet na Samoa, ale podróż była z przesiadką w Australii. Cała podróż trwała 25 godzin. Doleciałam na wyspę, a mój bagaż zaginął. Tego było już za wiele, ale co miałam zrobić? Kupiłam kosmetyki i nowe ubrania - znów było wszystko pięknie, a Wyspy Samoa są najpiękniejsze na świecie!

(fot. Marta Niedziela)
(fot. Marta Niedziela)

„Autostop pozwala poznać samego siebie"

Student zarządzania, piłkarz, a przede wszystkim podróżnik. Mateusz Kowalewicz choć ma dopiero 25 lat, to już doskonale wie, czego chce od życia. ...

zobacz więcej

Czego nauczyła cię ta podróż?

Ooo, tak wielu rzeczy! Odkryłam sama siebie. Stałam się silniejsza, bardziej cierpliwa, bardziej wyrozumiała. Nauczyłam się słuchać ludzi. Każdego dnia bardziej otwierałam się na siebie i na świat. Zrozumiałam, że dobra materialne w ogóle mnie nie interesują. W podroż dookoła świata ruszyłam z 7 kg bagażu podręcznego, a wróciłam z 6 kg. Jak weszłam do mieszkania i zobaczyłam, ile mam ubrań, których nigdy nie założyłam, przestraszyłam się. Nie chcę posiadać rzeczy. Chcę mieć wspomnienia i przyjaciół na całym świecie. Poza tym nauczyłam się dobrze surfować, nurkować, języka indonezyjskiego. Liznęłam portugalski i hiszpański, a mój angielski doprowadziłam do perfekcji. Nauczyłam się robić piękne zdjęcia i je pięknie obrabiać. Nauczyłam także medytować, ćwiczyć jogę, grać w siatkówkę, jeździć na skuterze w Indonezji. Ta podroż nauczyła mnie tak wielu rzeczy, których nie dałby mi nawet najlepszy uniwersytet.

Domyślam się, że zanim wyruszyłaś dookoła świata, to miałaś już duże doświadczenie w podróżowaniu?


Oczywiście! Ja zawsze kochałam podróże i wydawałam na nie wszystkie pieniądze. I nadal tak robię. W sumie odwiedziłam 75 państw, a większość z nich więcej niż 2 razy! Jak miałam 16 lat, ruszyłam z moim chłopakiem w podroż na stopa przez Europę! Trwała ona 2 miesiące. Pamiętam jak na 14. urodziny dostałam przewodnik po Indiach. Nie wiem dlaczego, ale wtedy postanowiłam, że kiedyś odwiedzę ten kraj. I rzeczywiście pierwsza moja "daleka" podroż była do Indii.

Na stałe mieszkasz w Szwajcarii. Dlaczego Szwajcaria?

Mieszkam w Szwajcarii 7 lat. Wcześniej mieszkałam 7 lat na Krecie. W Polsce ukończyłam studia, ale uważam, że nie była to dla mnie dobra inwestycja. Pracowałam w gastronomii – i w Grecji, i w Szwajcarii. W Szwajcarii miałam szczęście, że mogłam sobie tak ułożyć godziny, by mi pasowały w różnych pracach - bo najczęściej miałam je 2 albo 3. Pracowałam 12-15 godzin dziennie, bez dnia wolnego, a potem zabrałam wszystkie nadgodziny i ruszałam podroż. Praca w Szwajcarii to był strzał w dziesiątkę, bo w końcu mogłam odłożyć pieniądze na podróże. Na wszystko sama zapracowałam, a zamiast kredytu hipotecznego na 30 lat, postanowiłam przez kolejne 30 lat podróżować. Ja postawiłam na przygodę i jestem najszczęśliwsza na świecie!

(fot. Marta Niedziela)
(fot. Marta Niedziela)

źródło:
Zobacz więcej